Uncategorized
CIĘŻAR WINY – Barbara Wysoczańska
(…) Ta straszna noc przemocy i upokorzeń stała się hańbą mojego narodu i mojego miasta. Wtedy Grünberg wpisał się w tę nieludzką historię nienawiści i wykluczenia. Wówczas tego nie wiedziałam. Byłam zaślepiona ideą jak inni. A teraz noszę w sobie ciężar i będę go nosić do końca moich dni (…)

Barbara Wysoczańska urodziła się w 1980 roku w Nowej Soli, ale obecnie mieszka w Zielonej Górze. Jest absolwentką historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest historykiem nie tylko z wykształcenia, ale i z pasji. Prywatnie jest mamą dwóch córek. Pracuje w branży jubilerskiej. Jest miłośniczką dobrej literatury, muzyki i kina.
CIĘŻAR WINY to dramat wojenny z nutą romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 03 CZERWCA 2026

Przywróciła go do życia i nauczyła kochać w świecie, który z miłością nie miał nic wspólnego.
Jest rok 1944, gdy do niemieckiego miasta Grünberg przyjeżdża transport z jeńcami po klęsce Powstania Warszawskiego. Karol Borkowski trafia do fabryki zbrojeniowej jako pracownik przymusowy. Tam poznaje niemiecką pielęgniarkę Emmę Horn, córkę szefa lokalnego Gestapo. Kiedy klęska Trzeciej Rzeszy zbliża się nieubłaganie, Emma wraz z mieszkańcami miasta staje się ofiarą najazdu Armii Czerwonej. Karol musi rozważyć, co jest dla niego ważniejsze: życie niemieckiej dziewczyny czy honor, który nakazuje mu zemstę na wrogim narodzie za wojenne krzywdy. Czy po wojnie Emma pójdzie za głosem serca czy ważniejsze będą dla niej więzi rodzinne? Jak potoczą się powojenne losy Karola i Emmy?
(…) Jestem skażona złem nazizmu. To zło – tak perfidne i niepohamowane – zostało w końcu unicestwione, zabite, zgwałcone i zdeptane. (…)
Barbara Wysoczańska pisze o silnych i odważnych kobietach, które w obliczu zagrożenia potrafią być twardsze od niejednego mężczyzny, jednocześnie nie zatracając swojej delikatnej kobiecości. I o takiej właśnie kobiecie jest ta książka.

Autorka pod postacią Emmy, młodej, pięknej, inteligentnej i utalentowanej muzycznie panny z tak zwanego dobrego domu przedstawia nam Niemkę, która niesie na swoich barkach w swoim sercu ciężar winy nazistowskich Niemiec.
Jej ojciec, wysoko postawiony gestapowiec, ślepo wierzący w ideologię nazistowską i zapewnienia kanclerza o sile jaką są Niemcy jako naród, nie potrafił jednak zaszczepić tę wiarę w swojej córce.
Emma była zupełnie inną osobą. Uczynną i pracowitą, ale poświęcała się ludziom nie ideologii. Dla niej liczył się człowiek, a nie jego narodowość, co sprawiło, że i pokochała kogoś kto nie był Niemcem i zaprzyjaźniła się z kimś, kto teoretycznie był jej wrogiem.
Na przykładzie bohaterki tej książki autorka pokazała co przeżywały niemieckie kobiety po klęsce wojny, a szczególnie te, które pozostały w miastach, które po wojnie przestały być niemieckimi a stały się polskimi.
(…) Ogarnął ją strach, ogromny i paraliżujący. Chciała zamknąć oczy, byle już nie widzieć tych wycieńczonych przemarzniętych kobiet, zmuszanych do nadludzkiego wysiłku – ale nie mogła. Coś silniejszego kazało jej patrzeć bez końca, by zapamiętać to, co było największym upadkiem człowieczeństwa. (…)
Fabuła tej książki jest dramatem wojennym, ale takim w którym ludzie mimo bólu, upokorzeń i strachu łakną ciepła drugiego człowieka, bo przecież serce nie sługa, czasami musi walczyć z rozsądkiem chociaż nie zawsze wygrywa.
Mamy tutaj dość nietypowy romans, ale myślę, że takich romansów i takich mezaliansowych miłości mogło być w czasie wojny wiele.
Autorka przenosi czytelników zarówno do lat wojennych jak i powojennych, kiedy jedna okupacja została zastąpiona inną. A ludzie długo jeszcze po wojnie nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Barbara Wysoczańska pokazuje również jak silna potrafi być więź między rodzeństwem, które dzieli spora różnica wieku. Dla Emmy jej mały braciszek był całym światem, o który ona musiała dbać całym sercem. Tak jak matka dba o swoje dziecko.
To nie jest książka lekka w odbiorze, myślę, że niejednej osobie podczas czytania zakręcą się w oczach łzy.
I jestem przekonana, że czytelniczkom i czytelnikom tej autorki nie muszę tej książki polecać bo one/oni wiedzą, że każda jej powieść to bestseller.
Ale tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Barbary Wysoczańskiej gorąco tę lekturę POLECAM i zapewniam, że nikogo ona nie znudzi.

