Recenzje książek

kryminał

TOSKAŃSKI ŚLUB – Marta Jednachowska

(…) – To nie jest pasmo niepowodzeń. Najpierw problemy z organizacją ślubu w Niemczech. Z powodów rodzin musieliśmy zrezygnować z normalnego wesela. Później te nasze cholerne kłótnie z rodzicami, a kiedy w końcu myśleliśmy, że udało nam się znaleźć miejsce, gdzie będziemy mogli bez problemu wziąć ślub naszych marzeń, to dzieje się coś takiego. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Marta Jednachowska z zawodu jest lekarką weterynarii. Z zamiłowania jednak jest nie tylko miłośniczką zwierząt, ale również pisarką. Większość swojego czasu dzieli pomiędzy pisanie, prowadzenie własnej stajni i jogę. Uwielbia podróżować i czytać książki. Jako autorka sprawdziła się w dwóch książkach: Spotkamy się we śnie i Kalendarz adwentowy, które napisała w duecie z Jolantą Kosowską. „Toskański ślub” jest pierwszą jej powieścią wydaną samodzielnie.

Toskański ślub jest powieścią obyczajową łączącą wątki przygodowy, romantyczny i kryminalny.

PREMIERA KSIĄŻKI 07 LUTEGO 2025

Wydawnictwo NOVAE RES, stron 260

Monika i Lukas planują kameralny ślub w Toskanii. Nie chcą wielkiego wesela z powodu niesnasek rodzinnych. Pragną ten najważniejszy w ich wspólnym życiu dzień spędzić kameralnie, w towarzystwie czwórki przyjaciół. Po przylocie do Włoch od pierwszego dnia coś dzieje się nie tak. Najpierw okazuje się, że zniknął organizator ślubów, który zainkasował od młodych sporą sumę pieniędzy, niespodziewanie pojawiają się nie zaproszone na uroczystość matka i siostra przyszłej panny młodej, a na końcu znika przyszły pan młody. Komuś ewidentnie zależy na tym, by zaprzepaścić plany zakochanych. Czy osoby towarzyszące Monice i Lukasowi są ich prawdziwymi przyjaciółmi? Co się wydarzyło przed ślubem i dlaczego Lukas uciekł z hotelu z rodzinnymi kosztownościami Moniki? Kto rozwiąże zagadkę niepowodzeń toskańskich przyszłych – niedoszłych państwa młodych?

Jak wspomniałam wcześniej, fabuła tej książki jest połączeniem romansu, powieści przygodowej i… kryminału.

Marta Jednachowska to młoda nie tylko wiekiem, ale i dorobkiem pisarskim autorka, która udowadnia, że posiada całkiem dobry potencjał pisarski. Jest autorką trzech książek, z czego dwie napisała w duecie.

Przyznam szczerze, że biorąc do czytania tę powieść spodziewałam się słodkiego romansu, nawet nie przypuszczałam, że fabuła tak pozytywnie mnie zaskoczy.

Książka od pierwszej do ostatniej strony jest bardzo ciekawa, wątek kryminalny buduje tajemniczość, a wątek romantyczny trochę intryguje.

Spędzając czas z bohaterami tej opowieści przy okazji ich pobytu w Toskanii poznajemy zarówno piękno tego regionu jak i różne ciekawostki.

Życie bywa nieprzewidywalne i marzenie może zamienić w koszmar, tak też się stało, gdy ktoś postanowił piękny z założenia i planów ślub zamienić w dramat (nie tylko) panny młodej.

Znajdziemy w książce również wzmiankę o toksycznej miłości, takiej, która niszczy zamiast cieszyć.

(…) Nie chciałam przyznać mu racji, lecz ją miał. Kiedyś byłam zupełnie inna, cieszyłam się życiem, dużo się śmiałam, opowiadałam. Lecz Fabian nie lubi gadulstwa, nie lubi głupich dowcipów, a ja bardzo chciałam mu się podobać. Tak bardzo, że zaczęłam zmieniać siebie. Szkoda, że musiałam znaleźć się tysiące kilometrów dalej, żeby zdać sobie z tego sprawę. (…)

Od samego początku coś nie szło tak jak tego chcieli młodzi, niezbyt dobrze odebrane przez rodziny plany przyszłych małżonków to nie tylko dość toksyczne relacje rodzinne spowodowały, że zrodził się dodatkowy stres. Miało być pięknie, romantycznie i kameralnie, a okazało się nerwowo i koszmarnie.

