Wydawnictwo Purple Book
KUŹNIA PRZEKLĘTYCH – Anna Klejzerowicz
(…) Czekając na telefon od Grety, niespokojnie krążyła dookoła samochodu. Nadal nie wiedziała, czego się obawia, ale wciąż czuła nieokreślony lęk. (…)

Anna Klejzerowicz jest gdańszczanką, chociaż obecnie mieszka w okolicach Gdańska. Jest kobietą wszechstronnie zaangażowaną, nie tylko pisarką i publicystką, ale również redaktorką, zajmującą się także fotografią. Autorka zbiorów opowiadań grozy z cyklu: “Złodziej dusz. Opowieści niesamowite”, powieści kryminalnych: „Sąd Ostateczny”, „Ostatnią kartą jest Śmierć”, „Cień gejszy” (książka – laureatka plebiscytu „Przy kominku” w 2011 r), opowiadań w licznych antologiach, a także tekstów prasowych – beletrystycznych i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji, prywatnie „kocia mama”, miłośniczka gór, książek i sztuki.
Kuźnia przeklętych to kryminał z serii z dziennikarką Felicją Stefańską.
PREMIERA KSIĄŻKI 24 STYCZNIA 2024

Lasy w okolicach Kryszewa są nie tylko piękne, ale kryją w sobie wiele tajemnic. W jednym z lasów znajdują się zrujnowane przez czas i ludzi pomieszczenia starej kuźni. Pewnego dnia dochodzi tam do morderstwa jednego z miejscowych polityków. Wkrótce policja znajduje kolejną ofiarę morderstwa w tym samym miejscu. Nikt nie wie, czy ludzie ci mieli ze sobą coś wspólnego. Miejscowi twierdzą, że kuźni pilnuje diabeł, który pozbywa się wszystkich intruzów. W śledztwo angażuje się nie tylko policja, ale również prasa. Dziennikarka Felicja Stefańska będąca rzeczniczką prasową gminy stara się na równi z organami ścigania rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw. Czy były to potyczki polityczne czy ekonomiczne? Komu zależy na tym, aby starą kuźnią nie interesowały się ani władze, ani ludzie postronni? Co stało się z byłymi właścicielami kuźni?
Seria z Felicją Stefańską jest drugą z kolei po tej z Emilem Żądło do której lubię wracać. I chociaż żal mi, że Emil nas (czytelników) już opuścił, to cieszę się, że pojawiła się Felicja. Chociaż podobno i ona postanowiła nas opuścić.

Fabuła książki dzieje się w niewielkiej miejscowości niedaleko Gdańska. W pięknych leśnych okolicach znajdują się pozostałości starej kuźni, która od wielu lat dla jednych jest ruderą, a dla innych sensacyjnym obiektem, w którym mieszka… diabeł i być może ukryty jest również skarb byłych właścicieli.
Główna bohaterka tej powieści, młoda kobieta jest lokalną dziennikarką, rzeczniczką gminy i… samozwańczą panią detektyw dla której nie ma spraw których nie da się nie rozwiązać. Ciekawska, odważna i bardzo spostrzegawcza potrafi rozmawiać z ludźmi, którzy stronią od rozmów z policją, dzięki temu często jest bardzo pomocną dla organów ścigania.
Autorka stworzyła kobietę, która nie jest ideałem, pali jak smok, wypija hektolitry kawy, ale jako dziennikarka jest dociekliwa i skuteczna w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych.
Kto czytał wcześniejsze książki z Felicją Stefańską ten zdążył ją dobrze poznać, a kto jeszcze nie miał okazji to może zacząć nawet od tej książki, ponieważ każda z powieści jest oddzielną historią.
Kryminał jaki stworzyła Anna Klejzerowicz jest dość spokojnie toczącym się śledztwem dziennikarskim. Spokojnie, ale nie mozolnie, bowiem każdego dnia dziennikarka i jej asystentka odkrywają coś, co może mieć związek z prowadzonym przez policję dochodzeniem.

