Uncategorized
TUTAJ MIESZKA ZŁO – Sonia Rosa
(…) Dom, który miał być moim rajem na ziemi, mimo swojego piękna coraz częściej przypominał piekło. Czułam się uwięziona pomiędzy tymi ścianami, które – choć starannie przez nas przemalowane – nadal były niemymi świadkami niewyobrażalnej tragedii. (…)

Sonia Rosa to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, która jest autorką powieści społeczno-obyczajowych i kryminałów z cechami thrillera psychologicznego. Pisze również pod pseudonimem Daria Orlicz. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie, który do dziś jest bliski jej sercu. Była tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą, obecnie współpracuje z kilkoma dużymi wydawnictwami prasowymi i książkowymi. Uwielbia literaturę i kino grozy, klimaty postapo, biografie i mroczne thrillery. Kocha fotografować, podróżować i… kupować buty.
TU MIESZKA ZŁO to thriller psychologiczny.
PREMIERA KSIĄŻKI 23 LIPCA 2025

Przed laty, w pięknym dworku nad jeziorem, doszło do niewyobrażalnej tragedii – ogarnięta psychozą poporodową młoda matka zamordowała dwójkę swoich dzieci. Posiadłość po bardzo atrakcyjnej cenie kupiło młode małżeństwo. Marta, nowa właścicielka dworku, nocami słyszy płacz niemowlęcia i śmiech kilkuletniej dziewczynki. Z czasem udaje jej się odzyskać równowagę emocjonalną, ale wtedy dzieje się coś, co rodzi kolejne problemy – do dworku wprowadza się siostra męża Marty, Izabela. Kobiety nigdy się nie dogadywały, a obecność szwagierki jest dla Marty toksyczna emocjonalnie. Za zamkniętymi drzwiami wybuchają kłótnie, szczęśliwe małżeństwo przechodzi pierwszy poważny kryzys, ale to dopiero początek koszmaru. Klątwa dworku uderza z niszczycielską siłą i po raz kolejny dochodzi tu do zbrodni. Kto jest katem, a kto ofiarą? Wyremontowany przez parę dom prezentuje się zjawiskowo, ale czy pod dachem, pod którym wydarzyła się tak krwawa zbrodnia, można odnaleźć szczęście?
Historia młodego, kochającego się małżeństwa mogłaby być zupełnie inna. Taka zwyczajna. Prosta, spokojna i szczęśliwa. Odwaga młodych ludzi, którzy kupując dom za miastem, dom przeklęty przez mieszkańców okolicy z powodu tragedii, która się w nim wydarzyła, była z pewnością czymś, co już na początku skreśliło Martę i Bartosza jako dobrych sąsiadów. Dlaczego tak stało?
Ale czy dom ze swoją tajemnicą, noszący wspomnienia niewyobrażalnej tragedii stał się złym? Czy to ludzie sami doprowadzili do tego, że właśnie dom (w sensie budynek) zaczęto oskarżać o wywoływanie zła.

Psychika ludzka jest czymś tak zastanawiającym i nieodkrytym, że z pewnością niewielu ma świadomość tego do czego jest zdolna.
Autorka w dość brutalny, a zarazem chłodny sposób pokazała jak z normalnego, pełnego miłości, wewnętrznej radości, spokoju i dobra człowieka można stoczyć się na samo dno zła. Jak czyjeś irytujące zachowanie i brak dostatecznej asertywności potrafią wyprowadzić z równowagi psychicznej nawet opanowaną emocjonalnie osobę.
W powieści tej przedstawione zostały dwie miłości – miłość małżeńska i miłość braterska. Jedna, pełna oczekiwań, marzeń i spokoju, a druga toksyczna. Gdzie znajduje się rozum, gdy człowiek w imię miłości jest w stanie posunąć się nawet do zbrodni.
Dwie główne bohaterki tej książki to skrajnie różne osobowościowo kobiety, którymi rządzą tak silne emocje, że czasami miałam ochotę każdą z nich potrząsnąć i to w dość brutalny sposób. Teoretycznie obie to silne kobiety, ale w pewnych okolicznościach stają się marionetkami życia.
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że książka aż tak mną wstrząśnie i nie mam tutaj na myśli tego co działo się w nawiedzonym przez duchy domu, ale to co stało się z psychikami bohaterów tej historii.
(…) Czy w świecie, który wygląda tak bajecznie, mogą się dziać złe rzeczy? Świetnie wiem, że mogą. Jednak przez tę jedną krótką chwilę nie chcę o nich myśleć. Dystansuję się od potwornych wspomnień i skupiam na oddychaniu. Wdech – wydech. Wdech – wydech. Wdech… (…)

