tajemnica
ZAŚNIJ LALECZKO – Grażyna Kałowska

Grażyna Kałowska urodziła się w 1955 roku i jest mieszkanką Gdańska. Jest absolwentką i wieloletnią pracownicą Uniwersytetu Gdańskiego. Książki są jej życiem i pasją. Miłośniczka architektury i… psów, od dwudziestu lat właścicielka psów rasy amstaff. W roku 2004 jej utwór „W poszukiwaniu czterolistnej koniczyny” zdobył wyróżnienie w konkursie literackim. Jako pisarka eksperymentuje z gatunkami literackimi, w swoich książkach porusza tematy dotyczące samotności i przemijania oraz skomplikowanych relacji międzyludzkich.
PREMIERA KSIĄŻKI – LIPIEC 2019
Zaśnij laleczko to współczesny kryminał policyjny z nutką fantastyki i sporą dawką wątków obyczajowych i psychologicznych.

stron 247
Wezwana do pewnego domu lekarka pogotowia, przypadkowo zabiera ze stolika jakieś notatki, które okazują się zapisem konfliktu małżeńskiego i sugerują popełnienie zbrodni. Dwoje policjantów zaintrygowanych tekstem rozpoczyna nieformalne śledztwo, które doprowadza ich do tragicznych zdarzeń jakie miały miejsce wcześniej w pewnych miejscowościach nad jeziorem. Czy znaleziony tekst jest opisem zbrodni, czy fikcją literacką? Czy w letniskowych miejscowościach zgony turystów i miejscowych były przypadkami czy zamierzonymi celami mordercy lub kilku morderców? Czy uda się policjantom rozwiązać zagadki niewyjaśnionych zgonów?
„Pióro” autorki już znam od dawna, ale do każdej z kolejnych jej książek podchodzę z nutą wahania, bowiem nigdy nie wiem co tym razem „zafunduje” swoim czytelnikom. Autorka eksperymentuje z gatunkami literackimi, pisze z wielką pasją i chyba ciągle szuka tego swojego złotego środka literackiego. W jej książkach sporo jest fantastyki i równie dużo psychologii, czy kryminał to jest to, co stanie się je efektem końcowym szukania?
W tej książce mamy śledztwo prowadzone przez parę policjantów, jak wynika z fabuły, dochodzenie to jest prowadzone nieformalnie, chociaż policjanci mają zgodę przełożonych, ale… autorka nie wyjaśnia czytelnikom, na jakiej podstawie zostało wszczęte śledztwo. Mamy bowiem przypadkowo znalezione notatki, będące czymś w rodzaju fikcji literackiej, zatem na podstawie czegoś takiego nie można poważnie podejść do tematu, bo przecież nikt nie zgłosił oficjalnie popełnionego przestępstwa.
Myślę, że wena twórcza autorki nieco się zagalopowała i nie został przeprowadzony porządny research, wskazany głównie w powieściach kryminalnych aby, fabuła była bardziej realna.
Autorka pisze nieco zabawnie i nie wiem, czy był to efekt zamierzony, czy zwykła pomyłka, ale w pewnym momencie policjanci legitymują się… samochodem zamiast dokumentami.
(…) – Tak, o co chodzi? – Jesteśmy z policji. Chcielibyśmy porozmawiać o śmierci pani syna. – A skąd mam wiedzieć, że jesteście z policji? – Proszę wyjrzeć przez okno. Mamy odpowiedni samochód. Postawiliśmy go pod latarnią. (…)
Na szczęście dalej mamy już porządne zachowanie się policjanta na służbie:
(…) Dzień dobry – Marek powitał recepcjonistkę i pokazał legitymację. – Czy możemy widzieć się z kierownikiem ośrodka? (…)
Wątek kryminalny jest dosyć ciekawy, chociaż moim zdaniem zabrakło mu odrobiny autentyczności. Ale pomysł na fabułę śledztwa bardzo interesujący. Kryminał to dość trudny gatunek literacki, i ja na przykład nie odważyłabym się za takowy zabrać bo wiem, że tu trzeba bardzo dokładnie wszystko posprawdzać. Nie wystarczy tylko sam pomysł.
