Recenzje książek

powieść kobieca

KIEDYŚ DOGONIMY PARYŻ – Magdalena Kołosowska

Magdalena Kołosowska to pisarka z zamiłowania, zawodowo zaś ekonomistka uwielbiająca cyferki i exela. Cały czas podnosi swoje kwalifikacje i im ma więcej rzeczy do zrobienia tym jest szczęśliwsza. Jest optymistką mającą za życiowe motto zdanie: „wszystko w życiu dzieje się po coś, w jakimś celu”. Podobno jest niepoprawną gadułą uwielbiającą długie rozmowy. Jej powieści wypełnione są emocjami. Pisze dla kobiet i o kobietach, skupiając się na ich radościach, smutkach i problemach.

Kiedyś dogonimy Paryż, to powieść obyczajowa będąca pierwszą częścią trylogii „Pod wspólnym niebem”.

PREMIERA KSIĄŻKI 20 KWIETNIA 2021

Wydawnictwo REPLIKA
stron 351

Zosia jest kobietą w średnim wieku, rozwódką, mamą dwóch dorosłych bliźniaczek. Po rozwodzie przeprowadza się do małej miejscowości, do uroczego domku nieopodal lasu. Będąc już prawie „na swoim” kobieta spotyka Filipa, dawno niewidzianego kolegę z byłej pracy. Kiedyś łączyło ich coś więcej niż tylko koleżeńsko-pracownicze stosunki, ale wówczas oboje z różnych względów uznali, że coś nie współgra w ich relacjach. Teraz oboje są wolnymi, czy uda im się odbudować wcześniejsze relacje? Czy miłość wybuchnie nową siłą?

Przyznam szczerze, że jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, chociaż mam nadzieję, że nie ostatnie. Przyznam się również do tego, że do tej książki przyciągnęło mnie słowo „Paryż”. Miałam nadzieję, na cudowną, romantyczną podróż do tego miasta, czy moje marzenie się spełniło?

Nie ukrywam, że biorąc do ręki tę powieść liczyłam na to, że fabuła przeniesie mnie do Paryża, miasta, które pokochałam dawno, dawno temu. Paryża tutaj nie ma, ale książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Główna bohaterka to kobieta dojrzała, matka dwóch dorosłych córek, kobieta uczuciowa a zarazem konsekwentna w dążeniu do celu. Jest pewnego rodzaju sprzecznością, bo odebrałam ją jako kobietę zranioną i szczęśliwą jednocześnie. Pełną wiary w to, że w każdym wieku człowiek zasługuje na miłość i pełnię szczęścia.

(…) A ja z dnia na dzień dotkliwiej odczuwałam syndrom pustego gniazda. I zdałam sobie sprawę, że gdy mieszkałam jeszcze w Piotrkowie, nie widziałam tego w ten sposób. Zrobiło mi się smutno, uświadomiłam sobie, że odkąd przeprowadziłam się do Gidel, wyraźniej dostrzegam pewne rzeczy. Zależało mi na domu, bo chciałam, aby córki miały dokąd wracać, żeby tu zawsze czekał na nie ich własny kąt. A teraz zrozumiałam, że one już miały swoje własne kąty. (…)

To książka z jednej strony pełna dobrego humoru, lektura ukazująca cudowną przyjaźń trzech kobiet, które poznały się przez Internet. A z drugiej strony szczera nostalgiczna opowieść o kobiecie szukającej szczęścia i miłości.

I jest jak w piosence: „kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością…” tylko, czy uda im się posklejać te swoje rozbite życia i stworzyć jedno wspólne?

(…) I w tym momencie poczułam coś, co sprawiło, że przeszły mnie dreszcze. Na dodatek Filip patrzył tak, jakby rozbierał mnie wzrokiem. A mnie na przemian robiło się to zimno, to gorąco. Cholera! (…)

Ciekawie przedstawieni bohaterowie, których postacie zostały wykreowane tak, że czuje się wręcz istniejącą więź między czytelnikiem a bohaterką/bohaterem fabuły to tylko jeden z plusów tej powieści.

