dobra powieść
NIEBO W KOLORZE KALINY – Agnieszka Zakrzewska
(…) Nie chciała tu żadnych francuskich rarytasów, marmurów, jedwabi, bonsai. Siedlisko było królestwem maciejki, słoneczników, kaliny, kwitnących jabłoni i wiśni. Nad dachem w pogodne dni czerwieniło się tak pięknie, jakby ktoś rozpalał ogień tuż nad sadem. Dom z niebem w kolorze kaliny – mówili okoliczni mieszkańcy. (…)

Agnieszka Zakrzewska pochodzi z Drawska Pomorskiego, urodziła się w roku 1974. Wielbicielka ludzi i kolekcjonerka chwil. Często bez czapki, zawsze bez parasola, w wyjątkowych wypadkach bez butów, ale nigdy bez notatnika w przepastnej torbie. Jej życiowe motto brzmi: „Im dłużej czekasz na przyszłość, tym będzie krótsza”. Zatem nie czeka. Działa. I spełnia swoje marzenia. Niedoszły prawnik. Z zamiłowania polonistka. Z wyboru emigrantka, od 2002 roku mieszkająca w Królestwie Niderlandów w mieście Deventer. Autorka sagi amsterdamskiej, która stała się ulubioną lekturą Polek w kraju i za granicą. Czytelniczki mówią o niej, że w swoich powieściach uwalnia dobre emocje.
NIEBO W KOLORZE KALINY to współczesna powieść obyczajowa z nutką romansu i dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Małżeństwo Anny i Ksawerego do szczęścia potrzebowało jedynie dziecka, niestety los boleśnie sobie zadrwił z młodych małżonków. Po stracie ukochanej żony Ksawery Mierzejewski długo nie potrafi sobie poradzić z bólem, w pewnym momencie postanawia zaszyć się w siedlisku prowadzonym przez jego szwagierkę i przyjaciółkę zarazem. Laura prowadzi pensjonat na skraju Puszczy Drawskiej, w ukrytej wśród drzew chacie, do której trafiają tylko nieliczni. W siedlisku na gości zawsze czekają chleb ze skrzypiącą skórką, pachnąca cynamonem szarlotka, świeże kwiaty, cisza i dobre słowo gospodyni. Laura o nic nie pyta – słucha i nalewa aromatycznej herbaty ze starego imbryka po babci Antoninie, która tak bardzo kochała ten dom. Lea Mirska, wracając z sanatorium leczenia bezpłodności, po usłyszeniu bolesnej diagnozy, niespodziewanie zatrzymuje się w leśnej gęstwinie, samochód odmawia współpracy, ale kiedy Lea wysiada z auta, spotyka kobietę z koszykiem pełnym ziół, która proponuje jej pomoc i herbatę w swoim pensjonacie. Lea po raz pierwszy w życiu słucha intuicji i przyjmuje to niezwykłe zaproszenie. Przekraczając próg drewnianej chaty, nie ma pojęcia, że to przypadkowe spotkanie odmieni jej życie. Czy Ksawery i Lea odnajdą wspólny język? Czy Laura po nieudanym małżeństwie odzyska spokój i pieniądze, które zabrał jej mąż?
„Pióro” Agnieszki Zakrzewskiej znam już na tyle, że „w ciemno” sięgam po kolejne jej powieści wiedząc, że czeka mnie prawdziwa czytelnicza uczta. Biorąc do ręki tę, nie spodziewałam się jednak, że fabuła wywoła we mnie tyle ekscytacji i doprowadzi do tak wielu wzruszeń.
Historie bohaterów, których mamy tutaj kilkoro są tak pełne emocji, że trudno momentami zapanować nad łzami, ale gdzieś w podświadomości czuje się, że tak jak po burzy wychodzi słońce, a po nocy nastaje dzień, tak bohaterki i bohater uporają się w końcu z traumami i dramatami życiowymi jakie zafundował im los.
Świetnie wykreowane przez autorkę osobowości postaci występujących w książce to – moim zdaniem – jeden z wielu plusów tej powieści.

