Recenzje książek

Monthly Archives: wrzesień 2021

OFIARA DLA KUSICIELA – Aleksander R. Michalak

Aleksander R. Michalak obecnie mieszkający w Gdańsku, to pisarz, były wykładowca religioznawstwa i pracownik działu dokumentacyjnego w jednym z pomorskich muzeów. Od kilkunastu lat zajmuje się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu przede wszystkim nad judaizmem i wczesnym chrześcijaństwem. Jest doktorem historii Uniwersytetu Gdańskiego oraz religii i teologii Trinity College w Dublinie.  Posługuje się kilkoma językami nie zaprzestając nauki kolejnych. Opublikował książkę poświęconą koncepcji aniołów-wojowników. Publikował również artykuły z dziedziny demonologii i angelologii biblijnej. Jest stypendystą University of Notre Dame, Eberhard Kards Universitat Tubingen, Albright Instutute of Archeological Research w Jerozolimie.

Ofiara dla kusiciela to thriller psychologiczny, trzecia część przygód Gabora Horhthy’ego.

PREMIERA KSIĄŻKI 14 WRZEŚNIA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 525

Rozwiązywanie zagadek ukrytych w dawnych symbolach może okazać się śmiertelnie niebezpieczne. Jaką okrutną prawdę skrywa stare malowidło? Gabor Horthy to specjalista od starożytnych wierzeń, od jakiegoś czasu jest przez kogoś śledzony, nie wie czego od niego chcą ludzie, którzy pragną go zabić. Podejrzewa jednak, że ma to związek z jego przeszłością i musi uporać się z demonami tej przeszłości. Niestety każdy kto w jakiś sposób stara się mu pomóc ginie. Chcąc ocalić przyjaciół Horhty podejmuje wyzwanie rzucone przez nieznanych, groźnych przeciwników. Mierząc się z nimi wyrusza w podróż tropami prawie nieznanego malarza i Kompanii Wschodnioindyjskiej wiodącymi przez Gdańsk, Tajlandię i Szkocję, aż na odległą wyspę wielorybniczą, na której złe moce skrywają swoje mroczne sekrety. Czy uda mu się pokonać tych, którzy na niego polują? Ilu ludzi będzie musiał poświęcić, aby dotrzeć do mrocznej prawdy? Kim jest Flecista, który swoją muzyką zwabia ludzi?

Po przeczytaniu dwóch wcześniejszych książek tego autora wiedziałam, że po każdą kolejną sięgnę bez zastanawiania, chociaż nie gustuję w horrorach.

Autor potrafi tak zainteresować fabułą, że trudno jest się od książki oderwać. I nawet ja, osoba stroniąca od horrorów, diabłów, nieczystych mocy, zostałam wręcz zniewolona przez tę powieść.

(…) Miała poczucie, że zabłądziła nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, i oto przekracza kolejne granice na drodze do najmroczniejszych zakamarków przeszłości: rynsztoków, domów dla trędowatych, szubienicznych wzgórz i zaśmieconych padliną cmentarzy, gdzie oferują swoje usługi podstarzałe prostytutki. Gdzie nocą dziedzińcem szkoły idzie mężczyzna w kolorach, by zaoferować komuś pomoc. Nie za darmo… (…)

Trup ściele się gęsto, opisywane zdarzenia wywołują grozę i powodują, że włos się na rękach jeży a serce wali jak kowalski młot i chociaż oczy pieką od długiego czytania to nie jesteś w stanie odłożyć książki. Tak jakby jakaś siła trzymała cię w ryzach powieści.

Okultyzm i satanizm dominujące w tej książce są przerażające i fascynujące jednocześnie.

Ciekawe postacie pojawiające się na kartach książki z głównym bohaterem na czele, to z pewnością dodatkowe bodźce przyciągające do fabuły.

Autor z demoniczną wręcz drobiazgowością wprowadza czytelnika w wątki tajemniczych zjawisk i zachowań ludzi w jakiś sposób opętanych przez złe moce.