Fabuła kryminalna przeplata się z fabułą dziwnych zachowań około sennych jednej z bohaterek. Jest to jakby oderwanie od wątków kryminalnych i przeskoczenie w zupełnie inny gatunek literacki. Analiza snów bowiem jest bardzo szczegółowa, aż nadto moim zdaniem, ponieważ zbyt często występują w niej powtórzenia, żeby nie powiedzieć, że metafrazy.
(…) Czy płaszcz z twojej wizji, który opisujesz jako płaszcz służący za okrycie, by nie była rozpoznania, długi z kapturem, brudnozielony, przypomina ci coś z życia? Hanka usłyszała szum, a potem brudnozielony płaszcz zjawy porwał Joannę i wyfrunął przez okno (…)
W tej powieści zdarzenia paranormalne przeplatają się z tymi realnymi, ciekawy zabieg literacki, ale czy dla każdego zrozumiały? Można się w tym nieźle pogubić.

Akcja powieści toczy się wokół kilku spraw, kilku tajemniczych morderstw i nierozwiązanych śledztw, które miały miejsce w dość dużych odstępach czasu, a sprawca/sprawcy oczywiście pozostają nieznani. Przesłuchiwani ludzie mają sprzeczne informacje i tak właściwie nie wiadomo, kto mówi prawdę a kto fantazjuje.
Dwoje głównych bohaterów, – Hanka i Marek zostało przedstawionych trochę zagadkowo, ale nie można powiedzieć, że nieczytelnie. Myślę, że są to osoby, które można polubić, chociaż Hanka ze swoimi analizami snów, nieco mnie irytowała.
Zakończenie książki zapewne zaskoczy wielu, i tu muszę autorce pogratulować sprytnego wybrnięcia z tych zagmatwanych i często różnie ukierunkowanych sytuacji. Na końcu książki czytamy: Koniec części I, zatem nastąpi ciąg dalszy?

Polecam tę książkę miłośnikom lekkich kryminałów, z tajemniczymi zdarzeniami. Myślę, że czytelnicy preferujący książki z wątkami pozazmysłowymi i parapsychologicznymi też będą usatysfakcjonowani, bowiem połączenie kryminału z fantastyką, to wciąż mało obecny gatunek na polskim rynku czytelniczym. W tej książce mamy połączenie kilku gatunków literackich: kryminału, powieści obyczajowej, powieści psychologicznej, powieści fantasty, czyli dla każdego coś.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu Literackiemu Białe Pióro za propozycję przeczytania tej specyficznej powieści mając nadzieję, że znajdzie ona wielu czytelników.
PIERWSZY RÓG – Richard Schwartz
Richard Schwartz to pseudonim niemieckiego pisarza, który urodził się w 1958 roku we Frankfurcie nad Menem. Autor ma dyplom z elektrotechniki i informatyki, ukończył szkolenie mechanika samolotowego. Pracował na stacji benzynowej, poczcie, jako programista i mechanik. Obecnie w pełni poświęca się fantastycznym światom, które w nocy przenosi papier.
Pierwszy róg to pierwszy tom powieści fanasy rozpoczynający cykl Tajemnica Askiru.

stron 489
Do zasypanej śniegiem gospody w górach dalekiej Północy trafia kilkunastu wędrowców, wśród nich są: stary wojownik Havald, zmęczony życiem i wieczną walką, tajemnicza czarodziejka Leandra, niebezpieczny przywódca bandy łupieżców i mroczna elfka o szczególnych upodobaniach seksualnych. Każde szuka czegoś innego. Żadne z nich nie wie, że głęboko pod gospodą krzyżują się prastare linie mocy. Kiedy siarczysty mróz i burza śnieżna odcinają podróżnych od świata, wybucha panika: bestialsko zamordowany młody parobek i jego zmasakrowane ciało wskazują na to, że w pobliżu czai się bestia. Kim są naprawdę przypadkowi goście gospody? Co kryją podziemia starego kamiennego miejsca? Czy Havald i Leandra mogą komuś zaufać? Trop prowadzi do legendarnego królestwa Askiru…
Książka zdobyła serca wielu czytelników i to nie tylko za sprawą niezwykle sarkastycznej i mrocznej elfki Zokory, tajemniczego starca, czy pięknej i wojowniczej Leandry.
