Uncategorized
NIE WSZYSTKO ZŁOTO – Aga Sotor
(…) Dziwnie mi z myślą, że wcale nie przyjechałam tutaj szukać domu, lecz paradoksalnie go znalazłam. „To najlepsza wakacyjna miejscówka, jaka mogła mi się trafić”. Przez moją głowę nie przebiega choćby cień myśli o powrocie. (…)
Aga Sotor jest młodą autorką specjalizującą się w pisaniu książek z gatunku comfort books z psychologiczną głębią, pełnych ciepła i humoru powieści o skomplikowanych relacjach, które otulają jak koc, poprawiają nastrój i skłaniają do refleksji. Czyta, pisze, maluje i dzierga swetry, słuchając audiobooków. Uwielbia spokój, bliskość natury i ciepłe historie o życiu. Jest taką trochę starą duszą w młodym ciele. Czuje jesień przez cały rok. Kocha historię, styl vintage, długie rozmowy nocą, atmosferę małych kawiarni oraz wąskich włoskich uliczek. Jest fanką muzyki z lat 60-tych i malarstwa impresjonistów. Mieszka w małej miejscowości nieopodal Wrocławia, a najlepiej odpoczywa spacerując po lesie.
NIE WSZYSTKO ZŁOTO to powieść obyczajowa z nutką romansu.
PREMIERA KSIĄŻKI 08 LIPCA 2026

Laurencja jest florystką w rodzinnej pracowni „Flora”. Od zawsze marzyła o tym, by stanąć na ślubnym kobiercu i rzucić własnym bukietem, ale jej długoletni narzeczony był chyba innego zdania. Kiedy traci narzeczonego, traci również wiarę w miłość, a zaufanie do najbliższych i świat, który znała, rozpada się na kawałki z powodu pewnego bardzo zaskakującego listu i informacji w nim zawartych. Próbując poradzić sobie z własnymi emocjami wyjeżdża gdzieś w nieznane, nie spodziewa się jednak, że los zaprowadzi ją do urokliwego domu nad jeziorem i że właśnie tam odnajdzie coś, czego szukała całe życie: prawdziwą siebie. Trafia do małego miasteczka pełnego uroku, niespodziewanych wyzwań i barwnych postaci. Z nowym biznesem na głowie, niezwykłym kręgiem kobiet, które stają się jej nową rodziną, oraz przy boku pewnego szefa kuchni Laurencja odkrywa, że prawdziwe szczęście często kryje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Lubię poznawać twórczość nowych autorek i autorów często trafiając na prawdziwe perełki i dzięki Wydawnictwu FILIA poznałam „pióro” Agi Sotor przy okazji właśnie odkrywając taką książkową perełkę.
Ależ mnie fabuła tej książki wciągnęła, przez dwa dni starałam się wykorzystać każdą wolną chwilę, aby przeczytać chociaż kilka stron.
Chociaż większość tej historii dzieje się jesienią to i tak uważam, że jest to idealna lektura na lato.
Muszę przyznać, że początkowo zachowanie głównej bohaterki mocno mnie irytowało i miałam ochotę kilka razy porządnie nią potrząsnąć, a wszystko co się w jej życiu wydarzyło uznać za coś co przecież każdemu może się przytrafić. Tym bardziej, że jej bliscy nie działali na jej szkodę tylko próbowali ją chronić od emocjonalnych zawirowań.

Ale tak dokładnie to nie wiem jak sama bym się zachowała gdybym po 36. latach odkryła, że któreś z moich rodziców nie jest moim biologicznym tylko, że zostałam przez niego adoptowana. Bardzo polubiłam ojca głównej bohaterki, który okazał się rodzicem takim jakiego chciałby mieć chyba każdy.
Trochę nie rozumiałam, dlaczego przez tyle lat rodzice Laurencji nie zdradzili jej prawdziwego pochodzenia, ale skoro do niczego jej ta wiedza nie była potrzebna to po co mieli jej robić mętlik w głowie. Zwłaszcza, że przybrany ojciec darzył ją taką miłością jak nie potrafi tego okazać niejeden biologiczny rodzic. Przepraszam za spoiler, ale nie mogłam się od tych myśli uwolnić.
Od zawsze twierdzę, że rodzinę tworzą ludzie a nie tylko geny.
(…) Spadek! Pieniądze, dużo pieniędzy! I zdrowie! Zdrowie i pełna, kochająca mnie rodzina. Jestem cholerną szczęściarą, że w rodzinnej loterii wylosowałam właśnie taki zestaw bliskich. Filip nie zasłużył, by grać z nami w jednej drużynie. (…)
Ta książka to cudowna, pełna humoru i dobrych emocji lektura, która pokazuje, że szczęście można znaleźć wszędzie, nawet tam, gdzie się go nie szuka.

