Recenzje książek

legendy

KOŁYSANKA – Maciej Siebmieda

(…) Kołysanka, której nut strzegł jak skarbu, najwyraźniej mu ten spokój przywracała. Sycił się nią. Odżywiał jak wampir krwią. Zamówił ten utwór dla Joasi, a jednak najczęściej słuchał w samotności, wpadając w dziwny trans. Bywało, że stroiciel musiał grać go kilka razy pod rząd. (…)

Targi Książki – Gdańsk 2023, zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga

Maciej Siembieda urodził się w 1961 roku w Starachowicach. Jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Opolskiego, a otrzymał doktorat z komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Od prawie trzydziestu lat jest dziennikarzem, reportażystą, trzykrotnym laureatem tzw. polskiego Pulitzera, czyli nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przyznanej mu w kategorii reportażu. Laureat ponad dwudziestu nagród w konkursach na reportaż. Prowadzi dziennikarskie śledztwa historyczne. Jako pisarz zadebiutował w roku 2017 powieścią 444 i od razu stał się autorem bestsellera. Jego następne powieści między innymi Miejsce i imię to kolejna lektura bijąca rekordy czytelności.

Kołysanka to kryminał z wątkiem historycznym, którego głównym bohaterem jest Jakub Kania.

PREMIERA KSIĄŻKI 09 LISTOPADA 2022 ROKU

Wydawnictwo AGORA
stron 343

Jakub Kania po raz kolejny próbuje rozwiązać zagadkę sprzed lat. Tym razem stara się dowiedzieć, czego szukał po wojnie na Śląsku Opolskim światowej sławy kompozytor Aram Chaczaturian, przysłany przez NKWD. Sprawa, którą próbuje rozwikłać Jakub Kania wiedzie do Grodkowa, którego szarą eminencją jest radna sejmiku wojewódzkiego Iwona Kern, kobieta, która wyszła za mąż za człowieka, którego powinna nienawidzić. Przy okazji rozwikłania śledztwa Jakub Kania odkrywa tajemnice kryjące się w ruinach jednej z najwspanialszych niegdyś rezydencji magnackich w Europie, do której dwieście lat temu sprowadzono całą orkiestrę na intrygujący koncert dla… dwóch osób. Jak potoczyły się losy porzuconej przez matkę czteroletniej Joanny i zwanego potocznie „diabła z Rudej” jak nazywano Karola Godulę. Czym była tajemnicza melodia, którą nie tylko prokurator Kania próbuje odszukać?

Co wspólnego mają ze sobą Fryderyk Chopin, Karol Godula, Aram Chaczaturian i Jakub Kania? Ano to, że pojawiają się w jednej książce Macieja Siembiedy.

Czytając tę książkę momentami nie wiemy gdzie kończą się fakty, a gdzie zaczyna fikcja. To specyficzny sposób przedstawiania fabuły przez tego autora.

Biorąc do ręki tę powieść miałam świadomość, że z jednej strony będzie ona dla mnie świetną rozrywką, ale z drugiej strony też lekcją historii jakiej jeszcze nie poznałam.

Jako Ślązaczka z pochodzenia przyznam szczerze, że nie jest mi obce nazwisko i legenda odnoszące się do Karola Goduli, dlatego miło mi było ponownie o niej poczytać, tym bardziej, że sprytnie została ona wpleciona do fikcyjnej fabuły.

Jakub Kania to mężczyzna, który wydaje się być z krwi i kości. Czy przystojny? Nie mnie to oceniać, z pewnością wielu paniom będzie się podobał szczególnie jego dość zarozumiały charakter, wnikliwość w szukaniu detali sprawy i dość ciekawe podejście do tego czego się w danej chwili podejmuje.

Ta książka jest nie tyle wciągająca od pierwszej strony, co po prostu stanowi dobrą lekturę i ciekawy kąsek zarówno dla miłośników kryminału jak i historii.

Myślę, że niewielu jest autorów, którzy potrafią tak zgrabnie łączyć fikcję z faktami historycznymi, Siembieda to potrafi, o czym przekonałam się czytając inne jego książki. I nie ukrywam, że odkąd wpadła w moje ręce pierwsza książka, której bohaterem jest Jakub Kania, to z niecierpliwością wypatruję kolejnych.

Dla koneserów muzyki klasycznej z pewnością wątek kołysanek okaże się wyjątkowo interesujący, a czy wiemy dokładnie ile takich utworów i przez których kompozytorów zostało napisanych na specjalne zamówienia prywatnych i bogatych melomanów?

