Recenzje książek

Agnieszka Olejnik

SZCZYPTA NADZIEI – Agnieszka Olejnik

(…) Nagle życie mówi ci „sprawdzam” i po prostu nie masz innego wyjścia, musisz trwać. Tak to wygląda. Nie ma powodu do dumy. Wieczorami ryczysz w poduszkę, a rano mówisz sobie, że jakoś to będzie. I rzeczywiście jakoś jest. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

SZCZYPTA NADZIEI to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 16 PAŹDZIERNIKA 2019

Wydawnictwo FILIA, stron 378

W urokliwym dworku w Miłosnej trwają przygotowania do świąt. Ada, która leczy złamane serce, wraca na jakiś czas do dawnego mieszkania, by nabrać dystansu do tego, co łączyło ją z Igorem. Jej syn Dawid przeżywa pierwszą miłość i wreszcie znajduje przyjaźń. Monika chce odzyskać zaufanie męża i odbudować rodzinę. Czy każdemu z nich nadchodząca Gwiazdka przyniesie wymarzone prezenty?

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, bardzo szybko się zorientowałam, że to jest kontynuacja. Na szczęście mam abonament w Storytel więc szybko sprawdziłam jaka książka była pierwsza i gdy się okazało, że to DWOREK W MIŁOSNEJ i książka jest dostępna jako audiobook, odłożyłam SZCZYPTĘ NADZIEI na półkę i w pierwszej kolejności wysłuchałam części pierwszej. Głównie, aby lepiej poznać bohaterów.

Obie części bardzo mi się podobały, ale znając trochę twórczość autorki byłam pewna, że kolejna jej powieść mnie nie znudzi.

Jest bardzo zimowo i świątecznie, chociaż fabuła nie jest pozbawiona wątków rodzinno-obyczajowych, które moim zdaniem zbliżają czytelnika do bohaterów.

Do dworku odziedziczonym po starszej krewnej przeprowadziły się dwie rodziny, a właściwie należałoby powiedzieć, że dwie dalsze kuzynki (do tej pory nie utrzymujące ze sobą bliskich relacji) razem ze swoimi rodzinami. Kobiety są tak różne osobowościowo, że aż dziw bierze, że się ze sobą dogadują.

Każda z tych osób boryka się z innymi problemami, ale jest ktoś, kto niby trzyma się z boku, nie należy do rodziny, ale wszystkim jest bardzo bliski. Może dlatego, że kiedyś był kimś ważnym dla zmarłych właścicieli dworku.

Autorka w bardzo emocjonalny sposób przedstawia problemy różnych osób, zarówno tych dorosłych jak i młodzieży czy dzieci.

(…) … a Ada wciąż po dziecięcemu kochała Boże Narodzenie. No i po trzecie – ta Gwiazdka miała być inna niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy oprócz symboli i ozdób miało w niej być realne dobro… (…)

Muszę przyznać, że były chwile podczas czytania, gdy uroniłam kilka łez.

Często ludzie za maską wyglądu lub zachowania próbują ukryć coś czego się wstydzą lub z czym sobie nie radzą i nie chcą, żeby inni się nad nimi litowali, współczuli im, czy ich po prostu żałowali.

(…) – Ale ja proszę tylko o ten jeden raz. O wigilię – tłumaczył. – W taki szczególny wieczór nie musisz się chyba chować. Wtedy na świecie jest sama dobroć. (…)

Autorka porusza trudne tematy, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić: szkolne odizolowanie przez rówieśników, problem alkoholowy, samotność w związku, która prowadzi do zdrady czy koszmar wychodzenia z żałoby i wyrzuty sumienia, które mogą być ciężkie jak największe głazy.

W piękny, wydawałoby się, ustabilizowany świat głównych bohaterów wplecione są dramaty ludzi, którzy nie zawsze potrafią sobie sami poradzić ze swoimi problemami. Poznajemy osoby, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać trudne do polubienia, ale czy zawsze wygląd zewnętrzny jakiejś osoby jest miarą postrzegania jej jako złego człowieka, czy czasami aroganckie lub nieprzyjemne zachowanie jest świadectwem zła?

