Recenzje książek

kryminał

PRZERWANA KOŁYSANKA – Natasza Socha

Czy śmierć Karoliny Markowskiej w końcu zostanie wyjaśniona? A może jej włączona komórka prowadzi w ślepą uliczkę? Chciałaby zakończyć to śledztwo, choćby po to, by wierzyć, że nie można bezkarnie zabijać.

Natasza Socha gościła już na moim blogu, jej poczucie humoru w połączeniu z realizmem życiowym przekonały mnie do sięgnięcia po kolejne jej książki. Urodziła się w Poznaniu w 1973 roku. Jest dziennikarką, felietonistką, pisarką, a także malarką i ilustratorką. Obecnie mieszka pod Akwizgranem w Niemczech. Jest absolwentką dziennikarstwa i nauk politycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka. Zadebiutowała powieścią „Macocha”, która została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników. Do tej pory ma na swoim koncie już kilka powieści obyczajowych, w których w dowcipny sposób pisze o sprawach poważnych, podbijając serca wszystkich, którzy czytają jej twórczość. Jest artystyczną duszą, maluje akwarele, a także tworzy ilustracje do dziecięcych bajek.

Przerwana kołysanka to kryminał policyjny, którego fabuła inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. To również kolejna część serii Grey Book.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 MAJA 2022

Wydawnictwo Purple Book
stron 224

Kiedy w jednym z mieszkań w szeregowcu na poznańskim osiedlu zostaje znalezione ciało młodej kobiety, początkowo wygląda to na samobójstwo, jednak prowadząca śledztwo policjantka Florentyna nie jest o tym do końca przekonana. O zamordowanej kobiecie wiadomo niewiele, bowiem wprowadziła się stosunkowo niedawno i teoretycznie nie utrzymywała z żadnym z sąsiadów bliższych relacji. Wnikliwa analiza życia denatki pozwala Florentynie na wysnucie wniosku, że kobieta została zamordowana. Kto i dlaczego pozbawił ją życia? Kim była zamordowana i jakie tajemnice skrywała? Czy jej przeprowadzka do Poznania wiązała się z jakimś zdarzeniem z przeszłości?

Natasza Socha w wersji kryminalnej? Dlaczego nie? Myślę, że wiele czytelniczek będzie mile zaskoczonych.

Jak już wspomniałam wcześniej, fabuła książki inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami i chociaż wydaje się niewiarygodna, to historia ta miała miejsce w Polsce.

Autorka bardzo realistycznie opisała zarówno osoby jak i zdarzenia i przyznam szczerze, że gdyby mnie ktoś zapytał, co jest fikcją a co opisem prawdy, nie potrafiłabym odpowiedzieć.

Ciekawie przedstawiona postać policjantki o nietuzinkowym imieniu Florentyna, której intuicja, a może niewytłumaczalne logiką wizje, nigdy nie zawodzą. Myślę, że wielu czytelników polubi tę dość charakterystyczną, zarówno pod względem wizualnym (kobieta ubiera się trochę zbyt cukierkowo jak na poważną policjantkę) jak i osobowościowym kobietę.

Jej sposób dedukcji, ciekawość i wnikliwość mogą być jedynie plusem dla fabuły, bo gdyby nie przypuszczenia i kobieca intuicja, zapewne to dość trudne śledztwo prowadzone by było bardziej opornie. Oczywiście sporą zasługę mieli w tym współpracownicy, ale dzięki temu została rozwiązana sprawa, pozornie skazana na umorzenie.  

(…) Wokół niej działo się zazwyczaj dużo, co lubiła, zwłaszcza kiedy nie zdawała sobie sprawy, w jakim tempie upływały kolejne minuty i godziny. A jednak od czasu do czasu potrzebowała wolnej przestrzeni. Nauczyła się więc, jak wykradać z dnia minuty, których nikt nie miał prawa jej zakłócić. (…)

Autorka funduje czytelnikom podróż po Polsce i Pozwala na poznanie ludzi tak różnych charakterologicznie, że aż nie pasujących do całości. A jednak każdy z nich ma jakiś swój wkład w życie zamordowanej kobiety.

Wątek prowadzonego śledztwa został skonstruowany dość skomplikowanie i muszę przyznać, że do samego końca nie byłam w stanie wytypować sprawcy. To znaczy, kiedy już, już, zaczynałam przypuszczać, kto jest winny, następował gwałtowny zwrot akcji i moje przypuszczenia okazywały się nietrafione.

Każda z typowanych osób miała zadatki na potencjalnego mordercę, Ale dziwnym wydaje się fakt, że zwyczajna młoda kobieta, żyjąca jak wiele innych, stała się ofiarą swojej obsesji, z którą walczyła zarówno ona sama jak i walczyli z nią inni.

Czytając tę książkę nie ma czasu na nudę, bo cały czas coś się dzieje, a krótkie rozdziały to wiadomo 😉 „jeszcze jeden rozdział i na dzisiaj koniec, a potem nawet nie wiesz, kiedy jesteś na ostatniej stronie”.

