Recenzje książek

jolanta kosowska

SZALONE PORTO – Jolanta Kosowska

Porto można kochać, albo nienawidzić.

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Szalone Porto to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym.

PREMIERA KSIĄŻKI 06 SIERPNIA 2025

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 282

Kiedy życiowe plany Martyny runęły jak domek z kart, a dziewczyna kilka tygodni przed ślubem odkryła, że ukochany ją zdradza, nie wahała się, aby odwołać uroczystość. Początkowo zamierzała zrezygnować także z długo wyczekiwanej podróży poślubnej do Portugalii, ale odwiodła ją od tego Clara, znajoma lektorka, która zaproponowała Martynie gościnę w swoim mieszkaniu w Porto. To dziewczynę przekonało i przyjęła propozycję Clary. Po dotarciu na miejsce, zachwyciła się pięknem miasta, jednocześnie dostrzegając też jego drugie oblicze jakim jest ubóstwo. Pewnego dnia poznała jednego z bezdomnych, młodego Gaspara, który stopniowo zaczął wciągać ją do swojego nietypowego świata. Z czasem Martyna odkryła, że ci, którzy nie mają nic, znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie, ponieważ ktoś na nich poluje, boleśnie pozbawiając życia bezdomnych. Morderca pozostaje nieuchwytny, a na jego celownik trafia także Gaspar. Martyna mimowolnie zaangażowała się w sprawę co i ją postawiło w ogromnym niebezpieczeństwie. Czy Martyna odnajdzie się w szalonym, pięknym a zarazem niebezpiecznym Porto? Jak rozwinie się jej znajomość z Gasparem? Czy dziewczyna postanowi zostać w Porto czy jednak wróci do Polski?

Do książek Jolanty Kosowskiej podchodzę zawsze z nutą ciekawości, dokąd tym razem zabierze mnie autorka. Lubię te jej podróże, bo dzięki fabułom jej powieści mogę podróżować po całym świecie. To nic, że są to jedynie podróże w wyobraźni, ważne, że dzięki nim poznaję nowe, ciekawe miejsca.

Jak wskazuje tytuł, tym razem autorka zabiera nas do barwnego Porto, miasta położonego w północnej części Portugalii, nad Oceanem Atlantyckim, u ujścia rzeki Duero.

Opisując w bardzo malowniczy sposób zarówno miasto jak i jego mieszkańców, pokazuje nam miejsca pełne sprzeczności, w których ogromne bogactwo przeplata się z niewyobrażalną biedą.

Poznajemy osoby, które snobistycznie bogate wydają duże pieniądze na przyjemności typu zagospodarowanie już i tak pięknie utrzymanych przydomowych ogrodów nie myśląc nawet o tym, że gdzieś w innej okolicy, może nawet całkiem blisko są ludzie żebrzący na ulicy, lub dzieci narażające własne życie aby otrzymać pieniądze na jedzenie czy nawet na utrzymanie rodziny.

W wyjątkowo wzruszający sposób poznajemy środowisko ludzi bezdomnych. Potępianych przez innych, a w niektórych przypadkach wręcz znienawidzonych. Porównywanych do roznoszących choroby szczurów.

Dwoje głównych bohaterów początkowo również wydaje się być tak odmiennymi osobowościowo i materialnie ludźmi, że zapewne wielu zacznie się zastanawiać nad tą nietypową znajomością. Bo przecież teoretycznie oboje pochodzą z dwóch różnych światów.

Tajemniczy Gaspar chociaż początkowo przedstawiony jako postać negatywna wbrew temu jak został ukazany mnie wydał się kimś, kto mimo arogancji jest osobą wzbudzającą zaufanie. Myślę, że podobnie odebrała go również Martyna, której w tej nietypowej znajomości nie przeszkadzał ani kontrowersyjny wygląd chłopaka ani dość irytujące względem niej zachowanie.

Fabuła tej książki jest nietypowa, ponieważ w malownicze opisy kolorowego i kontrastowego Porto autorka wplotła wątek kryminalny. Dorzuciła do niego sporą dawkę dramatu i uzupełniła szczyptą romansu.