A kiedy dodać do tego zabawne dialogi i nietuzinkową fabułę, to śmiało można powiedzieć, że to dobra książka.

Dość ciekawym doświadczeniem czytelniczym dla mnie okazały się wplecione w treść rozmowy pisane w formie konwersacji prowadzonej w Messengerze. Rozmowy na wspólnym czacie prowadzone przez trzy początkowo obce sobie kobiety, których przyjaźń rozwinęła się zanim poznały się osobiście.

(…) Uwielbiałam te moje internetowe przyjaciółki. Ani Imka, ani Danka nie straciły na żywo niczego ze swojego sieciowego uroku. Wręcz przeciwnie. Obydwie miały w sobie takie pokłady pozytywnej energii, że przebywanie z nimi było samą przyjemnością, (…)

Z całą stanowczością mogę powiedzieć, że jest to książka lekka, łatwa i przyjemna. Świetnie się przy niej zrelaksowałam i myślę, że moje zdanie potwierdzi większość osób, które sięgną po tę lekturę.

To nie jest książka z tych, których fabuła zostaje w pamięci na długie lata, ale jest to z pewnością książka z tych, do których się wraca.

Polecam tę ciepłą, trochę zabawną, trochę nostalgiczną powieść, dla czystego relaksu.

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej powieści, która tchnęła we mnie optymizm. Po takich książkach człowiek wpada w pewnego rodzaju refleksję, ale pozwala ona uwierzyć w słowa, które kiedyś powiedziała autorka „wszystko w życiu dzieje się po coś, w jakimś celu” i nie jest ważne, czy coś skończy się dobrze czy źle, widocznie tak właśnie musiało się skończyć.

WEŹ GŁĘBOKI WDECH – Kasia Bulicz-Kasprzak

Kasia Bulicz-Kasprzak urodziła się w 1976 roku w Lubaniu. Obecnie mieszka w Sulejówku. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 książką „Nie licząc kota” dzięki której otrzymała nagrodę w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Studiowała Adaptację Literatury w Warszawskiej Szkole Filmowej, oraz Polonistykę i Biologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Oprócz miłości do książek autorka ma jeszcze jedną wielką miłość – bieganie, która przyniosła jej nie tylko sporo medali, ale jeszcze więcej satysfakcji.

Weź głęboki wdech to powieść obyczajowo-kryminalna z mocną stroną psychologiczną.

PREMIERA KSIĄŻKI 14 SIERPNIA 2019

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI
stron 324

Michalina jest młodą kobietą, która nie może pochwalić się zbyt bujnym życiem towarzyskim, przebojowością czy powodzeniem u mężczyzn. Pracuje w Instytucie Botaniki jako naukowiec, mieszka z dość ekscentryczną i władczą matką oraz z ciotką. Kiedy w Instytucie pojawia się Filip, życie młodej kobiety zostaje wywrócone do góry nogami. A kiedy ginie przełożony Michaliny, a ona może stać się potencjalną podejrzaną, życie kobiety nabiera takiego tempa, że trudno się już połapać w tym co dobre i prawe, a co złe. Kto staje się przestępcą, a kto ofiarą? Komu Michalina może zaufać? Czy jest ktoś, kto czyha również na jej życie?

Weź głęboki wdech, ściągnij łopatki i staw czoła rzeczywistości.

Przyznam szczerze, że podchodziłam do tej książki dość ostrożnie. Znając już kilka powieści tej autorki, nie do końca byłam przekonana co do kryminalnej fabuły tej powieści. Ale mile zostałam zaskoczona.

Autorka pisze lekkim i ciekawym językiem, nie pozbawionym humoru, chociaż jak na kryminał przystało nie brak tutaj zaskakujących zwrotów akcji.

