Recenzje książek

dobra powieść

POD WŁAŚCIWYM SERCEM – Anna Sakowicz

(…) Będę cię nazywać Dzieckiem, zgadzasz się? Nie mam prawa nadawać ci imienia, więc wybacz tę niedogodność. Musimy razem przez to przejść, potem będzie zdecydowanie lepiej. Obiecuję… (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Anna Sakowicz, to mieszkanka Starogardu Gdańskiego pochodząca ze Stargardu Szczecińskiego. To absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego i etyki, była doradcą metodycznym oraz redaktorem naczelnego regionalnego pisma pedagogicznego. Jako autorka zadebiutowała pisząc do szczecińskiego „Punktu Widzenia”. Swoją pierwszą książkę wydała w roku 2014 i od tej pory prawie każdego roku zadowala swoje czytelniczki kolejnymi książkami. Pisze dla dorosłych, ale i też dla dzieci, a jej książki pokochały tysiące czytelniczek, wśród których jestem również ja, co potwierdzam w kilku wpisach na tym blogu.

POD WŁAŚCIWYM SERCEM to powieść obyczajowa.

PREMIERA KSIĄŻKI 25 LUTEGO 2026

Wydawnictwo PURPLE BOOK, stron 335

Patrycja i Marcel od dawna wiedzą, że chcą być rodzicami. Oboje marzą o domu, w którym rozbrzmiewa śmiech dziecka. Jednak tragiczny w skutkach wypadek przekreślił ich plany być może na zawsze. Tymczasem w innym zakątku świata Eka zdążyła się już przekonać, że życie nie zawsze daje wybór, a lekkomyślny mąż nie potrafi być dla niej oparciem w wychowaniu dwójki dzieci. Drogi bohaterów przecinają się tam, gdzie nadzieja staje się kontraktem, a miłość przechodzi trudną próbę. Ze względów finansowych Eka decyduje się na surogację, nie interesuje jej z jakiego kraju pochodzą rodzice dziecka, które ma dla nich urodzić. Natomiast Patrycja i Marcel są świadomi tego, że w Polsce surogacja jest zabroniona, jednak pragnienie własnego dziecka jest silniejsze niż inne zasady. Zapożyczają się gdzie tylko mogą i decydują na to, aby ich dziecko wyszło z łona obcej kobiety. Czy Eka pokocha noszone pod sercem dziecko i odda je jego biologicznym rodzicom? Czy Patrycja i Marcel nie zrezygnują w ostatniej chwili i czy uda im się przywieźć legalnie dziecko do Polski?

Anna Sakowicz w swojej najnowszej książce po raz kolejny zaszokowała mnie tematem.

Historia opisana w powieści, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, jest trudna, a zarazem bardzo wciągająca. Troje głównych bohaterów zmaga się z tą samą sprawą, ale każde z nich wszystko inaczej odbiera emocjonalnie.

Poznajemy młode polskie małżeństwo, które z przyczyn medycznych nie może mieć dzieci, ale ostatnie co w nich umiera to nadzieja. Pełni strachu decydują się wbrew prawu obowiązującemu w Polsce na surogację. Ryzykują wiele, bo koszt wynajęcia „brzucha” jest ogromny, a przy tym nie daje stu procentowej gwarancji powodzenia.

Ale pieniądze nie są ich jedynym problemem, bo co, jeśli surogatka zwiąże się uczuciowo z ich dzieckiem i nie zechce im go oddać? Co, jeśli zapłodnienie in vitro się nie powiedzie? Co powiedzą ludzie, kiedy dowiedzą się, że młodzi małżonkowie „kupili” sobie dziecko?

Jest tyle samo ZA co i PRZECIW i tak do końca nie wiadomo co zwycięży.

Pragnienie dziecka jest jednak tak silne, że mimo wielu obaw, w sercach przyszłych rodziców, cały czas tli się nadzieja.

Kobieta, która zdecydowała się urodzić dziecko obcym ludziom też walczy z wieloma za i przeciw. Robi to głównie z przyczyn finansowych, aby ratować swoje podupadające małżeństwo i zapewnić godną przyszłość własnym dzieciom. Poświęcając siebie, swoje dzieci i reputację nieświadomie czuje, wobec tego teoretycznie obcego dla niej dziecka coś więcej niż tylko obowiązek wydania go na świat.

Myślę, że było dla niej bardzo trudne, aby nie pokochać tego maleństwa miłością macierzyńską, maleństwa, które przez długie miesiące było z nią mocno związane.

Emocjonalnie żadna ze stron nie miała lekko i myślę, że zarówno młode polskie małżeństwo jak i młoda gruzińska kobieta, która zdecydowała się na surogację przeżywali przez cały czas bardzo trudne chwile.

Smutne było to, że mąż Eki nie wspierał jej, że dla niego ważne były tylko pieniądze, które żona „zarabiała”. Smutne, dlatego, że ona robiła to głównie dla niego.