Autor nie szczędzi swoim czytelnikom momentów grozy, ale daje również odrobinę humoru. Tajemnice i magia przeplatają się z sobą, dzięki czemu opowieść zdecydowanie wyróżnia się na tle innych książek fantasy.
Intensywna, bujna atmosfera, interesujące dialogi, imponująco wykreowani bohaterowie i ciekawa fabuła, to mieszanka, którą uwielbia każdy, nawet ten najbardziej wymagający czytelnik, a tajemnicza, magiczna przygoda wciąga już od pierwszych stron.
Muszę przyznać, że autor zadbał o specyficzne słownictwo dostosowane do opisywanej epoki i ciekawie współgrające z fabułą, dzięki któremu łatwiej było przenieść się w zupełnie inny wymiar czasu.
(…) – Ludzie tyle nie żyją. Nie wyglądacie starzej niż na cztery tuziny i dwa lata. Jak na to, trzymacie się całkiem nieźle. Wcale nie jesteście ułomni, jak mi wmawiacie. (…)
Fabule towarzyszą szczegółowe opisy ubioru i miejsc, malowniczo, aczkolwiek nieco groźnie ukazujące zarówno ludzi jak i ich otoczenie. Surowe, toporne, a zarazem bardzo tajemnicze.
Ciekawa historia opisana w tej powieści nie szczędzi również chwil grozy, które z całą pewnością niejednemu czytelnikowi podniosły poziom adrenaliny.
(…) Ziąb, który mnie przeszył, nie miał nic wspólnego z panującą tu temperaturą, pochodził z głębi i wywołał u mnie dreszcz. Często złorzeczyłem własnemu losowi, ale los tych tutaj… (…)
Dla pań, mamy tutaj odrobinę romansu oprawionego delikatną erotyką. Dobrze jest na chwilę przenieść się z mrocznych, pełnych tajemnic, strachu i brutalności miejsc, do tych ludzkich, emanujących ciepłem zwyczajnych uczuć, które mogą się zrodzić w najtwardszych i najbardziej samotnych sercach.
(…) Podeszła do mnie, tak blisko, że musnęła mnie piersiami. Poczułem jej dotyk i zapach róż. Położyła mi palec na ustach i popatrzyła na mnie wzrokiem, od którego ugięły się pode mną kolana. (…)
Przyznam szczerze, że chociaż nie przepadam za literaturą fantasy, to ta książka dosłownie mnie porwała. Nie mogłam oderwać się od jej stron i… byłam zła na każdego, kto mi w tym starał się przeszkodzić. Polubiłam bohaterów i chociaż niektórzy z nich początkowo przedstawieni zostali jako bohaterowie iście negatywni, to podświadomie czułam, że to tylko przykrywka, że w głębi duszy są kimś zupełnie innym, niepozbawionym uczuć i empatii.
Całość fabuły otoczona jest tajemnicą i magią, a to z pewnością pobudza ciekawość czytelnika bardziej niż zwykły wątek obyczajowy.
Ta książka to tak mieszanina horroru, thrillera, kryminału, bardzo odległej historii oplecionej wierzeniami i legendami, z namiastką romansu.
Bohaterowie przyciągają na równi z fabułą i pozwalają na to, aby zacząć współbrzmieć z nimi. Wrażliwy czytelnik będzie cieszył się ich radością i doznawał bólu ich cierpienia. Tak może pochłonąć tylko wyjątkowa lektura.