Czy zaangażowane w organizację ślubu osoby są tymi, które powinny być w tym dniu przy boku szczęśliwej i zakochanej pary?

(…) Nie miałem pojęcia, do czego dąży. Sara była znajomą Moniki ze studiów. Przyjaciółka to chyba za duże słowo. Na pierwszych latach studiów miały dobry kontakt, który z czasem stawał się coraz gorszy. Teraz się nie widywały. (…)

Muszę przyznać, że autorka świetnie wykreowała bohaterów i przyznam szczerze, że długo nie mogłam jednoznacznie określić, kto jest tym dobrym, a kto tym złym.

Moim zdaniem książka jest z tych nieodkładanych, jak już zacznie się ją czytać to trudno się od niej oderwać. Cały czas coś się dzieje i nie można ani na chwilę poczuć znudzenia. To jest lektura, której jak wspomniałam wcześniej fabuła pochłania czytelnika od pierwszej do ostatniej strony, aby na samym końcu poczęstować taką wisienką na torcie.

To jest romans z nutką tajemniczości, w którym nie brakuje emocji nie tylko wywołanych wątkiem kryminalnym. Są opisy pełnych uroku miejsc, do których chciałoby się pojechać, niekoniecznie na ślub.

Polecam zatem tę książkę zarówno miłośnikom romansów, jak i tym, którzy lubią czytać kryminały a także powieści z lekką nutką przygody.

Dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES za to, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za pełną emocji podróż do Toskanii.

NAGROBEK – Anna Klejzerowicz

(…) Strachy na lachy – pomyślała. Poczuła jednak dziwną łączność z zaginioną dziewczyną, gdy przebyła tę samą co ona drogę. Gdzieś tam coś się wydarzyło. Coś czego Martyna nie przewidziała. (…)

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji. 

Nagrobek to kryminał z serii o Felicji Stefańskiej.

PREMIERA KSIĄZKI 23 WRZEŚNIA 2020

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI, stron 264

Podczas prac konserwatorskich na miejscowym cmentarzu niewielkiego miasteczka pod Gdańskiem, w starym grobowcu odkryto zwłoki młodego mężczyzny, który padł ofiarą brutalnego morderstwa. Wszystko wskazuje na to, że nieboszczyk był cudzoziemcem. Śledczy idą tropem ukraińskim, który wydaje się najbardziej oczywisty, gdyż w okolicy przebywa – głównie w celach zarobkowych – wiele osób zza wschodniej granicy. Felicja Stefańska, rzeczniczka prasowa urzędu gminy, prowadząca własne dziennikarskie śledztwo, ma jednak wątpliwości. Poszukiwania, jak po nitce do kłębka, wiodą ją w przeszłość, do upalnej letniej nocy sprzed prawie dekady, gdy bez śladu zaginęła kilkunastoletnia dziewczyna… Czy zaginięcie dziewczyny i śmierć młodego mężczyzny są ze sobą połączone?

Książki Anny Klejzerowicz towarzyszą mi od bardzo dawna. Najpierw wciągnęłam się w serię z Emilem Żądło, przy każdej powieści zatracając się w czytaniu (na moim blogu znajdziecie recenzje wszystkich książek z tej serii). Potem były „czarownice”, lektury nieco inne pod względem fabuły, ale też z nutką kryminału. Aż wreszcie zaczęłam poznawać Felicję Stefańską, która również bardzo mi się spodobała (chociaż nie tak bardzo jak Emil 😉).

Z serii o dziennikarce Felicji Stefańskiej pozostała mi do przeczytania jeszcze jedna książka i mam nadzieję, że wkrótce i ją przeczytam.