Tym co mnie bardzo wzruszyło w tej powieści było pokazanie społeczności bezdomnych, którzy mimo trudów własnego życia z jakimi musieli się borykać potrafili w wyjątkowych sytuacjach jednoczyć się, i pomagać sobie nawzajem.

Jak wspomniałam wcześniej, mamy tutaj wątek kryminalny, który bardzo mnie bulwersował okrucieństwem. Ktoś ogarnięty chorą nienawiścią stara się „oczyścić” miasto ze „szczurów” jak określa bezdomnych i aby nie zostać zdemaskowanym jest skłonny „usunąć” ze swej drogi nawet kogoś, kto tym bezdomnym nie jest.

Zapraszam do malowniczego Porto, pięknego, kolorowego i radosnego z jednej strony, a mrocznego z drugiej.

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi czytać, lubi podróżować i odkrywać ciekawe miejsca. Myślę, że fabuła tej książki zostanie ze mną na długo, bo chociaż skończyłam ją czytać jakiś czas temu, to emocje jakie zafundowała mi autorka buzują we mnie cały czas.

WYSPA LUZU – Jolanta Kosowska

(…) Ludzie lubią ekscytować się emocjami innych, żyć cudzym życiem. Szczególnie wtedy, kiedy nie mają odwagi żyć w pełni własnym. Tak jest bezpieczniej. Można przeżyć olbrzymie emocje, nie ryzykując niczego. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Wyspa luzu to powieść obyczajowa z romansem w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 05 LUTEGO 2025

Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 261

Michał jest absolwentem prawa, który jednak nigdy nie podjął pracy w zawodzie. Jest dziennikarzem prowadzącym audycje radiowe poświęcone podróżom. Od ukończenia studiów minęło pięć lat, ten czas pozwolił aby Michał całkowicie stracił kontakt z przyjaciółmi ze studiów oraz ze swoją byłą dziewczyną Natalią, którą kiedyś chłopak potraktował bardzo podle. Na zjeździe absolwentów, na który namówiło go kilku kolegów Michał dowiaduje się rzeczy związanych z przeszłością o których nie miał najmniejszego pojęcia, to wówczas uświadamia sobie jak bardzo skrzywdził byłą dziewczynę, która po rozstaniu z nim wyjechała na wyspę Kos. Mężczyzna postanawia pojechać na wyspę, aby stworzyć cykl reportaży i jednocześnie chociaż spróbować naprawić to co kiedyś popsuł. Czy to co zastanie w Grecji zachwyci go czy raczej zniesmaczy? Jak zachowają się w stosunku do niego mieszkańcy wyspy i czy Natalię ucieszy spotkanie z nim czy raczej otworzy dawno zabliźnione rany? Oboje są już zupełnie innymi ludźmi, czy potrafią rozbudować uczucie na nowo?

Po książki Jolanty Kosowskiej sięgam z kilku powodów. Lubię jej styl jakim pisze, taki spokojny, nieco nostalgiczny i lubię dzięki jej powieściom podróżować po świecie.

Tym razem autorka z pięknego Wrocławia zabiera czytelników do Grecji, na wyspę Kos. Miejsce, w którym czas płynie wolniej, a mieszkańcom nie brakuje luzu. Nigdy tam nie byłam, i pewnie nigdy nie będę osobiście, ale po przeczytaniu tej książki mam wrażenie jakbym te wszystkie miejsca opisane w powieści odwiedziła, dlatego że autorka dosłownie maluje słowami obrazy, które przy odrobinie wyobraźni stają się tak realne jakbyśmy oglądali zdjęcia lub foldery reklamowe.

Ta książka jest romansem, ale takim trochę specyficznym, pokazującym jak silnym uczuciem bywa miłość, nawet ta zdradzona czy odrzucona.

(…) Dziwnie zaczynała się ta nasza miłość. Niespiesznie, rozważnie, leniwie. Nie miała w sobie nic z zauroczenia, szaleństwa, burzy hormonów. To wszystko przyszło dopiero parę miesięcy później. Uczucie kiełkowało w nas powoli. Pewnego dnia poczułem się zawiedziony, kiedy nie spotkałem jej w autobusie. (…)

To co połączyło bohaterów tej historii, to uczucie zarówno piękne jak i bardzo bolesne. Jedno z nich nie do końca gotowe na takie uczucie dało się zmanipulować zazdrości.

