Recenzje książek

czytamlegalnie

SEKRETNY DOM – Sabina Waszut

(…) Te dzieci były pod najlepszą opieką. Lebensborn zrobi wszystko, aby porzucone pisklęta trafiły do nowych gniazd. Zganiła samą siebie za te ukłucia żalu, które odczuwała, patrząc na okna drugiego piętra. Powinna przestać myśleć o smutnej dziewczynce, powinna wiedzieć, że mądrzejsi od niej robią wszystko, aby wyrosła na kobietę godną zaszczytu bycia Niemką. (…)

Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga

Sabina Waszut urodziła się w 1979 roku na Górnym Śląsku, w Chorzowie. Jest związana z Grupą Literyczną „Na Krechę”. Publikowała między innymi w Magazynie Materiałów Literackich „Cegła” oraz w „Śląskiej Strefie Gender”. Jest nie tylko pisarką, ale również recenzentką, organizatorką spotkań literackich oraz propagatorką śląskiej kultury. W styczniu 2013 nakładem wydawnictwa Anagram weszła na rynek książka „Isabelle”, której jest współautorką. W październiku 2014 ukazała się powieść „Rozdroża”, która zdobyła Główną Nagrodę w kategorii Pióro na Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach, oraz została nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus.

Sekretny dom to pierwsza część serii „Matki Rzeszy”, powieść obyczajowa z historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI 08 MARCA 2023

Wydawnictwo KSIĄŻNICA
stron 304

Od 1936 roku Niemcy zakładali ośrodki dla kobiet i dzieci, gdzie miano wychowywać dzieci na idealnych aryjczyków. Sekretny dom opowiada o jednym z takich miejsc, do którego trafiła oczekująca narodzin dziecka młoda kobieta. Kiedy Ruth stanęła przed monumentalnym budynkiem dawnego szpitala w Kunzendorfie, miała głowę i serce przepełnione ideami Rzeszy, które wpajano jej od dziecka. Wierzyła w Trzecią Rzeszę i dumnie przyjęła zadanie, jakie Himmler z Hitlerem wyznaczyli niemieckim kobietom. Była dumna z tego, że może urodzić dziecko i pomóc w wychowaniu go na porządnego aryjskiego obywatela i wojownika. Jednak będąc w ośrodku odkrywa smutną prawdę dotyczącą dzieci, a tygodnie spędzone w domu matek weryfikują jej wyobrażenia. Kiedy poznaje Tobiasa Krausa, syna naczelnika miejscowego biura NSDAP, odkrywa mroczną stronę programu Lebensborn. Czy do tej pory wierzyła w ideologię dobra i sukcesu? Czy w Kunzendorfie znajdzie upragniony spokój? Czy zobaczy jeszcze ojca swojego dziecka? Jakie tajemnice skrywają w sobie mury ośrodka Lebensborn?

Po tę książkę Sabiny Waszut sięgnęłam z czystej ciekawości, ponieważ prawie w tym samym czasie ukazała się moja książka „Pamięć dla Heleny” również fabułą odnosząca się do tego samego tematu, byłam ciekawa jak ośrodki Lebensborn ukazała autorka tej powieści.

I od razu na wstępie napiszę, że bardzo mi się książka Sabiny podobała i będę ją polecała każdemu. Nasze książki różnią się podejściem do ośrodków Lebensborn, w mojej książce jest młoda Polka, która tak właściwie trafiła do ośrodka przypadkowo, ale wciągnięta w machinę ideologii boleśnie przeżyła pobyt. Natomiast bohaterką książki „Sekretny dom” jest młoda, ciężarna Niemka, która dobrowolnie postanowiła zamieszkać w ośrodku do czasu rozwiązania. Każda z tych kobiet inaczej patrzy na to co dzieje się w ośrodku i każda ma inne przekonania.

Ruth, mimo wpojonych jej od dziecka wartości niemieckich nawet nie przypuszcza, że to w co wierzy może być czymś złym. Przecież Himmler i Hitler to mężczyźni, którzy chcą dla Rzeszy tylko samego dobra. Jak można myśleć inaczej? Niestety, dziewczyna w pewnym momencie bardzo się rozczarowuje i długo nie może uwierzyć, że to co do tej pory kochała, to co było celem jej życia i to co uważała prawie za „święte” okazało się kłamstwem.

Ideologia ośrodków Lebensborn potrafiła namieszać w głowach młodych kobiet, one zachodziły w ciążę nie dla siebie, czy dla swojego męża czy partnera, ale dla Führera, dla Niemiec. Były dumne z tego, że mogą urodzić czysto aryjskie dziecko.