Kryminały tej autorki są tak naturalne i realistyczne, że chociaż ona sama zawsze uprzedza, że fabuła danej powieści jest fikcją literacką, to aż trudno w to uwierzyć.

(…) Nie przypuszczali, że za chwilę zrobi im się zimno, a dreszcz ten nie będzie miał najmniejszego związku z kaprysami pogody. (…)

Akcja tej powieści dzieje się w Kryszewie, niewielkiej miejscowości gminnej gdzieś na terenie Kaszub i w pobliżu Gdańska.

Fabuła wciąga od samego początku, a pod koniec książki to już dosłownie nie pozwala oderwać się od stron powieści.

Mamy tutaj zbrodnie dokonane w czasie teraźniejszym, ale jest również tajemnicze zaginięcie nastolatki mające miejsce wiele lat wcześniej. Czy te wątki jakoś się ze sobą łączą? Tego nie zdradzę. Ale bardzo bystra i dociekliwa pani rzecznik prasowa gminy bardzo stara się rozwiązać wszelkie sprawy, nawet te sprzed lat. Współpracując na drodze przyjacielskiej z jednym z miejscowych policjantów, razem potrafią zdziałać więcej niż cały komisariat.

Autorka porusza w swojej powieści wątek przebywających w Polsce Ukraińców i Rosjan, którzy nie zawsze znajdują legalne zatrudnienie lub przebywający w zupełnie innym celu niż praca, a może lepiej określić to mianem „zarabiających na nieszczęściu innych”, czyli potocznie mówiąc, zajmujących się szeroko rozumianą gangsterką.

(…) Zobaczyła to: wczesny świt, ale wokół wciąż panujące ciemności. O tej porze roku dzień wstaje późno, a w lesie jeszcze później. Tylko światło księżyca rozjaśniało drogę mordercy: noc była cicha, pogodna, bezchmurna. (…)

Do końca nie wiadomo, czy za zbrodniami popełnionymi w Kryszewie stoją niezadowoleni z obecności obcokrajowców mieszkańcy, czy sami Ukraińcy lub Rosjanie.

Ciekawie prowadzona fabuła to tylko jeden z plusów tej powieści. Śledztwo odkrywa co rusz nowe wątki, które powolutku prowadzą do rozwiązania.

Styl jakim pisze Anna Klejzerowicz jest o tyle ciekawy, że z pozoru wydaje się prosty (czytaj: naturalny), ale w połączeniu z fabułą nie pozwala czytelnikowi na nudę. Również dialogi są tak naturalne, że zagłębiając się w rozmowę miałam momentami wrażenie, że siedzę w tym samym pomieszczeniu będąc słuchaczką.

Moim zdaniem na uwagę zasługują również ciekawie wykreowane osobowości bohaterów, których ja już zdążyłam poznać wcześniej w innych książkach tej serii. I muszę przyznać, że chyba wszystkich ich polubiłam.

Trochę irytowało mnie tylko to, że główna bohaterka jest nałogową palaczką, sama nie palę papierosów, więc może dlatego ta niechęć, bo moja wyobraźnia potrafi być tak wielka, że momentami wydawało mi się, że czuję ten paskudny zapach dymu 😉

Ale to świadczy tylko o tym, co potrafi zrobić z czytelnikiem powieść, w którą zbyt mocno się zaangażuje.

Jeżeli lubicie ciekawe kryminały, nie ociekające wulgarnością, ale trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, to myślę, że ta książka jest idealna nie tylko na długie jesienno-zimowe wieczory.

POLECAM i muszę przyznać, że już sama okładka zachęca do sięgnięcia po tę właśnie książkę.