Dziękuję AUTORCE za kolejną wciągającą historię, a WYDAWNICTWU Filia dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej w wyzwaniu #LATOZFILIA.
LATO W KOŁOBRZEGU – Aneta Krasińska
(…) Leon miał poczucie, że choć nigdy nie był w tym mieście, to jego duch jest tu obecny. Nie miał pojęcia, w czym rzecz. Wcześniej też nie tracił czasu na analizowanie słów recepcjonistki o znajomości nazwiska. Teraz jednak czuł coś na kształt zaciekawienia. (…)

Aneta Krasińska to autorka o wielu obliczach poruszająca problemy kobiet borykających się z przeciwnościami losu. Zadebiutowała w roku 2015 powieścią „Finezja uczuć” i od tej pory wydała ponad 30 powieści. Z pochodzenia jest sochaczewianką, z wykształcenia i z zamiłowania humanistką, zakochaną w książkach. Obecnie mieszka w maleńkiej mazowieckiej wsi, gdzie bliski kontakt z naturą pozwala jej oderwać się od rzeczywistości i daje poczucie swobody twórczej. Prowadzi warsztaty pisania dla dzieci „Pisaninka”. Przez wiele lat współpracowała z lokalnym stowarzyszeniem działającym na rzecz rozwoju mieszkańców gminy Baranów. Zainicjowała akcję #PożyczPrzeczytajPoleć.
LATO W KOŁOBRZEGU to powieść obyczajowa będąca trzecią częścią cyklu CZTERY PORY ROKU, fabuła z nutką historii w tle.
PREMIERA KSIĄŻKI 17 CZERWCA 2026

Leon Hoser samotnie wychowuje ośmioletniego synka, który od momentu rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie często choruje, czym przysparza zmartwień zarówno ojcu, jak i pomagającej w jego wychowaniu babce. Ojciec zabiera Antosia do kołobrzeskiego sanatorium, by wspólnie mogli spędzić czas, ale przede wszystkim cieszyć się nadmorskim klimatem oraz zabiegami mającymi pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia dziecka. Od wyjścia na peron Kołobrzeg zachwyca Hoserów swym wyglądem i ofertą turystyczną, a podejrzliwe spojrzenia i pytania, gdy tylko nowi kuracjusze się przedstawiają, zaczynają rodzić mnóstwo wątpliwości w sprawie pochodzenia Leona oraz jego rodziny z Iłży, w której przyszedł na świat. Dociekliwy Leon dowiaduje się, że kiedyś w uzdrowisku przyjmował niemiecki lekarz o tym samym nazwisku. Leon Hoser robi wszystko, aby dowiedzieć się o doktorze Hoserze jak najwięcej. Czy Leon jest spokrewniony ze znanym w Kolbergu doktorem? Jak potoczyły się wojenne losy niemieckiego lekarza?
Lubię książki, których autorki/autorzy przedstawiają w fabułach dwie linie czasowe, dlatego ta książka również znalazła się w moich planach czytelniczych.
Autorka tym razem zabiera czytelników do malowniczego Kołobrzegu i to zarazem do tego obecnego jak i tego, który istniał pod nazwą Kolberg, kiedy miasto było we władaniu Niemców.