Ale przecież nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście albo po prostu podać komuś dłoń w chwili, w której ta pomoc nie jest litością a czystą empatią.

Moim zdaniem to piękna i wartościowa książka, którą warto przeczytać, ale może wcześniej sięgnąć po pierwszą część, żeby nie pogubić się w wątkach i bohaterach.

Polecam tę lekturę nie tylko jako powieść świąteczną, chociaż święta w SZCZYPCIE NADZIEI odgrywają ważną rolę. Nie jest cukierkowo słodko, ale jest bardzo ciekawie i myślę, że nikogo ta powieść nie znudzi.

Dziękuję wydawnictwu FILIA, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej i chociaż powieść jest już na rynku od ponad pięciu lat, to cieszę się, że wciąż zachwyca swoją fabułą.

***Cytaty pochodzą z książki SZCZYPTA NADZIEI wydawnictwa FILIA***

W OCZEKIWANIU NA CUD – Agnieszka Olejnik

(…) Rozciągnął usta w uśmiechu, ale jego oczy pozostały smutne. A potem nic już nie mówili, pogrążeni w ponurych myślach o tym, co się stanie z ich rodziną, taką popękaną na kawałki, jakby ktoś stanął buciorem na tafli szkła – jeśli zabraknie mamy. Przecież bez niej nikt, absolutnie nikt nie będzie wiedział jak żyć. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

W OCZEKIWANIU NA CUD to powieść zimowo świąteczna z nutką dramatu.

PREMIERA KSIĄŻKI 15 PAŹDZIERNIKA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 351

Mira chce wierzyć, że tegoroczna Gwiazdka będzie udana, mimo niesnasek między córkami oraz konfliktu syna z ojcem. Na tydzień przed Wigilią na rodzinę spada nagły cios: mama ulega wypadkowi. Od tej chwili wszystko staje na głowie. Co robić, kiedy w drużynie zabraknie tej osoby, która od zawsze wszystko trzymała w ryzach? Na jakiś czas sala szpitalna stanie się miejscem, gdzie członkowie rodziny będą odkrywać, co jest dla nich naprawdę ważne.
Czy mimo wszystko uda im się uratować tegoroczne Boże Narodzenie? Kto najbardziej martwi się o zdrowie Miry, a kto nie przejmuje się losem kobiety? Czy Mira obudzi się ze śpiączki przed świętami? I kto będzie ważnym gościem przy wigilijnym stole?

Po książki Agnieszki Olejnik sięgam z prawdziwą przyjemnością i muszę przyznać, że jeszcze żadna z nich nie zawiodła moich oczekiwań czytelniczych.

Historia przedstawiona w tej książce to smutnie pokazane relacje jakie niestety mogą się trafić w każdej rodzinie. Skłóceni ze sobą, albo nie potrafią szczerze rozmawiać, albo ukrywają przed wszystkimi swoje słabości i nie widzą niczego złego w tym, że postępując według własnych zasad ranią najbliższych. I tylko ktoś, kto wejdzie do tego rodzinnego kręgu z zewnątrz jest w stanie otworzyć wielu osobom oczy.

Ta książka chociaż trudna urzekła mnie swoją fabułą i klimatem jaki autorka wprowadziła do tej powieści.

To opowieść o kobiecie, która za wszelką cenę próbowała trzymać w ryzach skłóconą ze sobą rodzinę i brać na swoje barki często więcej niż mogła udźwignąć, próbując nie dostrzegać tego co toksyczne i trudne emocjonalnie.

(…) Nie kontaktowały się ze sobą zbyt często, ona i córki. Ilekroć Mirze udało się dodzwonić do którejś z nich, zawsze odnosiła wrażenie, że przeszkadza w czymś okropnie ważnym i niecierpiącym zwłoki. Poprzestawała więc na sprawach, które należało pilnie załatwić; nie dzwoniła po to, żeby zwyczajnie pogadać, choć czasem jej tego brakowało. (…)

Świetnie pokazane relacje rodzinne osób, które zapomniały już czym, a może kim jest kochająca się i wspierająca w trudnych, czy też ważnych chwilach rodzina.