Fabuła książki to połączenie kryminału, obyczaju i odrobiny romansu. Wszyscy bohaterowie są wyraziści i sprawiają, że czytelnik nie ma powodu, aby podczas czytania się nudzić.
Odkrywając kolejne części kryminalnej zagadki odnoszącej się do morderstw dokonanych w starej kuźni przy okazji odkrywamy sporo ciekawostek dotyczących mieszkańców Kryszewa.
Czytając tę powieść cały czas zastanawiałam się nie nad tym kto zamordował, ale nad tym jaki miał motyw. Oczywiście na końcu wszystko jest wyjaśnione, ale mimo szczerych chęci, sama do tego nie doszłam.
(…) – Absolutnie nie. Byłem pewien tylko jednego, że to w miarę młody mężczyzna. Niczego więcej nie zarejestrowałem, byłem w szoku. Poza tym warunki nie należały do sprzyjających: ciemno, deszcze, strach, kiedy usłyszałem gdzieś niedaleko kroki. Tak, przyznaję, bałem się, że morderca wciąż tam jest. (…)

Śledztwo toczy się niespiesznie, ale chociaż powoli posuwa się do przodu, często czymś zaskakując nie tylko odkrytymi faktami historycznymi, ale również różnym powiązaniu mieszkańców miejscowości z byłymi właścicielami kuźni.
Myślę, że wielu czytelników lubi takie powiązania jakie zastosowała w swojej powieści Anna Klejzerowicz. Niby kryminał a można w nim znaleźć sporo wątków obyczajowych, ale również ciekawą dawkę historii.
Jeżeli macie ochotę na dobry kryminał, taki bez nadmiernej przemocy i wulgaryzmów to jest to idealna lektura. POLECAM.

Dziękuję Wydawnictwu Purple Book za możliwość przeczytania tej książki i po raz kolejny wejście w świat Felicji Stefańskiej.
Jeżeli nie znacie jeszcze „pióra” autorki, to polecam zarówno książki z Felicją Stefańską jak i te z Emilem Żądło.

TESTAMENT – Agnieszka Lis
(…) Cokolwiek powiedziała, nie sposób było nie uwierzyć. Wszystkie swoje plany realizowała z żelazną konsekwencją. Dlatego jest dla mnie takie dziwne, że umarła wcześniej, niż obiecała. (…)

Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
Testament to powieść obyczajowa z mocnym wątkiem kryminalnym.
PREMIERA 06 WRZEŚNIA 2023

stron 320
Kiedy w bogatej dzielnicy Koszalina umiera nestorka niezwykle majętnego rodu nikt nie widzi w tym niczego nienormalnego. W końcu, kiedy ktoś ma prawie 100 lat, to śmierć może być naturalnym zdarzeniem. Niemal całe miasto przygotowuje się do pogrzebu, jedynie w rodzinie zmarłej panują trochę nerwowe scysje z powodu testamentu jaki pozostawiła starsza pani. Bożena jest twardą i przebojową dziennikarką, reprezentującą lokalne media, zarówno radiowe jak i drukowane i być może jest jedyną osobą, która nie wierzy w naturalne odejście Maleny Fabiańskiej. Coś nie daje jej spokoju, czyżby to była niepodpisana przez seniorkę wcześniejsza wersja testamentu? Kto tak naprawdę zyska a kto straci na śmierci nestorki? Dlaczego Bożenie tak zależy, aby dowieść prawdy, co do której jest przekonana?
Agnieszka Lis w wersji kryminalnej? Tego chyba jeszcze nie było, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podoba.
Nie jest to typowy kryminał, sporo jest w nim wątków obyczajowych i psychologicznych, ale tytuł do czegoś zobowiązuje, a książka zapewne zaskoczy niejednego czytelnika.
Podczas czytania tej powieści w pierwszej kolejności mnie ujął wątek psychologiczny przedstawiający małżonków będących po rozwodzie, którzy w pewien sposób dzielą się opieką nad swoją trzynastoletnią córką. Oczywiście jest ten dobry rodzic i ten zły. Tatuś będący już w związku z inną kobietą jest tym dochodzącym, rozpieszczającym, czyli dobrym, a matka bardziej zaangażowana w obowiązki zawodowe niż macierzyńskie jest tym rodzicem złym.
(…) Na szczęście było tam mniej niż pół grama. Przy okazji była najarana jak piec, w którym palono starymi oponami. Na szczęście dyrektor nie wezwał policji, nie nadał sprawie biegu, choć pewnie, gdyby się to powtórzyło… (…)
Nie oceniam żadnego z nich i poniekąd nie dziwię się, że córka zachowuje się nagannie, ale czy jej zachowanie nie wynika z tego, że brakuje jej w życiu tej prawdziwej uwagi rodzicielskiej?
Tak do końca nie zrozumiałam, czy Bożena pracowała od świtu do nocy, bo nie radziła sobie finansowo, czy praca była jej obowiązkiem i pasją jednocześnie. Wydaje mi się jednak, że to drugie, bo kobieta lubiła luksus (szczególnie buty i szczególnie szpilki) więc aby to sobie zapewnić pracowała i w rozgłośni radiowej i w biurze prasowym.

