Boże Narodzenie
GWIAZDKA W BIESZCZADACH – Magdalena Stykała
(…) Pełen wiary w przychylność losu, nie pomyślał nawet przez sekundę, że blask szczęśliwych gwiazd zakrywają czasem czarne chmury, a największą sztuką jest uwierzyć w to, że nie zgasły, i odnaleźć do nich drogę w ciemności. (…)
Magdalena Stykała jest autorką dziewięciu książek, mówi o sobie, że jest żoną, mamą i kobietą pracującą. Z wykształcenia jest pedagogiem i nauczycielką wychowania przedszkolnego. Kocha zwierzęta, przyrodę i Bieszczady. Mieszka w malowniczym miejscu na granicy Borów Tucholskich. Jest nałogową biegaczką i fotografką amatorką.
GWIAZDKA W BIESZCZADACH to romans zimowo świąteczny z nutą dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Marysia i Antek są w sobie zakochani po uszy. Ich związkowi zagraża tylko jedno: góry. Ona uciekła z nich do Krakowa, a on nie wyobraża sobie bez nich życia. W mikołajkowy wieczór przechadzają się po mieście oświetlonym świątecznymi lampkami i wypełnionym zapachem pierników i próbują przekonać siebie nawzajem do przeprowadzki. Które z nich odniesie sukces? I czy cokolwiek może równać się z pięknem blasku gwiazd nad Bieszczadami? Tymczasem na drugim końcu Polski, w Gdyni, inna para, Mati i Pola, wpatruje się w te same gwiazdy, tylko że nad Bałtykiem. Z okien hotelowego pokoju rozciąga się widok na panoramę miasta rozświetlonego świątecznymi dekoracjami. Czy niechęć Poli do związku z marynarzem okaże się silniejsza niż uczucie, które żywi do Matiego? Czy kariera oficerska Matiego przeważy nad prawdziwą miłością? Czy zdarzy się wigilijny cud?
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Stykały pozytywnie mnie zaskoczyło.
Początkowo miałam wrażenie, że fabuła jest zwyczajnym romansem w zimowo-świątecznej otoczce, który będzie się ciągnął w nieskończoność, ale po przeczytaniu połowy książki wciągnęłam się tak, że trudno mi było się od lektury oderwać.

Historia przedstawiona w powieści jest dość trywialna, ale i zaskakująca, a autorka zabiera swoich czytelników w różne bardziej lub mniej magiczne miejsca takie jak zaśnieżony świąteczny Kraków by po chwili pozwolić na oglądanie nieba z gdyńskiej plaży lub zasypanych białym puchem Bieszczad.
I chociaż zachowanie niektórych bohaterów momentami mnie irytowało to i tak odebrałam całość bardzo pozytywnie.
To nie jest typowa powieść świąteczna chociaż tej otoczki okołoświątecznej jest tutaj sporo (jest nawet wigilijny cud). To jednak przede wszystkim opowieść o miłości, a właściwie o miłościach, o skomplikowanych związkach damsko-męskich, o marzeniach i tęsknotach, ale i o bólu utraty kogoś bliskiego.
Czy związki na odległość mają szansę na prawdziwe szczęście? Czy marzenia o karierze zawodowej i podróżach mogą przyćmić sprawy tak przyziemne jak miłość i rodzina?

Mamy tutaj dwie pary młodych ludzi, zakochanych w sobie i zakochanych w swoich marzeniach, a może trzeba powiedzieć zakochanych w swoich wyobrażeniach życia. Jedna para mieszkająca w dwóch różnych miejscach – on w cichych, spokojnych Bieszczadach, a ona w gwarnym Krakowie i każde z nich wierzy w to, że ta druga osoba w końcu się przeprowadzi i będą żyli długo i szczęśliwie. I druga para mieszkająca w Gdyni, ale każde z nich ma inne priorytety szczęścia, ona marzy o bliskości ukochanego (odzywa się trauma z dzieciństwa córki marynarza), a on o dalekich podróżach na morzu.
(…) Miał rację – gdziekolwiek na świecie by nie była, jakiekolwiek iluminacje mogłaby oglądać, zawsze tęskniłaby do blasku świątecznych gwiazd w Bieszczadach i do Bożego Narodzenia w swoich górach. (…)
Historie tych dwóch młodych ludzi są pełne emocji, czasami cichych łez wypłakiwanych w samotności, a czasami głośnego szlochu rozpaczy.
Ale jest również ta radość chwili, kiedy zapominają o marzeniach i oddają się całym sobą namiętności i miłości.
Myślę, że to opowieść o tym, że czasami trzeba coś stracić, aby móc coś zyskać.