To nie tylko thriller o duchach, zbrodniach, strachu. To książka psychologiczna ukazująca granice samotności, manipulacje ludzkiej psychiki, które są w stanie zniszczyć wszystko co człowiek potrafił zbudować.
MARTA – początkowo wydawało mi się, że jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Mimo pewnych incydentów związanych z zamieszkaniem w nowym domu, które nadszarpnęły jej psychikę, przy pomocy specjalistów doszła do siebie i jest kobietą silną emocjonalnie, niestety… do czasu.
BARTOSZ – przystojny, zakochany w żonie, bardzo pracowity, ale uzależniony od odpowiedzialności za młodszą siostrę. Jej problemy cały czas tłumaczy dramatycznym dzieciństwem nie zauważając tego, że jest przez nią wykorzystywany, bo kobieta nie chce być samodzielną i cały czas liczy na innych.
IZABELA – lekkomyślna, niedojrzała jak na swój wiek młoda kobieta żyjąca z dnia na dzień i egoistycznie podchodząca do życia, której przeszłość i trudne dzieciństwo pozostawiły ślady, ale też nie nauczyły odpowiedzialności za życie.
Moim zdaniem każda scena rozpisana w fabule ma jakieś znaczenie. Ta książka to połączenie klasycznej grozy thrillera z codziennością jaką przeżywa tysiące ludzi na świecie. To nie jest jedynie książka o duchach przeszłości, to opowieść o nienawiści i o miłości, która potrafi być bardzo zdradliwa. To książka o egoizmie i depresji, wyobcowaniu i braku zrozumienia ze strony najbliższej osoby, ale także o samotności w teoretycznie szczęśliwym małżeństwie.
Autorka od początku buduje napięcie i chociaż chwilami „zatrzymuje” czytelnika to tylko po to, żeby za moment rzucić go w pęd emocji i wydarzeń, które nim totalnie wstrząsną.

Wiem, że ta historia zostanie w mojej głowie bardzo długo, ale wiem też, że skłoniła mnie do refleksji: czym tak właściwie jest zło? Czy tylko zachowaniem człowieka? A może osobą, która pojawia się w życiu człowieka i jak kropla drąży skałę, tak ta osoba swoim teoretycznie „normalnym” zachowaniem doprowadza nas do tego, że w naszych umysłach zaczynają pojawiać się bardzo negatywne myśli.
Ciekawa narracja w pierwszej osobie czasu teraźniejszego jest jak słuchanie czyjegoś monologu. Rozdziały w tej książce to przemiennie raz myśli i zwierzenia Marty, a raz Izabeli, tak że niektóre sytuacje jakie miały miejsce odbieramy z perspektywy dwóch kobiet.
Polecam tę powieść tym, którzy lubią odrobinę dreszczu w czytanych lekturach. To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna. Fabuła wielu może się wydać nierealna lub irracjonalnie spłycona, ja jednak przyznaję, że nie mogłam się od niej oderwać.