Niestety przeżywały też szok, kiedy okazywało się, że dziecko rodziło się z wadami, niepełnosprawne, chore. Czy przeżywały odebranie im tego dziecka? Zapewne jedne z nich wierzyły, że niemiecka medycyna zrobi wszystko, aby to dziecko ratować i nawet nie brały pod uwagę tego, że ich syn czy córka, które im odebrano w chwili wykrycia defektu zostało skazane na śmierć.

Niemieckie kobiety bezkarnie zachodziły w ciążę z niemieckimi mężczyznami niebędącymi ich mężami czy życiowymi partnerami, bo przecież to nie była zdrada, to było poświęcenie dla dobra Rzeszy.

(…) – I czemu się pani tak dziwi? – W głosie Brygid dało się słyszeć nerwowość. – Życia pani nie zna. Trzeba brać to, co los przynosi. Czy to moja wina, że żona Franza nie mogła mieć dzieci? Ja mu dam trójkę, czwórkę, a może jeszcze więcej. Niech pani zobaczy jakie mam biodra. Idealne do rodzenia.

Kiedy Ruth odkryła prawdę odnoszącą się do dzieci nie niemieckich, teoretycznych sierot przeżyła szok, ale jak można uwierzyć, że ktoś chce skrzywdzić te dzieci skoro cały czas wierzy się w to, że polityka Lebensborn jest czystym dobrem.

Autorka w piękny sposób pokazała zmiany zachodzące w myśleniu młodej Niemki, kobiety, dla której zrozumienie tego, co dzieje się w ośrodku na tak zwanym zapleczu sprawiło nie mały problem.

Pięknie wykreowane osobowości bohaterów sprawiły, że fabuła stała się jeszcze ciekawsza. Przyznam szczerze, że polubiłam kilka postaci występujących w książce. Z pewnością dużą sympatię poczułam do Tobiasa, mężczyzny, który mógłby być wzorcowym Niemcem między innymi dzięki ojcu będącym ważną figurą NSDAP, ale tylko się na takiego kreował. W głębi serca był bardzo uczuciowym i empatycznym młodym człowiekiem, który zrobił wiele dobrego dla… może tego jednak nie zdradzę.

(…) Ruth poczuła narastającą w niej złość. Wielokrotnie się zastanawiała nad tajemnicą dzieci z drugiego piętra. Podczas pobytu na Sali położnic analizowała różne możliwości, ale nawet nie otarła się o prawdę. Domyślała się, dlaczego. W jej umyśle Niemcy zawsze działali z dobrych pobudek. Wszystko, co robił Hitler, było właściwe, choć czasem wymagało pewnych poświęceń. (…)

Sposób narracji (bardzo płynnej i dramatycznej) jaki prowadzi Sabina Waszut w połączeniu z ciekawą i dotąd mało znaną tematyką odnoszącą się do ośrodków Lebensborn sprawia, że książka wciąga od samego początku i trzyma w napięciu aż do końca.

Akcja książki nie goni, nie ma nagłych zwrotów, ale z całą pewnością nie można się przy tej lekturze nudzić. Autorka stwarzając fikcję w wielu miejscach podpiera ją faktami historycznymi co wpływa na wiarygodniejszy obraz całej fabuły.

Mamy okazję również zaobserwować zmiany jakie dokonują się w głównej bohaterce, często robiąc jej w głowie niezły bałagan emocjonalny.

Niemcy pokazani są tutaj zarówno jako typowi, źli ludzie, ale również są tacy, którzy są ich przeciwnikami. Nie każdy Niemiec czy Niemka żyjący w czasie drugiej wojny światowej musieli być złymi ludźmi. Byli wśród nich również tacy, którzy nie zgadzali się z polityką Führera. Po cichutku robili rzeczy, które działały na szkodę ich kraju, ale przecież czynili samo dobro, często narażając przy tym życie tak jak Tobias i osoby z jego organizacji.

Myślę, że nie powinno się przejść obojętnie obok tej książki, bo pokazuje nam prawdę, o której wciąż jeszcze za mało jest informacji. Większość myśląc „wojna” wspomina obozy koncentracyjne, powstanie w Warszawie, walki na frontach, a mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kobiety były narzędziami tej wojny, narzędziami faszystowskich Niemiec, maszynami do rodzenia idealnych aryjczyków, zaślepiane faszystowską propagandą.

To piękna opowieść o tym, że i w narodzie niemieckim były osoby gotowe narazić swoje życie po to, aby chronić najbardziej bezbronnych, czyli dzieci często porywane rodzicom tylko dlatego, że ich wygląd odpowiadał idealnie do pomysłu jaki stworzył Himmler.

Polecam tę książkę całym sercem nie tylko osobom lubiącym tematykę wojenną. Osoby, które przeczytały moją „Pamięć dla Heleny” z pewnością zauważą, że chociaż tematyka jest podobna, to pokazana z dwóch różnych punktów widzenia.