Nie polubiłam Michała, nie dlatego, że na początku został przedstawiony w negatywnym świetle. Później wprawdzie się zrehabilitował, ale do końca powieści nie potrafiłam poczuć do niego szczerej sympatii. Może dlatego, że bardzo współczułam Natalii i to ona moim zdaniem jest zdecydowanie pozytywną postacią.

Na tle bajecznie pięknej greckiej wyspy jesteśmy świadkami czegoś co zradza się jak Feniks z popiołów. Dawne rany się zabliźniają dzięki nowemu podejściu do życia, rodzi się coś nowego, coś między cielesnym pożądaniem a uczuciem. Czy sprawdza się powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje?

Autorka pisząc o miłości pokazuje nam zarówno tę miłość pełną planów i pasji, spontaniczną i piękną, jak i miłość zaborczą, ubezwłasnowolniającą, która dąży do celu niszcząc wszystkich, którzy staną na jej drodze. A może to wcale nie jest miłość, a chęć dominacji nad drugim człowiekiem?

Taką toksycznie dominującą osobą okazała się matka Michała, która nie patrząc na to ilu ludzi krzywdzi, doprowadziła do tego, że jej syn odrzucił najukochańszą osobę i na długi czas zerwał więzy z wieloma bliskimi mu ludźmi. Czy zrozumiał swój błąd? Czy naprawił to, co koncertowo zepsuł? Dowiecie się, jak przeczytacie książkę.

To opowieść o miłości, ale też o odkrywaniu siebie i szlifowaniu własnej osobowości.

Zazdroszczę ludziom, którzy nie widzą dramatu nawet w najgorszych momentach życia przyjmując zasadę: na wszystko można znaleźć radę. Ja się dopiero tego uczę i myślę, że ta książka dała mi dobrą lekcję.

(…) – Odrobina luzu panu nie zaszkodzi. Dystans do siebie i rzeczywistości ułatwia życie. Witamy na wyspie! – powiedział pogodnie. – To wyspa luzu. Im będzie się pan bardziej denerwował, tym bardziej panu ta wyspa dokopie. (…)

Myślę też, że w życiu nie wolno się poddawać, należy znaleźć swoje miejsce, zakopać głęboko to, co nas zraniło lub doprowadziło do tego, że coś zniszczyliśmy sami i zacząć od nowa.

Zapraszam na KOS, wyspę, na której dominuje spokój i luz. Jestem przekonana, że każdemu dobrze zrobi taka wycieczka, chociażby tylko na kartach książki, bo czy warto zadręczać się bolesną przeszłością jak można zbudować nową, szczęśliwą przyszłość?

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom romansów czy podróży w ciekawe miejsca. Polecam tę opowieść ku refleksji. Czas spędzony w pięknym miejscu zawsze jest czasem wytchnienia, zatem przyjmijcie, że ta książka będzie dla Was takim właśnie wytchnieniem, odpoczynkiem dla myśli.  

Dziękuję Wydawnictwu Zaczytani za możliwość przeczytania tej cudownej powieści w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną piękną podróż do Grecji.

KALENDARZ ADWENTOWY – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska

Z cyklu: CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA

(…) Jagoda bardzo nie lubiła, kiedy na nią krzyczano. Kojarzyło jej się to z domem, z którego zabrali ją, kiedy miała pięć lat. Mało z tego domu pamiętała. Wszystkie wspomnienia były związane z krzykiem i awanturami wiecznie pijanego ojca. Dziewczyna nie tęskniła za domem i nie żałowała, że jej biologiczna rodzina nie stara się o możliwość kontaktu z nią. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Marcie Jednachowskiej mogę napisać niewiele, chociaż poznałam ją osobiście i wiem, że jest córką Jolanty Kosowskiej, a książka „Spotkajmy się we śnie” jest jej debiutem, chociaż podobno napisała już kilka książek. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie, których kilku jest właścicielką. I to tyle ile mogę zdradzić. Dopowiem jeszcze, że jest bardzo sympatyczną osobą i jeżeli ktoś będzie miał okazję kiedyś być na spotkaniu z nią, to polecam.

Kalendarz adwentowy to powieść świąteczna.

