Recenzje książek

dobra lektura

OGNIE LOTNE – Tomasz Betcher

(…) Ognie lotne – niespalone, rozżarzone cząstki materiału palnego przenoszone za pomocą wiatru i ruchów konwekcyjnych powietrza na znaczne odległości, mogące powodować powstanie nowych źródeł pożaru. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Tomasz Betcher urodził się w 1981 roku. Jest pedagogiem, socjoterapeutą, praktykiem Terapii Skoncentrowanej. Od ponad dekady pracuje z młodzieżą i dziećmi znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej. Jest z wyboru Gdańszczaninem, a do pisania inspirują go podróże. Fascynuje się kulinariami, paralotniarstwem i historią Dywizjonu. Jego książki bardzo szybko podbiły wiele czytelniczych serc.

OGNIE LOTNE to dramat obyczajowo-psychologiczny z nutką romansu.

PREMIERA KSIĄŻKI 28 STYCZNIA 2026

Wydawnictwo MIĘTA, stron 445

Damian i Karolina dorastali w domu dziecka, Każde z nich dźwigając na swoich barkach inne doświadczenia i inne blizny. Pochodzą z całkowicie różnych światów, Damian z rodziny, w której matkę bardzie interesowały alkohol i towarzystwo niż własne dziecko, a Karolina z tak zwanego „dobrego domu” w którym ojciec nie liczył się z nikim, ani z żoną, ani z dziećmi wyżywając często na córce własne frustracje. Ale Damiana i Karolinę wiele łączy. Ich drogi co jakiś czas się rozchodzą tylko po to, by mogły się przeciąć w dorosłości.  W 2025 roku. Damian postanawia wstąpić do straży pożarnej i zostać strażakiem, codziennie stawiając czoła żywiołowi. Karolina po kolejnym nieudanym związku próbuje odbudować wiarę w siebie i ludzi. Spotykają się w Tczewie, mieście, które staje się świadkiem ich walki z przeszłością i próbą zbudowania przyszłości. Czy los zbliży ich do siebie czy ich oddali? Czy traumy z dzieciństwa kiedyś przemijają i czym są tajemnicze „ognie lotne”?

Kiedy byłam na spotkaniu autorskim z Tomaszem Betcherem, który opowiadał o tej książce, to od razu wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.

Określenia „ognie lotne” czy „dzieci orchidee i dzieci mlecze”, których znaczenie autor nam wytłumaczył dodatkowo sprawiły, że postanowiłam sięgnąć po tę lekturę.

Po przeczytaniu tej książki przez kilka dni nie byłam w stanie nic o niej napisać, bo w mojej głowie fabuła buzowała jak wielki ogień w czasie pożaru.

Znając „pióro” autora byłam przygotowana na to, że nie będzie to lektura lekka, łatwa i przyjemna i zamiast relaksu otrzymam duży ładunek emocji. Ale to co czuję po przeczytaniu, to coś w rodzaju bomby emocjonalnej, która wybuchła w mojej głowie.

Tomasz Betcher porusza w swojej książce trudne i bardzo bolesne tematy. Między innymi życie dziecka w patologicznej rodzinie, w której matka zamiast zadbać o dobrostan swojego dziecka dba jedynie o własny – alkoholowy.

(…) Krzyk za nic nie chciał opuścić jego gardła. Damian próbował zaczerpnąć powietrza, a kiedy zamiast niego do płuc dostał się gorący i gryzący dym, poczuł, że to już koniec. (…)

Mamy tutaj również patologię w białych rękawiczkach, kiedy rodzic będący osobą „na stanowisku” i głową tak zwanej „porządnej rodziny” znęca się nad dzieckiem fizycznie i psychicznie wyładowując na nim własne frustracje.

Dom dziecka przedstawiony w książce okazuje się bazą spokoju dla poranionych życiowo dzieci. Dzieci, które mimo ciepła i opieki jakimi je otulano nie potrafią sobie poradzić same ze sobą cały czas czując subiektywne uczucie izolacji i odcięcia od innych. I nie potrafią temu zaradzić nawet nawiązane w domu dziecka przyjaźnie.