KSZTAŁT DEMONA – Magdalena Zimiak

(…) Krystyna umówiła się z Markiem Kryckim na posterunku. Wolała, żeby duchowny zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Jeśli jest z zaginięciem powiązany, poczuje się zagrożony i w takiej sytuacji jest możliwe, że wykona jakiś fałszywy ruch. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

MAGDALENA ZIMNIAK z wykształcenia jest anglistką. Pisuje książki oraz opowiadania, które ukazywały się w Akancie i Magazynie Fantastycznym. Jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne ogłoszonego przez agencję literacką Pal Twins i Związek Literatów Polskich (opowiadanie „Zapach róż”) oraz laureatką konkursu wydawnictwa Replika na opowiadanie erotyczne (opowiadanie „Wstydliwy Sekret”). W swoim dorobku pisarskim ma między innymi takie książki jak: „Jezioro cierni”, „Pokój Marty”, „Willa”, „Szlak”. Wspomniałam o tej pisarce w jednym z moich wcześniejszych wpisów między innymi w Panel Literacki Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet Pióra i Pazura.

Kształt demona to kryminał policyjny z dużym wątkiem psychologicznym.

PREMIERA KSIĄŻKI 14 SIERPNIA 2024

Wydawnictwo SKARPA WARSZAWSKA, stron 575

W jednym z warszawskich kościołów znika podczas mszy młoda kobieta. Nikt nie wiej jak to się stało, że Julia idąc do komunii już z niej nie wróciła do czekającego na nią w ławce męża. Śledztwo prowadzi nadkomisarz Krystyna Farkas, która odkrywa, że to nie pierwsze zniknięcie młodej kobiety w tym kościele. Podczas dochodzenia wychodzą na jaw mroczne tajemnice zarówno jednego z księży odprawiającego mszę w dniu zniknięcia kobiety, jak i rodziny Julii i osób z jej otoczenia. Po pewnym czasie zostaje zamordowany lekarz zajmujący się Julią w prywatnym szpitalu psychiatrycznym. Kto i dlaczego chciał się pozbyć doktora?  Czy zaginione wcześniej z tego samego kościoła kobiety żyją? Kto z osób z otoczenia Julii byłby zdolny dopuścić się najgorszego?

Po książki Magdaleny Zimniak sięgam zawsze, gdy mam ku temu okazję i robię to dosłownie w ciemno dobrze znając „pióro” pisarki. Myślę, że każdy czytelnik ma takie autorki czy autorów, o których wie, że nigdy go nie zawiodą.

Powieści Magdaleny Zimniak poznałam dawno temu, o ile pamiętam w roku 2014 i uznałam je za świetne thrillery i chociaż nie często sięgam po ten gatunek książek, to do tych się przekonałam. Ta książka jest typowym kryminałem, chociaż dokładny czytelnik doszuka się w niej również namiastki thrillera.

Ta powieść będąca kryminałem policyjnym pokazuje jak skrupulatnie trzeba prowadzić śledztwo i jak dobrym policjant musi być psychologiem, aby podążyć we właściwym kierunku i nie oskarżyć osoby, która z prowadzonym śledztwem może mieć niewiele wspólnego.

Fabuła książki poprowadzona jest dwutorowo, w dwóch płaszczyznach czasowych, w czasie aktualnych działań policji oraz w czasie przeszłym odnoszącym się do jednej z zaginionych osób. Narracja także jest zmienna i myślę, że ten zabieg ma również wpływ na odbiór fabuły jako całości.

Można pomyśleć, że śledztwo nie jest prowadzone zbyt dynamicznie, ale z pewnością pod uwagę brane są nawet najbłahsze szczegóły. Oczywiście w trakcie wychodzą na jaw tajemnice i mroczne strony wielu osób, których niezbyt chwalebna przeszłość rzuca cień na obecne życie, co czasami stawia te osoby w dość podejrzanej sytuacji.

Poznajemy tutaj między innymi pewną rodzinę, w której każdy ma coś do ukrycia. A kiedy odkryte zostają tajemnice tych ludzi, wydaje się, że prowadzone śledztwo jeszcze bardziej się gmatwa.

(…) Początkowo całowaliśmy się, jak wiele razy wcześniej. Namiętnie i czule. Później przeszliśmy do śmielszych pieszczot. A jeszcze później Karol zapytał, czy może mnie uderzyć. Tak, odpowiedziałam. Uderz. I zrobił to. A ja chciałam jeszcze i jeszcze. I mówiłam to. I zatracałam się w bólu. To było lepsze niż żyletka (…)

Najbardziej zagadkowa i nieprzewidywalna jest końcówka książki, nagłe zwroty akcji sprawiają, że nawet jeżeli czytelnik kogoś wytypował jako sprawcę, to wszystko wymyka się spod kontroli przypuszczeń.