I chociaż książka bardzo mi się podobała to muszę przyznać, że nie przekonałam się do bohaterów. Tak szczerze polubiłam jedynie jedną z dziewczyn oraz dwie drugoplanowe postacie -Maksa i babcię. Główni bohaterowie jak dla mnie byli zbyt zapatrzeni w siebie, zbytnio niezadowoleni, nieco konfliktowi i trochę sztuczni. Trochę drażniły mnie również dialogi, momentami jak dla mnie nienaturalne. Ale to tylko moje zdanie.
Początek książki nieco mi się dłużył, ale i tak polecam przeczytać powieść do końca, bo druga połowa jest naprawdę zaskakująca.
To historia, która rozwija się powoli, tak odrobinę emocjonalnie beznamiętnie, ale w pewnym momencie chwyta za serce i trzyma do ostatniej strony.
Książka jest pięknie wydana, z barwionymi brzegami, słodkimi świątecznymi rysunkami w środku, idealnie nadaje się na prezent. Jeżeli ktoś z Was ma kogoś, kto lubi takie opowieści, to myślę, że ta lektura będzie trafionym prezentem. POLECAM.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki.
***Cytaty pochodzą z książki GWIAZDKA W BIESZCZADACH wydawnictwa REPLIKA***
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY – Monika Hakowska
(…) Bo czasem wystarczy opowiedzieć swoją historię, by poczuć, że już nie trzeba szukać dalej. Czasem wystarczy jedna osoba. I jedna choinka. I jedno „dziękuję” (…)
Monika Hakowska to autorka trzech książek. Przyznam szczerze, że niewiele znalazłam informacji o tej pisarce, ale chociaż lubię coś niecoś wiedzieć o autorkach, nie zniechęciło mnie to do przeczytania jej powieści. Z jej profilu na Facebooku dowiedziałam się jedynie, że mieszka w Warszawie. I to by było na tyle 😉
KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY to świąteczna komedia romantyczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Lily, mieszka w Nowym Jorku, jest redaktorką książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne ciasteczka, nastrojowe playlisty i historie z happy endem. Od czasu, gdy rozpadł się jej związek, marzy o wielkiej, magicznej miłości. W tym czasie na Manhattan wraca brat jej przyjaciółki – Reid, przystojny architekt, który zamiast śniegu woli słońce i plaże. Kiedy Lily zostaje wciągnięta przez przyjaciółkę w rolę opiekunki tego świątecznego sceptyka, jej grudzień zaczyna tracić blask. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się właściciel klimatycznej księgarni, wierzący w magię świąt bardziej niż ktokolwiek inny. Czy zimowy Nowy Jork okaże się miejscem, gdzie rodzi się miłość? Czy Reid uwierzy w magię świąt? Jak potoczy się znajomość Lily z przystojnym księgarzem?
Święta w Nowym Jorku? Dlaczego nie? Grudzień pachnie tam piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami.
Monika Hakowska to autorka, której twórczości jeszcze nie poznałam, może dlatego, że pisarka dopiero wchodzi na rynek książek.
Fabuła tej powieści idealnie nadaje się na film typu: świąteczna komedia romantyczna. Czytając ją, dosłownie miałam przed oczami sceny z takiego filmu jakimi zasypywani jesteśmy w okresie przedświątecznym, a których ja jestem wielką fanką.