Współcześnie poznajemy ojca samotnie wychowującego kilkuletniego syna będącego dość chorowitym dzieckiem. W ciekawy sposób autorka przedstawia postać Leona Hosera, mężczyznę dociekliwego w poszukiwaniach wątków przeszłości, które być może związane były z jego rodziną. Ale przedstawia go również jako kochającego, chociaż z mojego punktu widzenia, nieco nadopiekuńczego rodzica, który za wszelką cenę chce zrekompensować synowi nieodpowiedzialność macierzyńską jego matki.
Aneta Krasińska ukazuje również w dość oryginalny sposób zachowanie niektórych ludzi przebywających w sanatoriach. Być może niektóre osoby (panie) dążą do zawarcia bliższych znajomości mających pewnego rodzaju przedsmak romansu.
(…) Coraz wyraźniej dostrzegał sieć, którą zarzucała. Nigdy nie umiał reagować na tanie komplementy czy umizgi. Nie chciał nikogo zranić. (…)
Trochę irytowało mnie (ale to jest tylko moje zdanie) zbyt dziecinne zachowanie ośmiolatka. Jestem babcią dwóch dziewczynek i nawet moja pięciolatka mówi i zachowuje się inaczej niż ten ośmiolatek. Ale to tylko taki mały minusik w odbiorze całej fabuły.
W drugiej linii czasowej poznajemy historię niemieckiego lekarza, który całkowicie oddany jest swojej pracy, ale również zakochany w polskiej pielęgniarce. Wojna jak wiadomo to nie był przychylny czas dla takich związków, które nierzadko dla ludzi kończyły się dramatycznie.
(…) Gdy ułożył się na posłaniu obok ukochanej, nie zwracał uwagi na to, że nie są w spiżarni sami. Nie miał już siły dbać o konwenanse w świecie, w którym nic oprócz życia nie miało wartości. (…)

Wiele lat po wojnie można czasami odkryć cenne dokumenty czy pamiątki i ożywić pamięć po ludziach, którzy żyli wiele lat wcześniej. I to też zrobiła w swojej książce Aneta Krasińska.
Wiem, że napisanie książki w dwóch przedziałach czasowych było celowym zamierzeniem autorki, sama lubię pisać tak skonstruowane powieści, ale historia przedwojennego lekarza leczącego w Kolbergu tak mnie wciągnęła, że najchętniej przeczytałabym książkę, której fabuła odnosiłaby się tylko do tego wątku.
Autorka zgrabnie przechodzi z teraźniejszości do przeszłości co z całą pewnością sprawiło, że czytałam z wielkim zainteresowaniem ani chwili nie czując znużenia fabułą.
Dzięki historii stopniowo odkrywanej przez głównego bohatera poznajemy nie tylko losy przedwojennego lekarza, ale zagłębiamy się również w pewnego rodzaju tajemnice przeszłości.
Jeżeli ktoś lubi książki z nutką tajemnicy, z wątkami wojennymi i współczesnymi to myślę, że ta lektura jest dla niego.
POLECAM gorąco tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” tej autorki, bo ci którzy już je poznali z pewnością sięgną po jej kolejną książkę bez specjalnej zachęty.