Ale najpierw trzeba coś zakończyć, aby mieć możliwość rozpoczęcia czegoś nowego.
Bardzo mi się ta książka podobała i po przeczytaniu jej jestem przekonana, że chociaż jest to pierwsza książka tej autorki, która trafiła w moje ręce, to z całą pewnością nie ostatnia.
Autorka porusza w powieści kilka życiowych wątków i niby są one gdzieś w tle głównego, czyli tego odnoszącego się bezpośrednio do głównej bohaterki i jej rozterek, ale wydają się równie ważne.
Lekkie „pióro” Agi Sotor sprawia, że książkę czyta się tak, że najchętniej nie odkładałoby się jej nawet na kilka minut.
Tajemnica rodzinna, która przypadkowo została odkryta być może jest nieco dramatyczna, w końcu lekkomyślność zachowania niektórych osób i brak chęci ponoszenia konsekwencji za swoje czyny nie jest niczym przyjemnym dla innych, ale całość została przedstawiona w taki sposób, że nawet negatywnych bohaterów można polubić.

Jest trochę zaskakująco, trochę bajkowo, trochę zabawnie i trochę romantycznie, ale ogólnie jest tak, że czyta się książkę z prawdziwą przyjemnością.
POLECAM gorąco, proponuję zapisać sobie nazwisko autorki bo być może tak jak ja zachwyci Was swoją książką.
Cieszę się, że z bohaterami tej powieści jeszcze będzie można się spotkać (przynajmniej tak obiecuje autorka), bo chętnie wrócę do „Pałacyku Wrzosowe Łąki”.

Dziękuję Autorce za cudowne chwile relaksu, a Wydawnictwu Filia dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.
OCZAROWANIE – Roma J. Fiszer
(…) Rozmowy przy ognisku trwały dalej. Wzniesiono również toast za szczęście Basi i Jarka. Mimo zapadającego wieczoru w lasach wokół Mausza wciąż słychać było maszyny, od roku nieustannie ścinające połamane przez nawałnicę drzewa. (…)

Roma J. Fiszer to pseudonim, pod którym przez wiele lat ukrywał się Jacek Wojtkowiak, który podbił moje czytelnicze serce od pierwszej książki, która trafiła w moje ręce. I chociaż chciałam się o „autorce” dowiedzieć czegoś prywatnego, to niestety „wujek Google” skrzętnie tę osobę ukrywał. Dowiedziałam się jedynie, że pochodzi z Poznania, a obecnie mieszka w Gdyni, chociaż każde lato spędza na kaszubskim letnisku nad Mauszem. I to tyle. Miałam okazję poznać pana Jacka osobiście na pierwszych targach książki w Gdyni, z czego się ogromnie cieszę, ponieważ to bardzo sympatyczny człowiek.
OCZAROWANIE to dziewiąta część sagi, której fabuła umiejscowiona została na Kaszubach.
PREMIERA KSIĄŻKI 27 SIERPNIA 2025

Eliza i Max powracają z zagranicznych wojaży. Tuż przed Parchowem ich samochód omal nie zostaje staranowany przez czerwoną alfę romeo. Jej właścicielem jest niejaki Teje, notowany na Zachodzie uczestnik mafijnych porwań kobiet i dzieci. Przeczucie podpowiada Maxowi, że może to zwiastować kłopoty. Niebawem wokół siedliska zrobi się gorąco. Anna z Ryszardem poznają na zamku w Krokowej niezwykłą historię pruskiej familii von Krockow; Parchowo odwiedzają goście z Ameryki. W uroczego Bruna zapatrzy się siostra Elizy, Jagoda. Nastolatkowie, szukając wyzwań w przerwach między kąpielami i rejsami po jeziorze Mausz, zmierzą się w teście… z greki. Max przeistacza się w detektywa ochroniarza. Gdy zagęszcza się atmosfera zagrożeń ze strony grupy Tejego, zwraca się o pomoc do podinspektora policji Tomasza Zawady.
Kiedy otrzymałam tę książkę bardzo się ucieszyłam, bo lubię „pióro” Romy J. Fiszer. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu kilkunastu stron zorientowałam się, że to kontynuacja.