(…) Ponadto pomogę jakimś nieszczęśliwym ludziom. Nie wyobrażam sobie jak to jest, kiedy człowiek pragnie dziecka, a nie może go mieć. Uczynię świat trochę lepszym. – Eka uśmiechnęła się nieznacznie, choć wiedziała, że wypowiedziane zdanie zabrzmiało sztucznie i naiwnie, jak slogan z plakatów klinik zajmujących się rodzicielstwem zastępczym.

Autorka podjęła bardzo trudny temat, ale myślę, że wielu ludziom przedstawienie tego z punktu widzenia ekonomicznego, prawnego i emocjonalnego pomoże zrozumieć na czym polega surogacja.

Muszę przyznać, że Anna Sakowicz dogłębnie się do tego tematu przygotowała, przeprowadzona kwerenda z pewnością nie była łatwa, ale ona świetnie sobie z nią poradziła.

To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna, bo fabuła zawiera bardzo trudne wątki. Ale z całą pewnością książka jest warta przeczytania. Osoby wrażliwe emocjonalnie muszą się przygotować na wzruszenia, których w tej historii nie brakuje.

Po przeczytaniu tej książki zadałam sobie wiele pytań. Czy macierzyństwo zawsze można zaplanować? Czy macierzyństwa można się nauczyć? Czy można pokochać dziecko, które nie jest nasze? Czy łatwo jest oddać dziecko, które przez 9 miesięcy nosiło się pod sercem?

POLECAM tę książkę całym sercem, myślę, że ta powieść nikogo nie zawiedzie. We mnie z pewnością historia Patrycji, Marcela i Eki zostanie na długi czas, bo to historia, której się szybko nie zapomni.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu PURPLE BOOK za możliwość przeczytania tej pięknej powieści w ramach współpracy barterowej.

Pod właściwym sercem to opowieść o nadziei, determinacji i miłości, które nie znają granic.

TUTAJ MIESZKA ZŁO – Sonia Rosa

(…) Dom, który miał być moim rajem na ziemi, mimo swojego piękna coraz częściej przypominał piekło. Czułam się uwięziona pomiędzy tymi ścianami, które – choć starannie przez nas przemalowane – nadal były niemymi świadkami niewyobrażalnej tragedii. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować buty.  

TU MIESZKA ZŁO to thriller psychologiczny.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 LIPCA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 340

Przed laty, w pięknym dworku nad jeziorem, doszło do niewyobrażalnej tragedii – ogarnięta psychozą poporodową młoda matka zamordowała dwójkę swoich dzieci. Posiadłość po bardzo atrakcyjnej cenie kupiło młode małżeństwo. Marta, nowa właścicielka dworku, nocami słyszy płacz niemowlęcia i śmiech kilkuletniej dziewczynki. Z czasem udaje jej się odzyskać równowagę emocjonalną, ale wtedy dzieje się coś, co rodzi kolejne problemy – do dworku wprowadza się siostra męża Marty, Izabela. Kobiety nigdy się nie dogadywały, a obecność szwagierki jest dla Marty toksyczna emocjonalnie. Za zamkniętymi drzwiami wybuchają kłótnie, szczęśliwe małżeństwo przechodzi pierwszy poważny kryzys, ale to dopiero początek koszmaru. Klątwa dworku uderza z niszczycielską siłą i po raz kolejny dochodzi tu do zbrodni. Kto jest katem, a kto ofiarą? Wyremontowany przez parę dom prezentuje się zjawiskowo, ale czy pod dachem, pod którym wydarzyła się tak krwawa zbrodnia, można odnaleźć szczęście?

Historia młodego, kochającego się małżeństwa mogłaby być zupełnie inna. Taka zwyczajna. Prosta, spokojna i szczęśliwa. Odwaga młodych ludzi, którzy kupując dom za miastem, dom przeklęty przez mieszkańców okolicy z powodu tragedii, która się w nim wydarzyła, była z pewnością czymś, co już na początku skreśliło Martę i Bartosza jako dobrych sąsiadów. Dlaczego tak stało?

Ale czy dom ze swoją tajemnicą, noszący wspomnienia niewyobrażalnej tragedii stał się złym? Czy to ludzie sami doprowadzili do tego, że właśnie dom (w sensie budynek) zaczęto oskarżać o wywoływanie zła.

Psychika ludzka jest czymś tak zastanawiającym i nieodkrytym, że z pewnością niewielu ma świadomość tego do czego jest zdolna.

Autorka w dość brutalny, a zarazem chłodny sposób pokazała jak z normalnego, pełnego miłości, wewnętrznej radości, spokoju i dobra człowieka można stoczyć się na samo dno zła. Jak czyjeś irytujące zachowanie i brak dostatecznej asertywności potrafią wyprowadzić z równowagi psychicznej nawet opanowaną emocjonalnie osobę.