Czy tak bardzo ufała swojej córce? Czy tak była jej pewna, że poświęcała jej minimum swojego czasu?
Przecież problemy wychowawcze nie wzięły się znikąd. Myślę, że dzieci rozwiedzionych rodziców potrzebują więcej uwagi, a Bożena zbyt egoistycznie podchodząca do życia nie była w stanie w pełni sprostać zadaniu jakie powierzyło jej życie.
Moim zdaniem ten wątek powieści został poprowadzony świetnie, bardzo realistycznie i gdyby nie wątek kryminalny odnoszący się do tytułowego testamentu, mógłby być odrębną powieścią.
Główna bohaterka jest kobietą świadomą swoich walorów, ambicjonalnie podchodzącą do pracy i może nieco wścibską. Ale to właśnie jej wścibstwo i determinacja doprowadziły do rozwiązania zagadki kryminalnej, która jest drugim, ważnym tematem opisanym w tej lekturze.
Sugerując się tytułem, to właśnie sprawa testamentu powinna być tematem numer jeden tej powieści, ale ja bardziej skupiłam się na wątku rodzicielsko-wychowawczym głównej bohaterki. Może to są klimaty bliższe mnie jako czytelniczce i kobiecie.
Wątek kryminalny jednak pozytywnie mnie zaskoczył, świetnie poprowadzone śledztwo dziennikarskie przy współpracy policji to moim zdaniem majstersztyk. Upór i dedukcja dziennikarki przedstawione ciekawie i profesjonalnie jak na dobry kryminał przystało.
(…) Bożena zamilkła. Powinna przecież tego się spodziewać. Kto chciałby wywlekać rodzinne brudy? A jednak była dziennikarką, bardzo ciekawską, choć obolałą i niedysponowaną. Wierzyła, że poradzi sobie z wyciagnięciem informacji. (…)
Po raz kolejny Agnieszka Lis udowodniła, że poradzi sobie z każdym gatunkiem literackim i za to ją bardzo cenię jako pisarkę.

Myślę, że jest to książka dla każdego, to lektura z tych, przy których czytelnik się nie nudzi, a treść dosłownie pochłania. I chociaż bardzo bym chciała, nie mam się do czego przyczepić, bo według mnie wszystko jest na 6. Wciągająca fabuła, ciekawie przedstawieni pod względem osobowościowym bohaterowie i dialogi napisane z wyjątkową dbałością o poprawność słowa.
I chociaż niezbyt polubiłam Bożenę, to podziwiałam ją i za profesjonalizm zawodowy i za osobowość, której mogłaby jej pozazdrościć niejedna kobieta.
Zanim sięgniecie po tę książkę zarezerwujcie sobie odpowiednią ilość czasu, bo przypuszczam, że fabuła wciągnie Was do tego stopnia, że trudno będzie się od niej oderwać. Przynajmniej mnie było trudno.
To kolejna odsłona Agnieszki Lis, której nie znacie, a która z pewnością bardzo przypadnie Wam do gustu.
W tej książce jest trochę „starego pióra” autorki i trochę „nowego”, ale oba bardzo się ze sobą uzupełniają.

Polecam tę książkę zarówno paniom jak i panom, myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Dziękuję Wydawnictwu Purple Book za propozycję przeczytania tej niesamowitej książki.
OFIARA SPEŁNIONA – Anna Klejzerowicz
(…) A teraz… nie ma już Julki, nie ma Sabiny. Nie ma ich wszystkich, a nasze życie nigdy już nie będzie takie samo. Wciąż o nich myślę. Trudno się z tym pogodzić. Czuję się tak, jakby nasza wspólna przeszłość była snem. (…)