Poznajemy tutaj kilka osób, których drogi w pewnym momencie się przecinają. Poznajemy młodą kobietę pragnącą zajść w ciążę, której wydaje się, że do pełni szczęścia potrzebuje tylko dziecka.
Poznajemy mężczyznę, który przez kilka lat nie potrafi pozbierać się emocjonalnie po tragedii jaka się w wydarzyła w jego życiu.
I poznajemy również inną młodą kobietę, której miłość do ukochanego tak przysłoniła świat, że nawet nie zauważyła, gdy ukochany wciągnął ją na finansowe dno.
Losy tej trójki splatają się w pięknym miejscu, domu, w którym króluje zapach własnoręcznie pieczonego chleba, a empatia ludzi sprawia, że miejsce to jest czymś więcej niż tylko pensjonatem, do którego się jedzie na wypoczynek. A magia powietrza przesiąkniętego zapachem mchu i mokrej po deszczu ziemi skłania do zwierzeń i pozwala na rozrachunek z przeszłością.
(…) Spojrzała na Leę. – Być może teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale kiedyś zobaczysz jeszcze kolory. Taka kolej życia. Jak mawiał mój świętej pamięci mąż, nawet po najciemniejszej nocy wstaje jasny dzień. (…)

Pięknie ukazana społeczność małej miejscowości jest takim bardzo optymistycznym akcentem powieści, myślę, że wielu z nas chciałoby mieszkać wśród ludzi, na których można liczyć w każdej chwili. Ludzi bezinteresownie sprawiających innym radość.
Przyznam szczerze, że nie mogłam się od tej książki oderwać, a w pewnym momencie zaczęłam kibicować bohaterom gorąco wierząc w to, że każdy z nich wyjdzie na życiową prostą, by znów po tych trudnych chwilach uśmiechać się nie tylko ustami, ale i sercem.
To opowieść o ciszy, w której budzą się szczerość i zaufanie do drugiego człowieka, rodzi się dojrzała miłość, nie taka cielesna, ale taka pełna zapachu chleba, świeżej kawy o poranku, czułego dotyku pokrytej rosą trawy i pocałunków na tle nieba będącego w kolorze kaliny.
(…) Dobrych rzeczy nie wolno odkładać na później. Te złe… jak najbardziej. (…)
POLECAM tę książkę każdemu, kto ceni sobie piękne, wzruszające historie. Myślę, że nikomu nie grozi nuda podczas czytania. To książka idealna do przeczytania w czasie urlopu, bo gdy już się zacznie czytać, to trudno się od niej oderwać.


Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu Filia dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
OSIEDLE ODMIEŃCÓW – Anna Klejzerowicz
(…) Ich gniew skierował się przeciwko bogaczom z miasta – „odmieńcom”, jak nazywali ich między sobą. Ten gniew okazał się bardziej rwący niż nurt rzeki i trwalszy niż ludzkie ciało. I niż pamięć. (…)

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.
OSIEDLE ODMIEŃCÓW to współczesna powieść kryminalna, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI (wydanie drugie) 25 LUTEGO 2026

Na osiedlu domków jednorodzinnych w Adamowie, położonym w urokliwym miejscu Kaszub, dochodzi do niewyobrażalnej wręcz tragedii. W wyniku pożaru, uznanego przez śledczych za podpalenie, w jednym z domów życie straciła cała rodzina: młodzi rodzice wraz z dwójką dzieci. Dziwnym zbiegiem okoliczności na terenie, na którym postawiono nowe domy, sto lat wcześniej znajdowała się wieś, która doszczętnie spłonęła. Ale to nie koniec koszmaru, w osiedlu zostaną bowiem popełnione kolejne zbrodnie. Przypadek? Społeczność miejscowa nie sprzyja nowo przybyłym nazywając ich „odmieńcami”, ponieważ są przybyszami z miasta. Oprócz policji, która bada sprawę, własne dziennikarskie śledztwo prowadzi również Felicja Stefańska, rzeczniczka prasowa urzędu gminy. Czy dotrze ona do tego, że tropy prowadzą w przeszłość? Na drodze prowadzącej do odkrycia prawdy samozwańcza pani detektyw pozna miłość swego życia, doświadczy porażki i zemsty, a także zmierzy się z bólem straty. Kto stoi za pożarem na osiedlu odmieńców? Szukające sprawiedliwości duchy czy raczej bezwzględny morderca? Komu zależy na śmierci niewinnych ludzi?
Po książki Anny Klejzerowicz sięgam już od wielu lat, chociaż moim faworytem był gdański dziennikarz śledczy Emil Żądło, to polubiłam również dziennikarkę Felicję Stefańską, będącą bohaterką kolejnej serii autorki.