Bolesnym wątkiem poruszonym w tej powieści jest również depresja nastolatków, którzy próbując poradzić sobie z własnymi lękami reagują różnie. Czasami jest to bunt i ucieczka w alkohol, narkotyki, a czasami ostateczność jaką jest śmierć.

Ale autor pokazał również, że niektórym mimo rzucanych przez dolę kłód udaje się znaleźć swoje miejsce w życiu. Ich losy przeplatane dobrymi i złymi chwilami wreszcie się stabilizują. Chociaż czasami mimo stabilizacji życie nadal im dokopuje.

Ta książka jest trudna, pełna dramatycznych zwrotów, ale jej fabuła niesie w sobie namiastkę nadziei na to, że nie zawsze w życiu jest aż tak źle. Że czasami może być gorzej, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

(…) … żałoba przeżyta w ciszy, bez okazywania emocji, to jak rana zszyta bez oczyszczenia. Przez jakiś czas ładnie wygląda z zewnątrz, ale w środku zostaje ropa. I że to, co się stało w wieżowcu, tylko rozdarło starą bliznę. (…)

Świetnie wykreowane przez autora osobowości bohaterów są jedynie uzupełnieniem tak wciągającej fabuły, opartej na wyjątkowej wiedzy merytorycznej, która świadczy o tym jak porządną kwerendę autor przeprowadził, aby historia przedstawiona w powieści była bliska realizmowi.

Koniecznie sięgnijcie po tę książkę i poznajcie Damiana i Karolinę, dwoje rozbitków życiowych. Przekonajcie się sami czy kłody rzucane pod nogi przez los pozwoliły im pokonać przeszkody i znaleźć bezpieczną przystań, czy ich całkowicie zasypały.

POLECAM tę książkę całym sercem każdemu, kto ceni sobie dobrą literaturę. Myślę, że w tej powieści każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ mamy tutaj i romans, i dramat i świetnie przedstawioną pracę w straży pożarnej, jest nawet wątek medyczny.

Gwarantuję, że ta lektura nikogo nie znudzi, bo trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Dziękuję Joasi z BOOKIECIARNI (3) Facebook za to, że zorganizowała BOOKTOUR tej wspaniałej książki, a Wydawnictwo Mięta dziękuję, że mogłam przeczytać tę powieść w ramach współpracy barterowej.

ZA MASKĄ WROGA – Anna Rybakiewicz

(…) Stał przy biurku, a w ręku trzymał coś, co wyglądało na list. Gdy mnie zobaczył, wyszedł zza biurka i ruszył w moją stronę. Zatrzymał się tuż przede mną. Przez krótką chwilę po prostu stał i patrzył na mnie, oddychając nierówno, jakby ten list i chwila, w której miał mi go wręczyć, kosztowały go więcej niż chciałby przyznać. (…)

Anna Rybakiewicz jest autorką kilkunastu bestsellerowych powieści obyczajowych. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, od 2016 roku wykonuje zawód radcy prawnego. Prywatnie jest szczęśliwą mężatką i mamą dwójki dzieci. Uwielbia słuchać ludzkich historii, intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W fabułach często inspiruje się prawdziwymi wydarzeniami co sprawia, że jej powieści czyta się z zapartym tchem.

ZA MASKĄ WROGA to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 24 WRZEŚNIA 2025

