Daily Archives: 23 lipca, 2026
NIEMORALNA GRA – Jolanta Kosowska
(…) Ona nie odpowiada na telefony. Ciągle włącza się informacja, że abonent jest chwilowo niedostępny. Wyłączyła komórkę albo nie ma zasięgu. Boję się, że w drodze powrotnej skręciła tym swoim trupem do Szwajcarii Saksońskiej. Tam w wielu miejscach nie ma zasięgu. (…)

Jolanta Kosowska urodziła się na Opolszczyźnie i prawie całe życie związana była z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych na Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarką, specjalistką w trzech dziedzinach medycyny. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie, a swój czas dzieli między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Niepamięć”.
NIEMORALNA GRA to powieść obyczajowa z nutką tajemnicy.
PREMIERA KSIĄŻKI 21 PAŹDZIERNIKA 2014

Konrad jest nauczycielem etyki zawodowej na jednej z medycznych uczelni Któregoś dnia przyjaciel poprosił go, aby wziął za niego dyżur w studenckim telefonie zaufania. Jedna przerwana w pół słowa rozmowa zmienia nieoczekiwanie dotychczasowe życie Konrada. Odnalezienie rozmówczyni staje się jego jedynym celem, wręcz obsesją, wypełnia dni, spędza sen z powiek, pochłania całą energię. Prowadząc swoje małe śledztwo Konrad trafia do Drezna gdzie zaczyna się wyścig z czasem, a jego życie nabiera tempa, powodując, że wszystko wymyka się spod kontroli. Nic już nie układa się w logiczną całość… Konrad niepostrzeżenie daje się wciągnąć w zastawioną na niego pułapkę. Kim jest dziewczyna, która zadzwoniła do telefonu zaufania w czasie trwającego dyżuru Konrada? Czy nauczyciel etyki odnajdzie swoją rozmówczynię?
To moja dwudziesta-któraś książka Jolanty Kosowskiej i muszę przyznać, że jej fabuła nieco mnie zaskoczyła. Długo po skończeniu nie wiedziałam co o niej myśleć.
Tym razem autorka zabrała swoich czytelników do Drezna i do Saksonii, do miejsc, które zdążyłam zobaczyć, a niektóre nawet poznać na tyle, że oczami wyobraźni byłam w nich razem z bohaterem.
Można by powiedzieć, że fabuła książki płynie spokojnym nurtem, ale to nie jest tak spokojny nurt, bo od czasu do czasu pojawiają się w nim gwałtowne i niebezpieczne wiry.

Historia opisana w książce jest pełna niedomówień, tajemnic i czegoś co może doprowadzić ludzką psychikę na skraj wytrzymałości.
To dość nietypowa książka, coś jakby połączenie dramatu, kryminału, thrillera i powieści psychologicznej.
Główny bohater jest dość specyficznym mężczyzną i tak do końca nie jestem przekonana czy na ukształtowanie jego dość osobliwych zachowań wobec kobiet wpłynęła jego trudna i skomplikowana przeszłość czy paskudny charakter.
I chociaż nie polubiłam Konrada to momentami bardzo mu współczułam. I muszę przyznać, że chwilami miałam ochotę mocno nim potrząsnąć.
Autorka porusza w tej powieści kilka smutnych, wręcz dramatycznych wątków, a jednym z nich jest na przykład ból po utracie najlepszego przyjaciela. Śmierć zawsze jest bolesnym wątkiem życia tych, którzy muszą żyć ze świadomością czyjejś straty i ten watek przewija się prawie przez całą fabułę.
(…) Konrad wiedział o operacji Marco. Ta operacja zakończyła się totalną klęską. Marco odszedł, a Konrad nie potrafił się pogodzić z jego śmiercią. Pewnie gdzieś tam w sercu czuł się współodpowiedzialny… Nie do wiary, że ktokolwiek może się czuć współwinny takiej śmierci. (…)
Innym dość zaskakującym wątkiem jest stosunek głównego bohatera do kobiet, a właściwie to do uczuć jakie mogłyby być z nimi z związane, gdyby on nie bał się tych uczuć. Gdyby potrafił pokochać kogoś miłością szczerą, taką bez oczekiwań. Dlaczego Konrad tego nie potrafił? Czy dlatego, że zbyt długo szukał tej właściwej kobiety, czy dlatego, że się bał zaangażowania w poważny związek?
Ten mężczyzna skrzywdził swoim zachowaniem wiele kobiet nie myśląc o tym, że kiedyś może życie wziąć na nim odwet.

Wątek tajemniczej rozmowy w telefonie zaufania jest dość skomplikowany i muszę przyznać, że autorka zaskoczyła mnie jego zakończeniem.
Ale tym wątkiem pokazała jak bardzo człowiek może się zmienić, gdy zaczyna inaczej myśleć i przejmować się drugą osobą.
Moim zdaniem to nie jest lektura z tych: lekka, łatwa i przyjemna, chociaż ja uwielbiam nostalgiczny styl jakim pisze Jolanta Kosowska.
Narracja w pierwszej osobie czasu przeszłego nie jest moją ulubioną, ale czytając książkę z taką narracją zawsze odnoszę wrażenie, że siedzę z daną osobą w jednym pomieszczeniu i słucham jej zwierzeń.
W przypadku tej powieści narratorów mamy kilkoro, dzięki temu pewne sytuacje poznajemy z różnych stron.
Z całą pewnością jest to książka, która niejednego czytelnika czy czytelniczkę skłoni do refleksji. Mnie ta historia od kilku dni „dudni” w głowie i myślę, że pozostanie w niej na długo.
POLECAM przeczytanie tej książki, ja nie mogłam się od niej oderwać, a to chyba o czymś świadczy.
Dziękuję Autorce za książkę, piękną dedykację i za to, że ponownie mogłam znaleźć się w Dreźnie i w Saksonii.