Dziękuję wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej. Na mojej półce „do przeczytania” czeka jeszcze jedna książka tej autorki, ale chyba muszę trochę odreagować to, co zafundowała mi Sonia Rosa.
***Cytaty pochodzą z książki TUTAJ MIESZKA ZŁO wydawnictwa FILIA***
GWIAZDKA W BIESZCZADACH – Magdalena Stykała
(…) Pełen wiary w przychylność losu, nie pomyślał nawet przez sekundę, że blask szczęśliwych gwiazd zakrywają czasem czarne chmury, a największą sztuką jest uwierzyć w to, że nie zgasły, i odnaleźć do nich drogę w ciemności. (…)
Magdalena Stykała jest autorką dziewięciu książek, mówi o sobie, że jest żoną, mamą i kobietą pracującą. Z wykształcenia jest pedagogiem i nauczycielką wychowania przedszkolnego. Kocha zwierzęta, przyrodę i Bieszczady. Mieszka w malowniczym miejscu na granicy Borów Tucholskich. Jest nałogową biegaczką i fotografką amatorką.
GWIAZDKA W BIESZCZADACH to romans zimowo świąteczny z nutą dramatu.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Marysia i Antek są w sobie zakochani po uszy. Ich związkowi zagraża tylko jedno: góry. Ona uciekła z nich do Krakowa, a on nie wyobraża sobie bez nich życia. W mikołajkowy wieczór przechadzają się po mieście oświetlonym świątecznymi lampkami i wypełnionym zapachem pierników i próbują przekonać siebie nawzajem do przeprowadzki. Które z nich odniesie sukces? I czy cokolwiek może równać się z pięknem blasku gwiazd nad Bieszczadami? Tymczasem na drugim końcu Polski, w Gdyni, inna para, Mati i Pola, wpatruje się w te same gwiazdy, tylko że nad Bałtykiem. Z okien hotelowego pokoju rozciąga się widok na panoramę miasta rozświetlonego świątecznymi dekoracjami. Czy niechęć Poli do związku z marynarzem okaże się silniejsza niż uczucie, które żywi do Matiego? Czy kariera oficerska Matiego przeważy nad prawdziwą miłością? Czy zdarzy się wigilijny cud?
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Stykały pozytywnie mnie zaskoczyło.
Początkowo miałam wrażenie, że fabuła jest zwyczajnym romansem w zimowo-świątecznej otoczce, który będzie się ciągnął w nieskończoność, ale po przeczytaniu połowy książki wciągnęłam się tak, że trudno mi było się od lektury oderwać.

Historia przedstawiona w powieści jest dość trywialna, ale i zaskakująca, a autorka zabiera swoich czytelników w różne bardziej lub mniej magiczne miejsca takie jak zaśnieżony świąteczny Kraków by po chwili pozwolić na oglądanie nieba z gdyńskiej plaży lub zasypanych białym puchem Bieszczad.
I chociaż zachowanie niektórych bohaterów momentami mnie irytowało to i tak odebrałam całość bardzo pozytywnie.
To nie jest typowa powieść świąteczna chociaż tej otoczki okołoświątecznej jest tutaj sporo (jest nawet wigilijny cud). To jednak przede wszystkim opowieść o miłości, a właściwie o miłościach, o skomplikowanych związkach damsko-męskich, o marzeniach i tęsknotach, ale i o bólu utraty kogoś bliskiego.
Czy związki na odległość mają szansę na prawdziwe szczęście? Czy marzenia o karierze zawodowej i podróżach mogą przyćmić sprawy tak przyziemne jak miłość i rodzina?

Mamy tutaj dwie pary młodych ludzi, zakochanych w sobie i zakochanych w swoich marzeniach, a może trzeba powiedzieć zakochanych w swoich wyobrażeniach życia. Jedna para mieszkająca w dwóch różnych miejscach – on w cichych, spokojnych Bieszczadach, a ona w gwarnym Krakowie i każde z nich wierzy w to, że ta druga osoba w końcu się przeprowadzi i będą żyli długo i szczęśliwie. I druga para mieszkająca w Gdyni, ale każde z nich ma inne priorytety szczęścia, ona marzy o bliskości ukochanego (odzywa się trauma z dzieciństwa córki marynarza), a on o dalekich podróżach na morzu.
(…) Miał rację – gdziekolwiek na świecie by nie była, jakiekolwiek iluminacje mogłaby oglądać, zawsze tęskniłaby do blasku świątecznych gwiazd w Bieszczadach i do Bożego Narodzenia w swoich górach. (…)
Historie tych dwóch młodych ludzi są pełne emocji, czasami cichych łez wypłakiwanych w samotności, a czasami głośnego szlochu rozpaczy.
Ale jest również ta radość chwili, kiedy zapominają o marzeniach i oddają się całym sobą namiętności i miłości.
Myślę, że to opowieść o tym, że czasami trzeba coś stracić, aby móc coś zyskać.