(…) Joanna von Schaffgotsch nie była w stanie bić braw. Gdy muzycy skończyli i złożyli głęboki ukłon dwuosobowej widowni, wstała i uniosła ręce, ale jej dłonie drżały tak bardzo, że nie mogły się spotkać. Hans Ulryk natychmiast to zauważył, podszedł do żony, ujął jej przedramiona i ucałował nadgarstki. (…)

Świetnie zbudowana intryga będąca ciekawym połączeniem powieści kryminalnej, historycznej i obyczajowej, to z pewnością wielki plus dla całości fabuły.

A zakończenie? No, tutaj to już mogłabym dać medal, chociaż powinnam się już przyzwyczaić do tego, że w książkach tego autora nie ma przewidywalnych zakończeń.

Lekkie „pióro” autora sprawia, że książkę czyta się jednym tchem, a dla czytelnika, który nie ma jeszcze książek Macieja Siembiedy mogę powiedzieć jedno: nuda ci z całą pewnością nie będzie zagrażała. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie bo mamy i sensację i historię, wątki kryminalne i obyczajowe, a nawet odrobinka romansu, a wszystko to splecione lekkością pióra z domieszką taktownego humoru.

Po przeczytaniu tej powieści zapragnęłam zobaczyć na własne oczy pałac w Kopicach, albo to co z niego pozostało. Z pewnością poznanie historii jego właścicielki będącej nawet nazywanej Kopciuszkiem z Kopic, słynnej na Śląsku Opolskim Joanny Gryzik, późniejszej hrabiny Joanny von Schlaffgotsch i jej opiekuna Karola Goduli to coś fascynującego.

Takim dodatkowym „smaczkiem” w powieści jest opisana relacja dwóch skłóconych ze sobą rodzin: Kern i Gawryluk.

Bohaterowie są wykreowani z dużym poczuciem indywidualności i niektóre postacie nieźle mnie irytowały (ale to właśnie plus dla powieści), a sam Jakub Kania… no cóż można go polubić mimo jego wad.

Trochę nie mogłam zrozumieć obecności w powieści Arama Chaczaturiana i jego powiązania polityczno-wojennego, ale może nie czytałam zbyt dokładnie, albo nie skojarzyłam pewnych informacji tak jak tego sobie życzył autor.

(…) Miał problem z Chaczaturianem. Czy radziecki geniusz muzyczny mógł być oprawcą w Grodkowie, czy nie? Z jednej strony wydawało się to niemożliwe, biorąc pod uwagę jego poziom kultury i wrażliwość, ale z drugiej… Sumienie miał dość elastyczne. (…)

Polecam tę książkę dla czystego relaksu, ale i dla uzupełnienia wiedzy historycznej. Znajdziecie tu wszystko co składa się na dobrą powieść: jest kryminał, w który wpleciona jest tajemnica odnosząca się do skomplikowanych faktów historycznych, jest ciekawa historia rodzinna i wiele wątków, które z pewnością zainteresują wielu czytelników.

OLIWSKIE ŚWIĘTO KSIĄŻKI 2020

Lato się powolutku kończy, dlatego trzeba wykorzystać każde promienie słońca i ciepełko, za którym już wkrótce będziemy tęsknić.

Mnie do tego nie trzeba namawiać, a jak jeszcze dochodzi do tego impreza związana z książkami, to już nic mnie w domu nie zatrzyma.

I tak też było w minioną sobotę, pojechałam do Oliwy głównie z powodu trzech wydarzeń: Baśni Gdańskich, Spotkania autorskiego z Basią Piórkowską i bookcrossingu.

Na tarasie Biblioteki Oliwskiej, dwie bardzo sympatyczne panie czyli duet Łowcy Słów bardzo ciekawie opowiadały różne legendy gdańskie. Robiły to z wielką pasją i zaangażowaniem, trochę humorystycznie, trochę groźnie, ale z całą pewnością bardzo ciekawie. Niektóre z tych legend znałam, ale niektóre usłyszałam po raz pierwszy. Lubię jak ktoś, kto mnie odwiedza w Gdańsku, spaceruje ze mną po mieście, a ja w różnych miejscach zamieniam się w bajarza, dlatego chętnie sama słucham wszelakich legend.

Fajnie było tak na chwilę poczuć się jak dziecko i wysłuchać tych ciekawych opowieści.