Spotkanie: A może nad morze? Z książka? w Sopocie
Anna Klejzerowicz jest gdańszczanką, chociaż obecnie mieszka w okolicach Gdańska. Jest kobietą wszechstronnie zaangażowaną, nie tylko pisarką i publicystką, ale również redaktorką, zajmującą się także fotografią. Autorka zbiorów opowiadań grozy z cyklu: “Złodziej dusz. Opowieści niesamowite”, powieści kryminalnych: „Sąd Ostateczny”, „Ostatnią kartą jest Śmierć”, „Cień gejszy” (książka – laureatka plebiscytu „Przy kominku” w 2011 r), opowiadań w licznych antologiach, a także tekstów prasowych – beletrystycznych i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji, prywatnie „kocia mama”, miłośniczka gór, książek i sztuki.
Ofiara spełniona to kryminał z serii z dziennikarką Felicją Stefańską.
PREMIERA KSIĄŻKI 12 KWIETNIA 2023

stron 254
Pewnego roku w upalne wakacje w Gdańsku i okolicach grasował pedofil, seryjny gwałciciel i morderca dzieci. Jego ofiarą padła również dwunastoletnia dziewczynka, mieszkanka Kryszewa. Ku uldze mieszkańców okolicznych miejscowości zboczeniec zostaje schwytany podczas kolejnej napaści. Po kilku miesiącach miasteczko bulwersuje wiadomość, że została zamordowana młoda kobieta będąca matką ostatniej ofiary pedofila. Śledztwo prowadzone jest rutynowo i nic nie wskazuje na to, że coś może łączyć śmierć dziewczynki ze śmiercią jej matki. Jednak lokalna dziennikarka śledcza i rzeczniczka prasowa urzędu gminy Felicja Stefańska dopatruje się w tej historii drugiego dna. Czy śmierci obu tych osób łączą się ze sobą? Kto stoi za tymi morderstwami? Czy intuicja Felicji ją nie zawiedzie?
Po książki Anny Klejzerowicz sięgam z przyjemnością, chociaż nie ukrywam, że bardziej pociąga mnie seria z Emilem Żądło niż z Felicją Stefańską, chociaż do samej Felicji nic nie mam i nawet ją chyba lubię 😉
Młoda, błyskotliwa i dociekliwa pani redaktor potrafi działać lepiej niż policja, co jej się bardzo chwali, bo i ludzie chętniej rozmawiają z nią niż z policjantami.
Pani redaktor lubi „grzebać” w przeszłości i tak na przykład w tej powieści naprowadzona na budynek starej szkoły odkrywa, że z dalekiej przeszłości praktykowali w budynku masoni lub też sataniści.
(…) – Nie, tego nie mogę powiedzieć. – Kobieta spojrzała jej wreszcie prosto w oczy. – Nie wiem, kto je zabił. Mam tylko radę dla pani: proszę zbadać przeszłość starej szkoły tu, w Kryszewie. (…)

W tej powieści mamy dwie zbrodnie. Jedną jest brutalne morderstwo dokonane na dwunastoletniej dziewczynce, a drugie zabójstwo jej matki.
I chociaż (prawdopodobnie) sprawca pierwszej zbrodni został już złapany, to pani redaktor jakoś nie potrafi uwierzyć w jego winę twierdząc, że oba przypadki łączą się ze sobą. Kto i dlaczego zabił dziewczynkę? Jeżeli zrobił to poszukiwany od miesięcy pedofil, to dlaczego nie zgwałcił jej tak jak pozostałe?
Kto i dlaczego zabił matkę dziewczynki, czy wiąże się to z wcześniejszą śmiercią?
Felicja Stefańska dociera zarówno do osób wcześniej przesłuchiwanych przez policję jak i do tych, którzy nie mają związku ze sprawami (jak na przykład miejscowy ksiądz).
Skupia się na śmierci dziewczynki, jednocześnie próbując rozwikłać zagadkę śmierci jej matki, ale to głównie śmierć dziecka jest jej priorytetem.
(…) Iluż tragedii i dramatów można by uniknąć, gdyby ludzie nie byli zaślepieni, ograniczeni, przesądni, nietolerancyjni. Małostkowi. Gdyby nie niszczyli cudzego życia, skoro ze swoim sobie nie radzą… (…)
Jak na kryminał przystało są zbrodnie, jest dochodzenie, ale nie ma nagłych zwrotów akcji. Sprawy mają spokojny bieg, a autorka skupia się bardziej na śledztwie dziennikarskim niż policyjnym.