Polecam ją… każdemu…, nie tylko miłośnikom tego typu literatury. Sama jestem przykładem na to, że gdyby mi tej książki nie zaproponowano, to sama od siebie bym po nią nie sięgnęła, a jednak… czuję satysfakcję z poznania jej i już wiem, że chętnie sięgnę po kolejne części.
24 maja ukazał się trzeci tom serii i muszę przyznać, że już pierwszy tom przypadł mi do gustu, tak więc, z niecierpliwością oczekuję już kolejnych tomów.
Książka była nominowana do Książki Roku 2018 w kategorii fantasy portalu Lubimyczytac.pl

Dziękuję Wydawnictwu INITIUM za propozycję przeczytania tej książki. Wiem, że jeszcze nigdy nie zawiodła mnie żadna powieść tego wydawnictwa, co potwierdziło się również przy tej lekturze.
PŁACZĄCY CHŁOPIEC – Agnieszka Bednarska
Książka przywędrowała do mnie dzięki akcji na FB – OBIEG ZAMKNIĘTY (grupa – Czytamy Polskich Autorów), gdzie czytelnicy przekazują sobie książki, dzieląc się własnymi spostrzeżeniami. Każdemu, kto ma konto na Facebooku polecam tę akcję 🙂
Agnieszka Bednarska urodziła się w 1973 roku. Pochodzi ze Starogardu Szczecińskiego, lecz od 2005 roku mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest absolwentką Uniwersytetu Szczecińskiego. Jest miłośniczką słowa pisanego a w życiu kieruje się zasadą „Żyj i pozwól żyć innym”.
Wydawnictwo Black Publishing rok 2015
stron 309
Płaczący chłopiec to thriller, którego wątki zahaczają trochę o horror, dramat i powieść obyczajową.
Carl wychowywany był przez babcię i dziadka, odkąd jego rodzice zginęli w pożarze domu. Pewnego dnia babcia informuje go, że ma wyjątkowy prezent dla niego i jego przyszłej małżonki. Niestety po wydarzeniach jakie następują w życiu Carla, może się on tylko domyślać co to było. Dziwnym zbiegiem okoliczności babcia, tak jak jego rodzice ginie w płomieniach pożaru jaki wybuchł w jej antykwariacie. Wśród zgliszczy jest jedna ocalała rzecz – obraz „Płaczącego chłopca”, który dawno temu wisiał również w domu rodziców Carla, a z którym wiąże się wiele tajemnic. Carl postanawia zniszczyć obraz, jest bowiem przekonany, że ciąży na nim klątwa, jednak jego dawna dziewczyna, a obecnie przyjaciółka – Danielle skutecznie mu to utrudnia. Kobieta wywozi obraz i rozpoczyna własne śledztwo, które doprowadza ją do pierwszej właścicielki obrazu i odkrycia tajemnicy chłopca, uwiecznionego na tym obrazie.
Tej książki jak już wcześniej wspomniałam nie mogę zaliczyć tylko do jednego gatunku. W tej lekturze bowiem splatają się wątki thrillera z dramatem, kryminału z tajemnicą z przed lat i zwykłymi wątkami literatury obyczajowej. Wątki umiejscowione w czasie teraźniejszym, współcześnie i w dalekiej przeszłości.
Czytając powieść raz przenosimy się do Londynu, a raz na hiszpańską wyspę Lanzarote. Fabuła współczesnych wątków umiejscowiona w Wielkiej Brytanii, przeplata się z historią i przeszłością tytułowego chłopca. Powoduje, że książki nie można odłożyć. Ciekawie skonstruowana historia obrazu i wciągające prywatne śledztwo jakie prowadzi jedna z głównych bohaterek powieści prawie cały czas trzymają w napięciu. Do tego wplecione w fabułę fragmenty dotyczące zjawisk paranormalnych powodują, że poziom ciekawości wzrasta z każdym kolejnym rozdziałem.