I chociaż książka bardzo mi się podobała to muszę przyznać, że nie przekonałam się do bohaterów. Tak szczerze polubiłam jedynie jedną z dziewczyn oraz dwie drugoplanowe postacie -Maksa i babcię. Główni bohaterowie jak dla mnie byli zbyt zapatrzeni w siebie, zbytnio niezadowoleni, nieco konfliktowi i trochę sztuczni. Trochę drażniły mnie również dialogi, momentami jak dla mnie nienaturalne. Ale to tylko moje zdanie.
Początek książki nieco mi się dłużył, ale i tak polecam przeczytać powieść do końca, bo druga połowa jest naprawdę zaskakująca.
To historia, która rozwija się powoli, tak odrobinę emocjonalnie beznamiętnie, ale w pewnym momencie chwyta za serce i trzyma do ostatniej strony.
Książka jest pięknie wydana, z barwionymi brzegami, słodkimi świątecznymi rysunkami w środku, idealnie nadaje się na prezent. Jeżeli ktoś z Was ma kogoś, kto lubi takie opowieści, to myślę, że ta lektura będzie trafionym prezentem. POLECAM.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki.
***Cytaty pochodzą z książki GWIAZDKA W BIESZCZADACH wydawnictwa REPLIKA***
GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ – Anna Szczęsna
(…) W tym roku nic nie szło jak należy. Uważała, że po wyjściu ze szpitala, wróci na dawne tory i co najwyżej jej rola ograniczy się do wydawania poleceń, ale będzie miała kontrolę nad organizacją Bożego Narodzenia. Niestety, pomyliła się. (…)
Anna Szczęsna jest autorką powieści obyczajowych i opowiadań grozy. Z wykształcenia i z zawodu jest bibliotekarką, ale teraz skupia się wyłącznie na pisaniu. Urodzona we Włocławku, obecnie mieszka w Toruniu. Całe życie jest związana z książkami. Kocha las i długie spacery oraz książki i filmy. Smakoszka herbaty i miłośniczka roślin.
GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ to powieść zimowo-świąteczna.
PREMIERA KSIĄŻKI 29 PAŹDZIERNIKA 2025

Gdy Jola dowiaduje się, że w grudniu musi iść do szpitala, jest niepocieszona. Zmiana planów powoduje niemałe zamieszanie i stawia pod znakiem zapytania przygotowania do świąt. Chociaż mąż i dzieci postanawiają ją wyręczyć i zająć się organizacją, aby mogła spokojnie wrócić do zdrowia, to los płata im figle i utrudnia wywiązanie się z obietnicy. Atmosfera w domu staje się napięta, a kiedy Jola po raz kolejny otrzymuje zaproszenie od dalekiej ciotki, nie waha się i namawia bliskich do spędzenia Bożego Narodzenia inaczej niż zwykle. Liczy, że spontaniczna decyzja o wyjeździe uratuje rodzinne święta. Nie spodziewa się jednak, że wizyta przybierze tak zaskakujący obrót… Na miejscu wita ich starsza, ekstrawagancka Eugenia. Jej dom okazuje się labiryntem pełnym sekretów i tajemnic. Mimo początkowej rezerwy, cała rodzina ulega urokowi krewnej z bogatą i tragiczną przeszłością. Czy rodzina Joli spędzi tegoroczne święta radośnie? Kto po wizycie w domu ciotki zmieni swoje podejście do życia? Czy nieznana dotąd krewna okaże się ciepłą cioteczką czy raczej zgorzkniałą staruszką? I czym jest tytułowa galeria świątecznych życzeń?
Kiedy życie stawia kogoś w trudnej sytuacji można liczyć albo na cud, albo na najbliższych. Bohaterowie tej opowieści zostali właśnie postawieni w dość nietypowej sytuacji, ale myślę, że każda zmiana ma swoje dobre strony.