Ciekawie wykreowane osobowości bohaterów, których w tej lekturze jest kilkoro, to tylko jeden z pozytywnych akcentów całości.

Mnie urzekła swoją osobowością nadkomisarz Krystyna Farkas i przyznam szczerze, że chętnie spotkałabym się z nią ponownie. Jest to kobieta z wyjątkową intuicją, co jest atutem każdego dobrego policjanta. Niby twarda jako przedstawicielka władzy, ale w środku zwyczajna kobieta oczekująca miłości i stabilności życiowej. Przyglądając się prowadzonemu przez nią śledztwu widzimy jej profesjonalizm i zaangażowanie.

Jak już wspomniałam, jest to kryminał, ale autorka wplotła w fabułę kilka wątków, które z pewnością miały znaczenie dla tej historii.

(…) – Kiedyś, gdy powiedziałam, że mama powinna wziąć się w garść, tata mnie uderzył. W brzuch. Mocno. Sądzę, że to nie był szczyt jego możliwości. Gdybym nie wyjechała i gdybym ośmieliła się znów ją skrytykować, może by mnie zabił. (…)

Mamy tutaj między innymi wątek psychologiczny opierający się na doznaniach pełnych emocji, sklasyfikowanych przez psychiatrę jako omamy.  Jest tutaj również wątek odnoszący się do osoby niepełnosprawnej, która po wypadku będącym przyczyną niepełnosprawności najpierw obwiniała o stan w jakim się znalazła cały świat, ale z czasem wyspecjalizowała się w pewnej dziedzinie do tego stopnia, że tym co robiła zaskoczyła nie tylko najbliższych.

Autorka wplotła w fabułę również wątek miłosny, który jest dowodem na to jak bardzo można darzyć kogoś uczuciem, że w obronie tej osoby poświęci się siebie i swoją wolność.

Mogłabym o tej książce napisać jeszcze wiele, ale nie chcę nikogo zanudzać, a tym bardziej spoilerować.

Tekst zawiera sporo dialogów, które nie tylko wpływają na szybkość czytania książki, co na zaangażowanie się czytelnika w fabułę.

Myślę, że jest to książka, która nie zawiedzie ani miłośników dobrych kryminałów, ani tych, którzy preferują powieści psychologiczne czy obyczajowe.

Polecam tę lekturę gorąco, myślę, że nikt przy niej nie będzie się nudził, a wątek kryminalny wciągnie go tak, że trudno będzie się od niego oderwać.

Kto zna już „pióro” Magdaleny Zimniak, temu nie muszę polecać jej najnowszej powieści, a kto jeszcze nie miał okazji przeczytać żadnej z jej książek, to myślę, że ta może być dobrym początkiem.

To z pewnością mocna książka zarówno pod względem kryminalnym jak i psychologicznym. Wymyślona przez autorkę intryga kryminalna jest dopracowana do najmniejszego szczegółu.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu SKARPA WARSZAWSKA za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej.

TURNIA – Anna Klejzerowicz

(…) Po chwili drzewa zaczęły rzednąć, pojawiła się panorama: z jednej strony na Tatry, z drugiej na Zakopane. Nie miałam jednak głowy, by podziwiać widoki, szłam na spotkanie z mordercą. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Anna Klejzerowicz bywa dość częstym gościem w moim świecie książek, ale tym osobom, które trafiły do mnie po raz pierwszy przedstawię tę autorkę, chociaż myślę, że jest ona znana czytelnikom lubiącym dobre kryminały. Jest gdańską pisarką, publicystką, fotografką, autorką książek kryminalnych i nie tylko. Przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotografka i redaktorka publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.  