Felicja bardzo często dociera tam, gdzie nie dotrze policja, może dlatego, że ludzie mają większe zaufanie do pracownicy gminy niż do organów ścigania, czyli do policjantów.
(…) Na kilku wyblakłych zdjęciach wyróżniało się jedno dziecko: ta sama mała dziewczynka z jasnymi lokami, śliczna jak porcelanowa lalka. Nie były to pocztówki, raczej fotografie z prywatnej, być może rodzinnej kolekcji. (…)
Ryzykując czasami własne życie, pani rzecznik prasowa gminy potrafi dogadać się z wieloma osobami nawet takimi, którzy są jej nieprzychylni.
„Osiedle odmieńców” to książka, w której bardzo wyraźnie poruszone zostały stosunki między ludźmi mieszkającymi w okolicznych wsiach, a „miastowymi”, którzy wybudowali swoje domy na wydzielonym kawałku ziemi. Ludzie ci albo pragną spędzać weekendy w malowniczym otoczeniu Kaszub, albo zmęczeni miejskim hałasem postanowili spędzić życie w wiejskiej ciszy.
Komuś jednak ci „miastowi” zaczęli przeszkadzać i postanowił się ich pozbyć zastraszając do tego stopnia, że zaczynali ginąć w tragicznych okolicznościach.
Policja prowadzi własne śledztwo, ale Felicja postanawia prowadzić własne, częściowo tylko konsultując się z organami państwowymi odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo mieszkańców.
Oba śledztwa posuwają się powoli, ale dość skutecznie. Zaskakujące zwroty akcji i teoretyczne powiązania z podobnymi tragediami sprzed wielu lat nasuwają Felicji dość ciekawe wnioski.
Zakończenie książki jest tak zaskakujące i bulwersujące, że ja doczytawszy do ostatnich stron, do epilogu, miałam łzy w oczach a na ciele gęsią skórkę.

Jeżeli jesteście miłośnikami dobrych, niezbyt drastycznych i nie wulgarnie napisanych kryminałów i nie znacie jeszcze mieszkańców Kryszewa – Felicji Stefańskiej, Grety, czyli pani wójt gminy i młodego policjanta, Ryby, to sięgnijcie po te książki koniecznie. Myślę, że fabuły wciągną Was tak, jak mnie. Tak bardzo polubiłam bohaterów, że każdą kolejną książkę z tej serii biorę w ciemno.
Dla ułatwienia podam Wam inne tytuły z tej serii, których moje opinie znajdziecie również na blogu: KRÓLOWA ŚNIEGU, OGRÓD ŚWIATEŁ, NAGROBEK, STARA PAPIERNIA, OFIARA SPEŁNIONA, KUŹNIA PRZEKLĘTYCH.
Książki te znajdziecie również w formie audiobooków.
Dziękuję Autorce za egzemplarz tej książki i za kolejną wciągającą historię kryminalną.
CÓRKA CZAROWNICY – Ewelina Klimko
(…) Dziewczyna patrzyła na perłę. Jej blask przyciągał wzrok, hipnotyzował. Miała w sobie coś nierealnego, magicznego. Bała się, że zniknie, dlatego zamknęła ją w dłoni i przycisnęła do serca. Czuła ciepło i energię, które przenikały jej ciało na wskroś, tak jakby perła stała się częścią jej samej. (…)
Ewelina Klimko jest z wykształcenia psycholożką, ale po prawie dwudziestu latach pracy zdecydowała się na porzucenie zawodu, by poświęcić się pisaniu książek. Jej debiut z 2024 roku CZERWONY PAMIĘTNIK miał być jedynie rodzinną opowieścią o babci. Autorka czerpie inspiracje do tworzenia książek z rozmów z ludźmi. Jej powieści są nasycone emocjami, prawdziwymi historiami i głębokimi refleksjami nad ludzką naturą. Dzięki połączeniu pasji do pisania i doświadczenia psychologicznego, tworzy autentyczne i wielowymiarowe postacie. Potrafi w subtelny sposób poruszać trudne tematy, bliskie sercu każdego czytelnika. Podkreśla, że czytelnicy są dla niej najważniejsi, utrzymuje z nimi stały kontakt poprzez media społecznościowe. Często zdarza jej się rozmawiać z kimś na temat swoich powieści do późnych godzin nocnych.
CÓRKA CZAROWNICY to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy i historią wojenną w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 KWIETNIA 2026