Wydawnictwo FILIA, stron 399

Jest rok 1941, komendant Blumentritt przejmuje rodzinny dom Amelii, a ona, by móc w nim pozostać i ochronić swoje dziecko, zgadza się dla niego pracować. Tym samym jej największa pasja staje się narzędziem przymusu i zdrady. Jedynie malowanie pozwala jej przetrwać najgorsze chwile. Kiedy postanawia ocalić swoją żydowską przyjaciółkę, wywołuje lawinę wydarzeń, które zmieniają wszystko i prowadzą do dramatycznych wyborów. W roku 1947, Amelia będąca utalentowaną malarką, próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennym świecie i trafia do Tengeru, polskiej osady u stóp góry Meru. Spotyka tam mężczyznę, którego – jak sądziła – nigdy już nie zobaczy. Mężczyzna jest jedną wielką zagadką, ale skupuje wszystkie jej obrazy. Kim jest spotkany w Afryce mężczyzna? Czy na spalonej słońcem ziemi Amelia odnajdzie w oczach dorosłego mężczyzny chłopca, z którym przed laty łączyło ją uczucie? Jak wiele trzeba wybaczyć, by móc pokochać kogoś, kto staje się wrogiem?

Kolejna książka Anny Rybakiewicz trochę mnie zaskoczyła. Chyba pozytywnie, bo nie spodziewałam się takiego ciągu zdarzeń i takiego romansu.

Autorka po raz kolejny udowadnia jak wielką siłę ma miłość, która czerpie tę swoją siłę z tego, że kocha się nie za coś, ale pomimo czegoś. Że potrafi wybaczyć największe zło i zagoić najboleśniejszą ranę. Czy warto wierzyć w taką miłość, która potrafi i ranić i głaskać jednocześnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy potrafiłabym tak pokochać, mając świadomość jakim potworem stał się ten, którego obdarzyłam uczuciem. Ale podobno ta pierwsza, młodzieńcza miłość jest najsilniejsza.

Książka jest napisana dwutorowo, w narracji w pierwszej osobie co ja odbieram tak, jakbym słuchała czyichś wspomnień. Naprzemiennie poprowadzone rozdziały raz przenoszą czytelników do pięknych lat młodości głównej bohaterki, czasu wakacji, które spędzała z dala od domu, w majątku swojej babci. To lata beztroskiej wolności i rozkwitającej młodzieńczej wakacyjnej miłości. Miłości będącej mezaliansem, bo ona wykształcona dziewczyna z bogatego polskiego rodu i on, biedny syn alkoholika, zbyt brutalnego człowieka pochodzenia niemieckiego.

Autorka przedstawia zmiany zachodzące w ubogim niemieckim chłopcu, który dał się wciągnąć w ideologię nazistowską, aby stać się kimś ważnym. I dopiął swego, ale czy był szczęśliwy?

W innych rozdziałach przenosimy się do okresu drugiej wojny światowej, gdzie Polacy gnębieni byli albo przez Sowietów, albo przez Niemców.

Główna bohaterka z wielkiej pani z zacnego bogatego domu staje się nikim. Musi każdego dnia walczyć o przeżycie, musi nisko schylać głowę, chociaż wszystko w niej krzyczy z oburzenia i niemocy.

(…) Cela zakryła usta dłonią. Berti zaklął pod nosem. A ja stałam nieruchomo, z twarzą, która nie zdradzała niczego. Założyłam na siebie maskę. Tę samą, którą nosił on. (…)

Amelia cały czas wraca wspomnieniami do beztroskich lat młodości i do swojej pierwszej miłości – chłopca, który pięknie opowiadał jej o Afryce.

Wielu ludzi musiało w czasie wojny i po niej ukrywać się za maską kogoś kim nie byli lub nie chcieli być. Czasami ktoś musiał udowadniać innym, że jest bezwzględnym i drapieżnym potworem i tylko z dala od ludzkich oczu mógł pozwolić sobie na okazywanie uczucia, empatii a nawet słabości.

Historia miłości Amelii i „jej chłopca” jest trudna i zaskakująca. A jednocześnie jest tak skomplikowana, że trudno w nią uwierzyć.

Długo nie byłam pewna czy powinnam głównych bohaterów lubić, bo w ich osobowościach i zachowaniach cały czas coś mi zgrzytało. Raz Amelii współczułam a raz czułam do niej irracjonalną niechęć. To samo zresztą czułam do bohatera męskiego.

Jest to historia pełna emocji, historia bolesnej miłości, ale jest to również opowieść o pięknej przyjaźni, odwadze i odpowiedzialności za drugiego człowieka.