W powieści tej przedstawione zostały dwie miłości – miłość małżeńska i miłość braterska. Jedna, pełna oczekiwań, marzeń i spokoju, a druga toksyczna. Gdzie znajduje się rozum, gdy człowiek w imię miłości jest w stanie posunąć się nawet do zbrodni.

Dwie główne bohaterki tej książki to skrajnie różne osobowościowo kobiety, którymi rządzą tak silne emocje, że czasami miałam ochotę każdą z nich potrząsnąć i to w dość brutalny sposób. Teoretycznie obie to silne kobiety, ale w pewnych okolicznościach stają się marionetkami życia.

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że książka aż tak mną wstrząśnie i nie mam tutaj na myśli tego co działo się w nawiedzonym przez duchy domu, ale to co stało się z psychikami bohaterów tej historii.

(…) Czy w świecie, który wygląda tak bajecznie, mogą się dziać złe rzeczy? Świetnie wiem, że mogą. Jednak przez tę jedną krótką chwilę nie chcę o nich myśleć. Dystansuję się od potwornych wspomnień i skupiam na oddychaniu. Wdech – wydech. Wdech – wydech. Wdech… (…)

To nie tylko thriller o duchach, zbrodniach, strachu. To książka psychologiczna ukazująca granice samotności, manipulacje ludzkiej psychiki, które są w stanie zniszczyć wszystko co człowiek potrafił zbudować.

MARTA – początkowo wydawało mi się, że jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Mimo pewnych incydentów związanych z zamieszkaniem w nowym domu, które nadszarpnęły jej psychikę, przy pomocy specjalistów doszła do siebie i jest kobietą silną emocjonalnie, niestety… do czasu.

BARTOSZ – przystojny, zakochany w żonie, bardzo pracowity, ale uzależniony od odpowiedzialności za młodszą siostrę. Jej problemy cały czas tłumaczy dramatycznym dzieciństwem nie zauważając tego, że jest przez nią wykorzystywany, bo kobieta nie chce być samodzielną i cały czas liczy na innych.

IZABELA – lekkomyślna, niedojrzała jak na swój wiek młoda kobieta żyjąca z dnia na dzień i egoistycznie podchodząca do życia, której przeszłość i trudne dzieciństwo pozostawiły ślady, ale też nie nauczyły odpowiedzialności za życie.

Moim zdaniem każda scena rozpisana w fabule ma jakieś znaczenie. Ta książka to połączenie klasycznej grozy thrillera z codziennością jaką przeżywa tysiące ludzi na świecie. To nie jest jedynie książka o duchach przeszłości, to opowieść o nienawiści i o miłości, która potrafi być bardzo zdradliwa. To książka o egoizmie i depresji, wyobcowaniu i braku zrozumienia ze strony najbliższej osoby, ale także o samotności w teoretycznie szczęśliwym małżeństwie.

Autorka od początku buduje napięcie i chociaż chwilami „zatrzymuje” czytelnika to tylko po to, żeby za moment rzucić go w pęd emocji i wydarzeń, które nim totalnie wstrząsną.

Wiem, że ta historia zostanie w mojej głowie bardzo długo, ale wiem też, że skłoniła mnie do refleksji: czym tak właściwie jest zło? Czy tylko zachowaniem człowieka? A może osobą, która pojawia się w życiu człowieka i jak kropla drąży skałę, tak ta osoba swoim teoretycznie „normalnym” zachowaniem doprowadza nas do tego, że w naszych umysłach zaczynają pojawiać się bardzo negatywne myśli.

Ciekawa narracja w pierwszej osobie czasu teraźniejszego jest jak słuchanie czyjegoś monologu. Rozdziały w tej książce to przemiennie raz myśli i zwierzenia Marty, a raz Izabeli, tak że niektóre sytuacje jakie miały miejsce odbieramy z perspektywy dwóch kobiet.

Polecam tę powieść tym, którzy lubią odrobinę dreszczu w czytanych lekturach. To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna. Fabuła wielu może się wydać nierealna lub irracjonalnie spłycona, ja jednak przyznaję, że nie mogłam się od niej oderwać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej. Na mojej półce „do przeczytania” czeka jeszcze jedna książka tej autorki, ale chyba muszę trochę odreagować to, co zafundowała mi Sonia Rosa.

***Cytaty pochodzą z książki TUTAJ MIESZKA ZŁO wydawnictwa FILIA***

SERCE NA ŚWIĘTA – Paulina Kozłowska

(…) Nie zamierzałem ich okłamywać, że poznaliśmy się z Mariką w supermarkecie na zakupach, bo nikt nie uwierzyłby, że byłbym w stanie do niej zagadać. Poza tym im więcej kłamstw, tym więcej komplikacji. Historia naszego niecodziennego spotkania wydawała się na tyle interesująca, że nie zamierzaliśmy jej ubarwiać. (…)

Paulina Kozłowska to urodzona w 1988 roku mieszkanka urokliwej Kobylnicy, na Pomorzu. Zawodowo zajmuje się kadrami. Prywatnie jest miłośniczką książek obyczajowych i kryminałów. Jej wielką miłością są również filmy kostiumowe, dla których „zarwała” już niejedną noc. Jest autorką kilku książek w tym: „Zakątek nadziei”, „Świąteczna narzeczona” czy cykl książek „Pensjonat na Kaczym Wzgórzu”.