(…) Nagle poczuł bardzo długie palce, z paznokciami czy szponami, które zaczęły pełznąć mu po szyi, jak gdyby sprawdzając z jakiego jest materiału. Były straszliwie lodowate. (…)

I chociaż jestem agnostyczką i dość sceptycznie podchodzę do wiary, to muszę przyznać się do tego, że czytając momentami czułam tak silne bicie serca, jakby zaraz miały się pojawić w moim pokoju jakieś duchy.

Autor nawiązuje w swojej powieści do wcześniejszych książek: Denar dla szczurołapaWąż z lasu cedrowego i myślę, że ktoś kto czytał te książki z łatwością przypomni sobie ich fabuły. Ale jeżeli nie miał takiej możliwości to równie dobrze odnajdzie się w fabule tej lektury, ponieważ chociaż jest wiele odniesień, to ta historia jest jakby odrębną.

Nie czytajcie tej książki w nocy, bo nawet wyjście do toalety może okazać się… problemem 😉

Polecam tę książkę (i te wcześniejsze również) nie tylko miłośnikom thrillerów czy horrorów, jak widać ja również przepadłam przy niej i kilka wieczorów nie mogłam się wprost oderwać.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za propozycję przeczytania tej książki, a Autorowi za emocje jakie mi zafundował.

WKRĘCONA W RODZINĘ – Natasza Socha

Natasza Socha gościła już na moim blogu, jej poczucie humoru w połączeniu z realizmem życiowym przekonały mnie do sięgnięcia po kolejne jej książki. Urodziła się w Poznaniu w 1973 roku. Jest dziennikarką, felietonistką, pisarką, a także malarką i ilustratorką. Obecnie mieszka pod Akwizgranem w Niemczech. Jest absolwentką dziennikarstwa i nauk politycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka. Zadebiutowała powieścią „Macocha”, która została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników. Do tej pory ma na swoim koncie już kilka powieści obyczajowych, w których w dowcipny sposób pisze o sprawach poważnych, podbijając serca wszystkich, którzy czytają jej twórczość. Jest artystyczną duszą, maluje akwarele, a także tworzy ilustracje do dziecięcych bajek.

Wkręcona w rodzinę, to komedia obyczajowa.

PREMIERA KSIĄŻKI 14 KWIETNIA 2021

Wydawnictwo FILIA
stron 364

Kilkanaście lat wcześniej nastoletnia Kasia musiała pogodzić się z sytuacją, w której jej ojciec znalazł sobie nową żonę. Zanim jednak dziewczyna zdążyła poznać „macochę” wiedziała już że jest zła. Dzisiaj Katarzyna dobiega trzydziestki i wcale nie myśli o dzieciach. Żyje sobie szczęśliwie w związku ze swoim partnerem, mężczyzną „z odzysku” do czasu, kiedy niejako awansem, w jej poukładane życie nagle wkracza dwójka dzieci jej partnera, kiedy jego była żona musi wyjechać na dłuższy czas, na kontrakt naukowy do Chin. Z dnia na dzień, życie kobiety zmienia się w jeden wielki chaos. Ona sama staje się numerem dwa, traci swoją uprzywilejowaną pozycję w związku i musi zmierzyć się z problemami o jakich dotąd nawet nie śniła.  Ale na szczęście ma swoją macochę, która dzielnie pomaga jej w utrzymaniu dzieci w jako takiej zażyłości.  Czy uda się Katarzynie zdobyć serca dzieci tak jak zdobyła serce ich ojca? Jak trudna może być rola macochy? Czy ojciec dzieci będzie ją wspierał, czy utrudniał jej relacje z kilkulatkami?

(…) Coś co składa się wyłącznie ze słodkich warstw lukru, prędzej czy później okaże się zbyt mdlące. W życiu potrzebny jest cukier oraz pieprz. Niekoniecznie razem, ale naprzemiennie. (…)

Książka napisana została w pierwszej osobie, w formie pamiętnika, a ja uwielbiam taką narrację. Zresztą nie ukrywam, że po książki tej autorki sięgam zawsze i chętnie i nie wiem jak to się stało, że umknęła mi książka „Macocha” będąca jakby początkiem fabuły tej powieści.