POTŁUCZONA FILIŻANKA – Anna Kasiuk

(…) Mogłabym przysiąc, że monotonia naszego życia powoli wykańczała nie tylko nasz związek, ale i rodzinę. Tak naprawdę nie przypominam sobie, kiedy ostatnio dokądś wspólnie wyjechaliśmy. (…) To chyba praca rekompensowała nam pustkę i samotność, które powoli, acz skutecznie pozbawiały nas chęci i kontynuowania walki o związek, który niegdyś stanowił całe nasze życie. (…)

Anna Kasiuk jest autorką powieści obyczajowych i erotycznych. Jej debiutancka powieść „Piąte – nie zabijaj” zajęła III miejsce w plebiscycie zorganizowanym przez pismo „Fanbook” na najlepszą książkę 2014 roku. Zakochana w Mazurach, o których nie tylko pisze, ale i mówi z czułością, zabierając czytelników do świata zawiłych i pełnych wnikliwości powieści. Nie boi się poruszania kontrowersyjnych tematów. Jej powieść „I będę cię kochać aż do śmierci” została okrzyknięta przez serwis granice.pl najlepszą książką na wiosnę 2022 roku.

Potłuczona filiżanka to powieść obyczajowa z nutką erotyki i dużą dawką wątku psychologicznego.

PREMIERA KSIĄŻKI 07 WRZEŚNIA 2022

Wydawnictwo DLACZEMU
stron 302

Sonia ma 21 lat, jest jedynaczką. Młoda kobieta ma rożne sposoby na uzyskanie spokoju i przyjemnego zdystansowania, które pomagają jej pokonać ułomności choroby. Ostatecznie nic jednak nie równa się z komfortem, który daje jej wyobraźnia. Sonia uwielbia tworzyć własną wersję rzeczywistości. Wraz z wykryciem choroby Soni, małżeństwo jej rodziców zaczyna się rozpadać. Matka obsesyjnie walczy z chorobą, a ojciec stara się jej nie tolerować, natomiast sama Sonia doskonale wie jak manipulować matką i odgrywać się na ojcu. Schizofrenia i napięta atmosfera w domu skutecznie popychają dziewczynę do życia we własnej rzeczywistości. Czy naruszona przez kolegę ze studiów przestrzeń pozwoli dziewczynie na otwarcie się na uczucie, czy wręcz przeciwnie, pogłębi jej chorobę? Jak wielkie zmiany powstaną w zachowaniu Soni, kiedy będzie próbowała poddać się życiu?

Po książki Anny Kasiuk sięgam z pewnego rodzaju dystansem, wiem, że nie są to książki lekkie, łatwe i przyjemne, ponieważ autorka często porusza w nich trudne tematy, ale styl jakim pisze jest na tyle lekki, że książkę czyta się błyskawicznie, chociaż z dużą dawką emocji. Sięgając po jej kolejną powieść miałam świadomość, że czeka mnie swoista podróż emocjonalna.

Poruszony w fabule temat choroby, nie jest mi obcy, a jednak za każdym razem, kiedy o nim czytam, to czuję nieco skołowana uczuciowo.

Czytając tę książkę próbowałam zdać sobie sprawę z tego, jak trudne musi być życie osoby chorej, gdzie emocje często muszą walczyć z normalnym funkcjonowaniem. Ale trud życia nie dotyczy tylko osoby dotkniętej chorobą, ten trud ponoszą również bliscy, którzy na co dzień muszą funkcjonować w świecie często oderwanym od rzeczywistości.

To niezwykle wciągająca historia, która otwiera w czytelniku głębię przemyśleń.

Niezwykle poruszająca walka matki o „normalność” dla córki zamkniętej w swoim świecie schizofrenii. Jak wiele potrafią przejść rodzice, aby pomóc swojemu dziecku?

Autorka bardzo rzetelnie podeszła do tematu ukazując chorobę z punktu widzenia kilku osób. Zaburzenia psychiczne to trudny temat, ale Anna Kasiuk, moim zdaniem świetnie sobie z nim poradziła. Myślę, że wiele osób dzięki tej książce inaczej spojrzy na chorobę i na ludzi nią dotkniętych, bo fabuła pozwala na większe zrozumienie problemu schizofrenii.

Sonia żyje w swoim świecie, rozmawia ze swoim alter ego traktując go jak najlepszego przyjaciela, a może nawet kogoś więcej, ponieważ bywa, że w trakcie „spotkań” z nim dochodzi do bardzo intymnych i erotycznych sytuacji.