W tej książce aż kipi od śniegu i świątecznej atmosfery i chociaż początkowo wydaje się, że wszystko się w pewien sposób wali i spędzenie cudownych, rodzinnych świąt staje pod znakiem zapytania to…
Rodzina Świerczewskich jest przeciętną rodziną jakich wiele, w której miłość przeplata się z problemami dnia codziennego, a teraźniejszość z przeszłością. Ich historia to opowieść o mocy świątecznych życzeń, które mogą w zagadkowy sposób skłonić do refleksji i zastanowienia się nad tym co tak właściwie jest w życiu ważne.
Tajemnicza ciocia, będąca pięciokrotną wdową wiele lat liczyła na poznanie rodziny swojej najbliższej kuzynki. Co takiego wydarzyło się przed laty, że Jola – główna bohaterka, nie miała ochoty zbliżyć się do krewnej dowiecie się czytając tę książkę.
Moim zdaniem ta powieść to nie tylko historia relacji rodzinnych, to lektura o pokonywaniu własnych słabości, o otwieraniu serca na drugiego człowieka, o pozorach, które mogą przekreślić realne podejście do drugiego człowieka i o pragnieniach, które mogą się spełnić, jeżeli tylko bardzo będziemy tego chcieli.
Znajdziemy w tej historii wiele wątków, od tego świątecznego, po romantyczny i taki mocno życiowy, dotykający funkcjonowania młodego małżeństwa z dwójką małych dzieci. Ale jest też wątek samotności, która może dotyczyć przecież każdego.
Początek książki trochę mi się dłużył i nie byłam pewna czy bohaterowie staną na wysokości zadania i przygotują święta w obliczu niedyspozycji zdrowotnej najważniejszej osoby w rodzinie i czy tak jak każdego roku robiła to mama. Każdy z nich miał własne problemy i oczekiwania, ale jakoś nie potrafiłam się do tego wszystkiego pozytywnie ustosunkować.

Dopiero druga część książki odnosząca się do przyjazdu rodziny Świerczewskich do ciotki bardziej mnie wciągnęła. Może dlatego, że stało się… bardziej tajemniczo?
Muszę jednak przyznać, że jest to ciepła historia rodzinna, która pokazuje, że mimo tego iż każdy na co dzień zmaga się z różnego rodzaju problemami, to raz w roku, w okresie świąt, wszystkie te codzienne sprawy odchodzą na bok, a rodzina staje się jednością, która potrafi cieszyć się chwilą.
Cenię sobie w fabule to, że święta nie zostały tutaj pokazane z cukierkową przesadnością, że autorka ten piękny czas poprzedziła ukazując zwykłe życiowe sprawy, które często mogą mieć wpływ na odbiór świąt.
To książka nie tylko o świętach, ale o miłości, o przebaczaniu i sile rodzinnych więzi. Bo w życiu nie zawsze jest pięknie, czasami coś się w nim sypie i trzeba stawić czoło wszystkiemu co może zakłócić oczekiwanie na te kilka najważniejszych dni w roku.
Polecam tę książkę do przeczytania nie tylko w okresie okołoświątecznym, myślę, że fabuła i przesłanie jakie autorka nią skierowała nie traci na ważności w innych okresach roku.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.
***Cytat pochodzi z książki GALERIA ŚWIĄTECZNYCH ŻYCZEŃ wydawnictwa FILIA***
CYNAMONOWE ŚWIĘTA – Paulina Wysocka-Morawiec
(…) Było już ciemno, a latarnie zdobiły świąteczne iluminacje. W sklepach błyszczały lampki i ozdoby, a pod urzędem gminy postawiono wielką choinkę, która obwieszona była setkami kolorowych bombek emanujących wewnętrznym blaskiem. (…)
Paulina Wysocka – Morawiec urodziła się w 1990 roku w Tarnowskich Górach. Przez pewien czas szukała swojego miejsca na świecie, aż znalazła je w barwnej wsi pod Częstochową i tam zapuściła korzenie. Żona, dumna mama duetu uroczych psotnic, książkoholiczka, prowadzi blog www.milosniczkaslow.pl, w którym dzieli się zarówno informacjami o swoich książkach jak i o tych przeczytanych. Jest autorką kilku książek i opowiadań. Niestrudzenie próbuje pogodzić dom, pracę i pasję, choć czasem wydaje jej się, że bawi się przy tym w Don Kichota, a pisanie to jedyna rzecz, która pomaga jej nie zwariować. Jest również laureatką Turnieju Jednego Opowiadania organizowanego przez OPK Gaude Mater w Częstochowie oraz Koło literackie Anafora. Publikowała opowiadania w Częstochowskim Magazynie Literackim GALERIA. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2020 powieścią „Bez zobowiązań”.
CYNAMONOWE ŚWIĘTA to romans świąteczny z nutką erotyki.
PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Joanna jest młodą matką, prawie rozwódką i właścicielką małej cukierni. Będąc w separacji z toksycznym mężem, który stara się usilnie jej udowodnić, że bez niego zginie, całkiem dobrze radzi sobie w nowo otwartej cukiernio-kawiarni. Siedmioletniego syna wychowuje z pomocą rodziców, którzy po odejściu Asi od męża przyjęli ją pod swój dach. W wyniku anonimowego donosu spada na nią kontrola z sanepidu, która kończy się dosyć niespodziewanym wypadkiem z deskorolką, mąką i przystojnym inspektorem w roli ratownika. I tak jak niespodziewana była wizyta Sanepidu, tak zaczyna się znajomość z inspektorem, która obojgu da nadzieję na szczęście, choć nie obędzie się bez komplikacji. Szczególnie mieszać w życiu Joanny będzie były mąż kobiety. Czy Asi uda się doprowadzić do tego, żeby mąż wreszcie dał jej spokój? Jak rozwinie się znajomość z przystojnym inspektorem? I czy syn Asi będzie zadowolony ze znajomości mamy z nowo poznanym panem?
Z twórczością Pauliny Wysockiej-Morawiec zetknęłam się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jej świąteczna książka jest typowym romansem ze sporą dawką emocji i… erotyzmu 😉 Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się w tego typu powieści z tak dokładnym przekazem romansu, w którym aż kipi od erotyki. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze fabuły, a zdecydowanie dodawało powieści odrobiny pikanterii.