SERCE NA ŚWIĘTA to powieść zimowo świąteczna z dość nietypowym wątkiem romantycznym.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 303

Marika jest piękną modelką reklamującą bieliznę, a zarazem asystentką prezesa dużej firmy będąc również kochanką prezesa. W przeddzień świąt dowiaduje się, że jej kochanek, a także pracodawca, będzie miał dziecko ze swoją żoną. Czuje się oszukana i zraniona, aby jakoś złagodzić frustrację wybiera się do knajpy z przyjaciółką i nie szczędzi sobie alkoholu, przez co wdaje się w kłótnię z nieznajomym w barze. Gdy pijany mężczyzna przekracza granicę, z opałów ratuje ją Tobiasz, właściciel uroczego pieska, którym Marika zajmie się podczas pobytu mężczyzny w szpitalu. Kilka dni później Marika i Tobiasz spotykają się na jarmarku świątecznym, gdzie wybierają razem choinkę. Kobieta dowiaduje się o kłopotach Tobiasza z kuzynem i postanawia mu pomóc, aby się odwdzięczyć i chociaż mężczyzna wcale nie ma ochoty uczestniczyć w rodzinnej imprezie swojego znienawidzonego kuzyna jedzie na nią w towarzystwie Mariki. Czy zwykła przysługa przerodzi się w głębsze uczucie? Co może pójść nie tak podczas przyjęcia zaręczynowego? I jaki udział będzie miał w tym wszystkim pies?

Ta książka to dla mnie strzał w dziesiątkę w okresie przedświątecznym i chociaż samych świąt jest w niej niewiele to jest spora dawka humoru i wzruszeń, których teraz potrzebowałam.

Główni bohaterowie są jak ogień i woda. Ona, przebojowa, piękna, odnosząca sukcesy w modelingu kobieta i on empatyczny, uczynny, zahukany, pełen traum skromny nauczyciel wychowania fizycznego, któremu ktoś kiedyś tak dokopał, że teraz nie wierzy ani w siebie, ani w to, że może mieć szansę u płci przeciwnej.

Kiedy Tobiasz broni się jak może aby wymigać się z uroczystości rodzinnej, której głównym bohaterem jest znienawidzony przez mężczyznę kuzyn, będący królem jego oprawców w dzieciństwie, Marika postanawia mu pomóc przełamać lody niechęci i przy okazji zrewanżować się za okazaną kilka dni wcześniej pomoc.

Kobieta odnajduje swojego wybawiciela, który po obronnej bójce trafia do szpitala, dzięki pozostawionemu w pobliżu zdarzenia psu. Postanawia się zaopiekować małą suczką Groteską i dzięki temu liczy na bliższy kontakt z jej opiekunem.

To powinna być lekka, łatwa i przyjemna książka świąteczna, piękna okładka nastraja bardzo pozytywnie i aż prosi, żeby sięgnąć po tę lekturę, ale autorka w piękną zimową scenerię i w atmosferę zbliżających się świąt wplata bardzo dramatyczne wydarzenia z dzieciństwa głównego bohatera.

(…) – Co ty wiesz o mocy słów?! – rzucam agresywnie. – Wiesz, że one są jak noże? Każde twoje przezwisko brutalnie mnie kaleczyło. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Może i nie jestem już tamtym dzieckiem, ale to naturalna kolej rzeczy, że po ranach zostają blizny. (…)

Jak wielki wpływ na dorosłe życie może mieć hejt czy prześladowanie i wyśmiewanie kogoś w dzieciństwie zrozumieć może tylko ten, kto tego doświadczył. To bardzo smutne, że dzieci potrafią tak zatruć życie innemu dziecku, że odbija się to potem w dorosłym życiu. Dorosły już oprawca traktuje upokarzania dziecka jako żart, ale dorosłe upokorzone dziecko cały czas czuje w sobie ten wstyd, żal i ból.

Ten smutny wątek jest jakby tłem tej pięknej nietypowo romantycznej historii, która rodzi się powoli z chęci odwzajemnienia się za okazaną pomoc, ale pokazuje również jak trudno jest uwierzyć w siebie, kiedy w dzieciństwie przeżyło się prawdziwy emocjonalny koszmar.

Bardzo mi się ta książka podobała, czytałam ją z ogromną przyjemnością, przez co przez dwa dni zaniedbałam wszystkie obowiązki domowe 😉

A romans, który autorka przedstawiła jest ciepłą, pełną nadziei historią, w której bardzo pomogła mała psinka będąca własnością pewnej starszej pani, a którą w ramach sąsiedzkiej pomocy opiekował się młody wuefista.