Narracja jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, co w takich przypadkach kojarzy mi się ze słuchaniem czyichś zwierzeń, czy dość osobistych opowieści.

Główna bohaterka często „rozmawia” ze swoim JA, dzięki temu poznajemy różne oblicza jej osobowości, które podpowiadają jej w danej chwili co zrobić, lub jak się zachować. I tak, możemy poznać: Moje Jasno Przyszłość Widzące Ja, czy Moje Lubiące Pomarzyć Ja.

(…) Moje słowa sprawiły mu radość. Nie wyczuł kłamstwa, co oznaczało, że albo słabo mnie znał, albo zbyt mocno chciał, bym była prawą ręką Filipa. W mojej duszy zaciągnięto czarne zasłony, a Moje Wytykające Mi Naiwność Ja natychmiast przypomniało, jak to byłam przekonana, że profesor uważa Filipa za mojego chłopaka i aprobuje ten związek. (…)

Fabuła momentami jest bardzo zabawna, ale bywa też mocno „kryminalna”. Autorka w humorystyczny sposób przedstawia zmagania się głównej bohaterki z problemami jakie zaczęły narastać po zamordowaniu jej przełożonego, a w morderstwo które ona nieświadomie trochę została wplątana.

(…) Zrobił taki gest, jakby chciał mnie przesunąć pod ścianę, by umożliwić sobie przejście. Pomyślałam wtedy: O nie, kochanieńki! Nie jestem starą szafą i tak łatwo przestawić się nie dam. Trochę bzdurne to porównanie, bo stare szafy zwykle są wykonane z litego drewna, przez co są meblami, które można dowolnie przestawiać. (…)

Ta powieść jest dość specyficzna, bowiem jest w niej mało dialogów, a dużo opisów, zwłaszcza zachowań ludzkich czy sytuacji.

Ale autorka porusza w niej również bardzo poważny temat, dotyczący relacji matka-córka, gdzie rodzicielka nie może pogodzić się z tym, że jej córka nie jest tak idealna pod każdym względem, jak ona ją sobie wymarzyła. Gorzko ukazane relacje, są bardzo realistyczne, choć nieco dramatyczne pod względem psychologicznym.

Ta książka to przede wszystkim lektura o wykluczeniu i poniżaniu przez osoby z pozoru najbliższe, złe emocje swoje początki, miały już w dzieciństwie i to w miejscu, które powinno być ostoją, czyli w domu rodzinnym. Lekceważeniu, które prowadzi do zbytniego krytycyzmu, kompleksów, braku pewności siebie, niepewności i ma ogromny wpływ na uwarunkowania o podłożu manipulacyjnym i które powoduje nadmierne wykorzystywanie naiwności człowieka.

Wątek kryminalny sprawia, że książkę czyta się dosłownie jednym tchem, szczególnie dzięki nagłym zwrotom akcji. Myślę, że zakończenie książki niejednego czytelnika zaskoczy.

Polecam tę powieść zarówno miłośnikom kryminałów, jak i tym czytelnikom, którzy wybierają powieści obyczajowe czy psychologiczne. Myślę, że książka zadowoli również tych, którzy czytują książki naukowe, a w szczególności te z dziedziny biologii, ponieważ autorka bardzo wnikliwie momentami wprowadza w zagadnienia biologiczne, o których niewielu ludzi ma pojęcie. Robi to w sposób ciekawy, trochę zabawny, ale nawet dla laika zrozumiały.

Książka lekka, łatwa i przyjemna, myślę, że kto sięgnie po tę lekturę nie pożałuje tego, a jego Bardzo Spragnione Dobrej Lektury Ja, z całą pewnością będzie zadowolone.

Dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki, za propozycję przeczytania tej lektury, przy której nieźle się bawiłam, ale również dobrze się zrelaksowałam, a przy okazji dowiedziałam się ciekawych rzeczy z dziedziny biologii.