Perła niesie pamięć, prawdę i odwagę — dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie.
XVII wiek. Margareta jest zwykłą młodą kobietą oskarżoną o czary. Aby uchronić córkę od spalenia na stosie jej matka przyznaje się, że jest czarownicą i bierze na siebie winę, czynów, których nie popełniła. Po śmierci matki Margareta trafia do posiadłości pewnego arystokraty jako opiekunka młodej Marii Józefy, która jako pierwsza odważyła się powiedzieć prawdę o sile i mądrości kobiet uznawanych za czarownice.
Trwa druga wojna światowa, Ewa i Greta pracują w archiwum nad odkrywaniem losów czarownic żyjących ponad dwieście lat temu, kobiet – czarownic, które mogłyby mieć wpływ na przyszłe pokolenia Niemiec. Młode archiwistki zostają uwięzione w samym sercu nazistowskiego projektu. Krok po kroku odkrywają sekret sprzed dwóch stuleci, który miał zostać pogrzebany na zawsze. Nie zdają sobie sprawy z tego jak zgubna dla nich może być ta praca, ponieważ ktoś objęty obsesją stara się odnaleźć tajemniczą perłę. Gdy w ręce kobiet wpada dziennik pisany przez młodziutką arystokratkę Marię Józefę, przy okazji poznawania losów Margarety i Marii, Ewa i Greta poznają również tajemnicę perły. Czy między lojalnością a strachem, przyjaźnią a zdradą może się zdarzyć coś co zniszczy lub wzmocni przyjaźń obu kobiet? Jak ważny jest dla kogoś relikt przeszłości? Jaka siła została ukryta w zamkniętej w perle?
Biorąc do ręki tę książkę nie spodziewałam się, że tak mnie ona zniewoli czasowo. Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam ją czytać, przestało się liczyć wszystko co działo się wokół mnie, tak pochłonęła mnie ta historia.

Fabuła książki dzieje się w dwóch przedziałach czasowych, raz przenosimy się do siedemnastego wieku, kiedy kobieta mądra, pomocna, znająca się na ziołach i potrafiąca leczyć ludzi jak najlepsi medycy może w bezmyślny sposób być oskarżona o czary i mocą sędziów, wśród których oczywiście są mężczyźni, skazana na spalenie na stosie tylko za to, że ktoś oskarżył ją o coś, na co ona nie miała żadnego wpływu.
Okrutny, a zarazem bardzo boleśnie ukazany los kobiet szokuje i wzburza, ale wiemy od dawna, że są mężczyźni, którym przeszkadza mądrość kobiet i aby ratować własną głupotę i niemoc traktują kobiety jak pomioty niższego rzędu.
Odwaga ówcześnie żyjących kobiet była często niczym w porównaniu do władzy jaką mieli nad nimi mężczyźni. Ileż kobiet zostało uśmierconych, a przedtem skatowanych tylko po to, aby jakiś mężczyzna poczuł nad nimi władzę.
Druga płaszczyzna czasowa to okres drugiej wojny światowej, w którym dwie młode kobiety zostają oddelegowane do znajdowania w archiwach notatek i informacji odnoszących się do żyjących kiedyś czarownic. Ktoś, bardzo wysoko postawiony stara się odnaleźć powiązania z czarownicami, licząc na to, że ich siła i moc przekazywana jest w genach i kto wie, może krew, mądrość i siła płyną właśnie w jakimś ówcześnie żyjącym ważnym człowieku.
(…) Z każdym kolejnym dniem w pałacu robiło się coraz ciszej. Ale nie była to cisza zwyczajna, raczej taka, która pęcznieje od czyjejś obecności, oddechu kogoś stojącego tuż za plecami. Cienia. (…)
Jest również wątek zaginionej przed laty perły, która miała być talizmanem, siłą i mocą. Ktoś kto pragnie tę perłę odnaleźć gotów jest nawet do popełnienia zbrodni.