Autorka mimo bardzo lekkiego „pióra” i humoru jaki wprowadza w książkach często porusza w swoich powieściach poważne tematy.

W tej książce na przykład poruszony został temat bardzo późnego macierzyństwa, łączącego w sobie i radość, i strach, które pojawiają się, kiedy kobieta przeświadczona o niepłodności zachodzi w ciążę w wieku 46 lat.

(…) – Czasem rzeczy, których się boimy, są o wiele mniej niebezpieczne od tych, o których nie myślimy wcale. Roma bała się starości, twarzy utkanej z siateczki zmarszczek i odstawienia na boczny tor życia. Tymczasem w prezencie od losu dostała zupełnie coś innego i to w dość późnym wieku. (…)

Ta powieść opowiada o perypetiach „tej drugiej”, która została postawiona w niezbyt przychylnej dla siebie sytuacji. Dla dzieci „ta druga” zawsze będzie gorsza choćby nie wiem, jak się starała, Nie wiem, czy wynika to ze strachu przed tym, że może być realną konkurentką do serca rodzica i skoro wybrał ją a zostawił mamę, to należy się temu sprzeciwić? Czy jest to strach przed tym, że może okazać się fajniejsza od mamy i co wtedy?

(…) Życie z dziećmi swojego partnera to sinusoida emocji. Kiedy wydaje ci się, że wszystko jest już w porządku, że dogadujecie się całkiem dobrze, a one chcą uczestniczyć w twoich weekendowych ucieczkach (na razie nie planuję kolejnych, są zbyt wyczerpujące), nagle ktoś oblewa cię kubłem zimnej wody. (…)

Dawno temu miałam okazję przekonać się o tym będąc przez krótki czas wakacyjny (na szczęście) „tą drugą”. Mogłam się dwoić i troić a i tak mama była mądrzejsza, mama lepiej gotowała, mama była po prostu numerem 1.  Ale kiedy usłyszałam (po kilku latach zmagania się z miejscem „tej drugiej”) słowa: „pani to jest jednak całkiem fajna, lubię z panią rozmawiać” to poczułam, że jednak wygrałam los na loterii. Dziś mam z tym młodym człowiekiem całkiem poprawny kontakt.

Ale wracając do lektury, świetnie wykreowane osobowości bohaterów to moim zdaniem połowa sukcesu książki, a tutaj to się autorce udało. I chociaż ojca dzieci jest w powieści niewiele, to „ta druga” i dzieci potrafiły udowodnić, że bez nich i bez ich pomysłów książka byłaby niewiele warta.

Zmagania się z dziećmi partnera to jedno, ale na uwagę moim zdaniem zasłużył również wątek dotyczący spotkań „macoch”, które we własnym gronie miały okazję nie tylko zwierzyć się ze swoich problemów natury macocha-pasierb/pasierbica, wyrzucić z siebie frustrację nagromadzoną dzięki często nieprzychylnym do nich dzieci, ale również nawiązać szczere przyjaźnie.

(…) życie to bardzo często wybuchowa mieszanka niespodzianek, niespodziewanych zwrotów akcji i jednego wielkiego zamieszania. Wtedy jest najciekawiej i wtedy naprawdę czujemy, że żyjemy. (…)

Polecam tę książkę na rozładowanie negatywnych emocji, jeżeli nagromadziły się w nas. Polecam tę lekturę również osobom mogącym znaleźć się w sytuacji „tej drugiej” (lub „tego drugiego”). Myślę, że ta książka każdemu pozwoli na porządny relaks.

Dziękuję Wydawnictwu FILIA za możliwość przeczytania tej książki, a Autorce dziękuję za piękne chwile z jej książką.

NA WŁASNYCH WARUNKACH – Agnieszka Łepki

Agnieszka Łepki jest absolwentką pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i studiów podyplomowych na Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.  Od roku 1997 zawodowo związana jest z pomocą społeczną, obecnie jako z-ca dyrektora Dziennego Domu „Senior-WIGOR” w Dąbrowie Górniczej. Prywatnie mama dorosłej córki. Jej pasje to książki, samochody, podróże i jesienią grzybobrania. Jako nastolatka pisała „do szuflady” i po wielu latach wróciła do pisania. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2019 wydając powieść „Inna”.