Jest trochę zabawnie, trochę infantylnie, ale i odrobinę wzruszająco. Jednak dominuje tutaj motyw cukierkowej miłości.
Główni bohaterowie są ciekawi, chociaż momentami zachowujący się (jak dla mnie) zbyt sztucznie, może nawet zbyt infantylnie jak na osoby dorosłe. Ale książkę czytałam szybko, bez momentów zbytniego znudzenia.
To zdecydowanie lektura w sam raz na relaks po ciężkim dniu pracy. Lekka, łatwa i… zapewne dla wielu przyjemna. Można dzięki niej poczuć atmosferę zbliżających się świąt, chociaż mogę trochę jej zarzucić.
Jak dla mnie humorystycznie przeprowadzone dialogi wydawały się momentami nieco sztuczne, żeby nie powiedzieć „miałkie”. Zachowanie bohaterów chwilami bardzo dziecinne chociaż romans aż prosił się o wyeksponowanie go z dużą dawką emocji. Niestety mnie tych emocji zabrakło, może dlatego, że chyba oczekiwałam czegoś innego. Ale proszę się nie sugerować moimi odczuciami, bo przecież każdy odbiera książkę w inny sposób.
Fabuła książki utrzymana jest w lekkim stylu romansu i dużej dawki zwyczajów świątecznych, więc zapewne zadowoli fanki i fanów romansów i powieści w których motywem przewodnim jest Boże Narodzenie.
I chociaż spodziewałam się czegoś innego, przyznam szczerze, że mimo kilku uwag świetnie się przy tej lekturze bawiłam a książka mi się podobała. Może potrzebowałam teraz takiej słodkiej komedii romantycznej w iście amerykańskim stylu.

On, ona i ten trzeci. Gorąca miłość i pachnące cynamonem kakao. Śnieg, świąteczne swetry i listy (niekoniecznie do Mikołaja 😉).
Myślę, że to idealna książka do przeczytania przed świętami, bo mamy w niej wszystko to, co obrazuje idealne podejście do świąt.
To powieść dla miłośników świątecznych historii, w których wszędzie świeci milion światełek, gruba warstwa śniegu puszy się pod nogami, a zimowy chłód rozgrzewa gorące kakao (obowiązkowo z piankami). Jest kolorowo, nastrojowo i świątecznie.
Myślę, że polubicie bohaterów, chociaż niektórzy z nich trochę są denerwujący.
POLECAM tę lekturę szczególnie tym, którzy uwielbiają świąteczne komedie romantyczne, mam nadzieję, że nie zostaniecie zbytnio przesłodzeni. Ale w święta musi być przecież świecąco, kolorowo i słodko.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i myślę, że kiedyś jeszcze sięgnę po jakąś powieść tej autorki.
***Cytat pochodzi z książki KSIĄŻKA, KAWA I CAŁUSY wydawnictwa FILIA***
UWIERZ W MIKOŁAJA 2. NA RATUNEK BABCI – Magdalena Witkiewicz
(…) – Wiesz… tak sobie myślę, że życie jest trochę jak ta podróż. Masz przed sobą setki kilometrów i tak naprawdę nie wiesz, co cię czeka za zakrętem. Trzeba mocno trzymać kierownicę, żeby nie wypaść z tej drogi. Nieustannie uważać na wszystko. Na siebie i na tych, których mijasz, bo nigdy nie wiesz, kto ci zajedzie drogę. Jak w życiu. (…)

Magdalena Witkiewicz gości na moim blogu już po raz… ojoj… któryś. Dla przypomnienia napiszę tylko, że urodziła się w 1976 roku i mieszka w Gdańsku. Z wykształcenia jest marketerką. Jest miłośniczką literatury oraz dzieci (w szczególności swoich). Jej pierwsza powieść, Milaczek, poprawiła humor tysiącom czytelników, a zwłaszcza czytelniczek. Nie będę się rozpisywała o tej autorce, ponieważ kto tutaj do mnie zagląda, wie, że chętnie sięgam po jej książki a co za tym idzie, opinie o nich często pojawiają się na moim blogu. Pisze dla dorosłych i dla dzieci, a jej książki są dosłownie rozchwytywane.
UWIERZ W MIKOŁAJA 2. NA RATUNEK BABCI to powieść świąteczna, trzecia część z serii książek „Uwierz w Mikołaja”
PREMIERA KSIĄŻKI 10 PAŹDZIERNIKA 2025