POLECAM tę powieść tym, którzy nie znają jeszcze „pióra” Anny Rybakiewicz, bo tych, którzy przeczytali chociaż jedną jej książkę zachęcać do sięgnięcia nie muszę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej pięknej historii w ramach współpracy barterowej, a Autorce dziękuję za kolejną niesamowitą opowieść.

CÓRKA CZAROWNICY – Ewelina Klimko

(…) Dziewczyna patrzyła na perłę. Jej blask przyciągał wzrok, hipnotyzował. Miała w sobie coś nierealnego, magicznego. Bała się, że zniknie, dlatego zamknęła ją w dłoni i przycisnęła do serca. Czuła ciepło i energię, które przenikały jej ciało na wskroś, tak jakby perła stała się częścią jej samej. (…)

Ewelina Klimko jest z wykształcenia psycholożką, ale po prawie dwudziestu latach pracy zdecydowała się na porzucenie zawodu, by poświęcić się pisaniu książek. Jej debiut z 2024 roku CZERWONY PAMIĘTNIK miał być jedynie rodzinną opowieścią o babci. Autorka czerpie inspiracje do tworzenia książek z rozmów z ludźmi. Jej powieści są nasycone emocjami, prawdziwymi historiami i głębokimi refleksjami nad ludzką naturą. Dzięki połączeniu pasji do pisania i doświadczenia psychologicznego, tworzy autentyczne i wielowymiarowe postacie. Potrafi w subtelny sposób poruszać trudne tematy, bliskie sercu każdego czytelnika. Podkreśla, że czytelnicy są dla niej najważniejsi, utrzymuje z nimi stały kontakt poprzez media społecznościowe. Często zdarza jej się rozmawiać z kimś na temat swoich powieści do późnych godzin nocnych.

CÓRKA CZAROWNICY to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy i historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 08 KWIETNIA 2026

Wydawnictwo SKARPA WARSZAWSKA, stron 302

Perła niesie pamięć, prawdę i odwagę — dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie.

XVII wiek. Margareta jest zwykłą młodą kobietą oskarżoną o czary. Aby uchronić córkę od spalenia na stosie jej matka przyznaje się, że jest czarownicą i bierze na siebie winę, czynów, których nie popełniła. Po śmierci matki Margareta trafia do posiadłości pewnego arystokraty jako opiekunka młodej Marii Józefy, która jako pierwsza odważyła się powiedzieć prawdę o sile i mądrości kobiet uznawanych za czarownice.
Trwa druga wojna światowa, Ewa i Greta pracują w archiwum nad odkrywaniem losów czarownic żyjących ponad dwieście lat temu, kobiet – czarownic, które mogłyby mieć wpływ na przyszłe pokolenia Niemiec. Młode archiwistki zostają uwięzione w samym sercu nazistowskiego projektu. Krok po kroku odkrywają sekret sprzed dwóch stuleci, który miał zostać pogrzebany na zawsze. Nie zdają sobie sprawy z tego jak zgubna dla nich może być ta praca, ponieważ ktoś objęty obsesją stara się odnaleźć tajemniczą perłę. Gdy w ręce kobiet wpada dziennik pisany przez młodziutką arystokratkę Marię Józefę, przy okazji poznawania losów Margarety i Marii, Ewa i Greta poznają również tajemnicę perły. Czy między lojalnością a strachem, przyjaźnią a zdradą może się zdarzyć coś co zniszczy lub wzmocni przyjaźń obu kobiet? Jak ważny jest dla kogoś relikt przeszłości?  Jaka siła została ukryta w zamkniętej w perle?

Biorąc do ręki tę książkę nie spodziewałam się, że tak mnie ona zniewoli czasowo. Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam ją czytać, przestało się liczyć wszystko co działo się wokół mnie, tak pochłonęła mnie ta historia.