Jak to bywa w wielu powieściach świątecznych jest ona, on i nagle wybucha gorąca miłość. I ona i on są po przejściach, które dość mocno zaważyły na ich przyszłym podejściu do płci przeciwnej chociaż oboje postanowili zaryzykować. A, że serce nie sługa a ciało nie wata bardzo szybko zmaterializowało się w tej przypadkowej znajomości uczucie.
Autorka porusza w swojej powieści kilka trudnych a zarazem ważnych tematów, które stanowią jakby tło dla rozpalającej się miłości dwojga zranionych w życiu osób, a wszystko odbywa się w czasie zbliżających się świąt.
Jednym z wątków, który mnie poruszył to było zachowanie ex-męża głównej bohaterki. Człowieka uzależnionego od toksycznych rodziców, władczego i bardzo zazdrosnego o to, że była żona, będąca przez lata na jego utrzymaniu, kimś w rodzaju niewolnicy męża i teściów, potrafiła stanąć na własnych nogach, odnieść sukces zawodowy i nadzwyczajnie w świecie być do tego szczęśliwą.
To do czego się ten mężczyzna posuwał było dość niewiarygodne, ale napędzany złością i zazdrością zdolny był dosłownie do wszystkiego, nawet do manipulacji uczuciami własnego syna.
Innym dość powszechnie widzianym wątkiem była bardzo toksyczna relacja między matką a synem, świetnie obrazująca te wszystkie niezbyt pochlebne kawały o teściowych. No cóż, są niestety matki, które chciałyby układać i kontrolować życie swoich synów nawet wówczas, gdy oni są już dorosłymi facetami. W takich przypadkach synowa lub potencjalna kandydatka na synową nie może być osobą tolerowaną przez rodzinę.
Ale na szczęście są i mądrzy rodzice, którzy są gotowi nieść pomoc i wsparcie w każdej sytuacji. Tacy, którzy nie wytykają popełnionych błędów, ale przytulą i wesprą dobrym słowem, kiedy ich dziecku powinie się w życiu noga. I takich właśnie cudownych rodziców miała Joanna.