Dziękuję Autorce za kolejną bardzo wakacyjną opowieść a Wydawnictwo Skarpa Warszawska dziękuję za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
NIE WSZYSTKO ZŁOTO – Aga Sotor
(…) Dziwnie mi z myślą, że wcale nie przyjechałam tutaj szukać domu, lecz paradoksalnie go znalazłam. „To najlepsza wakacyjna miejscówka, jaka mogła mi się trafić”. Przez moją głowę nie przebiega choćby cień myśli o powrocie. (…)
Aga Sotor jest młodą autorką specjalizującą się w pisaniu książek z gatunku comfort books z psychologiczną głębią, pełnych ciepła i humoru powieści o skomplikowanych relacjach, które otulają jak koc, poprawiają nastrój i skłaniają do refleksji. Czyta, pisze, maluje i dzierga swetry, słuchając audiobooków. Uwielbia spokój, bliskość natury i ciepłe historie o życiu. Jest taką trochę starą duszą w młodym ciele. Czuje jesień przez cały rok. Kocha historię, styl vintage, długie rozmowy nocą, atmosferę małych kawiarni oraz wąskich włoskich uliczek. Jest fanką muzyki z lat 60-tych i malarstwa impresjonistów. Mieszka w małej miejscowości nieopodal Wrocławia, a najlepiej odpoczywa spacerując po lesie.
NIE WSZYSTKO ZŁOTO to powieść obyczajowa z nutką romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Laurencja jest florystką w rodzinnej pracowni „Flora”. Od zawsze marzyła o tym, by stanąć na ślubnym kobiercu i rzucić własnym bukietem, ale jej długoletni narzeczony był chyba innego zdania. Kiedy traci narzeczonego, traci również wiarę w miłość, a zaufanie do najbliższych i świat, który znała, rozpada się na kawałki z powodu pewnego bardzo zaskakującego listu i informacji w nim zawartych. Próbując poradzić sobie z własnymi emocjami wyjeżdża gdzieś w nieznane, nie spodziewa się jednak, że los zaprowadzi ją do urokliwego domu nad jeziorem i że właśnie tam odnajdzie coś, czego szukała całe życie: prawdziwą siebie. Trafia do małego miasteczka pełnego uroku, niespodziewanych wyzwań i barwnych postaci. Z nowym biznesem na głowie, niezwykłym kręgiem kobiet, które stają się jej nową rodziną, oraz przy boku pewnego szefa kuchni Laurencja odkrywa, że prawdziwe szczęście często kryje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Lubię poznawać twórczość nowych autorek i autorów często trafiając na prawdziwe perełki i dzięki Wydawnictwu FILIA poznałam „pióro” Agi Sotor przy okazji właśnie odkrywając taką książkową perełkę.
Ależ mnie fabuła tej książki wciągnęła, przez dwa dni starałam się wykorzystać każdą wolną chwilę, aby przeczytać chociaż kilka stron.
Chociaż większość tej historii dzieje się jesienią to i tak uważam, że jest to idealna lektura na lato.
Muszę przyznać, że początkowo zachowanie głównej bohaterki mocno mnie irytowało i miałam ochotę kilka razy porządnie nią potrząsnąć, a wszystko co się w jej życiu wydarzyło uznać za coś co przecież każdemu może się przytrafić. Tym bardziej, że jej bliscy nie działali na jej szkodę tylko próbowali ją chronić od emocjonalnych zawirowań.

Ale tak dokładnie to nie wiem jak sama bym się zachowała gdybym po 36. latach odkryła, że któreś z moich rodziców nie jest moim biologicznym tylko, że zostałam przez niego adoptowana. Bardzo polubiłam ojca głównej bohaterki, który okazał się rodzicem takim jakiego chciałby mieć chyba każdy.
Trochę nie rozumiałam, dlaczego przez tyle lat rodzice Laurencji nie zdradzili jej prawdziwego pochodzenia, ale skoro do niczego jej ta wiedza nie była potrzebna to po co mieli jej robić mętlik w głowie. Zwłaszcza, że przybrany ojciec darzył ją taką miłością jak nie potrafi tego okazać niejeden biologiczny rodzic. Przepraszam za spoiler, ale nie mogłam się od tych myśli uwolnić.
Od zawsze twierdzę, że rodzinę tworzą ludzie a nie tylko geny.
(…) Spadek! Pieniądze, dużo pieniędzy! I zdrowie! Zdrowie i pełna, kochająca mnie rodzina. Jestem cholerną szczęściarą, że w rodzinnej loterii wylosowałam właśnie taki zestaw bliskich. Filip nie zasłużył, by grać z nami w jednej drużynie. (…)
Ta książka to cudowna, pełna humoru i dobrych emocji lektura, która pokazuje, że szczęście można znaleźć wszędzie, nawet tam, gdzie się go nie szuka.