Ta książka i spisane w niej dwie historie, dwóch różnych przyjaźni i solidarności między kobietami to coś co, jeżeli powiem „pięknego” to tak jakbym nic nie powiedziała. Przyznam szczerze, że w napływie setek książek odnoszących się do czasów drugiej wojny światowej ta jest wyjątkowa. Pokazuje oblicze nazizmu z zupełnie innej strony.
To powieść, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej, ponieważ zarówno świetnie wykreowane postacie, a także przeplatające się ze sobą wątki, które dzieli ponad dwieście lat są jak magnes, który przyciąga i trudno jest się od niego oderwać.
To książka, która prowadzi nas od siedemnastowiecznych procesów o czary po najmroczniejsze sekrety drugiej wojny światowej.
To historia o solidarności mocniejszej niż nienawiść i przyjaźni silniejszej niż strach, odwadze i miłości.
POLECAM tę książkę całym sercem i uczciwie przyznaję, że to jedna z najpiękniejszych książek jakie w ostatnim czasie przeczytałam. Autorka bardzo miło mnie zaskoczyła, chociaż poznałam już „pióro” Eweliny Klimko.
Fabuła ciekawi i wzrusza do łez i z całą pewnością warta jest przeczytania. Myślę, że historie Margarety i Marii Józefy, oraz Ewy i Grety zostaną w mojej głowie na długo, bo to nie jest lektura z tych, o których po tygodniu się zapomina.
Dziękuję Autorce i wydawnictwu Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i jeszcze raz GORĄCO JĄ WAM POLECAM.
POD WŁAŚCIWYM SERCEM – Anna Sakowicz
(…) Będę cię nazywać Dzieckiem, zgadzasz się? Nie mam prawa nadawać ci imienia, więc wybacz tę niedogodność. Musimy razem przez to przejść, potem będzie zdecydowanie lepiej. Obiecuję… (…)

Anna Sakowicz, to mieszkanka Starogardu Gdańskiego pochodząca ze Stargardu Szczecińskiego. To absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego i etyki, była doradcą metodycznym oraz redaktorem naczelnego regionalnego pisma pedagogicznego. Jako autorka zadebiutowała pisząc do szczecińskiego „Punktu Widzenia”. Swoją pierwszą książkę wydała w roku 2014 i od tej pory prawie każdego roku zadowala swoje czytelniczki kolejnymi książkami. Pisze dla dorosłych, ale i też dla dzieci, a jej książki pokochały tysiące czytelniczek, wśród których jestem również ja, co potwierdzam w kilku wpisach na tym blogu.
POD WŁAŚCIWYM SERCEM to powieść obyczajowa.
PREMIERA KSIĄŻKI 25 LUTEGO 2026