I jeszcze dodam słowo o ojcostwie. Czy prawdziwym ojcem jest ten biologiczny, którego dziecko niewiele obchodzi, czy ten „przyszywany”, który potrafi być z dzieckiem szczery i traktować to „obce” dziecko jak równego sobie?
Ta powieść jest bardzo świąteczna, na wspomnienie wypieków (szczególnie cynamonowych ślimaczków) których w tej historii nie brakuje aż szaleją moje ślinianki.
Jest tutaj wszystko co powinno być w książce tego typu: jest śnieg i pachnące cynamonem ciasto przygotowywane z sercem, są karpie w dość drastyczny sposób przygotowywane do kolacji wigilijnej 😉 i są śląskie makówki, które u mnie obowiązkowo znajdują się w menu świątecznym, a na które przepis znajdziecie na końcu książki. I przyznam się szczerze, że w tym roku nie zrobię ich do wielkiej szklanej miski, ale tak jak zaproponowała Joanna klientom w swojej małej cukierni. A jak? Sięgnijcie po książkę to się dowiecie.
(…) Już po przekroczeniu progu w nos uderzał zapach zupy grzybowej, pierników i cynamonu. W radiu leciały kolędy, a wszyscy, choć zapracowani, wyglądali na spokojnych i szczęśliwych. (…)
To powieść lekka, łatwa i przyjemna chociaż nie brakuje w niej (jak wspomniałam wcześniej) trudnych tematów. Ale ogólnie jest zabawnie i… trochę erotycznie 😉

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i poznania kolejnej polskiej autorki. Książka jest pięknie wydana, z cudnie barwionymi brzegami i myślę, że świetnie nadaje się na prezent pod choinkę.
POLECAM GORĄCO.
***Cytaty pochodzą z książki CYNAMONOWE ŚWIĘTA wydawnictwa REPLIKA***
MROCZNE LETNISKO – Anna Klejzerowicz
(…) Wszystkie opony zostały przebite, a szyby, reflektory i lusterko boczne potłuczone. Wokół było pusto i cicho. Nikogo na horyzoncie. Dzieci, które zgodnie z obietnicą miały pilnować samochodu, również nie było… (…)

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.
MROCZNE LETNISKO to współczesna powieść kryminalna, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI 07 LISTOPADA 2025

W prehistorycznym kamiennym kręgu na Kaszubach zostają znalezione bardzo okaleczone zwłoki młodego chłopca. Okoliczności wskazują na zabójstwo rytualne. Jednak gdy para dziennikarzy śledczych z działu historycznego trójmiejskiej gazety – Nina Kiryłło i Eryk Morski – docierają na miejsce, okazuje się, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, a korzenie tej zbrodni wcale nie sięgają starożytności. Nina i Eryk wynajmują domek letniskowy na wsi i próbują poznać lokalne środowisko. Niestety, nie zdają sobie sprawy z tego, że naruszyli ukryte miejscowe „gniazdo żmij”, co sprawia, że wkrótce sami znajdą się w tarapatach. Czy uda im się rozwikłać zagadkę tajemniczych śmierci w kaszubskim lesie? Czy za morderstwami stoją fanatycy starych wierzeń i rytualnie składanych ofiar na kamiennym ołtarzu? A może ktoś próbuje jedynie zastraszyć miejscową ludność?
Jeżeli nie znacie jeszcze pary gdańskich dziennikarzy: Niny Kiryłło i jej partnera Eryka Morskiego, to może najwyższy czas aby ich poznać.
Ta książka to kolejna powieść autorki, której bohaterami są dziennikarze z Gdańska. I chociaż nie zajmują się sprawami kryminalnymi a historycznymi to zawsze uwikłają się w jakąś historię kryminalną.
Ta historia jest mroczna, ponieważ każde morderstwo jest sytuacją mroczną i przerażającą, a gdy jest dokonane w kulcie rytualnym to trudno to sobie nawet wyobrazić.