LISTY do DUSZKI – Ewa Formella

LISTY do DUSZKI coraz bliżej.

Listy do Duszki_Ewa Formella

Już dawno obiecywałam, że napiszę jak powstała fabuła, ale ciągle coś innego mnie zajmowało.

Książka opisywana jest różnie, ale zanim ktoś sięgnie po tę lekturę, może zapozna się z jej fabułą skrótowo.

Wolne Miasto Gdańsk, lata 1937–1938. Stefania i Heinrich zakochują się w sobie, jednak niewinna miłość tych dwojga musi niestety pozostać tajemnicą. Stefania jest córką Polaka i Żydówki, a Heinrich Niemcem, synem wpływowego w mieście człowieka. Młodych rozdziela zbliżająca się wielkimi krokami wojna. Ostatnie spotkanie zakochanych owocuje ciążą, o której Heinrich nic nie wie. Ostatni świadkowie tamtych lat często ze łzami w oczach wspominają zarówno dobre, jak i złe chwile, których doświadczyli podczas wojny. Listy do Duszki powstały na podstawie wspomnień kobiety, która w tych mrocznych czasach doświadczyła miłości, ale też bólu i cierpienia.

Zanim jednak przejdę do samo zachwytu, chciałabym opowiedzieć skąd pomysł na fabułę.

Od około 15 lat pracuję jako opiekunka osób starszych i niepełnosprawnych. Do moich obowiązków należą nie tylko czynności fizyczne, takie jak dbanie o higienę podopiecznego, zakupy, przygotowanie posiłków, ale również dotrzymywanie towarzystwa. Ludzie starsi często czują wokół siebie ogromną pustkę i muszą tę pustkę czymś wypełnić. Jestem właśnie takim wypełniaczem, który potrafi godzinami słuchać opowieści i wspomnień z lat młodości, do czego często rodzina nie ma cierpliwości.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam historię mojej „Stefanii”, mojej „Duszki”, to przez kilka nocy nie mogłam zmrużyć oka. Wciąż wracały do mnie obrazy opisywane przez panią… (X). Kobieta tak naprawdę miała na imię zupełnie inaczej. Słyszałam tę historię kilka, a może nawet kilkanaście razy, wciąż z dodawanymi do niej kolejnymi detalami. Moja rozmówczyni nie była świadoma tego, że opowiada mi tę historię po raz n-ty, a ja jej tego nie przypominałam.  Któregoś dnia sama zaproponowała, abym losy tej dziewczyny spisała. Byłam zachwycona jej zgodą, ponieważ w głowie już miałam gotową fabułę. Postanowiłam jednak skontaktować się z drugą stroną bohaterów, czyli rodziną „Heinricha”. Niestety z tej strony spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Osoba, dzięki której nawiązałam kontakt z mieszkającymi w Niemczech ludźmi, poinformowała mnie, że nie życzą sobie nagłaśniania tej historii. Dla nich to przeszłość, do której nie chcą wracać i której nie chcą firmować swoim nazwiskiem. Nie ukrywam, że zrobiło mi się bardzo przykro i nie potrafiłam zrozumieć tego, czym kierowali się, aby utrzymać ten temat w tajemnicy. Być może chodziło o to, że jest to dość znana w niemieckich kręgach medycznych rodzina, a może kierował nim żal, że utracili „swój” Danzig.

Nie dałam jednak za wygraną i przy akceptacji mojej podopiecznej, jak również za jej namową napisałam książkę.  Zmieniłam imiona i nazwiska, zmieniłam nazwę niemieckiej miejscowości pozostawiłam tylko wspomnienie i prawdziwy Gdańsk. Nie wiem ile w tej historii jest prawdy a ile fantazji, ale czy to ważne? Stworzyłam książkę, z której jestem dumna.

Niestety moja podopieczna nie dożyła chwili, w której mogłam jej przeczytać tę książkę. Ale wiem, że i ona jest ze mnie dumna, że się nie poddałam.