Ujął mnie w tej powieści również wątek damskiej przyjaźni, który z jednej strony wywołał na mojej twarzy uśmiech, a z drugiej uświadomił na czym polega prawdziwa przyjaźń. Bo przecież przyjaciółki czy przyjaciele nie są tylko od tego, aby nas głaskać, tulić w trudnych chwilach i pocieszać, ale również od tego, aby czasami wstrząsnąć czy… pomóc wybrnąć z niezręcznej lub ryzykownej sytuacji.

Gorąco POLECAM tę piękną książkę i do przeczytania i do obdarowania kogoś jej egzemplarzem, ponieważ nie tylko fabuła jest godna uwagi, ale również oprawa graficzna jest śliczna, z barwionymi brzegami i i pięknymi grafikami w środku.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce bardzo dziękuję za kolejną świetną książkę, która pozwoliła mi na prawdziwy relaks (chociaż i łzy wzruszenia w oczach się zakręciły).

***Cytaty pochodzą z książki SERCE NA ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***

KALENDARZ ADWENTOWY 2. DWANAŚCIE DRÓG DO DOMU – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska

(…) Przypomniała jej się mała Marcelinka, która zawsze mówiła, że kiedy pada śnieg i popatrzy się do góry, to widać, jak w chmurach pani Zima radośnie trzepie swoje poduszki. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Marcie Jednachowskiej mogę napisać niewiele, chociaż poznałam ją osobiście i wiem, że jest córką Jolanty Kosowskiej, a jej debiutancką książką jest powieść „Spotkajmy się we śnie”, chociaż podobno napisała już kilka książek. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie, których kilku jest właścicielką. Jest lekarką weterynarii, specjalistką chorób koni. I to tyle ile mogę zdradzić. Dopowiem jeszcze, że jest bardzo sympatyczną osobą i jeżeli ktoś będzie miał okazję kiedyś być na spotkaniu z nią, to polecam.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo NOVAE RES stron 303


Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro wyjątkowych podopiecznych. Dziś są dorośli, rozrzuceni po świecie, z własnymi historiami i bagażem doświadczeń.
Gdy ich dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki i okazuje się, że jej pamięć z każdym dniem się pogarsza, by sprawić Grażynie radość i odwdzięczyć się za otrzymane kiedyś dobro Maria i Jagoda podejmują decyzję aby odnaleźć wszystkich wychowanków i zorganizować niezapomniane bożonarodzeniowe spotkanie. Każda z osób, z którymi nawiązują kontakt, ma swoje powody, by wrócić do przeszłości – albo chcieć się od niej odciąć. Czy magia świąt i wspomnienia z dzieciństwa wystarczą, by ponownie spleść ich losy? Kto z dwanaściorga mieszkających kiedyś w jednym domu dzieci zdecyduje się na przyjazd i spotkanie z byłymi wychowankami? Czy każdy z nich będzie chciał się spotkać?

Ktoś na facebookowej grupie Szuflada Jolanty Kosowskiej zaproponował, aby tę książkę czytać jak kalendarz adwentowy, czyli każdego dnia jeden rozdział. Pomyślałam wówczas, że to cudny pomysł, ale… gdy zaczęłam czytać, bardzo szybko doszłam do wniosku, że nie podołam temu wyzwaniu ponieważ ta książka jest jak magnes, który złapie i tak mocno trzyma, że nie można się od niej oderwać.

Ta powieść jest magiczna, nostalgiczna i bardzo ciepła, chociaż nie brakuje w niej momentów chłodu ludzkich uczuć, ale jest ich niewiele, a ja czytając podświadomie czułam, że każdy taki chłód można ogrzać.

Autorki pokazały jak silna potrafi być więź przyjaźni. Ktoś, kiedyś powiedział, że prawdziwego przyjaciela możesz nie widzieć przez wiele lat a jak się spotkacie to tak jakbyście rozstali się wczoraj.

I o tym właśnie jest ta książka, o miłości do drugiego człowieka zbudowanej na solidnych fundamentach przyjaźni.

Bohaterowie wychowali się w jednym domu dziecka, o ich dzieciństwie w tej placówce można przeczytać w książce KALENDARZ ADWENTOWY. Ale dzieci dorosły i każde z nich poszło przez życie swoją drogą. Jedni założyli rodziny, inni skupili się na karierze, a jeszcze inni zaczęli spełniać swoje marzenia.

Ale przyszedł moment, po wielu, wielu latach, kiedy postanowili się odnaleźć by znów zwartym szeregiem stanąć aby pokonać gnębiące kogoś zło. Czy im się udało? Koniecznie przeczytajcie.

Jak już wspomniałam wcześniej jest to powieść pełna ciepła, w której dzieje się magia świąt, ale autorki poruszają w niej wiele trudnych i bolesnych tematów. Nie napiszę o wszystkich, ale wspomnę o tych, które mnie najbardziej poruszyły.