PREMIERA KSIĄŻKI 08 LISTOPADA 2024

Wydawnictwo NOVAE RES, stron 260

W domu dziecka przy ulicy Zimowej trwają przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Opiekunki dokładają wszelkich starań, by dzieci choć przez te kilka dni czuły się tam jak w prawdziwym domu. Placówka boryka się jednak z poważnymi problemami finansowymi – funduszy brakuje nawet na prezenty dla wychowanków. By zmienić tę trudną sytuację, Marzena – dyrektorka domu dziecka – organizuje bożonarodzeniowy jarmark, a Klaudia, jedna z opiekunek, za własne pieniądze kupuje każdemu z podopiecznych kalendarz adwentowy. Nikt nie wie, że w upominkach dla dzieci znajdują się nie tylko czekoladki, ale także… tajemnicze liściki od nieznanego nadawcy, które wywrócą tegoroczne święta do góry nogami. Nadchodzi czas pełen magii i niespodzianek. Czy wszystkie dzieci ucieszą się z prezentów adwentowych i kto jest tajemniczym darczyńcą. Czy jarmark bożonarodzeniowy okaże się sukcesem czy porażką? Którą z opiekunek dzieci najchętniej by pożegnały na zawsze?

Po książki Jolanty Kosowskiej sięgam bardzo chętnie, a ta jest drugą, która została napisana w duecie z Martą Jednachowską i myślę, że jest to wyjątkowo dobry duet. Przyznam szczerze, że chociaż znam dobrze „pióro” Jolanty Kosowskiej, to w tej książce nie do końca byłam pewna, która z pań pisała który rozdział.

Przez wiele lat przeczytałam wiele książek świątecznych, ale żadna jeszcze mnie aż tak nie poruszyła. W tej powieści głównymi bohaterami są nie tylko dzieci z domu dziecka, ale i emocje.

Dawno nie czytałam tak pięknej książki świątecznej, w której prawie na każdej stronie czuć magię adwentu, w której wzruszenie gra główną rolę jak w najpiękniejszym filmie. Moim zdaniem ta historia w pełni zasługuje na to, aby ją sfilmować i będę trzymała mocne kciuki, aby znalazł się producent.

(…) Wszyscy czekali na najważniejszy moment każdego ubierania drzewka. Nawet najstarszym dzieciom nigdzie się nie spieszyło. Oczekiwali zapalenia lampek na choince. Już po chwili błysnęły ciepłym, żółtym światłem. Ich blask oświetlił papierowe łańcuchy, ręcznie zrobione ozdoby i aniołki. (…)

Przeczytałam tę powieść dwukrotnie, raz gdy wydawnictwo poprosiło mnie o napisanie rekomendacji i drugi raz, aby ponownie przeżyć tę historię w okresie nadchodzącego czasu przedświątecznego i poczuć tę cudowną, magiczną moc adwentu.

Autorki przedstawiają nam dwanaścioro dzieci w różnym wieku, których przeszłość była dość dramatyczna, ale przyszłość może być piękna i szczęśliwa.

Każdy człowiek, czy to dziecko, czy osoba dorosła, o czymś marzy. Czasami są to marzenia realne do spełnienia, a czasami nieosiągalne. Tym dzieciom ktoś pomógł zrealizować marzenia nawet te, które dla nich wydawały się nie do zdobycia.

Czy to magia? Czy to tylko dobro czyjegoś (niesamolubnego) serca?

Czasami wystarczy mały gest, aby uszczęśliwić drugą osobę. Czasami poświęcenie siebie i tego co się ma drogocennego może przynieść więcej radości komuś niż sobie.

Adwentowe prezenty, które otrzymały dzieci tak bardzo pokrzywdzone przez los, nie należały do skromnych, ktoś może nawet powiedzieć, że były zbyt bogate, ale radość tych dzieci z pewnością była bezcenna. A przecież wielu ludzi uważa, że dawanie jest piękniejsze od otrzymywania.

Autorki poruszyły w swojej powieści wiele bolesnych wątków, pokazały, że w życiu wielu ludzi zdarzają się dramaty, jedni o nich mówią otwarcie, a inni zamykają swój ból głęboko w sercu. Czasami osoba pozornie niedostępna dla innych, oschła i niezbyt miła skrywa w sobie więcej miłości niż ktoś, kto uśmiecha się każdego dnia i odbierany jest przez innych jako ta bardzo miła.