Patrycja i Marcel od dawna wiedzą, że chcą być rodzicami. Oboje marzą o domu, w którym rozbrzmiewa śmiech dziecka. Jednak tragiczny w skutkach wypadek przekreślił ich plany być może na zawsze. Tymczasem w innym zakątku świata Eka zdążyła się już przekonać, że życie nie zawsze daje wybór, a lekkomyślny mąż nie potrafi być dla niej oparciem w wychowaniu dwójki dzieci. Drogi bohaterów przecinają się tam, gdzie nadzieja staje się kontraktem, a miłość przechodzi trudną próbę. Ze względów finansowych Eka decyduje się na surogację, nie interesuje jej z jakiego kraju pochodzą rodzice dziecka, które ma dla nich urodzić. Natomiast Patrycja i Marcel są świadomi tego, że w Polsce surogacja jest zabroniona, jednak pragnienie własnego dziecka jest silniejsze niż inne zasady. Zapożyczają się gdzie tylko mogą i decydują na to, aby ich dziecko wyszło z łona obcej kobiety. Czy Eka pokocha noszone pod sercem dziecko i odda je jego biologicznym rodzicom? Czy Patrycja i Marcel nie zrezygnują w ostatniej chwili i czy uda im się przywieźć legalnie dziecko do Polski?
Anna Sakowicz w swojej najnowszej książce po raz kolejny zaszokowała mnie tematem.
Historia opisana w powieści, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, jest trudna, a zarazem bardzo wciągająca. Troje głównych bohaterów zmaga się z tą samą sprawą, ale każde z nich wszystko inaczej odbiera emocjonalnie.
Poznajemy młode polskie małżeństwo, które z przyczyn medycznych nie może mieć dzieci, ale ostatnie co w nich umiera to nadzieja. Pełni strachu decydują się wbrew prawu obowiązującemu w Polsce na surogację. Ryzykują wiele, bo koszt wynajęcia „brzucha” jest ogromny, a przy tym nie daje stu procentowej gwarancji powodzenia.

Ale pieniądze nie są ich jedynym problemem, bo co, jeśli surogatka zwiąże się uczuciowo z ich dzieckiem i nie zechce im go oddać? Co, jeśli zapłodnienie in vitro się nie powiedzie? Co powiedzą ludzie, kiedy dowiedzą się, że młodzi małżonkowie „kupili” sobie dziecko?
Jest tyle samo ZA co i PRZECIW i tak do końca nie wiadomo co zwycięży.
Pragnienie dziecka jest jednak tak silne, że mimo wielu obaw, w sercach przyszłych rodziców, cały czas tli się nadzieja.
Kobieta, która zdecydowała się urodzić dziecko obcym ludziom też walczy z wieloma za i przeciw. Robi to głównie z przyczyn finansowych, aby ratować swoje podupadające małżeństwo i zapewnić godną przyszłość własnym dzieciom. Poświęcając siebie, swoje dzieci i reputację nieświadomie czuje, wobec tego teoretycznie obcego dla niej dziecka coś więcej niż tylko obowiązek wydania go na świat.
Myślę, że było dla niej bardzo trudne, aby nie pokochać tego maleństwa miłością macierzyńską, maleństwa, które przez długie miesiące było z nią mocno związane.
Emocjonalnie żadna ze stron nie miała lekko i myślę, że zarówno młode polskie małżeństwo jak i młoda gruzińska kobieta, która zdecydowała się na surogację przeżywali przez cały czas bardzo trudne chwile.
Smutne było to, że mąż Eki nie wspierał jej, że dla niego ważne były tylko pieniądze, które żona „zarabiała”. Smutne, dlatego, że ona robiła to głównie dla niego.
(…) Ponadto pomogę jakimś nieszczęśliwym ludziom. Nie wyobrażam sobie jak to jest, kiedy człowiek pragnie dziecka, a nie może go mieć. Uczynię świat trochę lepszym. – Eka uśmiechnęła się nieznacznie, choć wiedziała, że wypowiedziane zdanie zabrzmiało sztucznie i naiwnie, jak slogan z plakatów klinik zajmujących się rodzicielstwem zastępczym.

Autorka podjęła bardzo trudny temat, ale myślę, że wielu ludziom przedstawienie tego z punktu widzenia ekonomicznego, prawnego i emocjonalnego pomoże zrozumieć na czym polega surogacja.
Muszę przyznać, że Anna Sakowicz dogłębnie się do tego tematu przygotowała, przeprowadzona kwerenda z pewnością nie była łatwa, ale ona świetnie sobie z nią poradziła.
To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna, bo fabuła zawiera bardzo trudne wątki. Ale z całą pewnością książka jest warta przeczytania. Osoby wrażliwe emocjonalnie muszą się przygotować na wzruszenia, których w tej historii nie brakuje.
Po przeczytaniu tej książki zadałam sobie wiele pytań. Czy macierzyństwo zawsze można zaplanować? Czy macierzyństwa można się nauczyć? Czy można pokochać dziecko, które nie jest nasze? Czy łatwo jest oddać dziecko, które przez 9 miesięcy nosiło się pod sercem?