(…) – Ale go nie ma! – krzyknęłam i zamaszyście odwróciłam się w stronę pokoju. Oczywiście, że nie dostrzegam mojego wiernego przyjaciela, ale wystarczyła mi sama świadomość jego obecności. W moim pokoju, którego ściany pomalowałam na czarno, wystarczyło tylko zgasić światło, by ogarnął go mrok. (…)  

Matka chorej dziewczyny podjęła decyzję samodzielnego jej leczenia, nie wiem czy było to słuszne posunięcie, ponieważ bliska osoba patrzy na problem choroby w zupełnie inny sposób niż specjalista będący osobą obcą.

W książce dominuje relacja matki z córką, chociaż moim zdaniem nie jest ona dzieląca równo w obie strony. Jest manipulacją i oddaniem. Natomiast ojciec dziewczyny zostaje jakby zepchnięty na margines problemu. Ale czy jest to wynikiem tego, że on problem choroby odbiera inaczej niż matka?

(…) Wreszcie dostrzegłam nadzieję. Piotr się poddał. Uległ zaskakującej go rzeczywistości i stracił zapał, z jakim walczył niegdyś o naszą rodzinę. A stało się tak dlatego, że jego uporządkowana rzeczywistość, jakże przewidywalna, zafundowała mu rollercoaster w postaci choroby córki. (…)

Bardzo podobał mi się wątek romansu, który pokazuje, że uczucie może dotknąć w każdym miejscu i każdym czasie i nie zwraca uwagi na niedogodności.

Książka, mimo iż porusza trudne tematy (bo mamy w niej nie tylko chorobę, ale i zdradę) napisana jest lekkim stylem.

Pikanterii dodają sceny erotyczne, które jednak nie mają większego wpływu na odbiór fabuły.

Historia przedstawiona w książce jest krucha jak porcelanowa filiżanka i tak jak rozbite naczynie można posklejać, chociaż potem już nie będzie wyglądało tak pięknie jak wcześniej, tak ludzkie życie może się „potłuc i posklejać”, ale czy sklejone będzie miało szansę być perfekcyjne?

MALEŃKA – Anna H. Niemczynow

(…) Pragnęła, by widział w niej kobietę silną, niezależną i pewną swojej nieskalanej kobiecości. Już się nadziękowała za ochłapy uczuć. (…)

Anna H. Niemczynow urodziła się w 1982 roku. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2007 powieścią „W maratonie życia”. Studiowała nauki polityczne, prawo administracyjne i pedagogikę na Uniwersytecie Szczecińskim. Po uzyskaniu dyplomu pracowała jako urzędnik państwowy. Jest ceniona za autentyzm, odwagę i szczerość. Po latach emigracji wróciła do Polski i obecnie mieszka w podszczecińskiej wsi, gdzie w zaciszu domowego ogniska powstają kolejne jej książki.

Maleńka to powieść obyczajowa z dużą dawką dramatu, nutką romansu i wątkami psychologicznymi.

PREMIERA KSIĄŻKI 31 MAJA 2023

Wydawnictwo LUNA
stron 414

Zofia z zawodu jest tłumaczką. W życiu osobistym ma za sobą nieudane małżeństwo i córkę z tego związku. Jej kolejne małżeństwo ma być spełnieniem kobiecych marzeń, ale mąż nie do końca akceptuje pasierbicę i pomimo starań nie udaje mu się tego ukryć. Gdy córka Zofii kończy 18 lat, mama postanawia zabrać ją na niezapomniane wakacje i bajeczną podróż po Stanach Zjednoczonych wydając na to oszczędności swojego życia. W podróż marzeń, która miała być przygodą dla matki i córki nieoczekiwanie wkracza przystojny, młody lekarz, któremu nie przeszkadza, że Zosia jest mężatką, kobietą starszą od niego o prawie dekadę i ma dorosłą córkę. Czy Zofia pozwoli sobie na spontaniczny romans, czy spotkanie młodego lekarza zakończy jej niezbyt udane małżeństwo? Jak mocno można kochać swoje dziecko i ile jest się w stanie dla niego poświęcić? Jak silna jest potęga intuicji i czy powinniśmy jej bezgranicznie ufać?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny H. Niemczynow wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. I chociaż książka nie należy do lekkich, łatwych i przyjemnych, tu mam na myśli oczywiście fabułę, to lekki styl jakim pisze autorka sprawia, że czyta się ją bardzo przyjemnie.

Główna bohaterka jest kobietą „po przejściach”, która nie chce, albo nie potrafi zaakceptować nowego związku, cały czas dopatrując się w nim negatywów. Obsesyjnie zakochana w córce, podwójnie, a może nawet po wielokroć przeżywa każdy negatywny impuls skierowany w stronę córki.