Fabuła książki dzieje się w dwóch przedziałach czasowych, raz przenosimy się do siedemnastego wieku, kiedy kobieta mądra, pomocna, znająca się na ziołach i potrafiąca leczyć ludzi jak najlepsi medycy może w bezmyślny sposób być oskarżona o czary i mocą sędziów, wśród których oczywiście są mężczyźni, skazana na spalenie na stosie tylko za to, że ktoś oskarżył ją o coś, na co ona nie miała żadnego wpływu.

Okrutny, a zarazem bardzo boleśnie ukazany los kobiet szokuje i wzburza, ale wiemy od dawna, że są mężczyźni, którym przeszkadza mądrość kobiet i aby ratować własną głupotę i niemoc traktują kobiety jak pomioty niższego rzędu.

Odwaga ówcześnie żyjących kobiet była często niczym w porównaniu do władzy jaką mieli nad nimi mężczyźni. Ileż kobiet zostało uśmierconych, a przedtem skatowanych tylko po to, aby jakiś mężczyzna poczuł nad nimi władzę.

Druga płaszczyzna czasowa to okres drugiej wojny światowej, w którym dwie młode kobiety zostają oddelegowane do znajdowania w archiwach notatek i informacji odnoszących się do żyjących kiedyś czarownic. Ktoś, bardzo wysoko postawiony stara się odnaleźć powiązania z czarownicami, licząc na to, że ich siła i moc przekazywana jest w genach i kto wie, może krew, mądrość i siła płyną właśnie w jakimś ówcześnie żyjącym ważnym człowieku.

(…) Z każdym kolejnym dniem w pałacu robiło się coraz ciszej. Ale nie była to cisza zwyczajna, raczej taka, która pęcznieje od czyjejś obecności, oddechu kogoś stojącego tuż za plecami. Cienia. (…)

Jest również wątek zaginionej przed laty perły, która miała być talizmanem, siłą i mocą. Ktoś kto pragnie tę perłę odnaleźć gotów jest nawet do popełnienia zbrodni.

Ta książka i spisane w niej dwie historie, dwóch różnych przyjaźni i solidarności między kobietami to coś co, jeżeli powiem „pięknego” to tak jakbym nic nie powiedziała. Przyznam szczerze, że w napływie setek książek odnoszących się do czasów drugiej wojny światowej ta jest wyjątkowa. Pokazuje oblicze nazizmu z zupełnie innej strony.

To powieść, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej, ponieważ zarówno świetnie wykreowane postacie, a także przeplatające się ze sobą wątki, które dzieli ponad dwieście lat są jak magnes, który przyciąga i trudno jest się od niego oderwać.

To książka, która prowadzi nas od siedemnastowiecznych procesów o czary po najmroczniejsze sekrety drugiej wojny światowej.

To historia o solidarności mocniejszej niż nienawiść i przyjaźni silniejszej niż strach, odwadze i miłości.

POLECAM tę książkę całym sercem i uczciwie przyznaję, że to jedna z najpiękniejszych książek jakie w ostatnim czasie przeczytałam. Autorka bardzo miło mnie zaskoczyła, chociaż poznałam już „pióro” Eweliny Klimko.

Fabuła ciekawi i wzrusza do łez i z całą pewnością warta jest przeczytania. Myślę, że historie Margarety i Marii Józefy, oraz Ewy i Grety zostaną w mojej głowie na długo, bo to nie jest lektura z tych, o których po tygodniu się zapomina.

Dziękuję Autorce i wydawnictwu Wydawnictwo Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki w ramach współpracy barterowej i jeszcze raz GORĄCO JĄ WAM POLECAM.