Na tym samym tarasie, przed wejściem, umieszczono gablotę z książkami bookcrossingu, ale z niespodzianką, czyli nie wiadomo było jaka książka jest zapakowana. Oczywiście skusiłam się na kryminał i… w środku „spotkałam” Remigiusza Mroza.

Po spotkaniu z Łowczyniami Słów udałam się na kolejne spotkanie w plenerze do Parku Oliwskiego. Bardzo zależało mi na tym spotkaniu, ponieważ przyznam szczerze, że trochę stęskniłam się za tego typu spotkaniami i za naszą gdańską pisarką/poetką Barbarą Piórkowską, której najnowszą książkę pod tytułem Kraboszki czytałam całkiem niedawno.

Pogoda dopisała, chociaż trochę było problemów technicznych i Basia chwilami nie była w stanie przekrzyczeć, grupy nastolatków, które akurat za nami postanowiły się rozkolować na trawie, no i nieco zagłuszały ją również dźwięki dochodzące od strony ulicy spod Ratusza Oliwskiego, gdzie w tym samym czasie odbywała się jakaś impreza towarzysząca. Ale co by nie mówić, było bardzo sympatycznie. Przy okazji spotkałam kilkoro znajomych, w tym dwie pisarki Annę Sakowicz i Emmę Popik.

Oczywiście przygotowana na Bookcrossing miałam ze sobą kilka książek na wymianę i muszę przyznać, że bardzo jestem z tej wymiany zadowolona. Wiem, że już pomalutku biblioteki otwierają się na spotkania autorskie, ale ja chyba tej jesieni jeszcze sobie to odpuszczę. W plenerze, to coś innego. Ale nie mówię „nie”.

Uwielbiam takie imprezy książkowe i bardzo za nimi tęsknię, pewnie jak większość książkoholików.

WRÓĆ DO TRIORY – Jolanta Kosowska

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią ”Niepamięć”.

Jolanta Kosowska   Wróć do Triory_Jolanta Kosowska

Wydawnictwo Novae Res rok 2018

stron 362

Wróć do Triory to współczesna powieść obyczajowa, z wątkami dramatycznym i romantycznym i… legendarnym.

Triora to mała miejscowość, chętnie odwiedzana przez turystów, główmie w związku ze starą legendą przypominającą pogrom rzekomych czarownic. To właśnie w tej miejscowości na stosach spłonęło kilkadziesiąt niewinnych kobiet. Marcin jest młodym, skonfliktowany ze szkołą nauczycielem historii, będącym niekonwencjonalnym wykładowcą, w dość przypadkowy sposób związanym z trójką młodych ludzi – cierpiącym na chorobę nowotworową młodym muzykiem, byłym narkomanem wrogo nastawionym do z całego świata i byłą uczennicą, której bardzo tajemnicze pochodzenie zaprowadzi go do Triory. Kiedy w dość tajemniczych okolicznościach dziewczyna wyjeżdża zostawiając swojemu chłopakowi, choremu na nowotwór zagadkową wiadomość, ten po jakimś czasie zaczyna się o nią mocno niepokoić. Zwierzając się Marcinowi, niejako nakłania go do wszczęcia poszukiwań dziewczyny. Młody nauczyciel postanawia pojechać do miejscowości, którą udaje mu się zidentyfikować po przesłanej do muzyka pocztówce, aby dowiedzieć się przyczyn tak nagłego wyjazdu Weroniki. Na miejscu jednak napotyka na mur milczenia. Czuje, że wszyscy mieszkańcy wioski znają dziewczynę, ale nikt nie ma ochoty mu pomóc. Kiedy dochodzi do dramatycznych wydarzeń i młody nauczyciel o mało nie traci życia, to okazuje się, że… No cóż, dalej nie zdradzę. Jeżeli ktoś zechce się dowiedzieć musi sięgnąć po książkę. Między innymi dowie się, co wspólnego mają ze sobą te cztery wymienione wcześniej osoby i jaką rolę w fabule książki odgrywa dziewczyna z tak zwanego „dobrego domu”.

Przyznam szczerze, że do nieznanych mi autorów podchodzę dość sceptycznie. Z wydawnictwem, które wydało książkę miałam niestety w przeszłości przykre doświadczenia i może między innymi również do tej książki podeszłam z bardzo dużą rezerwą.

Nie ukrywam, że w pewnym momencie złapałam się na tym, że wszystko wokół przestało się dla mnie liczyć. Tak wciągnęłam się w fabułę, że nie potrafiłam oderwać się od książki.

Autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i już teraz wiem, że z przyjemnością sięgnę po inne jej powieści.

 Niby książka o młodzieży, zarówno tej trudnej, jak i tej walczącej o swoje być albo nie być. I myślę, że w tym przypadku, właśnie młodym czytelnikom poleciłabym tę powieść. Ale sam fakt, że autorka poruszyła w swej książce tyle ważnych tematów, ważnych nie tylko dla młodych, ale przede wszystkim dla ludzi w moim wieku, którzy niejedno już w życiu widzieli, świadczy o tym, że nie można określić jednej grupy dla odbiorów tej historii.

Wiele wzruszających momentów z całą pewnością wywoła u niejednego czytelnika łzy, ale to przecież samo życie.

Bardzo podobał mi się poruszony przez autorkę wątek wychowawczy, dotyczący bogatych, zajętych prowadzeniem swoich firm rodziców, którzy oślepieni wizją gromadzenia pieniądza nie mają czasu dla własnego dziecka. Ile taki rodzin jest wśród nas, w których rodzice wolą zapłacić komuś obcemu za czas poświęcony ich dziecku. Kupują ten czas tak jak kupują nowe samochody, wycieczki zagraniczne czy inne luksusy, nie zdając sobie sprawy z tego, że dla ich dziecka to nie jest żaden luksus. Samotność i opuszczenie towarzyszące takiemu dziecku na każdym kroku, to coś bardzo bolesnego, co często ma negatywne skutki w przyszłości. Pieniądze ułatwiają życie, ale nie zastąpią czułości, miłości i zwykłego zainteresowania.

Autorka porusza również wątek nauki i wychowania młodzieży poprzez uczenie się. Niekonwencjonalne metody uczenia być może są zbyt drażniące dorosłych a w szczególności zadufanych rodziców, ale czy nie jest ważne jak, byleby trafiło do głowy nastolatka? Pamiętam jednego z nauczycieli języka angielskiego z czasów mojego liceum, niestety pan profesor był z nami tylko pół roku, ponieważ zmarł. Ale tyle ile wbił mi do głowy przez te pół roku, to więcej niż uczyłam się przez kolejne kilka lat.

Bardzo ważny wątek poruszony przez autorkę to wątek choroby, zarówno choroby nowotworowej jak i uzależnienia od narkotyków. Każda z tych chorób wynika z innych przyczyn, ale każda tak samo ważna, z którą nie zawsze można walczyć tylko i wyłącznie farmakologicznie. W każdej z tych chorób ogromnym wsparciem jest drugi człowiek, który potrafi uświadomić, że choroba to nie koniec świata.

Jak wspomniałam wcześniej o Triorze, to mała miejscowość odwiedzana przez rzesze turystów dzięki legendzie o czarownicach, a właściwie o kobietach uznanych za czarownice. Przyznam szczerze, że po skończeniu książki zaczęłam szperać w Internecie i doczytywać. Bardzo ciekawie przedstawione społeczeństwo tej malowniczej miejscowości, cały czas pielęgnujące tę starą legendę to magnes przyciągający chyba każdego. Obiecałam sobie, że kiedyś pojadę do Triory. To musi być niesamowite miejsce.

Polecam tę powieść nie tylko na wakacje. To cudowna historia opisana z dużą dawką tajemniczości, empatii i ciekawostek nie tylko związanych z Triorą i legendą o czarownicach, ale przede wszystkim informacji dotyczących oddziaływania na psychikę człowieka choroby nowotworowej i uzależnienia od narkotyków. To pięknie ukazany świat brutalnie odbieranego tak zwanego „wyścigu szczurów”, którego celem jest z jednej strony wzbogacenie się, w którym liczy się tylko pieniądz i prestiż, a z drugiej strony niszczenie wszystkich i wszystkiego, co nie jest zgodne z tym co moje.

Myślę, że dużymi plusami tej powieści, oprócz oczywiście oryginalnej fabuły są ciekawie przedstawione osobowości bohaterów, oraz bardzo realistyczne i wciągające dialogi, a także malownicze opisy miejsc.

Gwarantuję, że przy tej książce nikt nie będzie się nudził. A fabuła wciągnie tak, że bez znaczenia będą drobne literówki w tekście.

Dziękuję Autorce za możliwość przeczytania tej powieści i zapraszam wszystkich do Triory.

logo Jolanta Kosowska

Napisz do mnie
luty 2024
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829  
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/