Turnia to kryminał, którego fabuła umiejscowiona została w Tatrach.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 CZERWCA 2024

Wydawnictwo PURPLE BOOK, stron 254

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, w rejonie Czerwonych Wierchów bez śladu znika młoda ratowniczka górska Karolina Olszańska, będąca również artystką i dziennikarką. Po wypadku dziewczyna nie może już pracować jako ratowniczka, ale nie przeszkadza jej to w odwiedzaniu gór najczęściej jak to możliwe, bez względu na pogodę. Trzydzieści lat później w Tatry przyjeżdża Helena, siostrzenica zaginionej przed laty Karoliny, studentka dziennikarstwa, która planuje napisać artykuł o ciotce, ale żeby to zrobić musi najpierw rozwiązać tajemnicę zaginionej krewnej. Kto wie coś na temat zniknięcia Karoliny? Czy obca wśród górali dziewczyna znajdzie sojuszników, czy będzie traktowana wrogo? Jak daleko musi sięgnąć Lena, aby odkryć kto stoi za tajemniczym zniknięciem Karoliny? Czy poszukiwanie prawdy nie okaże się dla dziewczyny niebezpieczne?

Anna Klejzerowicz nie tylko lubi rozpieszczać swoich czytelników ciekawymi historiami kryminalnymi, ale lubi również zabierać ich w niesamowite miejsca.

W tej powieści autorka zabiera nas do Zakopanego i na tatrzańskie szlaki nie szczędząc pięknych opisów górskich okolic. Przy dobrze wykształconej wyobraźni jaką posiadam, z przyjemnością i wręcz zachłannością „spoglądałam” na miejsca opisane w książce.

Góry pamiętam jak przez mgłę i to raczej te niższe, kiedy jako dziecko, a potem podlotek maszerowałam w weekendy razem z moim ojcem. Niestety, chociaż tata bardzo kochał góry, nigdy nie zabrał mnie w Tatry, a Zakopane to znam jedynie z perspektywy Krupówek i kolejki tam i z powrotem na Gubałówkę.

Dzięki książce Anny Klejzerowicz miałam zatem okazję „pobyć” trochę w naszych pięknych Tatrach i poznać wiele ciekawych miejsc.

Autorka pokazuje Tatry zarówno jako cud natury, zachwycający swoim pięknem, ale również jako krainę bezlitosną i groźną nawet dla wprawionego w wędrówkach człowieka. Zmieniająca się pogoda może zaskoczyć nawet najodważniejszych i najlepszych i czytając tę książkę cały czas się zastanawiamy, czy Karolinę, młodą ratowniczkę też zaskoczyła, czy zaskoczył ją człowiek. Dziewczyna chociaż znała góry jak własną kieszeń, to w obliczu strachu i zagrożenia ze strony drugiego człowieka… w tajemniczy sposób zniknęła i ślad po niej zaginął.

(…) I znów weszliśmy w las. Lasy w górach są inne niż na nizinach. Pachną inaczej i zdaje się, że powietrze w nich stale drży, migocze. Zewsząd dobiega tajemniczy szum potoku, któremu czasem wtóruje wiatr. Magiczne organy Matki Natury. Zawsze mam wrażenie, że znajduję się w baśniowej świątyni. (…)

Główny wątek fabuły to poszukiwanie przez młodą krewną prawdy odnoszącej się do rozpłynięcia się jej ciotki, bo nie możemy jeszcze mówić o śmierci, ponieważ ciała nie odnaleziono.

I chociaż tragedia miała miejsce bardzo dawno temu, jeszcze przed przyjściem na świat Heleny to ciekawość i dążenie do odkrycia okoliczności w jakich zaginęła jej krewna wzięły górę nad wszystkim innym. Odważna i dociekliwa potrafiła dotrzeć do ludzi, którzy przed laty znali, a nawet przyjaźnili się z Karoliną. Nieświadoma szokującej prawdy Helena odkrywa, kto był tak naprawdę przyjacielem, a kto wrogiem ciotki.

Interesująca fabuła i płynnie poprowadzony wątek kryminalny z pewnością nie sprawiają, że książka jest nudna. A gdy dodamy do tego ciekawie wykreowane osobowości bohaterów i wplecione w fabułę wątki turystyczny oraz wątek historyczny odnoszący się do górali i Podhala, to możemy być pewni, że ta książka na jakiś czas nas czytelniczo zniewoli.