Mąż Miry, a ojciec ich trójki dorosłych już dzieci to człowiek, którego nie da się polubić (w przeciwieństwie do reszty bohaterów, chociaż nie zawsze pozytywnych). Ten mężczyzna tak mnie irytował, że czasami miałam ochotę tak nim wstrząsnąć, żeby zostały na jego ciele mocno widoczne ślady.

To również opowieść o blaskach i cieniach przeciętnej rodziny, o skrywanych latami tajemnicach i żalach oraz o osobie będącej spoiwem łączącym rozpadające się relacje.

Autorka pokazuje jak ważna jest rozmowa, szczera i chociaż czasami bolesna to kierująca zawsze w dobrą stronę.

Wypadek jakiemu uległa Mira wywraca życie reszty do góry nogami, ale myślę, że czasami musi wydarzyć się coś naprawdę złego, aby inni zaczęli widzieć dalej niż czubek własnego nosa.

Moim zdaniem to mądra i bardzo wartościowa książka, która uświadamia nam jak ważne są w życiu każdego człowieka małe gesty, jak ważna jest obecność bliskiej osoby i wzajemne wsparcie nawet w najbardziej błahych sprawach.

Przez pryzmat, chyba po raz pierwszy nieidealnie przygotowanych świąt toczą się wewnętrzne spory, ale i odkrywane zostają małe przyjemności o których niektórzy już zapomnieli.

Ciekawy wątek nieznanego do tej pory wujka jest czymś co zapewne wzruszy niejednego czytelnika. Mnie przynajmniej bardzo wzruszył. I myślę, że nie tylko mnie podczas czytania towarzyszyły tak skrajne emocje, że trudno mi o nich nawet pisać.

To ciepła i bardzo klimatyczna powieść niosąca w swoim przekazie piękne przesłanie podkreślające, że w życiu bardzo ważne są relacje, miłość, empatia i oczywiście zdrowie, którego brak potrafi zaważyć na wielu ważnych sprawach.

POLECAM po sięgnięcie po tę powieść nie tylko w okresie okołoświątecznym.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej wzruszającej historii dzięki współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną piękną powieść.

***Cytaty pochodzą z książki W OCZEKIWANIU NA CUD wydawnictwa FILIA***

MIKOŁAJ DO WYNAJĘCIA – Agnieszka Olejnik

Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA

(…) Ela westchnęła. Przegrane jak Bolka trampki, pomyślała po raz kolejny. On jest po prostu niewyuczalny. Tłumaczenie mu różnicy między ortografią a gramatyką mijają się z celem. A najgorsze, że niemal na pewno palnie coś przy stole. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

Mikołaj do wynajęcia to powieść świąteczna z nutką romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 09 PAŹDZIERNIKA 2024

Wydawnictwo FILIA, stron 415

Zbliża się Boże Narodzenie. Zwykle o tej porze w rodzinie Bralików trwałyby zwyczajowe przygotowania do świąt, ale tym razem jest inaczej. Seniorzy rodu będą obchodzić 40. rocznicę ślubu. Taka okazja zasługuje na szczególną oprawę! Dlatego ich cztery dorosłe córki przygotowują niespodziankę – zamierzają zabrać rodziców do urokliwego pensjonatu w górach Szykując wspaniałą rodzinną uroczystość. Trzy siostry będą ze swoimi mężami, tylko jedna, najmłodsza, Elżbieta jako jedyna nie ma osoby towarzyszącej. Aby uniknąć nietaktownych pytań, postanawia wynająć atrakcyjnego mężczyznę, który odegra rolę jej nowego chłopaka. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo ten „udawany narzeczony” różni się od jej bliskich. Czy Mikołaj sprawdzi się w roli „narzeczonego”? Jak na obecność „obcego” wpłynie na zachowanie byłego narzeczonego Eli, który przybędzie do pensjonatu z nową dziewczyną? Czy niespodzianka przygotowana dla rodziców okaże się udana czy jednak będzie jedną wielką porażką?

Po przeczytaniu kilku książek tej autorki nie miałam żadnych wątpliwości, że czas spędzony z jej kolejną powieścią będzie dla mnie czasem miłym i przyjemnym.