Aldona, gwiazda reality show, specjalistka od dramatów i brokatu, szykuje się na najważniejszy występ swojego życia. Ale kiedy w jej samochodzie niespodziewanie znajduje się rezolutna dziewczynka, córka jej męża, wszystko wywraca się do góry nogami, ponieważ wbrew sobie kobieta razem z dziewczynką wyruszają w podróż, chociaż każda z nich z własną misją. Zosia szuka cudu, bo wierzy, że tylko prawdziwy Mikołaj może uratować jej ukochaną babcię. Aldona zaś udaje, że niczego już nie szuka. Ale ta wyprawa przypomni jej coś, o czym już zapomniała… i coś, w co dawno przestała już wierzyć. Tymczasem w domu seniora Happy End trwają przygotowania do ślubu mamy Zosi z przystojnym policjantem, ale jak to w życiu bywa, nie wszystko idzie po myśli młodych (i tych starszych również). W domu seniora pojawia się również nowy mieszkaniec, czy zyska on sympatię współmieszkańców czy raczej ich do siebie zrazi? Dlaczego babcia Sabinka trafiła do szpitala i czy tylko Mikołaj jest w stanie jej pomóc? Czy mała dziewczynka potrafi dotknąć najczulszego miejsca w sercu zapatrzonej w siebie Aldony?
W tym roku wyjątkowo wcześnie zaczęłam czytać powieści świąteczne, zwykle robię to od pierwszego grudnia, ale ponieważ wybieram się z koleżankami do kina na drugą część filmu UWIERZ W MIKOŁAJA to chyba jestem usprawiedliwiona 😉
Powiedzieć o tej historii, że jest piękna, to tak jakby nic nie powiedzieć. Kto zna „pióro” Magdaleny Witkiewicz ten wie, że potrafi ona i rozbawić i wzruszyć, a ta książka jest właśnie taką perełką pełną radości i wzruszeń.
Niby to jest świąteczna komedia romantyczna, ale autorka porusza w niej tak wiele ważnych tematów, że każdy kto sięgnie po tę powieść stwierdzi, że nudzić się przy niej nie można.
(…) Stała tam, wpatrując się przez szybę na to, co się działo w środku. Bardzo się bała. Czuła, że właśnie dzieje się coś strasznego, coś, czego zupełnie nie rozumiała, ale bardzo się tego bała. (…)
Wspomnę tutaj chociażby wątek domu seniora, przed którym broni się wielu ludzi w wieku mocno zaawansowanym uważając taki przybytek za umieralnię, ale to bardzo mylne określenie, jako była opiekunka osób starszych i niepełnosprawnych stanowczo temu zaprzeczam. Oczywiście, że są domy seniora, w których podopieczni zdani są tylko na opiekunów i pielęgniarki, kiedy ich stan zdrowia nie pozwala na więcej niż tylko leżenie w łóżkach, ale widziałam i takie jak Happy End, w którym seniorzy tworzą jedną wielką, zgraną rodzinę. Wszystko zależy od podejścia do tego tematu.

Bardzo wzruszył mnie wątek Aldony w tej historii, kobiety zapatrzonej w siebie, w pieniądze i w planowany sukces, która jak taran szła przed siebie nie przejmując się tym co myślą o niej inni, a jednak… W pewnym momencie jej życiowe priorytety musiały zawalczyć z tym co dyktuje jej serce. A co podyktowało? Przekonajcie się sięgając po tę książkę.

Powieść świąteczna bez romansu byłaby chyba niepełna, zatem i romans autorka wplotła w fabułę, a właściwie to kilka romansów, jeden z nich dość specyficzny, bo przeczący standardom życiowym wielu ludzi. A mam tutaj na myśli miłość nowego mieszkańca Happy Endu, miłość piękną, trwającą długie lata, ale zakończoną w dość brutalny sposób. Żal mi było Aleksandra, bo stracił nie tylko miłość swojego życia, ale również wiarę w ludzi stając się odludkiem. Na szczęście trafił do Happy Endu, a tam już zajęły się nim i jego smutkami inne pensjonariuszki.
Nie chcę zbytnio spojlerować chociaż przyznam szczerze, że mogłabym o tej książce mówić i pisać wiele, myślę jednak, że jak napiszę wprost, że jest to piękna, pełna wzruszeń, śmiechu i czułości powieść o tym, że cuda się zdarzają to musicie mi uwierzyć na słowo. A jeżeli ktoś nie wierzy to KONIECZNIE niech się przekona sięgając po tę książkę osobiście.
Spotkacie w niej nie tylko cudowną i bardzo rezolutną Zosię, ale również bardzo charakternych seniorów z Happy Endu, a także policjantów w galowych mundurach i kobiety, które na nowo uczą się kochać.
Bo w święta wszystko może się zdarzyć…
(…) Aldona poprawiła płatki i otarła wilgotne oczy. Spojrzała na Zosię. Trochę jej zazdrościła. Mała wierzyła, że istnieje świat, w którym wszystko kończy się dobrze. (…)
Powiedzieć POLECAM tę powieść każdemu kto wierzy w cuda, lubi zatapiać się w dobrych lekturach i pragnie oderwać się na chwilę od problemów dnia codziennego, to tak jakby nic nie powiedzieć, ale i tak gorąco tę książkę polecam proponując sięgnąć również po wcześniejsze części UWIERZ W MIKOŁAJA i TELEFON DO MIKOŁAJA.