Jako była opiekunka osób starszych wiem jakim dramatem może być samotność w domu, gdzie nawet posiłek w tej samotności nie smakuje. Zamieszkanie w domu opieki, w której jest towarzystwo może pozytywnie wpłynąć na samopoczucie. Szkoda, że w naszym kraju nie wszystkich stać na taki luksus jak zamieszkanie w domu seniora.

Samotność nie dotyczy tylko osób starszych, młodzi ludzie również wpadają w jej sidła. Jedni próbują ją maskować pracując więcej niż inni, a drudzy topią ją w alkoholu, a jeszcze inni oddają się pod opiekę depresji.

Mocnym wątkiem emocjonalnym tej powieści jest choroba jednego z byłych wychowanków. Młodego człowieka z głową pełną marzeń, który z dnia na dzień musi porzucić swoje marzenia i karierę, bo los pokrzyżował jego plany. Choroba może dopaść każdego bez względu na wiek.

(…) On jest młodszy ode mnie – rozmyślała. Koszmarne nieszczęście. Wszystkim wydaje się, że straszne choroby i potworne nieszczęścia są daleko od nas i nie mogą nas dotyczyć, bagatelizujemy pierwsze objawy, a potem okazuje się, że jest już za późno. (…)

W gonitwie życia często zapominamy o osobach, które były dla nas kiedyś ważne. Niektórzy godzinami spędzają czas przeglądając media społecznościowe zamiast zadzwonić do kogoś kogo się dawno nie widziało. Wielu ludzi nie potrafi rozmawiać z najbliższymi, a przecież to tak niewiele trzeba, aby powiedzieć komuś: tęsknię, kocham, myślę o tobie.

Czy musi się wydarzyć coś złego abyśmy odnaleźli w życiu to co najważniejsze, co jest najcenniejsze, czyli kontakt z drugim człowiekiem?

Przeczytajcie tę książkę, gwarantuję, że skłoni ona do refleksji i pozwoli na różne sprawy popatrzeć innym okiem. Zarezerwujcie sobie czas i przygotujcie oprócz zimowej herbaty czy kakao dużą paczkę chusteczek (to do tych, którzy są wrażliwi i emocjonalnie podchodzą do książek).

Moim zdaniem to lektura z tych nieodkładanych, których fabuła zostanie w głowie na długi, długi czas. POLECAM CAŁEM SERCEM

To ciepła, pełna emocji opowieść o rodzinie, która nie opiera się na więzach krwi, lecz na wspólnych przeżyciach i cichym pragnieniu bycia kochanym.

***Cytaty pochodzą z książki KALENDARZ ADWENTOWY 2. DWANAŚCIE DRÓG DO DOMU wydawnictwa NOVAE RES***

KRAKOWSKA KOŁYSANKA – NADZIEJA POŚRÓD RUIN i PO DRUGIEJ STRONIE MURU – Joanna Nowak

(…) Wiktoria marzyła o spokoju. Jednym dniu bez frasunków, złych informacji, dezorientacji, ciszy przed burzą. Chociaż dwadzieścia cztery godziny myślenia o niebieskich migdałach, marzenia na jawie bez koszmarów snujących się ulicami Krakowa. (…)

Joanna Nowak pochodzi ze Strzelna, jest absolwentką administracji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Z zawodu jest księgową, a z zamiłowania pisarką. Jest miłośniczką dobrej książki, psów i kotów oraz kuchni meksykańskiej i włoskiej. Autorka między innymi trylogii obyczajowej SIOSTRY Z ULICY WIŚNIOWEJ.

NADZIEJA POŚRÓD RUIN to pierwsza część trylogii KRAKOWSKA KOŁYSANKA.

PREMIERA KSIĄŻKI 11 MARCA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 316

Antonina i Tadeusz Gajewscy prowadzą razem ze swoimi dziećmi w Krakowie ochronkę dla sierot. Spokojne życie przerywa wybuch wojny, Tadeusz wraz z synem i narzeczonym córki Wiktorii zostają wcieleni do polskiego wojska. Ochronka pozostaje pod opieką Antoniny i Wiktorii. Nie jest lekko, a na dodatek jedna z pracownic sierocińca wchodzi w intymne układy z pewnym niemieckim oficerem Gestapo, co nie wróży niczego dobrego. W Krakowie dzieje się wiele złego, przyjaciółka Wiktorii zostaje zamknięta wraz z innymi Żydami w getcie, sierociniec zostaje przeniesiony do niewielkiego mieszkania, ale nad dziećmi i opiekunkami czuwa jakiś tajemniczy dobry duch, który nie pozwala aby dzieci i panie Gajewskie cierpiały głód dostarczając anonimowo jedzenie. Wiktoria wpada w oko innemu niemieckiemu oficerowi, ale wierna narzeczonemu nawet nie myśli nawiązać z Martinem Aignerem bliższe relacje. Kim jest tajemniczy dostawca jedzenia? Czy Wiktoria przekona się do Aignera? Co stanie się z najbliższą przyjaciółką Wiktorii zamieszkałą wraz z rodziną i maleńkim synkiem za murami getta?