Ale najpierw trzeba coś zakończyć, aby mieć możliwość rozpoczęcia czegoś nowego.
Bardzo mi się ta książka podobała i po przeczytaniu jej jestem przekonana, że chociaż jest to pierwsza książka tej autorki, która trafiła w moje ręce, to z całą pewnością nie ostatnia.
Autorka porusza w powieści kilka życiowych wątków i niby są one gdzieś w tle głównego, czyli tego odnoszącego się bezpośrednio do głównej bohaterki i jej rozterek, ale wydają się równie ważne.
Lekkie „pióro” Agi Sotor sprawia, że książkę czyta się tak, że najchętniej nie odkładałoby się jej nawet na kilka minut.
Tajemnica rodzinna, która przypadkowo została odkryta być może jest nieco dramatyczna, w końcu lekkomyślność zachowania niektórych osób i brak chęci ponoszenia konsekwencji za swoje czyny nie jest niczym przyjemnym dla innych, ale całość została przedstawiona w taki sposób, że nawet negatywnych bohaterów można polubić.

Jest trochę zaskakująco, trochę bajkowo, trochę zabawnie i trochę romantycznie, ale ogólnie jest tak, że czyta się książkę z prawdziwą przyjemnością.
POLECAM gorąco, proponuję zapisać sobie nazwisko autorki bo być może tak jak ja zachwyci Was swoją książką.
Cieszę się, że z bohaterami tej powieści jeszcze będzie można się spotkać (przynajmniej tak obiecuje autorka), bo chętnie wrócę do „Pałacyku Wrzosowe Łąki”.

Dziękuję Autorce za cudowne chwile relaksu, a Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
OCZAROWANIE – Roma J. Fiszer
(…) Rozmowy przy ognisku trwały dalej. Wzniesiono również toast za szczęście Basi i Jarka. Mimo zapadającego wieczoru w lasach wokół Mausza wciąż słychać było maszyny, od roku nieustannie ścinające połamane przez nawałnicę drzewa. (…)

Roma J. Fiszer to pseudonim, pod którym przez wiele lat ukrywał się Jacek Wojtkowiak, który podbił moje czytelnicze serce od pierwszej książki, która trafiła w moje ręce. I chociaż chciałam się o „autorce” dowiedzieć czegoś prywatnego, to niestety „wujek Google” skrzętnie tę osobę ukrywał. Dowiedziałam się jedynie, że pochodzi z Poznania, a obecnie mieszka w Gdyni, chociaż każde lato spędza na kaszubskim letnisku nad Mauszem. I to tyle. Miałam okazję poznać pana Jacka osobiście na pierwszych targach książki w Gdyni, z czego się ogromnie cieszę, ponieważ to bardzo sympatyczny człowiek.
OCZAROWANIE to dziewiąta część sagi, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI 27 SIERPNIA 2025

Eliza i Max powracają z zagranicznych wojaży. Tuż przed Parchowem ich samochód omal nie zostaje staranowany przez czerwoną alfę romeo. Jej właścicielem jest niejaki Teje, notowany na Zachodzie uczestnik mafijnych porwań kobiet i dzieci. Przeczucie podpowiada Maxowi, że może to zwiastować kłopoty. Niebawem wokół siedliska zrobi się gorąco. Anna z Ryszardem poznają na zamku w Krokowej niezwykłą historię pruskiej familii von Krockow; Parchowo odwiedzają goście z Ameryki. W uroczego Bruna zapatrzy się siostra Elizy, Jagoda. Nastolatkowie, szukając wyzwań w przerwach między kąpielami i rejsami po jeziorze Mausz, zmierzą się w teście… z greki. Max przeistacza się w detektywa ochroniarza. Gdy zagęszcza się atmosfera zagrożeń ze strony grupy Tejego, zwraca się o pomoc do podinspektora policji Tomasza Zawady.
Kiedy otrzymałam tę książkę bardzo się ucieszyłam, bo lubię „pióro” Romy J. Fiszer. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu kilkunastu stron zorientowałam się, że to kontynuacja.