Ale ponieważ nie lubię odkładać rozpoczętych książek i w dodatku poczułam dość specyficzną więź z bohaterami, to zdecydowałam się, że przeczytam do końca.
Autor zabiera czytelniczki i czytelników na piękne i malownicze Kaszuby, a pisze tak, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i wsiąść do pociągu, aby poczuć ten kaszubski klimat.
Duża liczba bohaterów trochę mi się plątała i początkowo nie mogłam się połapać kto jest z kim, ale bardzo pomógł mi spis wszytskich postaci i łączących ich więzi, zarówno rodzinnych jak i przyjacielskich, który autor umieścił na końcu książki.

Myślę, że nie czułabym dezorientacji, gdybym przeczytała wcześniejsze części, ale i tak wszystkich bohaterów bardzo polubiłam i myślę, że wkrótce wrócę do nich sięgając po wcześniejsze książki. Na szczęście wszystkie części sagi są dostępne w aplikacji STORYTEL, więc szybko będę mogła nadrobić.
Ta powieść jest idealna na urlop czy wakacje. Lekka, łatwa i przyjemna, taka, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością (nawet jeżeli nie przeczytało się wcześniejszych części 😉).
Świetnie przedstawieni bohaterowie z taką prawdziwą swojskością z pewnością są jednym z wielu atutów tej lektury.
A ciekawie poprowadzone dialogi sprawiły, że momentami miałam ochotę wtrącić się do rozmowy.
Fabuła chociaż w większości opiera się na wątkach obyczajowych to skrywa również odrobinę romansu i kryminału.
(…) Już chciał zwrócić na to uwagę Elizy, gdy nagle zaniemówił, na ekranie bowiem pojawił się czerwony samochód Tejego, w którego numerze rejestracyjnym wypatrzył cyfry 007. Przełknął ślinę, zatrzymał film i zamachał ręką. (…)
Myślę, że to lektura dla tego, kto się chce porządnie zrelaksować, myślę również, że nikt nie powinien się przy tej książce nudzić.
Jeżeli kogoś zachęciłam, a do tej pory nie poznała/poznał „pióra” Romy J. Fiszer to może zacznie przygodę z książkami właśnie od tej sagi. Ja już zaczęłam słuchać pierwszych części w formie audiobooków, co również gorąco polecam.

Dziękuję Autorowi Facebook za ten egzemplarz i cieszę się, że mieliśmy okazję chociaż chwilę ze sobą porozmawiać na Gdyńskich Targach Książki.
Z DALA OD ZGIEŁKU – Thomas Hardy
(…) Betsaba nie zdawała sobie sprawy z całej obłudy tkwiącej w tej sytuacji. Była poniekąd kobietą światową, lecz był to świat jawnych kokieteryjek, zielony dywan, gdzie stadło bydła zastępuje tłum przechodniów, a szum wiatru – gwar miejski; światek, gdzie łagodna rodzina królików i zajęcy żyje tuż za ścianą twego domu, gdzie sąsiad jest twoim jedynym sędzią i gdzie wszelkie kalkulacje odkłada się na dni targowe. (…)
Thomas Hardy żył w latach 1840 – 1928. Był angielskim pisarzem i poetą, przedstawicielem nurtu naturalistycznego. Urodził się w Higher Bockhampton. Pochodził z klasy średniej, jego ojciec był architektem i zajmował się budowaniem kościołów z cegieł. Sam Thomas był jednak zagorzałym ateistą. Jego bohaterowie literaccy zmagają się ze swoimi pasjami i sytuacjami życiowymi, a większość z nich autor umieścił w półmitycznym hrabstwie Weeex. Kilka z jego książek zostało zekranizowanych. Jest autorem między innymi takich powieści jak: „Z dala od zgiełku”, „Tess d’Urberville”, „Juda nieznany”. Charakterystyką jego powieści było to, że miasta utożsamiał ze złem, przestępczością i zatraceniem wartości. Natomiast wsie opisywał z nostalgią, często idealizując je i przedstawiając ich idylliczne wizje.
Z DALA OD ZGIEŁKU to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona jest w dziewiętnastowiecznej Anglii.
PREMIERA KSIĄŻKI (kolejnego wydania) 26 KWIETNIA 2023