Na własnych warunkach to powieść obyczajowa z szczyptą dramatu i odrobiną humoru.

PREMIERA KSIĄŻKI 14 WRZEŚNIA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 399

Gloria, Paulina i Sandra to trzy przyjaciółki, które są ze sobą związane od lat. Każda z nich ma inne doświadczenia życiowe. Jedna z nich właśnie wróciła z Niemiec, aby na starość zamieszkać w Polsce, druga za wszelką cenę stara się znaleźć na stare lata partnera (a może miłość?) a trzecia jest typową „kurą domową” zepchniętą przez rodzinę na margines prawie niewolnictwa. W pewnym momencie zaczynają myśleć o sobie w kategorii „kobieta”, mają dość przymusu bycia darmowymi kucharkami, sprzątaczkami i wiecznymi bankomatami. Całe życie szły na kompromis, ale w końcu szala ich tolerancji się przelała. Czy uda im się ułożyć życie bez tych, którym „służyły” przez lata? Czy uda im się znaleźć na tyle odwagi, aby odejść? Czy uda im się jeszcze znaleźć miłość taką, która będzie je wspierać? Czy nauczą się wyznaczać granice rodzinie i znajomym?

Teoretycznie jest to komedia obyczajowa przy której czytelnik powinien się dobrze bawić. I chociaż nie przeczę, że momentami się bawiłam to ogólnie mogę powiedzieć, że jest to powieść obyczajowa z nutką ironicznego dramatu. Tak wiem, takie określenie pewnie w naszej mowie nie istnieje, ale tak właśnie tę książkę odebrałam. Dlaczego ironicznego? I dlaczego dramatu, skoro opis fabuły wyraźnie wskazuje na komedię?

Myślę, że autorka z dużym podejściem przepełnionym sarkastycznej goryczy podeszła do tematu przedstawiając polskie matki w wieku dość poważnym, które tak właściwie nie otrzymały od swoich dzieci żadnych czułości, a skazane zostały przez swoje pociechy na wieczny sponsoring i niewolnictwo. Zdaję sobie sprawę z tego, że w wielu rodzinach tak jest, ale nie możemy wszystkich kobiet szufladkować w jednym miejscu.

Trzy kobiety, trzy różne osobowości, które mają jeden problem – dzieci oczekujące z ich strony jedynie czystego bezwarunkowego poddaństwa.

Przyznam szczerze, że dwie z nich bardzo mi się podobały, chociaż ich poziom asertywności był różny, ale jednej nie tyle współczułam, co miałam ochotę mocno nią potrząsnąć i zawołać: kobieto, opamiętaj się!

(…) Sandra usiadła ciężko na krześle. Nagle rozbolała ją głowa. Potarła dłońmi skronie. Wychodzi na to, że wszyscy dookoła wspomagali Anię. Znalazła sobie sposób na życie – żerować na innych. (…)

Problemy przedstawione przez autorkę z pewnością występują w wielu rodzinach, a błędem ze strony ludzi młodych jest myślenie, że kobieta w wieku około 50 lat nie ma już żadnych marzeń, nie ma potrzeb seksualnych, nie pragnie namiętności tylko marzy o dogadzaniu rodzinie i czasie spędzonym z wnukami.

A właśnie dopiero w tym wieku kobiety nareszcie mogą egoistycznie pomyśleć o sobie i wreszcie pozwolić sobie na życiowy luz.

Dobrze, kiedy taka kobieta w miarę szybko uświadomi sobie, że jej szczęście jest tak samo ważne jak szczęście najbliższych. Ale kiedy nie myśli o sobie w sensie pozytywno-optymistycznym i nie pozwoli na zaryzykowanie dla siebie, to niestety, ale niszczy zarówno szacunek do siebie jak i innych w stosunku do niej.