(…) – Rozumiem – powiedziała dobrotliwie Monika. – Przede wszystkim muszę podziękować, że nie jestem w swoim rodzinnym domu, nie muszę słuchać krzyków ojca. Po drugie powinnam podziękować za to, że jestem w naszym domu. Wie pani, ja nigdy nie mówię, że jestem z domu dziecka. (…) Słowo „nasz” jest dla mnie najważniejsze. (…)

Tej książki nie można czytać bez wzruszeń, ponieważ zarówno historie dzieci jak i ich codzienne zmagania się z życiem, a także ich radości wywołują tak głębokie emocje, że trudno nad nimi zapanować.

Nie wiem, jak jest w domach dziecka, zapewne są domy pełne ciepła, w których dzieci czują się jak w najcudowniejszej rodzinie, jak i te, w których tego ciepła jest zbyt mało. Myślę jednak, że wszystko to zależy od osób pracujących tam jako opiekunowie.

W domu, w którym oprócz domowników mieszka miłość, odpowiedzialność za drugiego człowieka, opiekuńczość i empatia, można powiedzieć, że mieszkają radość i szczęście, które doskonale wypierają smutne wspomnienia. A to jest potrzebne każdemu młodemu człowiekowi do zbudowania dorosłości.

Zanim sięgniecie po tę książkę to przygotujcie sobie herbatę, kakao, ciepły koc i czas, bo od tej lektury trudno się oderwać. Niewielu potrafi tak pięknie ukazać magię świąt i Adwentu. Mimo trudnej przeszłości dzieci z domu dziecka na ulicy Zimowej cieszą się małymi rzeczami.

Ta opowieść przynosi radość, nadzieję i udowadnia, że Adwent to czas cudów.

POLECAM tę najpiękniejszą książkę świąteczną tego roku każdemu, kto tak jak ja czeka na ten jedyny w roku, piękny czas.

Dziękuję Autorkom za chwile pełne wzruszeń, a wydawnictwu Novae Res dziękuję za książkę, którą z pewnością jeszcze nie jeden raz przeczytam i którą bardzo gorąco polecam.

DÉJÀ VU – Jolanta Kosowska

(…) W pokoju był dziwny zegar. Okrągły, wiszący na ramieniu wychodzącym ze ściany, z dwoma cyferblatami pokazującymi czas na dwie strony. (…) Z jednej strony pod cyferblatem widniał napis Marco, a z drugiej Ani. Ten pierwszy zegar stanął, drugi nadal chodził. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Déjà vu to powieść obyczajowa z romansem w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI (wydanie drugie) 12 CZERWCA 2024

Wydanie pierwsze – Wydawnictwo NOVAE RES (08.06.2013)
Wydawnictwo ZACZYTANI, stron 370

Rafał jest lekarzem i wykładowcą etyki zawodowej, po latach emigracji próbuje na nowo ułożyć sobie życie w Polsce. Na Akademii Medycznej obejmuje stanowisko po uwielbianym przez studentów, niedawno zmarłym wykładowcy, Marcu Brzezińskim. Nieświadom przeszłości Marca wynajmuje piętro domu, w którym jego poprzednik mieszkał wraz ze swoją ukochaną, Anią. W mieszkaniu mężczyzna zastaje kota o imieniu Murano, szafę pełną sukienek, albumy wypełnione zdjęciami oraz pamiętnik. Ten ostatni szczególnie przykuwa jego uwagę. Czytając pamiętnik, coraz częściej ma wrażenie, że żyje równolegle życiem swoim i poprzednich lokatorów. Nie wie jak to się dzieje, ale pamięta wydarzenia, w których nigdy nie brał udziału, miejsca, jakich nie odwiedził, a nawet obcych sobie ludzi, a tajemnicza wenecka legenda wkracza w jego codzienność i powoli zamienia ją w koszmar… Czy Rafał spotkał kiedyś Anię? dlaczego tak ciągnie go do Wenecji? Jak zmarł Marco?