Betsaba Everdene mieszkanka dziewiętnastowiecznej Anglii dziedziczy farmę po zmarłym wuju. Wszyscy oczekują, że wyjdzie za mąż i zajmie się dziećmi. Ale ona, silna i inteligentna, nie zamierza wiązać się z nikim bez miłości. Życie przynosi jej wiele niespodzianek, nieoczywiste wybory, sercowe rozterki oraz pomyłki losu. Betsaba robi jednak wszystko, żeby znaleźć sobie miejsce w zmaskulinizowanym świecie. Uroda i niezależność dziewczyny przyciągają wielu mężczyzn, a o jej względy zabiega trzech całkowicie odmiennych kandydatów: oddany pasterz Gabriel Oak, sąsiad i szanowany farmer William Boldwood oraz sierżant królewskich dragonów, a przy tym kobieciarz i hulaka, Franciszek Troy. Którego z nich wybierze? Czy odda serce temu, który na nie zasługuje, czy pokieruje się rozsądkiem i wybierze tego, przy którym będzie szczęśliwa do końca swoich dni?
Relacje pomiędzy Betsabą a jej adoratorami stanowią podstawę studium wielu obliczy miłości – od tej szczerej i gorącej, po pozbawione skrupułów i skłonne do manipulacji uwielbienie.
Książka o tej gwałtownej sile miłości i namiętności, doczekała się dwóch głośnych ekranizacji kinowych i przyznam szczerze, że z przyjemnością zobaczyłabym film nakręcony na podstawie tej powieści.
Thomas Hardy to z całą pewnością autor książek nietuzinkowych. W czasie wysypu na rynek księgarski powieści współczesnych lubię od czasu do czasu sięgnąć po klasykę.
Historia opisana w tej książce jest być może mało wiarygodna, ale przecież mogła się wydarzyć.
Ciekawie wykreowane postacie zarówno głównej bohaterki, jej adoratorów jak i prostych wieśniaków to z pewnością duży plus tej powieści.

I chociaż język jakim została ta powieść napisana odbiega od tego współczesnego, to dzięki niemu czytelnik bardziej może odebrać historię, która rozgrywa się w dziewiętnastym wieku w Anglii.
Zwroty wypowiadane przez bohaterów są nieco infantylne, czasami nawet śmieszne, ale tak się kiedyś do siebie zwracano więc przybliżają one jedynie realia zachowania i wypowiedzi ludzi żyjących w tamtych czasach.
Autor dużą uwagę poświęcił opisom przyrody, pogody czy pracy w gospodarstwie. Kiedyś opisy przyrody w książkach mnie nużyły, dzisiaj mam już tak rozwiniętą wyobraźnię, że chętnie przenoszę się na łono natury przedstawione przez autora.
(…) Nad bagnem zawisła poranna mgła, tworząc może przykry, lecz wspaniały srebrzysty woal nasycony światłem zorzy, a tak mało przezroczysty, że częściowo zasłaniał stojący opodal płot swoją mglistą światłością. (…)

Ta książka to lektura, która mnie wciągnęła od pierwszej strony i „trzymała” do ostatniej. Przyznam szczerze, że chociaż lubię książki tego autora to nie spodziewałam się, że aż tak ta lektura mnie pochłonie.
To połączenie romansu, dramatu, obyczaju a nawet odrobiny kryminału.
Muszę przyznać również, że główna bohaterka trochę mnie irytowała, ale to że jej zachowanie wzbudzało we mnie skrajne emocje świadczy tylko o świetnie wykreowanej przez autora postaci.
To psychologiczny obraz ludzi żyjących na różnych poziomach społecznych i chociaż czytając o wieśniakach żyjących jedynie z pracy rąk na polu, czy przy zwierzętach gospodarskich, którzy potrafili czytać i pisać trochę byłam zaskoczona, to uważam, że nauka podstawowych zasad życia nie powinna być nikomu obca.
POLECAM tę książkę szczególnie miłośnikom klasyki, ale myślę, że usatysfakcjonuje ona wiele czytelniczek i czytelników.