Osobowościowo bardzo podobała mi się Sandra, kobieta ceniąca siebie, która konsekwentnie potrafiła postawić się czyhającej na jej czas i pieniądze rodzinie. Potrafiła przy okazji wykrzesać z siebie maksimum kobiecości i pozwolić na piękny, spontaniczny romans.

(…) Sandra ze zdziwieniem spojrzała na czarny telefon. Nie czuła się winna. Wreszcie wykrzyczała całą frustrację, jaką nosiła w sobie od kilku miesięcy. (…)

Nie mogłam jednak pogodzić się z postawią Glorii, która nie potrafiła sprzeciwić się mężowi tyranowi, który prostackim zachowaniem i wymaganiami, każdego dnia upokarzał ją, a ona… Ona biernie mu na to pozwalała. Na szczęście do czasu, kiedy… no dobrze, nie będę spoilerować 😉

(…) Gloria została sama. Oparła się o blat wyspy i rozpłakała z bezsilności. Cała rodzina traktowała ją jak popychadło, która było tylko do roboty. Nikomu pewnie nie zrobiłoby różnicy, gdyby nagle zniknęła. (…)

Troszeczkę nie przypadł mi do gustu styl jakim pisze autorka, ale ważniejsza jest dla mnie fabuła, a ta mimo dość przyziemnie traktująca kobiety okazała się bardzo wciągająca.

Polecam tę książkę zarówno młodym czytelnikom jak i takim w wieku 50+. Myślę, że o takich problemach trzeba mówić, bo wciąż jeszcze jest wśród ludzi zbyt wiele osób pasożytniczo podchodzących do życia.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki i poznania kolejnej polskiej autorki, która nie boi się pisać o sprawach ważnych robiąc to z lekkim humorem.

WYSŁUCHAJ MNIE – Paula Er

Paula Er jest autorką książki „Wolność jaskółki” powieści, która zdobyła tytuł książki marca 2018 roku w kategorii „proza polska” przyznawanej przez Magazyn Literacki Książki. O samej autorce niewiele udało mi się dowiedzieć, ale szanuję tę jej prywatność. W swoim dorobku pisarskim ma także książkę „Tam, gdzie milczą róże”, brała udział w tworzeniu powieści „Dowód dojrzałości”, a od 2014 roku prowadzi stronę na Facebooku „Wkurzona żona” na którym publikuje historie małżeńskie kobiet, które nie mają z kim porozmawiać o dręczących je problemach. Prywatnie mama dwójki cudownych dzieci.

Wysłuchaj mnie to dramat psychologiczny.

PREMIERA KSIĄŻKI 10 WRZEŚNIA 2021

Wydawnictwo NOVAE RES
Wydawnictwo ZACZYTANI
stron 313

Aneta ma wszystko, o czym wydaje się marzyć młoda kobieta – kochającego męża, wspaniałego synka, własny dom i rodziców zawsze chętnych do pomocy. Z radością oczekuje drugiego dziecka. Kiedy jednak rodzi się Emilka, wszystko idzie nie tak, jak powinno. Aneta, zamiast płakać ze szczęścia… wymiotuje, kiedy próbuje przytulić noworodka. Dziecko wydaje się jej obce, zimne i obrzydliwe. Kobieta nie czuje nic poza chłodem i odrazą, bólem głowy i całego ciała. Nie pomaga powtarzanie sobie, że jest silna, da sobie radę, przecież trzeba tylko wziąć się w garść. Tyle kobiet daje sobie radę… Mąż i rodzice nie są w stanie dostrzec jej prawdziwego problemu, najpierw jej zachowanie kładą na karb przemęczenia, potem lenistwa. Co musi się wydarzyć, żeby najbliżsi zobaczyli, z jakimi emocjami mierzy się młoda matka?

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale przyznam szczerze, że nie wykluczam, że sięgnę jeszcze kiedyś po inne jej książki. Autorka porusza bowiem ważny problem, z którym nie wszyscy sobie potrafią poradzić.