Muszę przyznać, że odrobinę irytowała mnie ta obsesyjna miłość, a już z całą pewnością irytowało mnie traktowanie osiemnastoletniej kobiety jak „maleństwa”. Ale wiem, że niektóre matki tak właśnie kochają swoje dzieci.

Sama jestem matką i cieszę się i doceniam dorosłość moich dzieci z dumą patrząc jak radzą sobie w życiu. Już na etapie ich nastoletniości przestałam je traktować jak moje małe dzieci i chociaż tęsknię za tym czasem, kiedy maleńkie rączki otulały moją szyję, to przecież nie mogę ich całe życie traktować jak maluchy.

Życie głównej bohaterki to wzloty i upadki, myślę, że dramatyczna przeszłość (trudne relacje z ojcem, pierwszy mąż alkoholik) zbudowała w niej pewnego rodzaju zaporę. Wychodząc drugi raz za mąż, bardziej odbierała negatywne zachowania męża i całego związku niż to co było w tym pozytywnego. We wszystkim co robił mąż dopatrywała się czegoś złego. Zamiast doceniać to jak ją traktował, prawił komplementy, obsypywał kwiatami, ona jedynie widziała go flirtującego z innymi kobietami. Okazjonalne wypicie alkoholu traktowała przez niego jak niesubordynację i złośliwość wobec niej.

(…) Alkohol, w odczuciu Zofii, zawsze wszystko psuł. Zawsze. Kiedy tylko się pojawiał, ludzie tracili rozum. Rozum tracił tata, rozum tracił brat Zofii, który w dorosłym życiu również się pogubił, rozum tracił Szymon i potem Leon. Zofia nienawidziła alkoholu. (…)

Z jednej strony jej się nie dziwię, bo trauma po mężu alkoholiku i ojcu, który pasem wymuszał posłuszeństwo z pewnością spowodowały, że rany psychiczne mocno zakorzeniły się w sercu i umyśle, ale z drugiej strony nie wszystko co kojarzy się ze złem, jest bezgranicznie złe.

Nie czując się w pełni szczęśliwa w drugim małżeństwie, Zofia stawia wszystko na jedną kartę i spontanicznie robi coś, co w przyszłości może mieć bardzo opłakane konsekwencje. Czy należy ją za to potępić, czy raczej jej współczuć, że impulsywnie zapragnęła być przez chwilę szczęśliwą.

(…) Po raz pierwszy w życiu Zofia obawiała się, że straci nad soba panowanie i zrobi coś głupiego, czego potem będzie żałować. Na przykład dotknie go w sposób, w jaki nie powinno dotykać się mężczyzny, którego zna się raptem od kilku dni i który gdyby miał o kilka lat mniej, w zasadzie mógłby być jej synem. (…)

W każdym związku, w każdej relacji są dobre i złe chwile, ale przecież warto walczyć o te dobre, bo wszystko przemija i jak wygra się z dobrym, to zło pójdzie w zapomnienie.

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: o czym, lub o kim jest ta książka? Z pewnością jest to lektura o kobiecie marzącej o szczęściu, to opowieść o miłości, może trochę trudnej, ale szczerej, to książka o nadziei i przebaczeniu.

(…) Czuła się piękna, chociaż na jej szyi nie było pereł jak wówczas, gdy stroiła się na wspólne wyjścia z mężem. Człowiekowi, który trzymał ją w ramionach, cała otoczka związana z szykownym strojem była zbędna. (…)

Nie ukrywam, że po przeczytaniu tej powieści naszły mnie różnego rodzaju refleksje i chociaż nie polubiłam zbytnio głównej bohaterki za jej obsesyjne traktowanie dorastającej córki jak małego dziecka, to cały czas jej kibicowałam. Chciałam, aby znalazła szczęście nie szukając go tam, gdzie go nie było. Czy jej się to udało? Przeczytajcie sami.

Autorka zabiera czytelników w piękną podróż po Stanach Zjednoczonych, malowniczo opisując miejsca, w których przebywały bohaterki, ale zabiera również w podróż do emocjonalnego wnętrza kobiety, która kocha za bardzo, marzy o zwykłym szczęśliwym życiu i szuka prawdziwej, szczerej miłości.

Myślę, że jest to książka zarówno dla pań jak i panów, każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Dziękuję Autorce za chwile pełne emocji jakie spędziłam podczas czytania, a Wydawnictwu LUNA dziękuję, że mogłam poznać kolejną polską autorkę i przeczytać jej książkę w ramach współpracy barterowej.