Właśnie wróciłam z pięknej podróży do Wenecji. Nie jest ważne, że byłam tam jedynie dzięki wyobraźni i opisom miejsc, a nie fizycznie, bo wydaje mi się, że byłam tam naprawdę.

Myślę, że jestem szczęściarą, ponieważ kilka miesięcy temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorskim Jolanty Kosowskiej podczas którego cały czas w tle leciały slajdy ze zdjęciami pięknej Wenecji, a ponieważ autorka uwielbia robić fotografować to widzieliśmy wszystkie miejsca opisane w książce.

Ta książka jest niesamowita, jej fabuła tak działa na czytelnika, że w pewnym momencie wydaje ci się, że tam jesteś i razem z bohaterami przebywasz zarówno na sali wykładowej wśród studentów, przechadzasz się wąskimi uliczkami Wenecji, albo siedzisz na tarasie pewnego domu i pijesz z bohaterami wino.

Nie znam nikogo innego, kto tak pięknie potrafi malować słowami i „zarażać” innych tymi obrazami.

Tu nic nie jest oczywiste i zagłębiając się w fabułę wkraczamy w świat metafizyczny, który wydaje się tak nierealny, że aż trudny do logicznego go odebrania.

(…) Nagle głos zaczął jej się niebezpiecznie łamać. Zamilkła. Odwróciła się do mnie plecami. Wlepiła wzrok w przestrzeń za oknem. Poczułem się winny. Może to błąd, że przyniosłem ten obraz. Może nie powinienem nikomu go pokazywać. (…)

Sny jednego z bohaterów są takimi obrazami, że czasami trudno odróżnić co jest prawdziwe, a co grą wyobraźni.

Nietuzinkowa fabuła przenosi czytelnika do świata… magii (?), legend, wyobraźni, ale robi to w taki sposób, że kiedy weźmiesz tę książkę do ręki, to nie potrafisz jej odłożyć, a gdy uda ci się to z jakiegoś względu zrobić, to cały czas masz w głowie tę niesamowitą historię.

Tutaj nie ma złych i dobrych bohaterów, wszystkie obecne w książce postacie są tak pozytywne, że z przyjemnością spędzasz czas w ich towarzystwie. Może dzieje się tak dlatego, że sama autorka (kto zna ją osobiście, potwierdzi moje słowa) jest taką właśnie osobą – bardzo pozytywną. Jeżeli ktoś miał okazję osobiście poznać Jolantę Kosowską ten przekonał się jakie ciepło i spokój reprezentuje swoją osobowością.

Fabuła książki z jednej strony jest dramatem, który jest podstawą całej historii. Ale tak naprawdę jest również romansem, opowieścią o pięknej miłości, którą zabiła pewna stara wenecka legenda. Chociaż… czy zabiła? A może tylko na jakiś czas uśpiła?

(…) To jakaś plątanina miejsc, czasu i przestrzeni. Wierz zawsze tylko w to, co czujesz, wszystko inne to pozory. Świat złożony jest z pozorów. Bardzo trudno w tej plątaninie odnaleźć choćby jeden konkret. (…)

Myślę, że każda miłość zasługuje na uwagę, każda miłość jest pierwsza, najpiękniejsza, najszczersza, jak śpiewała Irena Santor, dlatego ja chętnie sięgam po książki o miłości.

Ale ta historia jest inna, opisana w niej miłość jest tak niewiarygodna, że trudno sobie ją wyobrazić, Czy jest to miłość platoniczna? Czy można kochać kogoś, kogo się w życiu nie spotkało osobiście, kto występuje jedynie w wyobraźni i snach?

Napisać o tej książce, że jest piękna, to tak jakby nic nie napisać.

Oprócz świetnie wykreowanych osobowości bohaterów, dużym plusem są jeszcze piękne opisy Wenecji, którą (jeżeli ktoś nie miał okazji tam być) można podziwiać zarówno zagłębiając się w wyobraźnię lub po prostu zobaczyć na zdjęciach i filmikach jakie autorka udostępnia na grupie na Facebooku:  „Szuflada Jolanty Kosowskiej”.

Ta książka jest pełna pozytywnych emocji, ale i pełna wzruszeń.

Dziękuję Autorce za książkę i za ciekawą, pełną wrażeń podróż do Wenecji. Może kiedyś będzie mi dane zobaczyć te wszystkie miejsca na własne oczy i jeszcze raz przeżyć historię Anny i Marca.