Mimo tego, że akcja fabuły toczy się powoli, czytelnik nie nudzi się; dociekliwość i intuicyjne zachowania pani redaktor sprawiają, że jak najszybciej chciałoby się dobrnąć do zakończenia i odkryć prawdę. Nie ma zbyt wielu podejrzanych i tak właściwie czynności śledcze błądzą w ślepych zaułkach.
Ale zakończenie z pewnością zaskoczy wielu.
Ciekawie wykreowane postacie bohaterów są tylko dodatkiem do fabuły. Tu nikt nie jest dogłębnie złym człowiekiem ani krystalicznie dobrym. Każdy ma wady i zalety, nawet główna bohaterka – Felicja Stefańska.
Autorka porusza w swojej powieści kilka ważnych tematów, a jednym z nich jest problem nieakceptacji własnego ciała. Jak bardzo musiało cierpieć dziecko, które nie czuło się dobrze we własnym ciele, nie mając żadnego wsparcia ze strony rodziców.
(…) Czuła się w swojej skórze źle, szukała pomocy, ale nikt jej niczego nie ułatwiał. Coraz częściej, coraz bardziej się buntowała. Cierpiała i to podwójnie. Broniła, jak mogła, swojego wewnętrznego „ja”. Miewała myśli i podobno nawet próby samobójcze. Uciekała z domu. Z dnia na dzień było coraz gorzej… (…)
Jeżeli lubicie kryminały, w których nie ma zbytniej przemocy, nie słychać na każdym kroku wulgaryzmów, nie leje się krew i trup nie ścieli się gęsto, to ta książka jest idealnym wyborem.
Polecam ją dla czystego relaksu, czyta się ją szybko dzięki stylowi jakim pisze Anna Klejzerowicz. Książka z pewnością zapewni miły czas na trzy, cztery wieczory.
Dziękuję Autorce za kolejną wciągającą historię, a wydawnictwu Purple Book za możliwość przeczytania książki w ramach wymiany barterowej.
NIEBIESKI -Agnieszka Lis
(…) Justyna widziała aurę ludzi od dziecka, było to dla niej tak naturalne jak oddychanie. Dlatego rysowała siostrę na niebiesko, a kota sąsiadów na żółto-zielono. Ojciec miał zwykle granatowe włosy… (…)

Ząbkowice Śląskie 2022
Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga
Agnieszka Lis to jedna z najpoczytniejszych pisarek literatury obyczajowej. To nie tylko pisarka, ale również pianistka i felietonistka. Ukończyła Akademię Muzyczną (z wykształcenia jest pianistką) oraz dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (chciała nauczyć się lepiej pisać). Jak sama mówi o sobie – jest pełna sprzeczności i uważa, że gdyby miała dzisiaj jeszcze raz decydować o kierunku studiów, zdecydowałaby tak samo, ponieważ muzyka nie tylko uwrażliwia, ale przede wszystkim wzbogaca, a rozumienie języka muzyki jest czymś szczególnym. To autorka, która pisze o życiowych perypetiach, bólu, rozstaniu, trudnych relacjach i chyba właśnie za to cenię ją bardzo jako pisarkę.
Niebieski to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy i szczyptą thrillera.
PREMIERA KSIĄŻKI 22 MARCA 2023