ZA LASAMI – Monika Litwinow

(…) Dopiero teraz dostrzegł, że nie jest to nóż z jego kuchni, a co gorsza, był ubrudzony jakąś ciemnoczerwoną substancją. Zaczęło do niego docierać, że najprawdopodobniej właśnie ważą się jego losy. Będzie musiał negocjować z diabłem, by móc znów zobaczyć córkę. (…)

Targi Książki Warszawa 2022
Zdjęcie z prywatnego albumu autorki bloga

Monika Litwinow-Cieślewicz urodziła się w 1986 roku. Z wykształcenia jest doktorem nauk pedagogicznych. Jest założycielką Centrum Terapii i Edukacji Bajarnia. Na co dzień zajmuje się terapią z psami, bajkoterapią i jogą dla dzieci. Wykłada na Państwowej Uczelni Stanisława Staszica w Pile. Pisanie jest naturalną formą wyrazu autorki od dnia, w którym jej rodzice wręczyli jej pierwszy pamiętnik. Pełni funkcję redaktorki naczelnej czasopisma metodycznego dla kynoterapeutów „Zajęcia z Psem”, a od 2019 roku regularnie publikuje bajki terapeutyczne w miesięczniku „Wychowanie w Przedszkolu” oraz „Zajęcia z psem”.

Za lasami to kryminał.

PREMIERA KSIĄŻKI 05 STYCZNIA 2022.

Wydawnictwo OBLIVIO
stron 347

W niewielkim lasku pod Koninem okoliczny mieszkaniec odnajduje zwłoki nastolatki. W tym samym czasie w mieście pojawia się uciekinierka ze szpitala psychiatrycznego skazana za próbę zabójstwa własnego dziecka. Artur Gawron, leśniczy z licencją prywatnego detektywa, postanawia zająć się sprawą śmierci dziewczyny, kiedy przy zwłokach policja znajduje znany mu przedmiot. W niedługim czasie znalezione zostają kolejne zwłoki. Zabójca umieszcza przy nich motywy bajkowe, a swoje ofiary charakteryzuje na postacie z bajek. Ile dziewcząt jeszcze znajdzie leśnik i policja? Kto i dlaczego zabija dziewczynki z niepełnych rodzin? Czy ze śmiercią nastolatek ma coś wspólnego kobieta-uciekinierka z zakładu psychiatrycznego?

Dawno nie czytałam tak świetnie poprowadzonego kryminału, mój zachwyt jest podwójny, ponieważ książka ta jest debiutem autorki i jak na debiut to jest rewelacyjna.

Fabuła od pierwszych stron trzyma w napięciu do tego stopnia, że nie chce się odłożyć książki nawet na chwilę.

Zapewne wielu ludzi słyszało o bajkopisarzach, ale czy równie znana nam jest bajkoterapia? W tej książce mamy dość nietypową bajkoterapię polegającą na uwolnieniu kogoś od traum, upokorzeń i bólu i przeniesienie go w świat szczęśliwego snu. Jak się można domyślać, tym szczęśliwym snem jest śmierć.

Morderca działał dość specyficznie i prezentował swoje ofiary jako bajkowe bohaterki. Czym się kierował wybierając dziewczynki. Zabite 12-13 latki, po śmierci stawały się znanymi postaciami z bajek. Był więc Czerwony Kapturek, Kopciuszek, Śpiąca Królewna i inne.

(…) Artur bał się o swojego dawnego wychowanka. Tym bardziej czuł, że musi zająć się tą sprawą i czym prędzej odnaleźć prawdziwego mordercę. W kieszeni miał zdjęcie z fotopułapek, wieczorem obejrzy je z Kubą bez czekania na nakaz. (…)

Policja miała niezłą zagwozdkę, aby rozszyfrować tok myślenia mordercy.

Ciekawie skonstruowana intryga kryminalna, to główny walor tej powieści. Wartka akcja przynosząca z każdym kolejnym rozdziałem kolejne tropy nie pozwala na zobojętnienie czytaniem. Tu nie ma czasu na nudę, cały czas coś się dzieje.

Świetnie wykreowane postacie bohaterów, to kolejny plus dla powieści, a wiadomo, że gdy mamy interesującą fabułę i ciekawe osoby występujące w niej, to trudno jest się od takiej lektury oderwać.

Myślę, że autorce należy się głęboki ukłon za research jaki zrobiła na potrzeby powieści. Mam tu na myśli zarówno świetnie odzwierciedloną pracę policji jak i leśnictwa czy harcerstwa. Bez tej wiedzy, którą wplotła w fabułę i w swoich bohaterów, powieść z pewnością byłaby zupełnie inna, może nawet nieco nudnawa.

Na uwagę zasługuje również styl jakim pisze Monika Litwinow, książki napisane ładnym stylem czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Czytając tę powieść, trudno mi było uwierzyć, że jest to debiut.