NIEZIEMSKI SPADEK – Marta Obuch

(…) Krystyna Grodzieńska widziała ostatni raz swoją wnuczkę, kiedy ta miała roczek i przypominała wyglądem małą, pokraczną żabę, całą pokrytą śluzem czy raczej śliną. Cóż, nie było to najpiękniejsze dziecko na świecie. I, niestety, zgodnie z przewidywaniami wyrosło na nie najpiękniejszą kobietę. (…)

Marta Obuch to autorka komedii kryminalnych, poetka, fotograf, dziennikarka. Urodziła się w roku 1975 w Częstochowie, gdzie uczęszczała do Ogólnokształcącego Liceum Wojskowego. Po zdaniu matury zamieszkała w Katowicach. Tam ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim oraz fotografię cyfrową w Śląskiej Akademii Fotografii. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2007 powieścią Precz z brunetami! Jej książki to między innymi Odrobina fałszerstwa (2008), Diabelska ewolucja (2009), Miłość, szkielet i spaghetti (2012), Łopatą do serca (2013) oraz Szajba na peronie 5. (2014). Jest laureatką konkursów poetyckich, drukowała swoje wiersze w wydawnictwach pokonkursowych oraz w Miesięczniku Społeczno-Kulturalnym ŚLĄSK. Dwukrotnie nominowana do nagrody Pazur na Festiwalu Literatury Kobiecej ,,Pióro i Pazur’’ w Siedlcach (2013 – Miłość, szkielet i spaghetti; 2014 – Łopatą do serca: nominacja czytelniczek). Ceni sobie humor Joanny Chmielewskiej, dlatego poszła w jej ślady. Obecnie mieszka w Katowicach, gdzie uczy fotografii, prowadzi firmę fotograficzną, a w wolnym czasie pisze powieści. Uwielbia gotować i oglądać dobre filmy.

NIEZIEMSKI SPADEK, to komedia kryminalna z wątkiem romantycznym.

PREMIERA 24 WRZEŚNIA 2024

Wydawnictwo FILIA, stron 351

Hanka jest biedna, poturbowana przez los i chce tylko jednego – świętego spokoju. Gdy niespodziewanie w jej życiu pojawia się babcia, kobieta przeprowadza się do jej zabytkowej willi, ale wówczas zaczynają się prawdziwe kłopoty Hanki. Okazuje się, że babcia jest sprawna, wredna i despotyczna, willa zachwyca, ale nocą słychać w niej podejrzane dźwięki, a amatorów fortuny jest wielu i każdy chce się pozbyć konkurencji. Z kolei spadek to prawdziwa zagadka, którą Hanka postanawia rozwiązać, mimo że mieszkańcy willi jej tego nie ułatwiają. W sprawę zamieszany jest pewien trup, pewien pies i pewien kot oraz… bardzo konkretny mężczyzna, który swobodą bycia i poczuciem humoru to wprawia Hankę w zakłopotanie, to wyprowadza ją z równowagi. Czy można nagle całkiem zmienić życie? Tak. Wystarczy odnaleźć swoją nieprzyzwoicie bogatą i śmiertelnie chorą babcię i odziedziczyć po niej spadek.

Marta Obuch potrafi i rozbawić i zaciekawić tak, że gdy sięgasz po jej książkę, to nie wiesz, kiedy upłynął czas i czytasz słowo „koniec”.

Historia przedstawiona w tej lekturze to świetne połączenie komedii z wątkami detektywistycznymi.

Główna bohaterka jest osobą, której nie da się nie polubić mimo jej wielu wad. Śmiała, elokwentna i odważna zarówno w czynach jak i w mowie.

Autorka w bardzo ciekawy sposób kreuje osobowości swoich bohaterów, a świetnie pokazana postać babci to moim zdaniem jeden z atutów powieści. Polubiłam tę starszą panią, która swoimi zachowaniami raz mnie rozbawiała, a raz mocno irytowała.

Bardzo ciekawa fabuła na granicy tajemnicy i humoru napisana z taką lekkością, że książkę dosłownie pochłonęłam. Myślę, że jest tak dlatego, że znaczenie humorystyczne powieści płynnie wynika zarówno z sytuacji działania bohaterów jak i z prowadzonych przez nich dialogów.

PRZY TEJ KSIĄŻCE NIE MOŻNA SIĘ NUDZIĆ 😊

To powieść dla miłośników komedii kryminalnych, które nie przytłaczają ciężarem gatunku (tu mam na myśli głównie kryminał).