Weź się w garść! Przestań się nad sobą użalać! To nie zmęczenie, to lenistwo! Musisz się ogarnąć! – Takie słowa nie działają, kiedy człowiek znajdzie się w szponach depresji. Ale tak naprawdę zrozumie to tylko ten, kto tego doświadczył.

Książka ma jakby dwie fabuły. Jedna odnosi się do kobiety, która po porodzie wpada w depresję, a druga opisuje dramat pewnej miłości sprzed lat.

Autorka bardzo obrazowo pokazała, co może się dziać z człowiekiem, kiedy dopadają go stany depresyjne. Nie pomaga ani chęć walki, ani mocne postanowienia. Ta choroba jest jak ośmiornica, która swoimi mackami obłapuje i psychikę, i ciało. Jest to choroba, która bezlitośnie niszczy człowieka, pozwalając mu jedynie na negatywne emocje zabierając mu te pozytywne.

(…) Poczuła otępiające zmęczenie. Dopadły ją wyrzuty sumienia. Dlaczego nie potrafiła poczuć radości z łaknącego jej bliskości syna. Przypomniała sobie, że przecież jeszcze niedawno była zupełnie inną kobietą. Radosną, samodzielną, dobrze zorganizowaną. A teraz? O wszystkim zapomniała, z niczym sobie nie radziła, a jedyne, na co miała ochotę, to sen. Ale najgorszy był brak chęci do życia. (…)

Bohaterką książki jest młoda kobieta, która ze wszystkich sił stara się być kochająca matką i żoną, ale zdradziecka choroba wręcz odpycha ją od nowonarodzonego dziecka. Najbliżsi niby dostrzegają, że dzieje się coś złego, ale składają to na karb zwykłego niewsypania i zmęczenia. A ona bardzo szybko uczy się maskowania swoich emocji pochłaniając coraz większe ilości psychotropów powoli uzależniając się od nich.

(…) Wycisnęła na dłoń dwa proszki i położyła głowę na poduszkę. W oczekiwaniu na sen myślała o kobiecie, która ukrywała się na fotografii w albumie rodziców. Dlaczego jej nie pamiętała? (…)

W depresji najważniejszym nie są jedynie lekarstwa, chociaż są bardzo potrzebne, tym co jest kluczowym, to zrozumienie i wsparcie ze strony najbliższych, chociaż jest to z pewnością bardzo trudne zarówno dla jednej jak i drugiej strony.

Czytając tę książkę próbowałam wczuć się w sytuację głównej bohaterki, kiedy ona płakała, płakałam razem z nią, bo niestety poznałam aż nazbyt dobrze na czym polega depresja. Jedni się zapijają, inni wpadają w lekomanię, a jeszcze inni zamykają się w sobie nie dopuszczając nikogo do siebie.

Drugim wątkiem w książce jest wspomnienie, które zostało wyparte ze świadomości głównej bohaterki, odnoszące się do jej dzieciństwa i pewnej tragedii, której ona była świadkiem. Kiedy w dorosłym już życiu ktoś próbuje jej przywrócić te wspomnienia z dzieciństwa, to wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.  

(…) Nie rozumiała, czemu wciąż nie pamiętała nic z tamtego dnia. To nie miało najmniejszego sensu! Myśląc o tamtej małej dziewczynce, którą kiedyś była, wciąż czuła się od niej oderwana. Z jednej strony chciała, żeby ukryła się znów na zawsze w odmętach jej pamięci i już nigdy się z niej nie wyłoniła, a z drugiej pragnęła przywołać ją i pozwolić jej zostać. (…)

W tle choroby głównej bohaterki, autorka przedstawia nieszczęśliwą miłość, która zostaje zniszczona przez głupią intrygę, zazdrość i oszustwo. Miłość tragiczną i bolesną zarazem, która gdyby nie pewne osoby, mogła być piękną i szczęśliwą. Ale zniszczenie czyjegoś szczęścia nigdy nikomu nie wyjdzie na dobre. Tak też się stało w tym przypadku, kiedy zakochana w bracie przyjaciółki dziewczyna posuwa się do czegoś bardzo złego. Niszcząc jednak uczucie innej dziewczyny jednocześnie doprowadzając do tragedii, przekreśla drogę do własnego szczęścia.