Dziennikarze zainteresowani miejscem służącym niegdyś do obrzędów pogańskich odkrywają, że kamienne kręgi od lat będące częścią jednego z kaszubskich lasów są wykorzystywane współcześnie. Ale przez kogo? Przez szaleńców, satanistów, czy zwyrodniałych manipulantów.
Prowadzone przez Ninę i Eryka prywatne śledztwo dziennikarskie zaskakuje, szczególnie, że ludność zamieszkująca okoliczne miejscowości nie jest im przychylna.
Pobyt w małym domku letniskowym może być dla nich sielanką, mile spędzonym czasem na łonie natury bądź poważnym zagrożeniem. A kiedy dziennikarze zaprzyjaźniają się z jednym z mieszkańców, którego wielu uważa za wroga, może okazać się, że wszyscy znajdą się w niebezpieczeństwie.
Historia „mrocznego letniska” to kolejny kryminał Anny Klejzerowicz, który na chwilę oderwał mnie od życia codziennego, ponieważ fabuła wciągnęła mnie od pierwszych stron, aby na końcu nieźle zaskoczyć.
Tu nie ma nagłych zwrotów akcji ani typowej kryminalnej wulgarności i brutalności, ale jest mroczna kryminalna tajemnica od której trudno jest się oderwać zanim nie odkryje się jej fundamentów.
Autorka w bardzo obrazowy sposób ukazuje niełatwą wiejską rzeczywistość rodzin, które niezbyt dobrze radzą sobie zwłaszcza finansowo i poza sezonem letniskowym. Powszechnie królujący alkoholizm to nie tylko przyczyna upadku moralnego, to często bezsilność wynikająca z ubóstwa i braku chęci do normalnego życia. Ale wiejska społeczność to również mocno zakorzenione kliki, takie prawie wiejskie mafie, w których rządzą ci, którzy mają władzę nad bogobojnym, ciemnym ludem. To osoby nie mające skrupułów, aby eliminować ze społeczeństwa tych, którzy są dla nich niewygodni.
Takich wsi czy miejscowości zapewne jest w Polsce wiele i smutne jest to, że zamiast człowieczeństwa rządzi w nich bogobojność podsycana przez miejscowy kler, strach i obojętność urzędników. W tej książce jest to tak dosłownie pokazane, że momentami przyćmiewa opisy pięknej kaszubskiej przyrody, którą autorka z wyjątkową precyzją przedstawia.
Na początku wydaje się, że Nina i Eryk jadą na Kaszuby, aby opisać szczegóły zwykłego reporterskiego zlecenia, jednak to co odkrywają szybko przeradza się w mroczne odkrycie czegoś, na co zapewne nie byli przygotowani.
(…) Słyszałam, że tam się już od dawna działy różne dziwne rzeczy. Już wcześniej ginęli ludzie. Jakieś rytuały ktoś odprawia. Pan niczego nie słyszał, nie widział? (…)
Autorka powoli buduje napięcie, świetnie poruszając się między realizmem dziennikarskim prowadzonej sprawy a mrokiem i tajemnicą miejscowych mitów, w których dominują wątki sensacyjne. I chociaż dużą rolę odgrywa tutaj strona obyczajowa to jednak nie brakuje wątków kryminalnych.

Lubię styl jakim pisze autorka, jest on nieco sarkastyczny, i muszę przyznać, że mimo poruszanych w fabule mrocznych wątków jest z nutą lekkiego humoru, szczególnie odnoszącego się do wypowiedzeń i zachowania Niny. I myślę, że to książka, która zainteresuje czytelników lubiących nieco lżejsze kryminały, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej, momentami jest wyjątkowo mrocznie.
Bardzo ucieszyło mnie pojawienie się w powieści jednego z wcześniejszych bohaterów powieści Anny Klejzerowicz, którego ja cały czas jestem gorącą fanką, a mam tu na myśli Emila Żądło. I chociaż Ninę i Eryka również polubiłam, to do Emila wracam z sentymentem.
Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom kryminałów, ale myślę, że coś dla siebie znajdą tutaj również ci, którzy cenią sobie wątki tajemnicze. No i mamy tutaj nawet odrobinę romansu.

Dziękuję Wydawnictwu PURPLE BOOK za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną wciągającą historię.
***Cytaty pochodzą z książki MROCZNE LETNISKO wydawnictwa PURPLE BOOK***