Mimo tego, że nie poczułam do Danielle większej sympatii, uważam, że zarówno jej postać jak i osobowości pozostałych osób występujących w tej książce zostały przedstawione bardzo interesująco. Osobowości bohaterów są tak zróżnicowane, że tak właściwie nie można stwierdzić jednoznacznie, ile jest cech pozytywnych a ile negatywnych w każdym z nich.
Dużym atutem tej powieści jest ukazanie w dość specyficzny sposób ludzkiej ciekawości, naiwności a czasami wręcz perfidii, które prowadzą do chęci posiadania, w tym przypadku obrazu chłopca.
Jest to lektura intrygująca od samego początku. Zaskakujące zwroty akcji, tu mam na myśli oczywiście prowadzone śledztwo Danielle i odkrywane przez nią kolejne fakty, jej zaangażowanie w poznanie tajemnicy chłopca i doprowadzenie do końca tego, co uważa ona za priorytet w tym co robi, trzymają czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Krótkie, aczkolwiek bardzo dramatycznie opisane życie chłopca wzrusza do tego stopnia, że kilkakrotnie musiałam otrzeć łzy. Zdając sobie sprawę z tego, że to tylko fikcja tak bardzo zaangażowałam się w treść, że długo po skończeniu książki myślałam o tym, co spotkało w życiu małego Dominika.
Tak, to jest książka z tych, których się tak szybko nie zapomina, której treść na długo pozostaje gdzieś w zakamarkach pamięci.
Ta książka to obraz nie tyle bolesnych przeżyć małego chłopca i kobiet, które go pokochały, to przede wszystkim obrazy przyjaźni i determinacji w dążeniu do celu. To powieść od której naprawdę trudno się oderwać.
Zresztą sama okładka intryguje i przyciąga. Spoglądając na nią czułam jednocześnie grozę i strach; zanim jeszcze zabrałam się za czytanie tej książki, domyślałam się, że nie będzie to lekka, humorystyczna lektura.
Polecam tę książkę zarówno miłośnikom mocnych wrażeń, osobom lubiącym kryminalne zagadki z nutką tajemnicy oraz zjawisk paranormalnych, jak również osobom, którym nie obce są powieści obyczajowe, splatające różne wątki przeszłości z teraźniejszością.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, pozwoliło mi ono na to, że jej nazwisko będę kojarzyła pozytywnie i z pewnością kiedyś sięgnę po inną jej książkę, aby przekonać się czy pozostałe powieści są równie zaskakujące.
Dziękują Autorce, że przekazała swoją książkę do Obiegu Zamkniętego, bo być może nigdy nie miałabym okazji poznać jej twórczości.
MEDALION Z BURSZTYNEM – Anna Klejzerowicz
Anna Klejzerowicz to pisarka, która gości na moim blogu już nie pierwszy raz i należy do tych pisarzy, których książki kupuję bez względu na rekomendację. Wiem, że sięgając po książkę tej autorki, nie zawiodę się. Wspomniałam o niej przy okazji dzielenia się swoimi odczuciami po przeczytaniu innych książek: Czarownica, Ostatnią karta jest śmierć, Sąd ostateczny, Cień gejszy, List z powstania. Zapraszam do zerknięcia do wcześniejszych wpisów, ponieważ ta gdańska pisarka, publicystka, fotograf i redaktor to nietuzinkowa autorka zarówno powieści obyczajowych jak i kryminałów, a nawet powieści grozy.

Zdjęcie pisarki z prywatnego albumu autorki bloga
Wydawnictwo FILIA rok 2015
stron 311
Medalion z bursztynem to kryminał, którego fabuła umieszczona jest w czasach współczesnych ale… sięgając głęboko w okres II wojny światowej.