Ta książka to smutna prawda o życiu, które boleśnie potrafi zranić. Ale jest to lektura potrzebna, ponieważ wciąż zbyt wielu ludzi lekceważy depresję. Takie powieści zaangażowane społecznie powinny znaleźć się na półkach w każdym domu.

Czyta się ją na dosłownym wdechu, ja pochłonęłam tę książkę zaledwie w dwa wieczory, a to już chyba o czymś świadczy.

Polecam z całego serca.

Dziękuję Wydawnictwu Zaczytani za możliwość poznania tej lektury, którą polecam wszystkim, którzy jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego jak podstępnym tworem chorobowym jest depresja.

MIŁOŚĆ NA PÓŹNIEJ – Mhairi McFarlane

Mhariri McFarlane to urodzona w Szkocji w 1976 roku autorka bestsellerowy powieści z listy „Sunday Timesa”. Studiowała filologię angielską na Uniwersytecie w Manchesterze. Po studiach zajmowała się dziennikarstwem.  Obecnie skupia się na pisaniu komedii romantycznych, które cieszą się zarówno uznaniem mediów jak i czytelniczek. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „You Had Me At Hellou” która ma zostać wkrótce zekranizowana, pisarka jest również autorką scenariusza.  Obecnie mieszka w Nottingham.

Miłość na później to powieść obyczajowa z nutką dramatu, szczyptą romansu, dawką humoru i odrobiną wzruszeń.

PREMIERA KSIĄŻKI 01 WRZEŚNIA 2021

Wydawnictwo MUZA.SA
stron 543

Laurie jest odnoszącą sukcesy prawniczką, która od ponad osiemnastu lat żyje w szczęśliwym związku z Danem. Gdy mężczyzna jej życia nagle postanawia ją zostawić, a w bliższej przyszłości zostać ojcem dziecka innej kobiety, Laurie jest zdruzgotana. Dramatu dodaje również fakt, że oboje pracują w tej samej kancelarii prawniczej. Przypadek sprawia, że pewnego dnia młoda prawniczka zostaje uwięziona w popsutej windzie z kolegą uważanym w pracy za prawdziwego playboya. Ona chce zemścić się na byłym a on pragnie pokazać przed szefostwem jak bardzo jest stabilnym uczuciowo człowiekiem, co może pomóc mu awansować. Laurie zmęczona szerzącymi się w firmie plotkami na temat jej rozstania z Danem wchodzi z Jamiem Carterem w układ udając przez kilka miesięcy parę, bardzo zakochanych w sobie. Jednak ten dość prosty plan zaczyna się nieco komplikować, kiedy mężczyzna zabiera swoją „dziewczynę” w rodzinne strony i kiedy Laurie łapie się na tym, że czuje do niego coś więcej niż tylko obojętność. Czy uda im się przekonać wszystkich wokół o swojej „miłości”? Jak zareagują pracownicy biura i szefostwo na ten dość osobliwy romans? Jak zakończy się uknuta przez nich intryga?

Biorąc do ręki tę powieść liczyłam na lekką, łatwą i przyjemną lekturę, która pozwoli mi na chwilę relaksu. Czy książka taka jest musi przekonać się każdy sam. Bo dla jednych powieść może być właśnie lekką, a dla innych nie. Fakt, że nie potrafiłam się od niej oderwać przez kilka wieczorów, świadczy chyba na korzyść książki.

Początek odrobinę mnie przynudzał, ale nie należę do tych, którzy odkładają książki przed dotarciem do ostatniej strony.

(…) Sama nadal ni w ząb nie rozumiała, co właściwie zaszło. Co zrobiła nie tak? Od tygodni nieustannie zadręczała się tym pytaniem. Usiłowała zrekonstruować przeszłość i odkryć, w którym momencie Dan przestał ją kochać. (…)

Był moment, kiedy użalanie się głównej bohaterki nad sobą i ciągłe wspominanie „byłego” nieco mnie irytowało. Ale jak mówi powiedzenie „im dalej w las, tym więcej grzybów” (tak, wiem ma się to do czytania jak pięść do nosa) tym fabuła zaczęła mnie bardziej wciągać.