Ale ponieważ nie lubię odkładać rozpoczętych książek i w dodatku poczułam dość specyficzną więź z bohaterami, to zdecydowałam się, że przeczytam do końca.
Autor zabiera czytelniczki i czytelników na piękne i malownicze Kaszuby, a pisze tak, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i wsiąść do pociągu, aby poczuć ten kaszubski klimat.
Duża liczba bohaterów trochę mi się plątała i początkowo nie mogłam się połapać kto jest z kim, ale bardzo pomógł mi spis wszytskich postaci i łączących ich więzi, zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, który autor umieścił na końcu książki.

Myślę, że nie czułabym dezorientacji, gdybym przeczytała wcześniejsze części, ale i tak wszystkich bohaterów bardzo polubiłam i myślę, że wkrótce wrócę do nich sięgając po wcześniejsze książki. Na szczęście wszystkie części sagi są dostępne w aplikacji STORYTEL, więc szybko będę mogła nadrobić.
Ta powieść jest idealna na urlop czy wakacje. Lekka, łatwa i przyjemna, taka, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością (nawet jeżeli nie przeczytało się wcześniejszych części 😉).
Świetnie przedstawieni bohaterowie z taką prawdziwą swojskością z pewnością są jednym z wielu atutów tej lektury.
A ciekawie poprowadzone dialogi sprawiły, że momentami miałam ochotę wtrącić się do rozmowy.
Fabuła chociaż w większości opiera się na wątkach obyczajowych to skrywa również odrobinę romansu i kryminału.
(…) Już chciał zwrócić na to uwagę Elizy, gdy nagle zaniemówił, na ekranie bowiem pojawił się czerwony samochód Tejego, w którego numerze rejestracyjnym wypatrzył cyfry 007. Przełknął ślinę, zatrzymał film i zamachał ręką. (…)
Myślę, że to lektura dla tego, kto się chce porządnie zrelaksować, myślę również, że nikt nie powinien się przy tej książce nudzić.
Jeżeli kogoś zachęciłam, a do tej pory nie poznała/poznał „pióra” Romy J. Fiszer to może zacznie przygodę z książkami właśnie od tej sagi. Ja już zaczęłam słuchać pierwszych części w formie audiobooków, co również gorąco polecam.

Dziękuję Autorowi Facebook za ten egzemplarz i cieszę się, że mieliśmy okazję chociaż chwilę ze sobą porozmawiać na Gdyńskich Targach Książki.
Z DALA OD ZGIEŁKU – Thomas Hardy
(…) Betsaba nie zdawała sobie sprawy z całej obłudy tkwiącej w tej sytuacji. Była poniekąd kobietą światową, lecz był to świat jawnych kokieteryjek, zielony dywan, gdzie stadło bydła zastępuje tłum przechodniów, a szum wiatru – gwar miejski; światek, gdzie łagodna rodzina królików i zajęcy żyje tuż za ścianą twego domu, gdzie sąsiad jest twoim jedynym sędzią i gdzie wszelkie kalkulacje odkłada się na dni targowe. (…)
Thomas Hardy żył w latach 1840 – 1928. Był angielskim pisarzem i poetą, przedstawicielem nurtu naturalistycznego. Urodził się w Higher Bockhampton. Pochodził z klasy średniej, jego ojciec był architektem i zajmował się budowaniem kościołów z cegieł. Sam Thomas był jednak zagorzałym ateistą. Jego bohaterowie literaccy zmagają się ze swoimi pasjami i sytuacjami życiowymi, a większość z nich autor umieścił w półmitycznym hrabstwie Weeex. Kilka z jego książek zostało zekranizowanych. Jest autorem między innymi takich powieści jak: „Z dala od zgiełku”, „Tess d’Urberville”, „Juda nieznany”. Charakterystyką jego powieści było to, że miasta utożsamiał ze złem, przestępczością i zatraceniem wartości. Natomiast wsie opisywał z nostalgią, często idealizując je i przedstawiając ich idylliczne wizje.
Z DALA OD ZGIEŁKU to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona jest w dziewiętnastowiecznej Anglii.
PREMIERA KSIĄŻKI (kolejnego wydania) 26 KWIETNIA 2023