Ewa po śmierci babci zupełnie przypadkowo odnajduje, przyklejony do wewnętrznej ścianki starej komody list oraz stary medalion z bursztynem. List adresowany jest do matki Ewy, z którą kobieta utrzymuje dość trudne kontakty. Halina jest bowiem osobą zamkniętą w sobie i niedostępną dla najbliższej rodziny. Znaleziony list powoduje jednak, że relacje między kobietami ulegają zmianie. Ewa za wszelką ceną próbuje odkryć tajemnicę zaszyfrowaną z liście babki. Pomaga jej w tym młody dziennikarz, ale… komuś bardzo zależy na tym, aby prawda o pochodzeniu medalionu nie wyszła na światło dzienne. Ktoś posuwa się nawet do morderstw, byleby tylko nie została odkryta tajemnica.
Książka jest napisana w ciekawy, choć dość specyficzny sposób. Rozdziały dotyczące wątków współczesnych, czyli poszukiwań głównej bohaterki, przeplatane są tajemniczym monologiem kogoś, komu nie odpowiada to, że została naruszona tajemnica, oraz wątkami z dalekiej przeszłości, sięgającej lat pięćdziesiątych oraz okresu wojennego.
Fabuła trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej strony i trudno się jest od niej oderwać. To książka, którą powinno się czytać w czasie wolnym, bo odkładanie jej „na potem” powoduje, że i tak myśli wracają do tajemnicy medalionu.
Dla mnie było to o tyle trudne, że znam wszystkie miejsca opisane przez autorkę, ponieważ mieszkam w Gdańsku, gdzie umiejscowionych jest większość scen. Nawet fikcyjna miejscowość Nowiny kojarzy mi się z wsią, a właściwie dzielnicą Gdańska obok której mieszkam, tak że moja wyobraźnia co do miejsc zadziałała wyjątkowo.
Ciekawie dialogi wplecione w narrację, powodują, że książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem. Powieść chwilami trzyma w napięciu, a chwilami bardzo wzrusza, co jest jej wielkim atutem ponieważ fabuła nie nudzi.
Jeśli chodzi o mnie to uwielbiam książki w których współczesny obraz otoczony jest tajemnicą przeszłości. Czytając taką lekturę wiem, że jak się skończy, będę czuła pewien niedosyt. I tak właśnie czuję po przeczytaniu tej książki.
Spoglądając na ładną i moim zdaniem dość tajemniczą okładkę, wiedziałam, że prędzej czy później przeczytam tę powieść. Raczej nie sugeruję się wyglądem zewnętrznym książki, zwłaszcza kiedy jestem pewna autora/autorki i wiem, że fabuła mnie nie zawiedzie, ale książka w pięknej oprawie do dodatkowy bodziec do sięgnięcia po lekturę.
Mam nadzieję, ze nie muszę polecać tej powieści, ponieważ moja opinia o niej mówi sama za siebie, ale i tak to zrobię. Kto nie zna książek tej autorki, powinien koniecznie po nie sięgnąć, bo dobrej literatury nigdy za wiele. W tej powieści znajdzie coś dla siebie nie tylko miłośnik kryminału, ale również miłośnik historii i obyczajowej literatury współczesnej.
Bardzo serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej książki.
Polecam również inne książki tej Autorki, które do tej pory przeczytałam. Na każdą kolejną czekam z niecierpliwością.
ALTOWIOLISTA – Jan Antoni Homa
Jan Antoni Homa jest muzykiem. Absolwentem Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. To uzdolniony solista, oraz kameralista i symfonik. Drugi koncertmistrz Filharmonii Brabanckiej. Od kilku lat próbuje swych sił w słowie pisanym. Dotychczasowy efekt to o ile się nie mylę trzy powieści: „Altowiolista” (2009), „Kręgi albo kolejność zdarzeń” (2010) i „Ostatni koncert”. Jego blog „oto I owo” otrzymał Nagrodę Jury w konkursie na Literacki Blog Roku 2011.
Wydawnictwo SOL rok 2009
stron 365
Altowiolista to współczesna powieść sensacyjna, której wątki historyczne sięgają roku 1939 i okresu drugiej wojny światowej.