Bardzo dziękuję Autorce oraz PRACOWNI DOBRYCH MYŚLI za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej. Teraz pozostaje mi tylko pójść do kina (film w kinach już od 7 listopada) , żeby jeszcze raz przeżyć fabułę.
***Wszystkie cytaty pochodzą z książki UWIERZ W MIKOŁAJA 2. NA RATUNEK BABCI – Pracownia Dobrych Myśli ***
PS książka jest tak pięknie wydana, z barwionymi brzegami, że nadaje się idealnie na prezent dla kogoś bliskiego. Pomyśl o tym 😉
ZIMA W ZAPOMNIANYM SCHRONISKU – Julia Furmaniak
(…) Moje życie zaczęło się toczyć jakby obok mnie… Bo kiedy jednego dnia byłam szczęśliwą narzeczoną, z konkretnymi planami na wspólną przyszłość, to drugiego wszystko, czego pragnęłam, co ceniłam, przepadło bezpowrotnie. (…)
Julia Furmaniak jest autorką, o której jeszcze nie słyszałam. Lubię jednak poznawać nowych autorów/autorki, dlatego bez obaw sięgnęłam po powieść poleconą mi przez Wydawnictwo FILIA. To młoda dorobkiem pisarskim autorka, o której niestety niewiele znalazłam informacji, dlatego wciąż jest ona dla mnie zagadkową osobą, która ma na swoim koncie trzy książki, z których jedną jest właśnie ta, o której wspominam w tym wpisie.
Zima w zapomnianym schronisku to pierwsza część cyklu „Zapomniane schronisko”, powieści obyczajowej z wątkiem świątecznym w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 PAŹDZIERNIKA 2024

Monika rocznicę śmierci ukochanego narzeczonego oraz święta Bożego Narodzenia postanawia spędzić w Samotni – schronisku górskim, które szczególnie ukochał sobie Michał. Aleksander, przyjaciel narzeczonego Moniki wciąż czuje się winny śmierci najlepszego przyjaciela. Wyrzuca sobie, że odpuścił wyprawę w góry, z której Michał już nie wrócił. Wraz z czwórką znajomych dołącza do Moniki, aby w górach uczcić pamięć po zmarłym Michale. Monikę zachwyca zimowy krajobraz polskich gór, ale nieumiejętnie poruszając się po oblodzonym szlaku, skręca kostkę. Grupa przyjaciół postanawia szukać pomocy w starym schronisku, które na pierwszy rzut oka wydaje się opuszczone. Na szczęście okazuje się, że w starej chacie ktoś mieszka. I mimo że Rafał, właściciel, nie jest skory do pomocy grupie młodych osób, ostatecznie proponuje im nocleg. Dlaczego Rafał mieszka w zapomnianym schronisku w towarzystwie jedynie dwóch zwierząt? Czy tragedia, która wydarzyła się Michałowi ma coś wspólnego ze schroniskiem, w którym schroniła się grupa młodych ludzi? Czy święta spędzone z dala od miejskiego gwaru i kolorowej otoczki ozdób okażą się dobrze spędzonym czasem?
Biorąc do ręki tę powieść nastawiłam się na kolejną powieść świąteczną i chociaż i w tej lekturze ten świąteczny czas znajdziemy, to dla mnie nie jest to książka typowo związana z tym okresem.
Jak się dowiadujemy na końcu książki, jest to pierwsza część (dopiero na portalu „Lubimy czytać” odkryłam, że cykl nazwany został: „Zapomniane schronisko”) i szczerze pisząc bardzo jestem ciekawa kontynuacji tej opowieści.