POLECAM tę książkę całym sercem, myślę, że ta powieść nikogo nie zawiedzie. We mnie z pewnością historia Patrycji, Marcela i Eki zostanie na długi czas, bo to historia, której się szybko nie zapomni.
Dziękuję Autorce i Wydawnictwu PURPLE BOOK za możliwość przeczytania tej pięknej powieści w ramach współpracy barterowej.
Pod właściwym sercem to opowieść o nadziei, determinacji i miłości, które nie znają granic.
TUTAJ MIESZKA ZŁO – Sonia Rosa
(…) Dom, który miał być moim rajem na ziemi, mimo swojego piękna coraz częściej przypominał piekło. Czułam się uwięziona pomiędzy tymi ścianami, które – choć starannie przez nas przemalowane – nadal były niemymi świadkami niewyobrażalnej tragedii. (…)

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować buty.
TU MIESZKA ZŁO to thriller psychologiczny.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 LIPCA 2025

Przed laty, w pięknym dworku nad jeziorem, doszło do niewyobrażalnej tragedii – ogarnięta psychozą poporodową młoda matka zamordowała dwójkę swoich dzieci. Posiadłość po bardzo atrakcyjnej cenie kupiło młode małżeństwo. Marta, nowa właścicielka dworku, nocami słyszy płacz niemowlęcia i śmiech kilkuletniej dziewczynki. Z czasem udaje jej się odzyskać równowagę emocjonalną, ale wtedy dzieje się coś, co rodzi kolejne problemy – do dworku wprowadza się siostra męża Marty, Izabela. Kobiety nigdy się nie dogadywały, a obecność szwagierki jest dla Marty toksyczna emocjonalnie. Za zamkniętymi drzwiami wybuchają kłótnie, szczęśliwe małżeństwo przechodzi pierwszy poważny kryzys, ale to dopiero początek koszmaru. Klątwa dworku uderza z niszczycielską siłą i po raz kolejny dochodzi tu do zbrodni. Kto jest katem, a kto ofiarą? Wyremontowany przez parę dom prezentuje się zjawiskowo, ale czy pod dachem, pod którym wydarzyła się tak krwawa zbrodnia, można odnaleźć szczęście?
Historia młodego, kochającego się małżeństwa mogłaby być zupełnie inna. Taka zwyczajna. Prosta, spokojna i szczęśliwa. Odwaga młodych ludzi, którzy kupując dom za miastem, dom przeklęty przez mieszkańców okolicy z powodu tragedii, która się w nim wydarzyła, była z pewnością czymś, co już na początku skreśliło Martę i Bartosza jako dobrych sąsiadów. Dlaczego tak stało?
Ale czy dom ze swoją tajemnicą, noszący wspomnienia niewyobrażalnej tragedii stał się złym? Czy to ludzie sami doprowadzili do tego, że właśnie dom (w sensie budynek) zaczęto oskarżać o wywoływanie zła.