(…) Kiedyś myślał, że jest twardym, gruboskórnym mężczyzną ze względu na syf, w jakim żył jako dziecko, i że widok ciała go nie powali. Obraz rozpłatanego brzucha dziecka wprawił go w odrętwienie. Po wezwaniu odpowiednich służb wrócił pod leśniczówkę, aby zaprowadzić ich na miejsce zdarzenia. Jedyne o czym myślał, to butelka alkoholu. (…)

Prawie każdy rozdział kończy się pewnego rodzaju niewiadomą, co wzbudza w czytelniku większą ciekawość i może dlatego właśnie trudno jest tę książkę odłożyć. Mnie fabuła do tego stopnia wciągnęła, że skończyłam czytać około godz. 3 w nocy.

Od samego początku, aż do końca czuje się narastające napięcie. Oczywiście pewien wątek powieści kończy się bardzo zagadkowo i chociaż wyjaśniła się sprawa odnosząca się do zamordowanych dziewczynek, to pewne wątki wciąż są pod znakiem zapytania.

A ponieważ jest to część 1, to ja dość niecierpliwa czytelniczka już mam ochotę przeczytać część 2.

To kawał dobrej lektury, POLECAM! nie tylko miłośnikom kryminałów.

LALKI Z GETTA – Eva Weaver

(…) Ile przygód przeżył ten dziadkowy płaszcz! Najpierw ukrywał dzieci, których serduszka biły tak szybko jak u małego zajączka, a teraz zaznawał chłód stali. Za każdym razem świadkami tych transportów były lalki, które stały się moimi powiernikami i towarzyszami w tej grze na śmierć i życie. (…)

Eva Weaver jest pisarką, terapeutką i artystką, często odwołującą się w swojej pracy i twórczości do kwestii przynależności oraz dziedzictwa historycznego. Podobnie jak wielu Niemców, zmaga się z ciężarem II wojny światowej – i to właśnie z tych uczuć zrodziła się książka „Lalki z getta”. Obecnie autorka pracuje nad kolejną powieścią.

Lalki z getta to dramat obyczajowy z historią wojenną w tle.

PREMIERA KSIĄŻKI (wydanie drugie) 10 LUTY 2022 (pierwsze wydanie 23 kwietnia 2013)

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
stron 383

Mika jest żydowskim chłopcem mieszkającym w warszawskim getcie.  Na początku wojny chłopiec odziedziczył po swoim zamordowanym przez Niemców dziadku, płaszcz i kolekcję pacynek ukrytą w kieszeniach płaszcza. Dzięki lalkom i swoim zdolnościom zaczyna wystawiać teatrzyki lalkowe, dzięki którym pomaga nie tylko dzieciom oderwać się od wojennej rzeczywistości i chociaż na chwilę zapomnieć o potwornościach jakie miały miejsce za murami getta. Pewnego dnia chłopiec zwraca uwagę Niemców, za sprawą jednego z nich musi zapewnić rozrywkę niemieckim żołnierzom, a tym samym walczyć o honor i przetrwanie. Jedna z pacynek Miki trafia do Maxa, niemieckiego żołnierza, którego przeżycia w Polsce i w syberyjskim gułagu ukazują wojnę z innej perspektywy. Dlaczego Max zwrócił uwagę na żydowskiego chłopca? Czy Mika i Max przeżyją wojnę i odnajdą się po jej zakończeniu? Co stanie się z Maxem i Miką po wyzwoleniu Warszawy?

Książka ta trafiła w moje ręce dzięki poleceniu przyjaciółki. Powiedzieć o tej książce, że jest piękna, to jakby nie powiedzieć nic.

Jedna z moich przyjaciółek napisała kiedyś na Facebooku, żeby koniecznie tę książkę przeczytać, bo jest cudowna. Dużo czasu zajęło mi znalezienie tej lektury, ponieważ pierwsze wydanie było dostępne jedynie na Allegro w kosmicznej cenie, a drugiego jeszcze nie było. Na szczęście wydawnictwo zdecydowało się wydać wznowienie i wreszcie udało mi się zdobyć książkę.

Myślę, że jest to książka, którą warto mieć w swojej biblioteczce i ja z pewnością ją do mojej zakupię. Jestem pewna, że kiedyś do niej wrócę, ponieważ dosłownie mnie zauroczyła. To książka z tych, których się nie zapomina.

Fabuła opowiada o holokauście, o tym jak żyli i funkcjonowali ludzie zamknięci w warszawskim getcie. Ale nie to jest głównym wątkiem, tym co jest w fabule najważniejsze to przejmujący i wzruszający obraz wojny widziany oczami żydowskiego chłopca i jednego z jego prześladowców, człowieka zmuszonego do uczestnictwa w wojnie mimo swoich przekonań co do wojennej polityki.

To ciekawe i wnikliwe studium ludzkiej odwagi, empatii i przebaczenia.