Powieści, w których autorzy poruszają temat wojny od zawsze mnie przyciągały. To jest temat „rzeka”, bo o tym dramatycznym okresie można pisać z różnych perspektyw.

Ta opowieść również jest pełna wojennego dramatyzmu, ale fabuła i losy bohaterek są jak magnes, przyciągają od pierwszej do ostatniej strony.

Poznajemy oblicze wojny z perspektywy kilku Polek prowadzących w Krakowie sierociniec. Przebywające w nim dzieci nie wszystkie są sierotami, do ochronki podrzucane lub przyprowadzane są również dzieci, których matki nie radzą sobie w wojennej rzeczywistości, nie potrafią swoich dzieci wykarmić, a co za tym idzie zapewnić im nawet minimum tego, aby przeżyły.

(…) Przedkładanie jednego życia nad drugie zakrawało na okrucieństwo, ale czy w czasach, gdy ludzie wyrywali sobie z rąk kawałek chleba, przyzwoitość jeszcze istniała? Człowieczeństwo zeszło na dalszy plan. Liczyło się przeżycie. Liczyła się rodzina. Dramat sąsiadów, znajomych, okrutnie bolał, bowiem ich los mógł spotkać każdego. Ale na współczuciu się kończyło. (…)

Ogrom miłości i odwagi, empatii i odpowiedzialności za drugiego człowieka sprawia, że mimo strachu, kobiety są w stanie zrobić wszystko, aby zapewnić swoim podopiecznym w miarę spokojny byt.

Autorka porusza w swojej powieści kilka ważnych nie tylko dla tamtego okresu wątków. Jedne z nich są miłe, inne nie.

Jednym z pozytywnie oddziałującym na odbiór powieści wątkiem jest przedstawiona piękna przyjaźń między Polką a Żydówką. Przyjaźń, która mimo muru rozdzielającego dwie młode kobiety potrafiła pokonać największe zagrożenia. Ale chociaż empatia i miłość przyjacielska są w stanie zdziałać wiele, to nie każda z tych kobiet była w stanie sprostać oczekiwaniom tego czego chciała od niej przyjaciółka.

Jak w każdym społeczeństwie i tutaj mamy zarówno tych złych jak i dobrych ludzi. I to na równi, i wśród Polaków, i wśród Niemców. I nie wolno nam „szufladkować” osób tylko ze względu na ich narodowość, bo to, że ktoś urodził się Niemcem, nie musi być dogmatem, że jest złym i nie wszyscy naziści byli potworami i wśród nawet wysoko postawionych zdarzali się tacy, którzy pracując dla Rzeszy, jednocześnie robili wiele dobrego dla Polaków, a nawet dla Żydów.

Niestety nie wszyscy Polacy zasługiwali na to, aby myśleć o nich jako o dobrych ludziach, bo wśród nich można było spotkać takich, którzy patrzyli tylko z perspektywy własnego JA, nie byli w stanie zatroszczyć się o innych, bo liczyło się jedynie ich egoistyczne podejście do zaspokojenia własnych potrzeb i przyjemności. Tylko czy zawsze wychodziło im to na dobre?

W życiu nic nie jest tylko białe, czy tylko czarne, każdy z tych kolorów ma wiele odcieni. Czasami człowiek, o którym myślimy, że jest tym złym, może okazać się zupełnie kimś innym i odwrotnie, o czym przekonały się bohaterki tej powieści – Antonina i Wiktoria.

Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek poruszających temat wojny.

Bohaterowie są bardzo wyraziści, każda z tych osób jest nie tyle ciekawa osobowościowo co intrygująca. W każdej z nich możemy odkryć coś innego. Jedni są charyzmatyczni, empatyczni i po prostu dobrzy (jak na przykład doktor Mierzejewski), a inni mocno irytujący (jak na przykład Brygida).

I chociaż domyślałam się rozwinięcia niektórych wątków to z zainteresowaniem śledziłam losy zarówno bohaterek jak i całego sierocińca. Być może niektóre sytuacje opisane w fabule wydają się mało wiarygodne to i tak całość bardzo mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy tej trylogii, bo (przyznam szczerze) trochę z niecierpliwością oczekuję poznania dalszego ciągu.

POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom historii wojennych, ale myślę, że powieść zainteresuje również innych. Ja nie mogłam się oderwać od tej lektury, bo tak wciągnęła mnie jej fabuła.

To piękna opowieść o miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka, to po prostu piękna opowieść o człowieczeństwie, które w trudnych czasach wojennej zawieruchy często narażone było na wiele niebezpieczeństw.

(…) Szczególnie mężczyznom trudno przychodziło pogodzenie się z niemocą wobec wroga. We własnych oczach okazywali się słabeuszami poddającymi się woli Niemców. Cierpiała ich duma, a rosło poczucie beznadziei. Splamili honor, dali się zamknąć za wysokimi murami, godząc się na odebranie godności oraz poczucia bezpieczeństwa. (…)

PO DRUGIEJ STRONIE MURU to druga część KRAKOWSKIEJ KOŁYSANKI.

PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 316+303+303

W krakowskim getcie dochodzi do pierwszych wysiedleń. Wiktoria, prowadząca wraz z mamą ochronkę dla polskich dzieci wraz z gestapowcem współpracującym z polską organizacją – Martinem Aignerem ratuje dzieci z getta , wśród których jest również siostra i maleńki synek jej przyjaciółki Sary. Między młodą Polką a Niemieckim oficerem rodzi się uczucie, które może być dla obojga dość niebezpiecznym, ponieważ wojna nie sprzyja takim związkom. Sytuacja staje się skomplikowana gdy do Krakowa wraca były narzeczony Wiktorii a także brat dziewczyny, który nieświadomie zdradza komuś tajemnicę sierocińca. Nad ochronką zawisną ciemne chmury, ponieważ pewien gestapowiec zrobi wszystko aby zemścić się za wysłany na niego donos, pozbyć się Polek i zlikwidować sierociniec. Czy Wiktoria i Martin pozostaną razem? Co stanie się z dziećmi z ochronki i kto odkryje sekret kobiet opiekujących się nie tylko polskimi dziećmi.

Ktoś kto przeczytał pierwszy tom, z przyjemnością i zapewne ze zniecierpliwieniem sięgnie po kolejny, ponieważ historia kobiet prowadzących w czasie wojny ochronkę w Krakowie wciąga niesamowicie. Świetnie poprowadzona fabuła jest z pewnością atutem powieści a w połączeniu z ciekawie wykreowanymi postaciami całość odbierana jest wyjątkowo ciekawie.

Wojna wyzwala w ludziach najgorsze, ale i najlepsze cechy człowieczeństwa. Jedni są zdolni do zaangażowania się w sprawy i bezpieczeństwo innych całym sobą a inni egoistycznie podchodzą do życia idąc w kierunku zaspokajania jedynie własnych przyjemności i własnego bezpieczeństwa.

Autorka w bardzo wyrazisty sposób pokazała ludzi zdolnych do wszystkiego zarówno z tej dobrej jak i złej strony.

Pokazała również jak bardzo można zaszkodzić komuś nie panując nad własnym językiem, nieświadomie konsekwencji przekazując poufne informacje komuś kogo uważa się za kogoś bliskiego i zaufanego, chociaż tak naprawdę się go wcale nie zna.

Życie w ochronce nie należało do łatwych, ciągły niepokój i strach nie tylko o siebie, ale również o osierocone dzieci graniczyło z nie lada wyzwaniem.

Mamy tutaj również obraz postrzegania ludzi w dość fałszywy sposób, wystarczyło, że ktoś miał jakikolwiek kontakt z Niemcami a uważano go za konfidenta i zdrajcę, a przecież zarówno wśród Niemców jak i Polaków byli ludzie, którym można było zaufać i tacy od których najlepiej było trzymać się z daleka.

(…) Nie muszę niczego nikomu udowadniać – stwierdził Ainger. – Poza tym wrzucanie wszystkich ludzi do jednego worka w większości jest krzywdzące. Nie wszyscy Niemcy są źli, tak jak nie wszyscy Polacy mają serce na dłoni. (…)

To nie jest książka z tych: lekka, łatwa i przyjemna. To powieść pełna emocji, bólu i żalu i z pewnością niejednej osobie podczas czytania zakręci się w oku łza. Ale fabuła jest tak wiarygodnie napisana, jakby historia krakowskiego sierocińca i pracujących w nim kobiet wydarzyła się naprawdę.

To opowieść zarówno o bólu, cierpieniu i strachu, ale również opowieść o miłości, zazdrości, pięknej przyjaźni i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Po raz kolejny przekonałam się jak wrażliwą osobą jest Joanna Nowak, książka napisana jest z wyjątkowym wyczuciem i dobrze przeprowadzoną kwerendą. Myślę, że mieszkańcy Krakowa nie będą mieli problemu z odnalezieniem opisanych w książce miejsc.

Bohaterowie nie są wyidealizowani, każdy z nich ma i zalety, i wady, dlatego postrzegani są w bardzo wiarygodny sposób.

POLECAM całą trylogię, którą przeczytałam w wyjątkowo ekspresowym tempie. Wkrótce napiszę o ostatniej części ŚCIEŻKA KU OCALENIU, ale już mogę zaproponować abyście zrobili sobie piękny prezent na święta i zakupili tę cudowną trylogię. Gwarantuję moc wrażeń i wzruszeń i myślę, że fabuła nikogo nie zawiedzie.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tych książek w ramach współpracy barterowej.

***Wszystkie cytaty pochodzą z książek NADZIEJA POŚRÓD RUIN i PO DRUGIEJ STRONIE MURU wydawnictwa REPLIKA***

Napisz do mnie
marzec 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/