Kolejnym atutem tej powieści dla mnie jako miłośniczki zwierząt są właśnie zwierzęta, majestatyczny kot Helmut i cudowny psiak Carlos wzięty ze schroniska. Obaj zwierzęcy bohaterowie dodają lekturze pewnego rodzaju uroku oraz momentami nieźle rozbawiają, wnosząc do fabuły sporo komicznych momentów.

Myślę, że Hankę, czyli główną bohaterkę polubicie tak jak ja, bo zdobywa ona sympatię zarówno swoją determinacją i sprytem jak i poczuciem humoru.

Mnie ta powieść zachwyciła na równi z bardzo przemyślaną fabułą oraz dość specyficznym komediowym luzem, które świetnie ze sobą współgrają i równie świetnie poprawiły mi nastrój.

To książka idealna na relaks. Bawi, zaciekawia fabułą i błyskotliwymi dialogami i oczywiście bohaterami, z którymi aż chce się spędzić czas.

Tutaj mamy wszystko co powinno być w dobrej komedii kryminalnej. Jest zbrodnia i tajemnica, spisek i podejrzane konszachty. Jest zaborcza i trochę zwariowana starsza pani i jest nawet wątek miłosny.

Jeżeli szukacie książki, która na jakiś czas pozwoli się odprężyć po ciężkim dniu i na chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego, to ta lektura jest idealnym rozwiązaniem.

POLECAM całym sercem.

Dziękuję Autorce za kolejną świetną historię, a Wydawnictwu FILIA dziękuję, że mogłam tę książkę przeczytać w ramach współpracy barterowej.

ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ – Katarzyna Grabowska

(…) – Szczęście – przerwał jej. – Człowiek przede wszystkim powinien dążyć do tego, by być szczęśliwym i móc sprawiać radość innym. To proste. Pieniądze, sukces, doskonalenie może i mają jakieś tam znaczenie, ale nie stawiaj ich nigdy na pierwszym miejscu. Wszystko, co osiągniesz i tak kiedyś przestanie się liczyć. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga.

Katarzyna Grabowska jest absolwentką etnologii i stosunków międzynarodowych, doktorem nauk społecznych. Interesuje się kulturą i tradycją Dalekiego Wschodu oraz kolekcjonuje tradycyjne stroje orientalne. Od urodzenia związana jest z Łodzią, którą bardzo chętnie opisuje na kartach swoich powieści. Pisze książki z gatunku obyczaju, sensacji, a także romansu i fantasy.

ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ to powieść świąteczna.

PREMIERA KSIĄŻKI 04 LISTOPADA 2025

Wydawnictwo REPLIKA, stron 303

Park Soo Yeon jest Koreanką, Michał Nowicki jest Polakiem. Dzieli ich bardzo dużo, a połączyć może… Wigilia. Ona jest perfekcjonistką w każdym calu, zdystansowana i nieco chłodna jest specjalistką od marketingu, los sprawia, że z tętniącego życiem Seulu trafia prosto do przedświątecznej Łodzi. Firma, dla której pracuje, otwiera właśnie swój pierwszy europejski oddział, a Soo Yeon ma dopilnować, by wszystko poszło zgodnie z planem. Nie przejmuje się, że za chwilę święta, gdyż dla niej nie mają one wartości emocjonalnej traktując je jak tylko ładnie opakowany produkt, który dobrze się sprzedaje. Michał jest grafikiem z duszą romantyka, zawsze pomocny i opiekuńczy, chociaż nieco chaotyczny a zarazem bardzo rodzinny, w przeciwieństwie do Soo Yeon uwielbia święta i uważa, że najlepsze prezenty to te robione własnoręcznie. Ich dwa tak odległe od siebie światy zderzają się na tle zimowej kampanii reklamowej, a różnice kulturowe to tylko początek. Czy gdy spadnie pierwszy śnieg, a pod choinką pojawiają się niespodziewane uczucia, zacznie się historia, której Soo Yeon nie zaplanowała w swoim terminarzu? Dlaczego młodej kobiecie trudno będzie pogodzić się z porażką? Uczuciową? Zawodową? A może inną?