(…) Przesiedzieliśmy do późnej nocy. I tym razem nie rozmawiałyśmy o Karolinie, choć jej osoba ciągle powracała we wspomnieniach, wkradała się w różne poruszane przez nas tematy, nie dając za wygraną. Jakby wiedziała, że być może – jej los się dopełni. (…)

Myślę, że zachęciłam do sięgnięcia po tę lekturę. Zapraszam zatem na spacer po górach, na którym świetną przewodniczką jest autorka tej książki. Oprócz malowniczych obrazów, Anna Klejzerowicz funduje również dreszczyk emocji i garść tajemnicy.

Myślę, że czas spędzony z Leną, początkującą dziennikarką, panią Teresą, cudowną właścicielką pensjonatu, oraz kilkoma innymi osobami będzie dla wielu czasem mile spędzonym.

Polecam tę książkę nie tylko jako dobry kryminał, ale również jako powieść przygodową, w której znajdziemy również odrobinę romansu i wątków psychologicznych, które z pewnością miały wpływ na fabułę.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu PURPLE BOOK za kolejną ciekawą książkę i dziękuję za możliwość pobycia w naszych pięknych Tatrach i uczestniczeniu w poszukiwaniach zaginionej przed wielu laty, w dość tajemniczych okolicznościach młodej dziewczyny.

SZCZĘŚCIARZE Z WYGRANEJ – Małogorzata A. Jędrzejewska

(…) Obszedł samochód, spojrzał na drogę. Wokół panowała grudniowa ciemność, niewielki blask rzucała tylko samotna przydrożna latarnia. W jej świetle zdarzenie wyglądało na poślizg, ale nie był pewien. (…) Tylne drzwi za kierownicą nie były do końca zamknięte. (…)

Małgorzata A. Jędrzejewska urodziła się w 1962 roku. Jest nie tylko pisarką, ale również polonistką i bibliotekarką, socjoterapeutką, instruktorką teatralną i kulturalną, reżyserką i scenarzystką amatorskiego teatru młodzieżowego, a także koordynatorką projektów, lifecoache. Do tej pory wydała powieści: „A jednak” (2010), „Marzenia nie bolą” (2013) i „Gawędy mojego Anioła Stróża” (2022)

Szczęściarze z Wygranej to komedia kryminalna.

PREMIERA KSIĄŻKI 25 MAJA 2024

Wydawca Małgorzata A. Jędrzejewska, stron 224

W okolicach miejscowości Wygarna dochodzi do wypadku, w którym ginie lokalny działacz i polityk, który od pewnego czasu obnosił się z pewną tajemnicą. Niestety ową tajemnicę zabiera ze sobą do grobu. Po roku od wypadku sprawa powraca. Zaczyna się od tego, że kilkoro mieszkańców miasteczka otrzymuje tajemnicze przesyłki, których treść napisana jest z wyciętych z kolorowych czasopism liter. Urszula Brzostek dostaje list z pendriv’em, na którym jest dość nieczytelne zdjęcie. W Sylwestra ktoś włamuje się do jej mieszkania, a niedługo po tym w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młody chłopak. Tajemnicze zdarzenia przybierają na częstotliwości. Kilka osób, związanych kiedyś z zespołem muzycznym Szczęściarze z Wygranej zaczyna własne dochodzenie. Kto przysyła do nich tajemnicze przesyłki? Co stało się z dawną koleżanką, która zniknęła po pewnym wyjeździe zespołu? Czy mieszkańcy Wygarnej sami rozwiążą tajemnice?

Biorąc do czytania tę książkę nie byłam pewna, czego mogę się po niej spodziewać. Miałam już przyjemność przeczytania dwóch książek autorki i każda z nich była inna.

Ta książka to połączenie kryminału i komedii z odrobiną romansu. Autorka tak poprowadziła fabułę, że ku mojemu zaskoczeniu, nie potrafiłam się od niej oderwać, chociaż początkowo trochę się gubiłam w postaciach (w ilości postaci) 😉

Na szczęście, przebrnąwszy przez 1/3 książki wszystkie postacie występujące w tej lekturze nie były mi już obce.