Najpierw zachwyciła mnie okładka, ale wiadomo, że okładki świątecznych powieści przyciągają wzrok. Co do fabuły byłam pewna, że to będzie dobra książka. Lekka, łatwa i przyjemna, a do tego zabawna i wzruszająca jednocześnie. Czy można oczekiwać czegoś więcej po tego typu lekturze?

Świetnie wykreowane przez autorkę osobowości bohaterów to tylko jeden z wielu plusów i piękny dodatek do fabuły.

Jest to opowieść o pewnej rodzinie, ale również o młodym mężczyźnie, którego życie od małego haratało, nie pozwalając mu ani na rozwój osobisty, ani na spełnianie marzeń. To historia tak realistycznie przedstawiona, że mogłaby być prawdziwą.

Myślę, że takich „Mikołajów” jest na świecie więcej, i chociaż ten został przedstawiony jako ktoś prosty i trochę nawet prostacki w obyciu, to nie można go nie polubić.

(…) Bo nie dało się temu zaprzeczyć: mogła sobie kpić z Mikołaja, z jego braku obycia oraz wykształcenia, błędów językowych, niegustownych ubrań – ale to jedno musiała przyznać: był diablo przystojny. A to oznaczało, że jeśli uda jej się go nieco oszlifować i nakłonić, żeby nie mówił zbyt dużo, to opuści pole bitwy z tarczą, a nie na tarczy. (…)

Autorka poruszając w swojej powieści wiele trudnych tematów pięknie przedstawiła ukryte żale wielu występujących w powieści osób. Bez względu na wiek, pozycję społeczną czy finansową, każdy boryka się z jakimiś niedogodnościami.

Elżbieta, dziewczyna pochodząca z tak zwanego „dobrego domu”, ładna, dobrze zarabiająca cały czas martwi się swoją lekka nadwagą. Madame, kobieta, której teoretycznie do życia nie brakuje przysłowiowego ptasiego mleczka, jest osobą złośliwą i zgryźliwą, czy jest taką dlatego, że w duchu nie może się pogodzić z tym, że zamiast realizować marzenia została zdegradowana do roli (prawie) kury domowej? Na każdym kroku stara się wszystkim udowadniać swoje obycie w świecie i wyższość, ale tak naprawdę, czy jest kobietą szczęśliwą?

Mikołaj, młody mężczyzna przez niektórych postrzegany jako nieudacznik, jak ktoś kto nie potrafi sobie znaleźć stałej pracy, tak naprawdę jest osobą o wielkim sercu, walczącą z kłodami, które los cały czas rzuca mu pod nogi.

(…) Ela rozmyślała o ty, że Mikołaj uparcie unika wyjawienia jej choćby ogólników ze swojego życia prywatnego. Zawsze, ilekroć pytała, a on udzielał tych swoich wymijających odpowiedzi, w jego głosie słyszała smutek. I właśnie pojęła, że wszystkie te jego powiedzonka, głupi luz, udawana swoboda – to tylko przepranie, niedbale uszyty kostium na bal przebierańców. (…)

Po przeczytaniu tej książki pomyślałam, że oprócz powieści świątecznej jest to również ciekawa komedia romantyczna, ale czy słowo „komedia” jest tutaj odpowiednim, kiedy za każdym większym uniesieniem miłosnym kryje się mniejszy lub większy dramat?

Jeżeli szukacie ciepłej, a zarazem zabawnej książki, która pozwoli na to, że spędzicie czas w dobrym humorze, to jest to lektura idealna. Ale na wszelki wypadek przygotujcie sobie chusteczki, bo oprócz dobrego humoru autorka funduje również chwile wzruszenia.

Moim zdaniem to jedna z piękniejszych powieści świątecznych, z całą pewnością warta przeczytania, ponieważ fabuła nie tylko bawi, ale i skłania do refleksji.

Dziękuję Autorce za kolejną piękną historię, a Wydawnictwu FILIA bardzo dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.  