Książki Katarzyny Grabowskiej już na stałe zagościły w mojej biblioteczce, a kto nie zna jeszcze „pióra” tej autorki to polecam się z nim zapoznać.

W napływie książek świątecznych, które uwielbiam zdarzają się powieści mające tyle wspólnego ze świętami co wilk ma z delfinem i zdarzają się prawdziwe perełki, które od pierwszej do ostatniej strony otulają magią świąt.

Ta książka nie jest ani jednym ani drugim, ale cudowne połączenie polskich tradycji świątecznych z kulturą koreańską sprawiły, że odebrałam fabułę bardzo pozytywnie.

Autorka w bardzo ciekawy sposób pokazuje dwa światy tak różne, że można przypuszcza, że nigdy nie uda się ich połączyć. I mam tu na myśli nie tylko kulturę państw, ale i osobowości głównych bohaterów.

Ona jest zimną, samotną kobietą sukcesu, wspinającą się po szczeblach kariery zawodowej. Przez współpracowników uznawana za cyborga. Wiele wymaga od innych, ale i sobie stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Nie potrafi okazywać emocji.

Kiedy zostaje wysłana do Polski, aby zakończyć coś czego nie dokończyła jej poprzedniczka staje przed trudnym zadaniem, którego rozwiązanie tak jak żąda od niej szef może być kolejnym zawodowym szczytem, który zdobędzie.

Ale na miejscu pojawia się coś, co sprawia, że zaczynają w sercu kobiety walczyć emocje – zrobić to co podpowiada intuicja, czy zrobić to czego żąda od niej szef.

A żeby nie było łatwo, w Polsce zupełnie przypadkowo spotyka mężczyznę, który jest jej przeciwieństwem. Pogodny, empatyczny, bardzo rodzinny i uzdolniony grafik, a do tego uparty. I to ich chyba łączy, ten upór w dążeniu do celu.

Soo Yeon broni się przed uczuciem, ale okazuje się to trudne. W pewnym momencie musi podjąć decyzję – pomóc komuś tak zwyczajnie z potrzeby serca i wskazówek intuicji, czy pozostać zimną, pozbawioną uczuć pracownicą korporacji uległą naciskom szefa.

Autorka stawia między bohaterami mur, który wydaje się nie-do-pokonania, ale czy Soo Yeon i Michał odważą się go zburzyć?

Ta książka to moim zdaniem idealna lektura na długi zimowy wieczór i myślę, że wciągnie każdego czytelnika.

Trochę irytowały mnie niektóre zachowania głównych bohaterów i przyznam szczerze, że najbardziej polubiłam postać babci.

Może to taka trochę bajka, w której do końca nie wiemy, czy będą „żyli długo i szczęśliwie”, ale to z pewnością ciekawa opowieść o podejmowaniu trudnych wyborów. O tym co w życiu jest ważne i ile można zyskać, a ile stracić, gdy pójdzie się za głosem serca, albo za głosem zawodowych marzeń.

To dość nietypowy romans, pełen emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych, który pokazuje jak do różnych sytuacji podchodzą ludzie wychowaniu w dwóch różnych światach.

Ta powieść jest idealną lekturą dla tych, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą romantyzmu, trochę skłania do refleksji nad tym, czy wiemy co tak naprawdę ma w życiu prawdziwą wartość.

Polecam nie tylko na czas okołoświąteczny.

(…) Ciepła, zabawna i wzruszająca opowieść o tym, że czasem trzeba polecieć na drugi koniec świata, żeby znaleźć swoje miejsce… i kogoś, kto sprawi, że nic już nie będzie takie samo. (…)

Dziękuję Wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania książki w ramach współpracy barterowej. Książka jest tak pięknie wydana, z pięknie barwionymi brzegami, że idealnie nadaje się na prezent.

***Cytat pochodzi z książki ŚWIĄTECZNY TERMINARZ UCZUĆ wydawnictwa REPLIKA***

Napisz do mnie
czerwiec 2026
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/