Z pewnością wojna wyzwoliła w ludziach głównie strach i poczucie winy, a w innych agresję i poczucie władzy, ale w obrazie tego wszystkiego czasami widoczna była zwykła ludzkość.

Książka składa się z trzech części. Główny bohater pierwszej części opowieści o lalkarzu z getta to zwyczajny chłopiec, który zbyt szybko musiał dorosnąć i wziąć na swoje barki odpowiedzialność za innych.

W ciszy swojego lalkarskiego pomieszczenia, w towarzystwie własnoręcznie zrobionych pacynek, próbował na chwilę zapomnieć o okrucieństwach wojny.

Pokazując czytelnikowi bolesny i prawdziwy obraz getta, autorka wspomina o miejscu, w którym mimo ograniczeń próbowano leczyć małe żydowskie dzieci. Wspomina również o sierocińcu prowadzonym przez Jana Korczaka i o dzieciach, które za sprawą lalkarza potrafiły odnaleźć w tym trudnym i brutalnym świecie odrobinę radości.

(…) I te wszystkie dzieci! W łachmanach, bose, ze zmierzwionymi włosami, z malutkimi twarzyczkami pokrytymi warstwą brudu. Siedziały osowiałe u boku rodziców, tuliły się jedno do drugiego. Takie duże oczy w takich małych twarzach! (…)

Jednym z głównych bohaterów jest… płaszcz, który Mika dziedziczy po swoim dziadku. Płaszcz niezwykły, kryjący w sobie mnóstwo kieszeni i zakamarków, będący nawet schronieniem dla malutkich żydowskich dzieci wynoszonych z getta na stronę aryjską. To właśnie chłopiec odkrył schowane w nim, wykonane przez dziadka pierwsze pacynki.

Lalki pozwalają nie tylko dzieciom na chwilę zapomnieć o koszmarze wojny, pomocny w tym jest talent chłopca, z ochotą i pasją wystawiającego przedstawienia.

(…) Frontowe drzwi zostały zabite deskami, jak gdyby ktoś chciał je zakneblować. Wpatrywałem się w zabarykadowane wejście, jakbym mógł uzyskać w ten sposób jakiekolwiek odpowiedzi. Podbiegłem bliżej i próbowałem zrywać deski, dostać się do środka, chociaż wiedziałem, że to wszystko na nic. (…)

Jak już wspomniałam wcześniej, powieść składa się z trzech części. W jednej głównym bohaterem jest chłopiec imieniem Mika, będący małym lalkarzem z getta. Pojawia się w tej części również niemiecki żołnierz – Max, który w dość specyficzny sposób zaprzyjaźnia się z Miką. Max jest bohaterem drugiej części, opisującej losy niemieckich żołnierzy wywiezionych przez Rosjan na Sybir.

(…) Zapach ciętego drewna przyprawiał go o ból głowy, a pewnego ranka złapał się na tym, że rozgląda się wokół za snopami siana i zastanawia, czy nie znajdą go strażnicy. (…)

W trzeciej części natomiast główną bohaterką jest wnuczka Maxa próbująca zrozumieć przeszłość dziadka i próbująca odnaleźć jakikolwiek ślad po lalkarzu z getta.

Łącznikiem między chłopcem a żołnierzem jest jedna z pacynek podarowana przez chłopca hitlerowcowi w zamian za pewną przysługę.

Hitlerowcy zostali pokazani w książce w bardzo zły sposób, ale do Maxa można było poczuć pewnego rodzaju sympatię.

To piękna i poruszająca historia, która z pewnością wyciśnie wiele łez. Powieść jest obrazem spojrzenia na dramat wojenny oczami ofiary i oprawcy. I chociaż jest to fikcja, to wplecenie w nią autentycznych bohaterów (jak na przykład Jan Korczak) i autentycznych wydarzeń powoduje, że odbieramy ją jak historię prawdziwą.

Jeżeli lubicie książki z historią wojenną w tle, to jest to lektura obowiązkowa. Porusza do bólu, ale jest warta przeczytania.

Pamiętajmy, że nie wszyscy są źli, niektórzy urodzili się po niewłaściwej stronie.

To książka, której fabuła długo pozostanie w pamięci.

POLECAM GORĄCO!

Napisz do mnie
czerwiec 2024
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Książki które przeczytałam
Recenzje moich książek
  • Leśniczówka
  • Pamiątka z Paryża
  • Jutra nie będzie
  • Lawenda
  • Płacz wilka
  • Carpe Diem
  • Listy do Duszki
  • Muzyka dla Ilse
  • Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy
  • Kołysanka dla Łani
  • Złoty konik dla Palmiry
  • Dziewczynka z ciasteczkami
  • Obiecuje Ci szczęście
  • Kamienica pełna marzeń
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/