Autorka zabiera swoich czytelników do małej miejscowości, w której wszyscy o wszystkich, wszystko wiedzą, wiecie co mam na myśli, prawda?

Niby życie w takiej miejscowości powinno być spokojne, sielskie i nieco nudne, ale niestety bywają sytuacje, które ten spokój są w stanie skutecznie zaburzyć. Takimi właśnie sytuacjami są tajemnicze listy, które otrzymuje kilkoro mieszkańców, a których treści, czy może raczej zawartości odnoszą się do przeszłości tych osób.

Z całą pewnością autorka nie pozwala na to, aby czytelnik się nudził, wciąga w wir tajemnicy i ukrywanego przez lata sekretu oraz równie tajemniczego zniknięcia osoby związanej kiedyś z bohaterami tej opowieści.

(…) Efektem niedzielnej debaty były dwa wnioski. Pierwszy dotyczył szukania Inez – i tu Malwina zobowiązała się przekonać Grzesia do podjęcia nieoficjalnych działań, ale Marek też uśmiechał się tajemniczo. Drugi zlecono Urszuli – miała spotkać się z BB oraz Ritą i wyciągnąć z nich wszystko co możliwe. (…)

Ciekawie przedstawione osobowości bohaterów, zarówno tych pierwszo planowych jak i drugo- i trzecio-, są z pewnością dużym plusem dla fabuły. Mnie dosłownie zauroczyła pewna para seniorów, którzy próbowali nie tyle wtrącać się do życia innych, co odważnie w nich uczestniczyć.

Kolejnym plusem książki są również dialogi, których jest całkiem sporo, są poprowadzone tak, że czytelnik mocno zaangażowany w rozmowę ma ochotę wtrącić się do rozmowy. Czasami bardzo poważnej, a czasami z nutką humoru, ale z całą pewnością nie nudnej.

W tej powieści mamy wszystko, czego można oczekiwać od dobrej, relaksującej lektury, jest tajemnica, jest zbrodnia (a nawet kilka) i jest odrobina romansu. Fabuła momentami rozśmiesza, ale momentami też skłania do refleksji.

Jeżeli zastanawiacie się nad lekturą, która pozwoli Wam na dobry relaks, to myślę, że ta właśnie książka jest tą, po którą warto sięgnąć. Lekka, łatwa i bardzo przyjemna w czytaniu, chociaż poruszane w niej wątki nie zawsze należą do tych lekkich. Są i takie przy których serce przyspiesza jak szalone.

(…) Urszula zobaczyła, że Rita biegnie w stronę ulicy. Coś tu nie pasowało, ale stwierdziła, że nie może zostawić koleżanki samej na pastwę ewentualnego wroga, więc poleciała za nią. Amelia nie zastanawiała się nad niczym, tylko podążyła ich śladem. Gdy wybiegła za róg, zobaczyła kłębowisko ciał na chodniku. (…)

Myślę, że i bohaterowie, i fabuła sprawią, że jak już ktoś weźmie książkę do ręki, to trudno będzie ją odłożyć nawet na chwilę, przynajmniej ja nie potrafiłam.

Książka jest ładnie wydana, na bielutkim papierze, co jest wygodne w czytaniu, bo często książki drukowane na papierze gorszej jakości nie są ani estetyczne, ani przystępne w czytaniu. Autorka wydała książkę własnym sumptem jako self publishing dlatego tak zostały dopracowane szczegóły wizualne. Narracja jest tak poprowadzona, że czułam prawdziwą przyjemność z czytania.

POLECAM tę lekturę nie tylko na lato i długie letnie wieczory, ale po prostu dla czystego relaksu. Myślę, że nikogo ta książka nie zawiedzie pod względem fabuły, a jak już bliżej pozna się bohaterów, to z niechęcią będzie się z nimi żegnało.

Dziękuję Autorce za propozycję przeczytania tej książki i czekam z niecierpliwością na kolejne jej powieści ciekawa czy jeszcze mnie czymś tak mile zaskoczy.

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/