stron 318
Justyna ma niesamowite zdolności, widzi aury innych ludzi. Kiedy poznaje pewnego mężczyznę, jego aura zachwyca ją do tego stopnia, że postanawia wyjść za niego za mąż i wyjechać razem z nim na przemyską wieś. Próbuje odnaleźć się w nowym życiu z Hubertem i jego matką, która oczekuje od Justyny jedynie tego, aby młoda synowa dała jej wnuka. Justynie nie jest łatwo wżyć się atmosferę domu ani w lokalną społeczność, tym bardziej że dziewczynę nawiedzają różne wizje, słyszy czyjeś głosy i otaczają ją różne aury. Czy przeniesienie się za ukochanym z miasta na wieś było dobrym pomysłem? A może dziewczyna traci zmysły żyjąc pod presją teściowej? Co wydarzyło się w tej rodzinie dawno temu i dlaczego kapliczka z sąsiedniego lasu zdaje się przywoływać młodą mężatkę?
Nie ukrywam, że pierwszy raz nie mogę się zdecydować do jakiej grupy zakwalifikować powieść i dodam, że chociaż książka mnie zaciekawiła, to mam po jej przeczytaniu bardzo mieszane uczucia.
Z całą pewnością historia opisana w powieści nie jest banalna, jest oryginalna i zaskakująca, ale… no właśnie, gdzieś z tyłu głowy cały czas siedzi mi jakieś „ale”.
Jest to lektura inna niż dotychczasowe książki, które udało mi się przeczytać, a mam ich już za sobą sporo. Agnieszka Lis za eksperymentowała z nowym gatunkiem i chyba jej się to udało.
Autorka wprowadziła w fabułę odrobinę magii, mrocznej tajemnicy, które z pewnością dodają tej historii swoistego smaczku i górują zaciekawieniem odnoszącym się do tematu.
(…) Usłyszała urywany oddech, jakby ona sama biegła zbyt szybko. Wdychała powietrze płytko i nierówno, przerażała ją słabość w nogach, drżenie mięśni. Strach? Wiatr przyniósł ze sobą ciemność, rozglądała się dookoła, dostrzegała jedynie niewyraźne cienie, rozmazane obrazy, czuła pośpiech, irytację i obojętność jednocześnie. Ktoś się śmiał. Ktoś krzyczał. (…)
Świetnie wymyślona intryga mająca zaskakujące zakończenie to z całą pewnością coś nietuzinkowego, jeśli chodzi o powieści obyczajowe.
Przyznam szczerze, że Justyna – główna bohaterka, kobieta młoda, inteligentna i ślepo posłuszna teściowej i mężowi nieco mnie irytowała. Pomijając fakt, że ciągle sprzątała, to zachowywała się dość poddańczo w stosunku do reszty rodziny, tak jakby normalnym było to, że jest na każdym kroku upokarzana czy bita przez męża.
Autorka w ciekawy sposób pokazała zarówno młodą kobietę, która weszła w środowisko wiejskie jak i małą, hermetyczną społeczność, w której wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą jednocześnie unikając bliższych relacji czy przyjaźni.
Książka niby spokojna, bez nagłych zwrotów akcji, ale muszę przyznać, że cały czas trzymała mnie w napięciu.
(…) Jak u nas we wsi słońce – to tam burza. Jak u nas deszcz – tam praży. I tak w kółko – coś się dzieje dziwnego wokół kapliczki. Po prostu tam nie chodź, co sobie będziesz szkodzić. (…)

Niebieski to kolor aury jaki widzi młoda kobieta najpierw nad poznanym chłopakiem, a później również wokół innych osób. Niebieski to kolor dobra i uczciwości, czy mógł się zmieniać w zależności od zachowania danej osoby? Dlaczego Justyna nie odeszła od Huberta, kiedy jego aura zmieniła się.
Nie mogłam zrozumieć głównej bohaterki, która tak bardzo zakochała się, że postanowiła zostawić wygodne życie w mieście by przeprowadzić się na wieś i w milczącym pozwoleniu godzić się z tym co tam ją osaczało.
Ciekawym zabiegiem okazały się wprowadzone w fabułę wizje jakich doświadczała Justyna; wołanie lasu i odkrywanie przeszłości kobiety, która dawno temu była w takiej samej sytuacji co Justyna.
Myślę jednak, że najlepsza jest końcówka książki; takiego zakończenia z pewnością żaden czytelnik się nie spodziewa. Jak dla mnie to zakończenie jest prawdziwym majstersztykiem.
I chociaż cały czas mam mieszane uczucia co do tej lektury, to uważam, że jest to świetna powieść pełna tajemnicy, magii, poruszająca ważne tematy, zwłaszcza psychologiczne i społeczne. Obrazowo oddanie realiów wiejskiego życia, to tylko uzupełnienie fabuły.
Jak już wspomniałam wcześniej, z pewnością jest to lektura nieszablonowa, nie zaliczę jej do lekkich, łatwych i przyjemnych, bo jest to lektura wymagająca skupienia, chociaż czyta się ją szybko i płynnie, ale to już zasługa stylu jakim pisze Agnieszka Lis.
(…) Wróciła do domu, rozglądając się niespokojnie wokół. Dopiero za ogrodzeniem minęło uczucie strachu, przed którym uciekała. Ucichł też ostatecznie pisk, który cały czas wokół siebie słyszała. Naprawdę się bałam – pomyślała. (…)
Jeżeli szukacie książki innej niż większość powieści obyczajowych, to myślę, że ta będzie odpowiednim wyborem.
Polecam, zwłaszcza wymagającym czytelnikom.
Dziękuję Autorce za te pełne emocji chwile z książką a Wydawnictwu Purple Book za egzemplarz w ramach współpracy barterowej.
W SIECI – Anna Sakowicz
(…) Chyba przereklamowana ta moc… Odzywał się we mnie żal z powodu kruchości tego, co „Bóg złączył”. Nie po to człowiek się z kimś związuje, przyrzeka miłość i wierność, by potem zbierać z podłogi porozrzucane kawałki puzzli, które nijak do siebie już nie pasują.