SPOTKAMY SIĘ WE ŚNIE – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska

(…) Kolejny sennik podkreślał, że jeżeli śni się o innym mężczyźnie niż ten, z którym się jest w związku, to oznacza, że osoba śniąca czuje się zaniedbana. Coś ukłuło mnie w środku. (…)
Zdjęcia z prywatnego albumu autorki bloga

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilku lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.

Marcie Jednachowskiej mogę napisać niewiele, chociaż poznałam ją osobiście i wiem, że jest córką Jolanty Kosowskiej a książka „Spotkajmy się we śnie” jest jej debiutem, chociaż podobno napisała już kilka książek. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie, których kilku jest właścicielką. I to tyle ile mogę zdradzić. Dopowiem jeszcze, że jest bardzo sympatyczną osobą i jeżeli ktoś będzie miał okazję kiedyś być na spotkaniu z nią, to polecam.

Spotkamy się we śnie to powieść obyczajowa oparta trochę na iluzji snów.

PREMIERA 20 PAŻDZIERNIKA 2023

Wydawnictwo NOVAE RES, stron 396

Oliwia jest młodą pisarką, autorką powieści romantycznych i chociaż pisanie idzie jej tak sobie to dziewczyna odczuwa niezadowolenie ze swojego życia. Przyczyną mogą być problemy rodzinne, a także brak sukcesów literackich. Jest w związku z Czarkiem, mężczyzną, któremu daleko do bohaterów romantycznych powieści. W ich życiu wieje chłodem i to nie tylko w codzienności, ale i w łóżku. Czarek zamiast spędzać czas z ukochaną woli przebywać w swoim biurze. Aby uciec od problemów dnia, Oliwia zaczyna eksperymentować ze świadomym śnieniem co przynosi jej zapomnienie tego co dzieje się na jawie. Kiedy w którymś ze snów dziewczyna spotyka tajemniczego Mirona, jej życie zmienia się diametralnie. Coraz częściej Oliwia czeka na wieczór i na to, aby móc zagłębić się w marzeniach sennych i pobyć w towarzystwie wyśnionego mężczyzny. Czy związek Oliwii i Mirona może zakończyć się czymś pozytywnym? Komu zwierzy się dziewczyna ze swoich snów i „znajomości” z tajemniczym mężczyzną? Czy ktoś oprócz Oliwii również dąży do świadomego śnienia i spotkania w śnie kobiety marzeń?

Po tę książkę sięgnęłam z kilku powodów. Lubię czytać powieści polskich autorek i autorów, lubię „pióro” Jolanty Kosowskiej i lubię analizować sny, tak więc pośrednio sam tytuł mnie zachęcił. Lubię również poznawać nowych autorów, a że książka jest debiutem Marty Jednachowskiej, więc miałam możliwość spełnienia kilku moich „lubię” 😉

Fabuła książki jest dość specyficzna, ponieważ czytelnik ma okazję przebywać zarówno w życiu realnym głównej bohaterki jak i w jej snach, które są nie tyle ciekawe, co odrobinę kontrowersyjne.

Powieść obyczajowa przeplatana jest różnymi wątkami, które mają różny wpływ na fabułę. Znajdziemy tutaj wątek romantyczny, dramatyczny a nawet namiastkę fantazji.

W snach człowiek może przenieść się w różne miejsca, może spotkać różnych ludzi, doświadczyć mniej lub bardziej ryzykownych sytuacji a nawet spotkać istoty nadprzyrodzone lub baśniowe, ale może również przeżyć coś bardzo emocjonalnego, co odbije się na jego samopoczuciu na jawie.

(…) – To my decydujemy o tym, co dla nas jest iluzją, a co prawdą. – Miron spojrzał na mnie znacząco. – Jeśli tutaj potrafimy się uwolnić, od tego co nas trapi, potrafimy to zrobić też w prawdziwym życiu. (…)

Historia przedstawiona w książce może wydać się nieco bajkową, ale autorki poruszyły w niej wiele poważnych życiowych tematów.

Już samo połączenie świata snów ze światem jawy jest nieco enigmatyczne, ale myślę, że wiele kobiet chciałoby w swoich sennych marzeniach spotkać kogoś takiego jak Miron.