Nie było nagłych zwrotów akcji (do czasu 😉) ale wydarzenia towarzyszące głównym bohaterom mogły nieźle mącić w sytuacji w jakiej się oboje znaleźli.

Ciekawie przedstawiony wątek pseudo związku, to z pewnością coś co zaskoczy wielu czytelników. Chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że jest aż nazbyt przewidywalny, to autorka nieźle potrafiła w nim namieszać.

Wiem, że często trudno jest się otrząsnąć po tym jak człowiek staje nagle przed dylematem „żyć, czy być” bo po czymś co wydawało się szczęśliwym związkiem, który nagle został zniszczony nie jest łatwo przejść do kolejnego etapu życia, ale jak się czegoś chce, to można.

Czasami są ludzie obok nas, których nie doceniamy, stereotypowo odbierając ich na podstawie tego jak przedstawiają nam ich inni. Nie zagłębiamy się ani w ich życie prywatne, ani w ich osobowości myśląc sobie: są, bo są. Dopiero bliższe poznanie takiej osoby często otwiera nam oczy, że to co wszyscy starali się nam pokazać jest zupełnie inne. Tak było w przypadku Jamie Cartera, którego wszyscy w biurze widzieli jako kogoś, od kogo lepiej trzymać się z daleka, a nikt nie próbował nawet poznać go z tej innej strony.

(…) Bo przecież w oczach wszystkich właśnie miała romans z pierwszą biurową łajzą, ze znanym pożeraczem serc niewieścich. I widziała, jak bardzo ta wiedza wstrząsnęła Danem, zobaczyła to w jego spojrzeniu (…) Czy osiągnęła swój cel? (…)

Autorka w dość ciekawy sposób pokazała kobietę, która lata swojej młodości przeżyła u boku kogoś, kto w pewien sposób spowodował, że zamiast spontanicznej młodości tkwiła w stabilnym, prawie małżeńskim związku.

Czy rutyna jest w stanie zniszczyć związek budowany latami i przekształcany w ciepłe gniazdko z wygodnymi kapciami i kolacyjką podaną pod nos?

Myślę, że w każdym związku potrzebna jest odrobina szaleństwa, pikanterii i zmian, które pomogą zniweczyć tę rutynę.

Czy to, że rozpadł się długoletni związek Laurie i Dana nie było przypadkiem spowodowane taką „chorą stabilnością”?

Tę powieść czyta się bez nadmiernych skoków ciśnienia, raz jest zabawnie, raz wzruszająco. Z jednej strony jest to spokojna powieść obyczajowa, a z drugiej pełen ciekawych zwrotów romans.

(…) Właśnie przetańczyła z Jamiem całą piosenkę, ani przez chwilę nie zastanawiając się nad tym, czy są obserwowani przez Dana. Znowu wróciło pytanie Emily: Jak wyobrażasz sobie sukces? Teraz znała odpowiedź: Sukcesem był szacunek do samej siebie. (…)

Przyznam szczerze, że chociaż pierwsze 1/3 książki czytałam bez szczególnego zaangażowania się w fabułę, tak kolejne 2/3 dosłownie pochłaniałam, kibicując głównym bohaterom, których bardzo polubiłam.

Polecam tę powieść jako czysty weekendowy relaks. Teraz, kiedy wieczory robią się coraz dłuższe, taka książka przyjemnie umili czas.

To subtelna i podnosząca na duchu opowieść o tym, że życie szykuje dla nas czasem bardzo zaskakujące scenariusze. Znakomicie napisana, zabawna i skłaniająca do refleksji miłosna historia w stylu setek filmowych opowieści, której fabuła wydaje się wymyślona jak na scenariusz komedii romantycznej.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej książki i myślę, że nazwisko autorki na długo zapadnie w mojej pamięci.

Napisz do mnie
wrzesień 2021
P W Ś C P S N
« sierpień   październik »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/