Muszę przyznać, że chociaż fabuła nie wciągnęła mnie od pierwszej strony, to im bardziej się w nią zagłębiałam tym przekonywałam się, że jest coraz ciekawiej.
Autorka podeszła do fabuły (moim zdaniem) bardzo psychologicznie i nostalgicznie. Spotykamy w niej postacie przeżywające żałobę i tęsknotę za utraconym przyjacielem, które połączyła nie tylko solidarna pamięć, ale również piękna przyjaźń.
Mimo zimy, śniegu i mrozu mamy tutaj sporo emocjonalnego ciepła. Grupa młodych ludzi zmuszona do zatrzymania się w miejscu, które od lat nie gościło turystów jest z jednej strony dla nich schronieniem, a z drugiej taką kolebką wspomnień osoby, której już z nimi nie ma.
(…) Nie mieli choinki, nie zjedzą tradycyjnych potraw w wieczór wigilijny, ale nie spodziewała się, że w opuszczonym schronisku poczuje magię świąt jak w żadnym innym miejscu na ziemi. Zapach świeżego igliwia w Sali biesiadnej, śmiechy dochodzące z kuchni i ciepła herbata z suszona pomarańczą, te wszystkie małe rzeczy niosły ze sobą wyjątkową atmosferę, która sprawiała, że czuła się tu lepiej niż w domu. (…)
To nostalgiczna opowieść o tęsknocie, miłości jak i o przyjaźni, współpracy i stracie bliskiej osoby.
Dwoje bohaterów tej opowieści próbuje układać swoje życie walcząc emocjonalnie z przeszłością, która mocno i boleśnie wpłynęła na to ich życie.

Zarówno Monika rozpaczająca po śmierci narzeczonego jak i Rafał, samotnik tęskniący za żoną, którą również w pewien sposób stracił, starają się zbytnio nie rozgrzebywać ran, które wprawdzie bardzo powoli, ale… jednak się goją.
Malowniczo ukazany krajobraz gór oraz dość surowo, ale bardzo realistycznie pokazanie wnętrza zapomnianego schroniska z pewnością zadziałają na wyobraźnię niejednego czytelnika.
Ciekawie moim zdaniem zostały również przedstawione, pod względem osobowościowym postacie bohaterów. Grupa młodych ludzi, każdy z innym podejściem do życia, a jednak dość specyficznie ze sobą połączonych.
Fabuła jest dramatem, ale odnajdujemy w nim wątki pełne nadziei, a nawet bliskości.
(…) – Błagam, nie rób kolejnego wielkiego kroku w tył – wydusił z siebie z bólem. – Róbmy małe, choćby ledwo zauważalne kroki, ale w przód. (…)
Pięknie pokazana przyjaźń grupy studentów jest po części tematem przewodnim tej historii obok miłości prawdziwej i miłości platonicznej, obok tęsknoty za człowiekiem i tęsknoty za uczuciem, obok bolesnej prawdy i złudzenia.
Czy kilkudniowy pobyt w tym pięknym, starym schronisku zmieni coś w życiu Moniki, Rafała, Aleksandra czy Weroniki? Tego zapewne dowiemy się z kolejnej części.
Polecam tę lekturę chociaż nie jest ona ciepłą powieścią świąteczną. Myślę jednak, że krótki wypad w góry wielu osobom sprawi przyjemność.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i dziękuję za możliwość poznania kolejnej, dobrze zapowiadającej się polskiej autorki.
PRZERWA ŚWIATECZNA – Joanna Tekieli
Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA
(…) W wigilijny poranek padała mżawka i było to zjawisko wyjątkowo niepożądane zarówno dla tych, którzy już tylko dopinali świąteczne przygotowania na ostatni guzik, jak i dla osób, które wszystkie prace i zakupy zostawili właśnie na ten dzień. Wszyscy krzywili się na widok szarego nieba i marudzili, że znów nie będzie białych świąt. (…)
Joanna Tekieli jest z urodzenia i zamiłowania Krakowianką. Ukończyła polonistykę. Uwielbia dobrą kawę, kocha ciszę, czytanie książek i piesze wędrówki po górach i dolinach. Jest autorką powieści z cyklu o pensjonacie „Leśna Ostoja”, „Dębowe uroczysko”, „Szlak Srebrnych Mgieł” i innych.
Przerwa świąteczna to powieść typowo świąteczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 PAŹDZIERNIKA 2024