Moją uwagę przykuły trzy z wielu wątków. Jednym z nich jest związek dwojga młodych ludzi, pozornie szczęśliwych, zakochanych, ale również funkcjonujących w tym związku bardzo dla niego ryzykownie. On, skupiony na rozwijaniu firmy, rzadko obecny w domu i ona, osamotniona, często spędzająca czas jedynie sama ze sobą lub z którymś z dwójki przyjaciół. Każde z nich zatopione emocjonalnie w swoim własnym świecie. Czy taki związek ma szansę na przetrwanie?

Drugim wątkiem jest przyjaźń, a właściwie to dwie przyjaźnie. Jedną jest przyjaźń między dwoma kobietami, ale również przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Dobrze jest mieć w życiu kogoś na kogo w każdej chwili można liczyć, ale czy nie bywa tak, że człowiek ufnie polegający na związku zwanym przyjaźnią nie zauważa symptomów innych uczuć? Czy przyjaźń między kobietą a mężczyzną zawsze jest bezinteresowna, czy może jedna ze stron delektuje się tą przyjaźnią licząc na więcej?

Pozostaje jeszcze wątek snów, który z pewnością jest tym najważniejszym w fabule, ponieważ nakierowuje główną bohaterkę, sprawia, że kobieta zaczyna tęsknić za czymś, czego nie doświadcza w życiu poza snem. Czy można zakochać się w kimś wymyślonym? Czy można czuć emocje tak silne, że trzymają człowieka jeszcze długo po przebudzeniu? Myślę, że można i pewnie niejedna osoba tego doświadczyła.

(…) Dziwny dreszcz przebiegł moje ciało. Poczułam jego zapach. Pachniał zupełnie inaczej niż Czarek. Zupełnie inaczej niż jakikolwiek chłopak, który w przeszłości mnie przytulał. Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Jakby setki motyli wzbiły się w moim brzuchu do lotu. (…)

Są sny, których w ogóle nie pamiętamy i są takie, które pamiętamy tak dokładnie jakbyśmy przed chwilą obejrzeli film. Od czego to zależy? Na to pytanie potrafią odpowiedzieć jedynie specjaliści zajmujący się pracą ludzkiego mózgu funkcjonującego w fazie odpoczynku i snu.

Tej książki nie da się czytać bez emocji, ponieważ są one obecne zarówno we fragmentach, w których opisywane są senne przygody bohaterki, jak również we fragmentach odnoszących się do codziennego życia tej kobiety.

Myślę, że ta książka wiele osób skłoni do refleksji. Czasami przejmujemy się czymś na co nie mamy wpływu, dostrzegamy rzeczy nieistotne, a nie widzimy tego co może być dla nas ważne. Bezgranicznie oddając się pracy zapominamy, że istnieje jeszcze inny, równie ważny świat, w którym powinniśmy uczestniczyć z takim samym zaangażowaniem.

Jak często nie potrafimy powiedzieć co jest dla nas ważne, a co ważniejsze. Jak często mylimy sprawy błędnie oddając się czemuś co tak naprawdę nie jest zbyt istotne.

To nie jest łatwa książka, chociaż napisana pięknym stylem. Przyznam szczerze, że znając „pióro” Jolanty Kosowskiej nie potrafiłam rozpoznać wszystkich treści przez nią napisanych, chociaż były momenty, w których styl Jolanty Kosowskiej był bardzo wyraziście dostrzegalny.

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Polecam tę książkę osobom, które lubią czasami zatracić się w fabule niezbyt przewidywalnej. Ta lektura taką właśnie jest. Do ostatniej strony nie jesteśmy w stanie odgadnąć, jak się zakończy. Jest tutaj coś zagadkowego, coś romantycznego, a nawet odrobina kryminału. Myślę, że wielu osobom ta książka się będzie podobała, a kto zna już powieści Jolanty Kosowskiej ten z pewnością sięgnie i po tę powieść. Mam nadzieję, że wkrótce przeczytam kolejną książkę Marty Jednachowskiej, bardzo ciekawa jestem jej indywidualnego podejścia do fabuły.

Napisz do mnie
sierpień 2025
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/