WIANEK Z LAWENDY – Agnieszka Olejnik

(…) – Nie wiem, muszę poprzesuwać prywatnych pacjentów, żeby wygospodarować dzień wolnego. Ale szczerze mówiąc, nie o tym pomyślałem. Po prostu uświadomiłem sobie, jak to dobrze, że się odnaleźliśmy. My troje. Dopiero teraz widzę, że byłem diablo samotny. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga – Poznańskie Targi Książki 2022

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, gdzie opowiada nie tylko o książkach, ale też o fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni i pysznych nalewkach. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

Wianek z lawendy to powieść obyczajowa.

PREMIERA KSIĄŻKI 05 MAJA 2021

Wydawnictwo FILIA
stron 383

Czy miłości trzeba szukać, czy wystarczy czekać, aż sama nas odnajdzie?

Nika opiekuje się chorą matką i uważa, że jej szansa na szczęście przepadła dawno temu. Inka została zdradzona, ale nie zamierza poddać się tak łatwo. Jakub snuje swoje marzenia o związku idealnym. Ścieżki trojga przyjaciół ze szkolnej ławy przetną się pewnego dnia – a ta odnaleziona po latach przyjaźń na swój sposób odmieni życie każdego z nich. W Prowansji, krainie pachnącej lawendą, Nika znajdzie coś, czego się nie spodziewała. Życie ma dla niej więcej niż niejedną niespodziankę.

(Opis fabuły pochodzi od wydawcy)

Bez względu na pogodę za oknem, zawsze jest dobry czas, aby wybrać się gdzieś, gdzie świeci słońce, a wokół pachnie lawendą. W taką podróż do pięknej, aromatycznej Prowansji wybrałam się wraz z Agnieszką Olejnik.

Powieści obyczajowe mają to do siebie, że mogą spokojnie wpłynąć na emocje czytelnika. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji ani zbyt wielkich emocji, ale nie ma też nudy.

Autorka w piękny, wręcz malowniczy sposób zabiera czytelników do krainy zdecydowanie odmiennej od duchoty wielkiego miasta, pozwalając na chwilę pooddychać czystym francuskim powietrzem przepełnionym wspaniałymi zapachami.

Przyjaźń trójki osób przedstawiona w książce jest pięknym dopełnieniem fabuły, a świetnie wykreowane osobowości bohaterów taką wisienką na torcie.

(…) – Jestem – potwierdził. – I będę zawsze, kiedy tylko poczujesz, że mnie potrzebujesz. Nie jesteś sama, masz przyjaciół, masz Inkę i mnie. Nie zapominaj o tym. (…)

Polubiłam Berenikę, Halinę i Jakuba. Przypadek sprawił, że spotkali się w tę trójkę po wielu latach i myślę, że tak właśnie miało się wydarzyć.

Autorka wplotła w swoją powieść kilka pięknych wątków, między innymi wspomniana wcześniej przyjaźń czy przyjaźń korespondencyjna i wiara w drugiego człowieka. Porusza także kilka wątków trudniejszych takich jak samotne tacierzyństwo i trudności w porozumieniu się na drodze ojciec – syn. Mamy również bardzo poważny wątek opieki nad osobą niepełnosprawną. Jedna z głównych bohaterek w początkowej części książki boryka się z opieką nad matką chorującą na demencję. Tylko ktoś, kto tego doświadczył jest w stanie zrozumieć jak często trudną walkę musi stoczyć taki opiekun, kiedy miłość walczy z samotnością, a poczucie odpowiedzialności z bezradnością.

(…) – Tak, tak, pamiętam. – Nika westchnęła. – Dziękuję ci bardzo, Kuba. Ja tylko… To takie trudne, kiedy własna matka cię nie poznaje. Ona teraz mówi do mnie „pani”. Na ogół rozmawia ze mną po francusku. Chyba sądzi, że jestem jakąś daleką znajomą z Prowansji. (…)

Ale jak się ma przy sobie prawdziwych przyjaciół, to można pokonać największe życiowe zmory.

W tej książce mamy tak właściwie historię jednej bohaterki, w którą wplecione zostały historie jej przyjaciół. Ta powieść jest tak naprawdę historią o niezwykłej przyjaźni i poszukiwaniu własnego szczęścia, w której przez lata skrywane tajemnice rodzinne odegrały znaczną rolę.