Dziękuję Wydawnictwo Replika za możliwość przeczytania tej powieści w ramach współpracy barterowej i myślę, że sięgnę jeszcze kiedyś po inną powieść Thomasa Hardy.
CYPRYJSKIE MEZE – Jolanta Kosowska
(…) Najbardziej spodobało mi się meze. Cypryjskie meze to swoista uczta składająca się z serwowanych po sobie przystawek – od kilkunastu do kilkudziesięciu. Początkowo sałatki, sosy i sery, potem ryby i mięsa. W tym menu poszczególne przystawki nie tylko opatrzone imionami Dimitriosa i Nikolaosa, ale dodatkowo każdą z nich dedykowano komuś innemu. (…)

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.
CYPRYJSKIE MEZE to powieść przygodowo-obyczajowa z nutką tajemnicy.
PREMIERA KSIĄŻKI 26 MAJA 2026

Ewelina jest studentką historii sztuki, jej serce bije szybciej na myśl o starożytnej Grecji. Gdy pewnego dnia pomaga w przeprowadzce osiemdziesięcioletniej pani Zofii, znajduje fotografię karty dań z cypryjskiej restauracji. Menu pochodzi z 1974 roku – czasu tureckiej inwazji na Cypr. Odkrycie natychmiast rozbudza jej ciekawość. Przed laty znaleziono je w plecaku małej dziewczynki, która w tajemniczych okolicznościach trafiła do domu dziecka we Wrocławiu. Nigdy nie odnaleziono jej rodziny. Zaintrygowana Ewelina wyrusza na wyspę, by próbować odkryć historię sprzed lat. Wśród ruin, wąskich uliczek i cypryjskich tawern natrafia na ślady zawiłej przeszłości i z pomocą Jorgosa, urzekającego Cypryjczyka, zbliża się do poznania prawdy.
Prawdy, która może na zawsze odmienić nie tylko jej spojrzenie na świat, lecz także… ją samą. Kim jest dziewczynka, która przed laty trafiła do wrocławskiego domu dziecka? Czy Ewelinie uda się odkryć tożsamość tej dziewczynki?
Z pewnych względów nigdy nie pojadę na Cypr, ale dzięki książkom, zdjęciom czy filmom mogę ten piękny zakątek świata poznać.
Tym razem na Cypr zabiera nas Jolanta Kosowska, która maluje słowami i przedstawia go w swojej książce od strony historycznej, gastronomicznej jak i przyrodniczej.

Oczami wyobraźni możemy podziwiać piękne okolice, poznawać legendy związane nie tylko z Afrodytą (chociaż imię tej bogini jest dość ważnym wątkiem tej powieści), jak i poznać ludzi mieszkających na tej trzeciej co do wielkości wyspie na Morzu Śródziemnym.
Ale fabuła tej książki to nie tylko zwiedzanie Cypru, to przede wszystkim historia pewnej pięknej przyjaźni i historia pewnej małej dziewczynki, która będąc już dorosłą kobietą nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że urodziła się na Cyprze.
Przypadkowe zdjęcie i przypadkowo znalezione menu pewnej cypryjskiej restauracji tak rozbudza ciekawość głównej bohaterki, że postanawia ona spędzić na wyspie kilka miesięcy, aby przynajmniej spróbować rozwikłać zagadkę pochodzenia adoptowanej przez polskie małżeństwo małej dziewczynki odnalezionej w dramatycznych okolicznościach.
Zagadkowa fabuła wciąga od pierwszej strony by po przeczytaniu ostatniej zapytać autorkę: jak to, to już koniec?
Ta książka to połączenie dramatu, powieści obyczajowej i przygodowej.
Autorka w cudowny sposób pokazuje jak dwie obce narodowościowo i kulturowo osoby mogą się pięknie zaprzyjaźnić. Przedstawia również przyjaźń, która potrafi tak się zakorzenić w sercach ludzi, że nie pokona jej ani czas, ani śmierć.
(…) Przekomarzaliśmy się dalej i piliśmy kawę po cypryjsku. Od czasu do czasu milczeliśmy. Ponoć milczy się tylko z przyjaciółmi. Z kimś obcym milczenie ciąży. Czyżby to, co nas łączyło, można było nazwać przyjaźnią?
Mamy w tej powieści ukazane bardzo ciepłe relacje rodzinne, więzy, których nikt nie jest w stanie rozerwać. I mam tu na myśli zarówno relację głównej bohaterki – Eweliny – ze swoją mamą i dziadkami, jak również relacje towarzyszącego jej w tej cypryjskiej przygodzie Jorgosa i jego cudownej rodziny.