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Milena, ambitna bizneswoman, pragnie zapewnić synowi wszystko, czego sama w dzieciństwie nie miała, dlatego planuje wyjazd do luksusowego hotelu w Alpach, aby pobyć razem i dobrze się bawić, ale los ma wobec niej zupełnie inne plany. Z kolei Filip, samotny ojciec, marzy o tym, aby w Boże Narodzenie zaszyć się w domu i spędzić czas na czytaniu, graniu w planszówki, oglądaniu telewizji i jedzeniu pyszności, jednak i jemu los przygotował zupełnie inny scenariusz. Nastoletni Piotrek chce po prostu mieć czas na czytanie książki ulubionego autora, a jego klasowa koleżanka Julka pragnie, by w te święta zdarzyło się coś niezwykłego. Los sprawi, że ich marzenia zostaną wysłuchane, jednak spełnią się w sposób wyjątkowo przewrotny. Czy Milena z synem wyjadą na święta i czy marzenie Filipa o spokojnych świętach w domu się spełnią? Dlaczego Piotrek i Julka uznają, że te święta są najfajniejsze?
Dwa lata temu miałam okazję przeczytać inną książkę Joanny Tekieli – Zaczarowana zima w Olszowym Jarze, która bardzo mi się spodobała i dlatego gdy w tym roku otrzymałam od Wydawnictwa FILIA kolejną powieść tej autorki to bardzo się ucieszyłam.
Fabuła podzielona jest na dwie części. W jednej bohaterami są Milena i jej syn Leon oraz Filip i jego syn Adrian, którzy niechcący zostają zamknięci w szkole bez zasięgu telefonów, zmuszeni spędzić kilka dni (w tym Wigilię) razem i próbując jakoś przetrwać.

Bardzo podobała mi się ta część, w której autorka pokazała jak ważne są relacje między ludźmi i jak ważny dla dzieci jest czas, który mogą spędzić ze swoimi rodzicami. W obliczu takich niedogodności jaka przydarzyła się Milenie, Filipowi i ich synom, kreatywność w wymyślaniu wspólnych zabaw dla obu chłopców okazała się najlepszym prezentem świątecznym.
Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego czego pragną ich pociechy, jak zły skutek może odnieść w wychowaniu i relacjach rodzic-dziecko nadopiekuńczość rodzicielska lub zbyt wygórowane ambicje będące często pseudo spełnieniem się w roli rodzica i zmęczeniem dziecka.
(…) – Nie ma znaczenia to, gdzie spędzamy święta, ważne jest tylko z kim. Bo to ludzie, na których nam zależy, sprawiają, że Boże Narodzenie jest magiczne. Życzę ci, żeby zawsze były obok ciebie takie osoby. – Uniosła wzrok i popatrzyła na Filipa i Adriana. (…)
Świetnie pokierowana fabuła tego wątku sprawiła, że czytając często się uśmiechałam się.
Jak można sobie poradzić w każdej, nawet tak ekstremalnej sytuacji jak odizolowanie do świata w zamkniętym budynku to mistrzostwo świata w odnajdowaniu pozytywów w chwilach zwątpienia. Kreatywność pomysłów Mileny dosłownie mnie zachwyciła.

Święta bez choinki, tradycyjnych potraw i kolęd (zamiast których można śpiewać pieśni patriotyczne 😉) też mogą być czymś wspaniałym i niezapomnianym.
Druga część odnosi się do Piotra, nastolatka zakochanego w najpiękniejszej dziewczynie z klasy, mieszkającego z rodzicami i młodszą siostrą, który w czasie przerwy świątecznej zamiast cieszyć się wolnym czasem musi przejąć obowiązki kontuzjowanego ojca.
Sprzedaż choinek na targowiskowym placu początkowo wydaje się chłopcu koszmarem, ale w momencie pewnego zdarzenia zmienia się w przyjemność.
(…) „Inni moi kumple pewnie teraz jeszcze wylegują się w łóżkach, a ja muszę się mordować z cholernymi drzewkami” – mruczał w duchu, wyładowując iglaki z samochodu. (…)
W tej części mamy wątek romantyczny, który prawie pretenduje do miana świątecznego cudu, ale o tym przeczytacie, jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tę bardzo świąteczną powieść, w której znajdziecie również wiele innych ciekawych wątków obyczajowych.
Polecam tę pełną niespodzianek powieść świąteczną, myślę, że każdy kto ją przeczyta będzie zadowolony z wyboru lektury.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za mile spędzony czas w towarzystwie bohaterów tej opowieści.




