Betsaba Everdene mieszkanka dziewiętnastowiecznej Anglii dziedziczy farmę po zmarłym wuju. Wszyscy oczekują, że wyjdzie za mąż i zajmie się dziećmi. Ale ona, silna i inteligentna, nie zamierza wiązać się z nikim bez miłości. Życie przynosi jej wiele niespodzianek, nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu. Betsaba robi jednak wszystko, żeby znaleźć sobie miejsce w zmaskulinizowanym świecie. Uroda i niezależność dziewczyny przyciągają wielu mężczyzn, a o jej względy zabiega trzech całkowicie odmiennych kandydatów: oddany pasterz Gabriel Oak, sąsiad i szanowany farmer William Boldwood oraz sierżant królewskich dragonów, a przy tym kobieciarz i hulaka, Franciszek Troy. Którego z nich wybierze? Czy odda serce temu, który na nie zasługuje, czy pokieruje się rozsądkiem i wybierze tego, przy którym będzie szczęśliwa do końca swoich dni?
Relacje pomiędzy Betsabą a jej adoratorami stanowią podstawę studium wielu obliczy miłości – od tej szczerej i gorącej, po pozbawione skrupułów i skłonne do manipulacji uwielbienie.
Książka o tej gwałtownej sile miłości i namiętności, doczekała się dwóch głośnych ekranizacji kinowych i przyznam szczerze, że z przyjemnością zobaczyłabym film nakręcony na podstawie tej powieści.
Thomas Hardy to z całą pewnością autor książek nietuzinkowych. W czasie wysypu na rynek księgarski powieści współczesnych lubię od czasu do czasu sięgnąć po klasykę.
Historia opisana w tej książce jest być może mało wiarygodna, ale przecież mogła się wydarzyć.
Ciekawie wykreowane postacie zarówno głównej bohaterki, jej adoratorów jak i prostych wieśniaków to z pewnością duży plus tej powieści.

I chociaż język jakim została ta powieść napisana odbiega od tego współczesnego, to dzięki niemu czytelnik bardziej może odebrać historię, która rozgrywa się w dziewiętnastym wieku w Anglii.
Zwroty wypowiadane przez bohaterów są nieco infantylne, czasami nawet śmieszne, ale tak się kiedyś do siebie zwracano więc przybliżają one jedynie realia zachowania i wypowiedzi ludzi żyjących w tamtych czasach.
Autor dużą uwagę poświęcił opisom przyrody, pogody czy pracy w gospodarstwie. Kiedyś opisy przyrody w książkach mnie nużyły, dzisiaj mam już tak rozwiniętą wyobraźnię, że chętnie przenoszę się na łono natury przedstawione przez autora.
(…) Nad bagnem zawisła poranna mgła, tworząc może przykry, lecz wspaniały srebrzysty woal nasycony światłem zorzy, a tak mało przezroczysty, że częściowo zasłaniał stojący opodal płot swoją mglistą światłością. (…)

Ta książka to lektura, która mnie wciągnęła od pierwszej strony i „trzymała” do ostatniej. Przyznam szczerze, że chociaż lubię książki tego autora to nie spodziewałam się, że aż tak ta lektura mnie pochłonie.
To połączenie romansu, dramatu, obyczaju a nawet odrobiny kryminału.
Muszę przyznać również, że główna bohaterka trochę mnie irytowała, ale to że jej zachowanie wzbudzało we mnie skrajne emocje świadczy tylko o świetnie wykreowanej przez autora postaci.
To psychologiczny obraz ludzi żyjących na różnych poziomach społecznych i chociaż czytając o wieśniakach żyjących jedynie z pracy rąk na polu, czy przy zwierzętach gospodarskich, którzy potrafili czytać i pisać trochę byłam zaskoczona, to uważam, że nauka podstawowych zasad życia nie powinna być nikomu obca.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom klasyki, ale myślę, że usatysfakcjonuje ona wiele czytelniczek i czytelników.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej i myślę, że sięgnę jeszcze kiedyś po inną powieść Thomasa Hardy.