Tej książki nie można czytać szybko, styl jakim pisze Jolanta Kosowska jest jak spokojna żegluga, przez tę powieść się płynie.
Całym sercem można poczuć klimat Cypru, a podróż przez fabułę dociera głębiej niż tylko do obrazów przestrzeni jakie towarzyszą Ewelinie, dociera do wspomnień mieszkających tam ludzi.
Autorka pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy krwi, to ludzie, którzy potrafią kochać nawet wówczas, gdy nie są ze sobą spokrewnieni. Bo rodzinę stanowią ludzie, a nie genetyka czy biologia.
Ale myślę, że w życiu każdego człowieka ważne jest również to skąd wywodzą się jego korzenie, nie powinno się zapominać tego skąd pochodzimy. Ja ponad 50 lat mieszkam w Trójmieście, ale w głębi serca cały czas czuję się Ślązaczką, bo płynie we mnie śląska krew.
Tak również było z ważną dla Eweliny osobą, która nieświadoma swego pochodzenia w pewnym momencie poczuła czyja krew płynie w jej żyłach.
Wybierzcie się z bohaterami tej książki na Cypr, myślę, że zachwyci Was nie tylko przyroda i piękne opisy potraw regionalnych, ale wzruszy historia pewnej małej dziewczynki, która przez 50 lat nie była świadoma tego, że nie urodziła się Polką.
(…) Dziewczynka początkowo różniła się od innych dzieci w naszej placówce. Była dziwnie poważna, rzadko się uśmiechała, stroniła od rówieśników. Miała ciemne włosy i duże brązowe oczy. (…)
POLECAM tę książkę tym, którzy cenią sobie dobrą literaturę, lubią przeżyć w trakcie czytania dreszczyk przygody i lubią tajemnice sprzed lat.

Dziękuję Autorce za kolejną wciągającą historię, a Wydawnictwa Zaczytani dziękuję, że miałam okazję przeczytać tę książkę w ramach współpracy barterowej.
KRÓL TANGA – Sylwia Trojanowska
(…) Jego delikatny głos i tęskna nuta w tangach zostały dostrzeżone. Całkiem nieoczekiwanie zyskał też przydomek – król tanga. Dziennikarze, radiowcy, zwyczajni słuchacze zaczęli interesować się Millerem, puszczać jego płyty, szukać jego zdjęć. (…)

Sylwia Trojanowska urodziła się w 1974 roku. Razem z mężem i synem mieszka w Szczecinie. Jest niepoprawną optymistką, pasjonatką pozytywnego myślenia i cieszenia się każdą chwilą. Wielbicielka podróży dalekich i tych całkiem bliskich. Uwielbia góry, obcowanie z przyrodą, muzykę filmową i dobrą herbatę (w dużych ilościach!). Kiedy nie pisze, spełnia się jako trener biznesu i coach. W swoim dorobku pisarskim ma takie książki jak „Wigilijna przystań”, „A gdyby tak…”, trylogię, w skład której wchodzą „Sekrety i kłamstwa”, „Prawdy i tajemnice”, oraz „Powroty i wspomnienia”.
KRÓL TANGA to powieść inspirowana życiem jednego z wielkich i zapomnianych piosenkarzy powojennych.
PREMIERA KSIĄŻKI 20 MAJA 2026

Kiedy Tadeusz Miller przyjechał do Szczecina, był jednym z wielu, którzy na Ziemiach Zachodnich szukali nowego początku. Zwyczajny człowiek z niezwyczajnym talentem. Marzył o scenie i o tym, by jego głos coś znaczył. Ale był rok 1946. Wtedy marzenia ustępowały miejsca codziennej walce o chleb, o dach nad głową i wytchnieniu od wojennych wspomnień. Dzięki zdolnościom wokalnym, uporowi i odrobinie szczęścia Tadeusz Miller stał się gwiazdą radia i zaczął śpiewać dla tysięcy ludzi. Zyskał przydomek króla tanga. W tym wszystkim wspierała go największa miłość jego życia – żona Luna. To ona dodawała mu odwagi, gdy tracił wiarę. To ona stała za nim murem w chwilach próby. Tadeusz Miller zdobywał kolejne szczyty. Audycje, płyty, koncerty… Ale los postanowił z niego zakpić i odwrócić kartę. Kim był Tadeusz Miller i za co pokochały go setki słuchaczy? Do czyjego głosu porównywano głos piosenkarza?
Uwielbiam czytać biografie i chociaż ta książka nie jest typową lekturą biograficzną, to myślę, że autorka świetnie przedstawia w niej postać znanego niegdyś w Szczecinie i w całej powojennej Polsce piosenkarza, którego wielu słuchaczy myliło z Mieczysławem Foggiem.
Przyznam szczerze, że o istnieniu Tadeusza Millera wcześniej nie słyszałam, może dlatego, że zginął tragicznie zanim na dobre rozwinęła się jego kariera, ale z przyjemnością odnalazłam (głównie na YouTube) i wysłuchałam jego piosenek.