Ciekawym zabiegiem literackim są wplecione w fabułę listy, które dla bohaterów, a szczególnie dla Jakuba są czymś w rodzaju terapii pozwalającej na wyrzucenie z siebie emocji wynikających z ukrywanych uczuć czy zwykłych życiowych trudnych wyborów.

Tytułowy wianek z lawendy jest symbolem, jest znakiem rozpoznawczym pewnej miłości, która musiała się ukrywać przed światem.

Niby jest to zwyczajna powieść obyczajowa, ale moim zdaniem niejednego czytelnika skłoni do refleksji, zapewne niejedna osoba pomyśli o tym jak czasami niewiele trzeba, aby zadziało się wiele. Często to, co istotne w życiu bywa niezauważalne i tylko przypadek sprawi, że może okazać się czymś, bez czego nie można się obejść.

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła, chociaż nie czytałam jej z bijącym sercem czy wypiekami na twarzy.

Styl jakim pisze autorka jest lekki i przyjemny, dlatego „czytało mi się” tę powieść szybko.

Jedynym minusem jaki odczułam podczas czytania były zdrobnienia żeńskich imion, Nika i Inka, przyznam szczerze, że kilka razy złapałam się na tym, że nie wiem, o której z kobiet mowa. Zdrobnienie Nika od Bereniki jeszcze jakoś do mnie przemawiało, ale zdrobnienie Inka od Haliny w ogóle mi nie pasowało. Chyba jednak wolę, jak autor używa pełnych imion zamiast zdrobnień.

Polecam tę powieść na spokojny wieczór, myślę, że czytając z wyobraźnią poczujecie nawet te piękne zapachy jakimi przesiąknięta jest fabuła.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za propozycję przeczytania tej powieści i myślę, że z przyjemnością sięgnę po inne książki tej autorki.

JUŻ NIE CZEKAM – Agnieszka Olejnik

Nigdy nie czekałem, aż los coś dla mnie zrobi. Przeciwnie: brałem się z życiem za bary. I tylko o jedną sprawę nie potrafiłem walczyć. O tę największą. O miłość kobiety, która była dla mnie jedyna na świecie.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, gdzie opowiada nie tylko o książkach, ale też o fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni i pysznych nalewkach. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015) a także wielu innych książek.

Już nie czekam, to powieść psychologiczno-obyczajowa z dużą dawką dramatu i odrobiną romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 MARCA 2022

Wydawnictwo FILIA
stron 344

Marika prowadzi gabinet psychologiczny, Innym próbuje pomóc, a sama, po śmierci męża nie potrafi pokonać żałoby. Rozwiązuje problemy innych, ale we własnym domu nie chce nawet pogodzić się z pustką, po ukochanym mężu. Na szczęście ma obok siebie wieloletniego przyjaciela, który wspiera ją w tych najgorszych momentach, jest wierny jak pies i lojalny, chociaż cały czas ma wyrzuty sumienia i poczucie winy, że wiele lat okłamywał Marikę, chroniąc ją przed kłamstwami męża. Jednym z pacjentów Mariki jest Szymon, młody mężczyzna cierpiący na lęk przed zaśnięciem czy powodem jego lęków może być przeszłość, czy spotkanie tajemniczej kobiety z tatuażami? Co musi wydarzyć się w życiu Mariki, aby znów poczuła się szczęśliwa i kochana? Czy Szymon poradzi sobie ze swoimi lękami? Jak długo można kochać kogoś bez wzajemności i bać się odkryć swoje uczucia?

Przyznam szczerze, że biorąc do ręki tę książkę, odrobinkę liczyłam na lekturę lekką, miłą i przyjemną. Ale w powieści tej jest jak na kolorowej łące, gdzie piękne kwiaty rosną obok chwastów, jedne wyglądają pięknie i pachną, a inne parzą jak pokrzywy.

Dobrze, że nauczyłam się nie sugerować się okładką, bo ona potrafi bardzo zmylić. Okładka tej książki zapewne również zmyli wiele czytelniczek, szczególnie te, które będą pewne, że za tym pogodnym zdjęciem znajduje się równie pogodna fabuła.