Gdańskie Targi Książki 2022
Anna Sakowicz, to mieszkanka Starogardu Gdańskiego pochodząca ze Stargardu Szczecińskiego. To absolwentka filologii polskiej, edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim oraz edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego i etyki, była doradcą metodycznym oraz redaktorem naczelnego regionalnego pisma pedagogicznego. Jako autorka zadebiutowała pisząc do szczecińskiego „Punktu Widzenia”. Swoją pierwszą książkę wydała w roku 2014 i od tej pory prawie każdego roku zadowala swoje czytelniczki kolejną książką. Pisze dla dorosłych, ale i też dla dzieci, a jej książki pokochały tysiące czytelniczek, wśród których jestem również ja, co potwierdzam w kilku wpisach na tym blogu.
W sieci to dramat psychologiczny.
PREMIERA KSIĄŻKI 25 STYCZNIA 2023

stron 341
Hanna i Danuta to dwie mieszkające na dwóch krańcach Polski kobiety, które nie znają się osobiście ale ich życiu pojawi się coś (lub ktoś) co je łączy. Każda z tych kobiet ma za sobą jakiś dramat rodzinny, tragedię, która wpłynęła na ich życie. Każda marzy o czymś innym. Hanna jest kobietą mało stanowczą, stąpającą wokół innych na palcach, której marzeniem jest aby być przez kogoś kochaną, aby ktoś zapewnił jej nie tylko miłość ale bezpieczeństwo emocjonalne. Po śmierci zbyt wcześnie narodzonego dziecka nie potrafi pozbierać się psychicznie a osoba, która powinna ją wspierać wcale jej w tym nie pomaga. Danuta jest dzieckiem DDA i żoną alkoholika i chociaż uczucie do męża już dawno zamieniło się z miłości w nienawiść nie potrafi, a może nie chce się z nim rozstać. Ma ku temu swoje powody, którymi są dwie córki. Nie potrafi sobie radzić z emocjami, ale musi w końcu wybrać co jest w jej życiu ważne i dla kogo powinna żyć. Czy poznany przez Hannę w internecie mężczyzna okaże się tym, na kogo ona czeka i kogo pragnie? Kim jest tajemniczy Jan Kowalski i czy jest tym za kogo się podaje? Jak potoczy się życie Hanny i Danuty w obliczu wyzwań, jakie zafunduje im los?
Znając „pióro” Anny Sakowicz nie spodziewałam się lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej, chociaż styl jakim pisze autorka jest lekki i przyjemny. Czyta się książkę lekko mimo poruszanych w fabule ciężkich tematów.
Ta książka to wulkan emocji, które dopadają czytelnika od pierwszych stron i trzymają do samego końca. Autorka bowiem porusza w swojej powieści tematy, które dla wielu wciąż pozostają tematami tabu. Kto otwarcie potrafi mówić o tym, że wśród jego bliskich jest osoba uzależniona od alkoholu czy leków, osoba z depresją? Kto odważnie przyznaje się do męczącej go traumy po utracie zbyt wcześnie narodzonego dziecka, którego po opuszczeniu łona matki czekała tylko śmierć?
Myślę, że chociaż nikt o tym głośno nie mówi, wielu zidentyfikuje się wśród bohaterek tej powieści.
Wszystkie opisane w powieści problemy są w wielu domach i chociaż o tym się nie mówi głośno, to część osób walczy z nimi każdego dnia.