Sylwia Trojanowska posługując się swoją cudowną wyobraźnią wspartą notkami biograficznymi opisała kilka lat życia piosenkarza, który po zakończeniu wojny zamieszkał wraz z żoną w Szczecinie.
Na końcu książki dowiadujemy się co w fabule mogło być najbliższe faktom, a co jest jedynie wytworem wyobraźni autorki.
Bardzo zainteresowała mnie historia tego utalentowanego muzycznie – a szczególnie wokalnie – artysty i po przeczytaniu książki, aby dać upust własnej ciekawości zaczęłam szukać w internecie informacji na jego temat, przy okazji wysłuchując archiwalnych nagrań jego piosenek.
Myślę, że dużym plusem tej historii są świetnie wykreowane osobowości bohaterów, dzięki temu możemy sobie wyobrazić jakimi ludźmi byli Tadeusz i Luna.
Bardzo realistycznie ukazana rzeczywistość powojennego Szczecina, w którym lata po zakończeniu wojny zamieszkiwało jeszcze wielu Niemców i początki – często bardzo trudne – nowo budującego się życia na gruzach (dosłownie) miasta i wśród ludzi mocno przez wojnę poranionych to może nie dokument, ale historia, która z pewnością zainteresuje wielu czytelników preferujących dobrą literaturę.
Piękna miłość łącząca Tadeusza i Lunę miała i blaski, i cienie. Rodząca się popularność niosła ze sobą zarówno dumę i radość, ale i ogromną samotność, którą Luna rekompensowała sobie słuchaniem płyt i radia.
(…) Wiedziała, że dla męża nie liczyły się talerze, sztućce, woda w kranie. Dla niego liczyła się tylko muzyka. A w tym mieszkaniu, które miało stać się ich, muzyka już była. (…)

Życie, które mogło stać się piękną bajką, spełnieniem marzeń i wielką radością zostało brutalnie przerwane przez kogoś, kto zapewne nigdy nie potrafił docenić jego wartości.
Książki Sylwii Trojanowskiej niosą ogromne ładunki emocji i tak też jest z tą lekturą. Tutaj uśmiech przeplata się ze wzruszeniem, ale bardzo się cieszę, że autorka zdecydowała się na napisanie tej książki, bo z pewnością wielu osobom przybliży ona postać nieco zapomnianego artysty.
Czy gdyby Tadeusz Miller żył, byłby tak wielkim piosenkarzem jak Mieczysław Fogg? A może byłby bardziej znany?
(…) Od dziecka z łatwością odtwarzał zasłyszane melodie, do tekstów miał niebywałą pamięć, a kiedy śpiewał, porzucał nieśmiałość, której wielu mu zazdrościło. Każdy utwór wykonywał z lekkością, której wielu mu zazdrościło. (…)
Ta książka to historia napisana lekkim „piórem”, ale nie jest to książka lekka, łatwa i przyjemna, chociaż czytałam ją z wyjątkową płynnością i zainteresowaniem.
POLECAM ją szczególnie osobom kochającym muzykę, myślę, że wielu z Was po przeczytaniu tej powieści będzie próbowało tak jak ja wysłuchać piosenek z repertuaru tego piosenkarza.
POLECAM tę książkę również tym, którzy lubią sięgać po biografie i chociaż tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to typowa lektura tego gatunku, to myślę, że usatysfakcjonuje wielu.
POLECAM tę książkę tym, którzy lubią romanse, bo życie Tadeusza i Luny było romansem o jakim zapewne marzy niejedna pani.

Dziękuję Autorce za tę piękną historię, a Wydawnictwo Marginesy za możliwość przeczytania jej w ramach współpracy barterowej.