Listy do Duszki to pierwsza z czterech części, którym postanowiłam nadać nazwę „Szkatułka wspomnień”. Dzięki moim cudownym podopiecznym, takich historii mam w głowie kilka. Postanowiłam spisać cztery, które mnie najbardziej poruszyły. Pozostawię w swoich książkach pamięć po tych, dla których wojna była bolesnym wspomnieniem, które często kontrastowało z piękną, niewinną miłością.

Listy do Duszki_Ewa Formella

Poprosiłam syna, aby przygotował mi baner na Facebooka. Lata wydawania książek jako self publishing nauczyły mnie, że o reklamę powinnam zadbać sama. I chociaż bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Replika bardzo pięknie podeszło do zareklamowania mojej książki, to dumna jestem z tego, że sama również robię coś w tym kierunku.

Na tym banerze jest dziewczyna, jest mężczyzna i jest dziecko. Z opisu książki wynika, że ostatnie spotkanie tych dwojga młodych ludzi zaowocowało ciążą. Nie zdradzę Wam jednak dlaczego dziecko na zdjęciu umieściłam przy mężczyźnie a nie przy kobiecie, bo zdradziłabym najważniejszy wątek książki. Jeżeli ktoś jest tego ciekaw, musi sięgnąć po lekturę.

Zdjęcia, które wykorzystałam, to archiwalne zdjęcia mojej rodziny. Te osoby nie mają nic wspólnego z opisaną historią. Starsza pani na plaży to moja mama, która niestety nie przeczyta nigdy tej książki, bo już od nas odeszła. Ale mam nadzieję, że kibicuje mi z miejsca, w którym się znajduje, i pozostałe osoby również, ponieważ zawsze mi dobrze życzyły.

Osoby, które przeczytały już Listy do Duszki, bardzo ciepło wypowiadają się na temat książki. Może ich słowa przekonają do sięgnięcia po pierwszą część „Szkatułki wspomnień”.

Miłość, która jest zawsze niewinna. Powikłane ludzkie losy, trudna i burzliwa historia. Współczesność przeplatająca się z przeszłością, ponieważ nic się nie dzieje bez przyczyny. Wzruszająca opowieść, tym bardziej że… prawdziwa. Gdy ją już poznamy, pozostanie z nami na zawsze. Polecam.

Anna Klejzerowicz, pisarka

Niezwykle poruszająca historia. Opowieść o trudnej przeszłości i wojnie, o miłości i niespełnionych nadziejach. Koniecznie trzeba przeczytać! Gorąco polecam.

 Anna Sakowicz, pisarka

 Autorka z duża swobodą snuje opowieść o niemożliwej wojennej miłości. Sprawnie łączy plany czasowe, powoli odkrywając przed czytelnikiem kolejne akty tej smutnej historii, która swój początek ma w przededniu wojny. Gdańsk jest zarówno miejscem, jaki i drugoplanowym bohaterem akcji – nie da się ukryć, że Ewa Formella darzy to miasto wielką miłością! Lektura „Listów do Duszki” pozwoliła mi spojrzeć na Gdańsk z innej perspektywy. Książka uświadamia, że to miejsce było świadkiem wielu pięknych, lecz także dramatycznych chwil.

Agnieszka Kalus, blog. czytambolubie.com

Miłość, która nie powinna się wydarzyć. Dwa światy połączone gorącym uczuciem i okrutny los, który je rozdziela. „Listy do Duszki” to podróż w czasie, do miejsc smutnych, złych ale też niosących nadzieję. To niezwykła opowieść o gdańskiej rodzinie, która po latach odkrywa tajemnicę sprzed wojny. Czy da się wymazać kłamstwa i połączyć popękane serca? Ewa Formella snuje swoją historię niczym misternie tkany kilim, zachwycając każdym fragmentem.

Dorota Lińska-Złoch, blog. Przeczytanki

Napisz do mnie
styczeń 2023
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/