Jak łatwo ukryć alkoholizm, kiedy człowiek umiejętnie to robi, upija się z takiego lub innego powodu nie patrząc na konsekwencje. Mężczyzna opisany w książce, poważnie uzależniony od alkoholu być może upadłby na dno gdyby nie przebywająca w jego otoczeniu kobieta, ale być może również potrafiłby wyjść z tego nałogu, gdyby owa kobieta zachowywała się wobec niego inaczej. Choroba alkoholowa tak jak depresja nie „wyleczą się same”, oprócz silnej woli potrzebne jest również wsparcie bliskiej osoby i chęć otrzymania tego wsparcia. Alkoholizm to odmiana depresji, w czasie której człowiek uzależniony chce zapomnieć o tym co mu w życiu przeszkadza. Ale ani nadmierne picie, ani łykanie tabletek psychotropowych nie są lekarstwem, które pomoże wyrwać się ze szpon tych nałogów.
Opisane w książce kobiety, różne osobowościowo również uzależniły się od różnych czynników. Ich depresje przedstawione w sposób tak różny uświadamiają nam, czytelnikom jak szybko można się uzależnić od leków, alkoholu czy bolesnych wspomnień. Bo przeżyte traumy również są pewnego rodzaju uzależnieniem.
(…) Wycieram twarz. I tak dziś nie zdążyłam zrobić makijażu. Poprawiam włosy i wiem, że to będzie kolejny dzień, który przetrwam ze sztucznie przyklejonym uśmiechem do twarzy. (…)
W tej książce mamy dwie kobiety, jedną żyjącą z piętnem alkoholizmu od najmłodszych lat, gdzie najpierw ojciec a potem mąż otwierali przed nią świat brudu, smrodu, bezradności i żalu i drugą otulającą się piętnem rozpaczy po utracie dziecka. Jedna i druga uzależniona od leków psychotropowych, chociaż każda inaczej. Jednej pomagała tabletka, drugiej oczyszczający płacz. Jedna wyrzucająca z siebie emocje, druga pielęgnująca negatywne emocje w sobie.
(…) Przypominam marionetkę. Sięgam do kieszeni, gdzie zawsze noszę blister tabletek. Teraz wbijam wzrok w pastylki. Drży mi ręka, kiedy wydłubuję jedną i wciskam do ust. Trzymam chwilę na języku, by upewnić się, że tam jest, dopiero po chwili popijam wodą. (…)
Kiedy Hanna spotyka mężczyznę, który widzi w niej nie tylko pozbawioną chęci do życia kobietę, kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu czuje, że jest dla kogoś ważna, a doznania cielesne powodują, że czuje wręcz fizyczną przyjemność, to świat nagle zaczyna nabierać kolorów. Czy może utrzymać te kolory tak aby się nie rozmyły? Czy może uzależnić się od drugiego człowieka?
Każdy z bohaterów tej książki przeżywa swoje rozterki w inny sposób, każdy jest uzależniony od czegoś lub kogoś, i każdy musi walczyć z demonami przeszłości nie pozwalając, aby przekształciły się w demony przyszłości.
Pięknie w książce został pokazany stosunek osób najbliższych do alkoholika, mężczyzna uzależniony, ojciec dwóch dorosłych córek, nie potrafiący odbudować zaufania kochającej go żony, inaczej traktowany jest przez córki. Jedna nim gardzi tak jak matka, a druga kocha mimo wad i w niego wierzy.
(…) A cierpienie jest jak bumerang, zawsze wróci, bo wraca wódka. To ona ciągnie za sobą wszystko to, o czym Szymon nie chce pamiętać, choć pije, aby zapomnieć. (…)

Nie potępiam ludzi uzależnionych, chociaż wiem, że aby wyjść z takiego uzależnienia muszą najpierw uwierzyć w siebie, zdać sobie sprawę z tego, że żyją dla siebie a potem dopiero dla innych. To trudne, ale możliwe. Trudno jest odstawić alkohol z dnia na dzień i powiedzieć: „od jutra nie piję”, trudno jest odstawić leki, kiedy w człowieku wszystko drga jak naprężone struny, trudno jest pogodzić się z czymś co się stało wbrew naszej woli, ale kiedy złapie się wyciągniętą pomocną dłoń to może się uda.
Dziękuję Autorce za te chwile pełne emocji i nie ukrywam, że tak jak nie potrafiłam oderwać się od książki tak nie potrafiłam odłożyć chusteczek. Myślę, że każdy na swój sposób odbierze tę książkę, ale mimo ciężkich tematów poruszonych w niej, warto się przy tej lekturze zatrzymać.
Nie omijajcie tej książki, bo to bardzo wartościowa powieść napisana z perspektywy dwóch kobiet Hanny i Danuty. Książka pokazująca różne oblicza człowieka i z pewnością zmuszająca do refleksji.

Dziękuję Wydawnictwu Purple Book za możliwość przeczytania tej powieści, której fabuła z pewnością na długo pozostanie w mojej głowie.