Ta powieść aż kipi od emocji i to takich, przy których często wilgotnieją oczy. Autorka niby spokojnie prowadzi nas drogami losów różnych osób, ale robi to w taki sposób, że ani na chwilę nie mamy ochoty zboczyć z tych dróg.

(…) W półmroku łatwiej się rozmawiało, było się mniej bezbronnym, zupełnie jakby ciemność otulała nas oboje i oddzielała od siebie bezpieczną, miękką zasłoną. (…)

Mamy tu kilka wątków, które odnoszą się do różnych osób, nie jest to powieść szkatułkowa, w której ma końcu wszystkie wątki składają się w całość, ale w jakiś sposób historie te łączą się.

Główną bohaterką jest Marika, pani psycholog, do której przychodzi młody mężczyzna z problemami dotyczącymi jego sfery odpoczynku, a konkretnie snu.

Marika jest osobą, która nie potrafi poradzić sobie ze śmiercią męża, którego kochała i nadal kocha nad życie i może dlatego nie jest w stanie rozstać się z nim. Swoją żałobę przelewa na komputer pisząc do zmarłego męża listy, opowiadając mu każdego dnia o tym, co przeżyła, kogo spotkała itp. W rozpaczy i bólu nie dostrzega tego, że w jej życiu jest ktoś, kto zasługuje na większą uwagę niż zmarły mąż, który tak właściwie nie był wart jej uczuć. Nie chcę tutaj spoilerować, więc nic więcej na ten temat nie napiszę.

(…) – Nie pamiętam – przerwała niecierpliwie. – Ale nie o to mi chodzi. Zrozum, Eryk, to już wykracza poza żałobę, poza smutek i tęsknotę. Czuję się tak, jakbym… znikała. Jakby mnie było z dnia na dzień coraz mniej. Czasami nie mam siły chwycić za szczotki i się uczesać. (…)

Równie poruszającym wątkiem jak żałoba Mariki jest historia dzieci, które nie zaznały w życiu miłości i rodzicielskiego ciepła. Po śmierci rodziców albo trafiły do domu dziecka, albo do rodzin zastępczych, w których ciepło emocjonalne i miłość były na ostatnim miejscu. Traumy z dzieciństwa pozostawiły trwały i bolesny ślad w psychice. To trudny temat, zwłaszcza dla kogoś, kto miał normalny dom i kochających rodziców. Problemy dzieci wychowywanych w domach dziecka nie zawsze są gorszymi w porównywaniu z problemami dzieci adoptowanych, zwłaszcza kiedy okazuje się, że adopcji nie popierali oboje rodziców adopcyjnych.

Mamy tutaj również trudną miłość, taką platoniczną, która rozwijając się jest raną, która nie chce się zagoić. Pod przykrywką przyjaźni pozwala a ciągłą obecność w pobliżu tej kochanej osoby, ale nie może jednocześnie się zdemaskować.

(…) To była miłość skazana na cierpienie, miłość niemożliwa, nierealna i przez to okrutna. Zmieniła moje życie, nadała codzienności inny smak, odebrała sens niektórym sprawom, choć w zamian nadała go innym (…)

Ale dla rozładowania emocji autorka zabiera czytelnika do świata hodowcy psów rasowych. Pięknie, a zarazem dość szczegółowo przedstawia problemy z jakimi wiąże się odchowanie szczeniąt. Jednak są i przyjemne momenty. Któż z nas nie miałby ochoty czasami przytulić się do takiego maleńkiego, puchatego i ciepłego szczeniaczka.

Ciekawie skonstruowane osobowości bohaterów, których z całą pewnością nie można zaliczyć do bezbarwnych i nudnych, to dodatkowy plus dla tej powieści.

Polecam tę książkę, chociaż uczciwie informuję, żeby na wszelki wypadek przygotować sobie paczkę chusteczek, bo może się przydać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w krótkim czasie od premiery, a autorce dziękuję za te emocje. W książce mam dedykację: Dla Ewy, z nadzieją, że się spodoba!

Tak pani Agnieszko, bardzo mi się podobała i cieszę się, że na mojej półeczce „do przeczytania” czeka już kolejna Pani książka.

Napisz do mnie
marzec 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/