Bartosz Czarnoleski jest muzykiem, a ściślej pisząc – altowiolistą. Podczas jednego z wieczornych spacerów z psem, zostaje przypadkowym świadkiem napaści na człowieka, którym okazuje się światowej sławy dyrygent Damian Rucacelli. Podczas szamotaniny na moście z dwoma czarnymi typami, dyrygent wrzuca do wody jakiś przedmiot. Ku zaskoczeniu Bartosza jego pies odbiera to jak komendę „aport” i natychmiast rzuca się do wody, oczywiście wyławiając ten przedmiot, a następnie przekazując go swojemu panu niewidocznemu dla pozostałych i znika w dość sprytny sposób pozbawiając goniących go mężczyzn przyjemności dogonienia go. Jak się później okazuje, wrzuconym do wody przedmiotem jest dyrygencka batuta, która w tajemniczy sposób związana jest z zagadką z przeszłości, jaka ukryta jest w murach filharmonii. Oczywiście Bartosz próbuje rozwiązać ową zagadkę, wtajemniczając we wszystko pewnego antykwariusza, czyli właściciela domu, w którym muzyk razem ze swoim psem wynajmuje pokój.
Nic więcej nie zdradzę, ale dodam, że na kartach książki kryje się wiele tajemnic i ciekawych, sensacyjnych wątków.
Powieść napisana jest dość specyficznie; wątki sensacyjne – kryminalne, przeplatane są wiedzą czysto muzyczną. Obawiam się, że dla kogoś, kogo nie interesuje muzyka poważna, mogą te fragmenty wydać się mało zrozumiałe, może nawet nudne. Mnie jednak to nie dotyczy, ponieważ trochę na temat muzyki klasycznej wiem. Może nie jestem w pełni tego słowa melomanką, ale lubię słuchać na przykład Ravela, Mozarta, Szumana, Liszta czy Beethovena. Trochę wiem również o pracy w Filharmonii, ale to już informacje bardzo osobiste.
Wracając do książki, autor powoli buduje napięcie zmuszając czytelnika do cierpliwości, która oczywiście w końcowej fazie powieści zostaje nagrodzona i to bardzo. Wspominając wcześniej, że lektura ta jest napisana specyficznie nie mam na myśli jedynie tej przeplatanki sensacyjno-muzycznej, ale również styl jakim autor posłużył się podczas pisania. Większość wątków, nawet tych z rodzaju bardzo drastycznych jest przekazana humorystycznym, żeby nie powiedzieć żartobliwym językiem, czasami ocierającym się o sarkazm i ironię. Ale to dodaje powieści takiej lekkiej czytelności. Książka napisana jest w pierwszej osobie. Cały czas mamy przed oczami dwudziestokilkuletniego mężczyznę, który ze szczegółami wprowadza czytelnika w brutalny świat czarnych charakterów. Opowiada wyjątkowo ciekawą historię, (w którą się zaangażował), a której korzenie sięgają zarówno innego kraju jak i wydarzeń związanych z drugą wojną. Wtajemnicza czytelnika w świat muzyków i oczywiście muzyki poważnej.
Czytając tę powieść cały czas jesteśmy w towarzystwie narratora i jego myśli, spostrzeżeń oraz czynów. Jeżeli ktoś lubi książki z dużą ilością dialogów, to się niestety rozczaruje.
Bardzo się cieszę, że na mojej półce „do przeczytania” stoją pozostałe dwie powieści tego autora, bo wiem, że wkrótce je przeczytam.
Polecam tę książkę osobom, których ambicje czytelnicze nie ograniczają się tylko do sielskich romansów, czy kryminałów w stylu Agaty Christie. Ta lektura przeznaczona jest dla osób, które nie traktują książek jak lekkiej rozrywki, ale dla tych, które potrafią zagłębić się w poważniejszych tematach. Chociaż mogę przyznać, że dla mnie była to lektura lekka, łatwa i z pewnością bardzo przyjemna. Ale nie wszyscy mają taki gust jak ja.