Psychika ludzka jest czymś tak zastanawiającym i nieodkrytym, że z pewnością niewielu ma świadomość tego do czego jest zdolna.
Autorka w dość brutalny, a zarazem chłodny sposób pokazała jak z normalnego, pełnego miłości, wewnętrznej radości, spokoju i dobra człowieka można stoczyć się na samo dno zła. Jak czyjeś irytujące zachowanie i brak dostatecznej asertywności potrafią wyprowadzić z równowagi psychicznej nawet opanowaną emocjonalnie osobę.
W powieści tej przedstawione zostały dwie miłości – miłość małżeńska i miłość braterska. Jedna, pełna oczekiwań, marzeń i spokoju, a druga toksyczna. Gdzie znajduje się rozum, gdy człowiek w imię miłości jest w stanie posunąć się nawet do zbrodni.
Dwie główne bohaterki tej książki to skrajnie różne osobowościowo kobiety, którymi rządzą tak silne emocje, że czasami miałam ochotę każdą z nich potrząsnąć i to w dość brutalny sposób. Teoretycznie obie to silne kobiety, ale w pewnych okolicznościach stają się marionetkami życia.
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że książka aż tak mną wstrząśnie i nie mam tutaj na myśli tego co działo się w nawiedzonym przez duchy domu, ale to co stało się z psychikami bohaterów tej historii.
(…) Czy w świecie, który wygląda tak bajecznie, mogą się dziać złe rzeczy? Świetnie wiem, że mogą. Jednak przez tę jedną krótką chwilę nie chcę o nich myśleć. Dystansuję się od potwornych wspomnień i skupiam na oddychaniu. Wdech – wydech. Wdech – wydech. Wdech… (…)

To nie tylko thriller o duchach, zbrodniach, strachu. To książka psychologiczna ukazująca granice samotności, manipulacje ludzkiej psychiki, które są w stanie zniszczyć wszystko co człowiek potrafił zbudować.
MARTA – początkowo wydawało mi się, że jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Mimo pewnych incydentów związanych z zamieszkaniem w nowym domu, które nadszarpnęły jej psychikę, przy pomocy specjalistów doszła do siebie i jest kobietą silną emocjonalnie, niestety… do czasu.
BARTOSZ – przystojny, zakochany w żonie, bardzo pracowity, ale uzależniony od odpowiedzialności za młodszą siostrę. Jej problemy cały czas tłumaczy dramatycznym dzieciństwem nie zauważając tego, że jest przez nią wykorzystywany, bo kobieta nie chce być samodzielną i cały czas liczy na innych.
IZABELA – lekkomyślna, niedojrzała jak na swój wiek młoda kobieta żyjąca z dnia na dzień i egoistycznie podchodząca do życia, której przeszłość i trudne dzieciństwo pozostawiły ślady, ale też nie nauczyły odpowiedzialności za życie.
Moim zdaniem każda scena rozpisana w fabule ma jakieś znaczenie. Ta książka to połączenie klasycznej grozy thrillera z codziennością jaką przeżywa tysiące ludzi na świecie. To nie jest jedynie książka o duchach przeszłości, to opowieść o nienawiści i o miłości, która potrafi być bardzo zdradliwa. To książka o egoizmie i depresji, wyobcowaniu i braku zrozumienia ze strony najbliższej osoby, ale także o samotności w teoretycznie szczęśliwym małżeństwie.
Autorka od początku buduje napięcie i chociaż chwilami „zatrzymuje” czytelnika to tylko po to, żeby za moment rzucić go w pęd emocji i wydarzeń, które nim totalnie wstrząsną.

Wiem, że ta historia zostanie w mojej głowie bardzo długo, ale wiem też, że skłoniła mnie do refleksji: czym tak właściwie jest zło? Czy tylko zachowaniem człowieka? A może osobą, która pojawia się w życiu człowieka i jak kropla drąży skałę, tak ta osoba swoim teoretycznie „normalnym” zachowaniem doprowadza nas do tego, że w naszych umysłach zaczynają pojawiać się bardzo negatywne myśli.
Ciekawa narracja w pierwszej osobie czasu teraźniejszego jest jak słuchanie czyjegoś monologu. Rozdziały w tej książce to przemiennie raz myśli i zwierzenia Marty, a raz Izabeli, tak że niektóre sytuacje jakie miały miejsce odbieramy z perspektywy dwóch kobiet.
Polecam tę powieść tym, którzy lubią odrobinę dreszczu w czytanych lekturach. To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna. Fabuła wielu może się wydać nierealna lub irracjonalnie spłycona, ja jednak przyznaję, że nie mogłam się od niej oderwać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej. Na mojej półce „do przeczytania” czeka jeszcze jedna książka tej autorki, ale chyba muszę trochę odreagować to, co zafundowała mi Sonia Rosa.
***Cytaty pochodzą z książki TUTAJ MIESZKA ZŁO wydawnictwa FILIA***