(…) Ofiara była dość tajemniczą osobą – na temat jej życia osobistego nie udało im się zdobyć zbyt wiele informacji. W świecie, w którym większość ludzi żyła w mediach społecznościowych, ktoś bez konta na Facebooku czy Instagramie był niczym zjawa. (…)

Moim zdaniem to ciekawa i niebanalna historia, która wciąga od pierwszej strony i trzyma do samego końca.

Jeżeli ktoś planuje przeczytać tę książkę, to proponuję zostawić ją sobie na weekend, albo inny wolny dzień, bo myślę, że nie będzie się w stanie od niej oderwać.

Lektura z pewnością dostarczy wiele emocji i wciągnie tak, jak powinien wciągnąć dobry kryminał.

Polecam tę książkę osobom, które lubią powieści obyczajowe, psychologiczne no i oczywiście kryminały. Ładny język jakim pisze autorka i dość nietuzinkowa fabuła, pozwalają na płynne czytanie bez uczucia znudzenia. Książka idealna na zbliżające się lato, i jak już pisałam przy pierwszej przeczytanej z tej serii książce, wielkość i pojemność lektury kojarzą mi się z wydawanymi dawno temu kryminałami z jamnikiem, czy z kluczykiem (czy ktoś pamięta jeszcze te serie?), historiami krótkimi, na jeden – dwa, wieczory.

Dziękuję Wydawnictwu Purple Book za propozycję poznania ich nowej serii, myślę, że sięgnę po niejedną książkę tej serii, bo pamiętam jak kiedyś zaczytywałam się w kryminałach z jamnikiem i kluczykiem. Do dzisiaj mam kilkanaście takich książek, które są już tak sfatygowane, że szok.

GDZIE JEST EMMA – Magda Stachula

Dwudziestoletnia dziewczyna z twarzą Marlin Monroe była znana lokalnej społeczności. I nie było to jedynie zasługą jej niezwykłej urody, podobieństwa do ikony kina, choć niewątpliwie przyczyniło się do jej rozpoznawalności.

Magda Stachula urodziła się w 1982 roku. Mieszka w Krakowie i jest absolwentką judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez kilka lat pracowała w firmie zajmującej się importem kamer do monitoringu wizyjnego. Obraz z kamery zainstalowanej w tramwaju, który jeździ po czeskiej Pradze, był inspiracją do powstania w roku 2016 jej debiutanckiej książki – thrillera psychologicznego – „Idealna”. Książka ta bardzo szybko zyskała status bestsellera i została wydana zarówno w Czechach jak i we Włoszech. Rok później ukazała się kolejna książka tej autorki „Trzecia”, a w 2018 na rynek księgarski weszła książka  „W pułapce”.

Gdzie jest Emma to kryminał policyjny, trochę utrzymany w gatunku domestic noir. To pierwszy tom nowej serii Chery Book.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 MAJA 2022

Wydawnictwo PURPLE BOOK
stron 220

Emma była młodą kobietą, celebrytką, która została finalistką dziejącego się na rajskich plażach telewizyjnego show. Młoda kobieta zaginęła, ostatnio widziano ją we Włodawie, miejscowości objętej stanem wyjątkowym ze względu na napiętą sytuację na granicy z Białorusią. Śledztwo w sprawie zaginięcia prowadzi dwoje policjantów, Weronika Herman i Maksymilian Brucki. W toku działań okazuje się, że młoda kobieta miała zarówno wielu fanów jak i wrogów. Czy Emma nadal żyje, czy ktoś postanowił ją zamordować? A może sprawa ze zniknięciem jest tylko mistyfikacją mającą zwiększyć popularność celebrytki? Czy policjanci mogą być pewni kto z przesłuchiwanych mówi prawdę, a kto kłamie?

Lubię kryminały z gatunku domestic noir, gdzie akcja prowadzona jest kameralnie, ograniczona trochę do miejsca, a główną bohaterką jest policjantka.

Po przeczytaniu tej powieści miałam jednak mieszane uczucia, niby spodziewałam się nieco bardziej skomplikowanej i porywającej fabuły, a jednak nie mogłam się od książki oderwać.

Może to świadomość, że opisana historia inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami sprawiła, że moja ciekawość rosła z każdym kolejnym rozdziałem.

Krótkie rozdziały to dla mnie zawsze wyzwanie czytelnicze typu: jeszcze jeden rozdział i idę spać, a potem czytam do bólu oczu.

Sama fabuła jest dość interesująca, wielu podejrzanych, wiele tropów, a na końcu okazuje się jednak coś, czego nie zawsze się spodziewamy.  

(…) – Wiesz, że czas działa na naszą niekorzyść. Dziewczyna ma wyłączony telefon, nie kontaktowała się z rodziną, nie płaciła kartą, oczywiście może gdzieś się ukrywać, mieć gotówkę, ale sama powiedz, wszyscy huczą o jej zaginięciu, czy ktoś nie zadzwoniłby… (…)

I chociaż zarówno fabuła jak i prowadzone drobiazgowo śledztwo bardzo mnie zaintrygowały, to główni bohaterowie – tu mam na myśli postacie policjantów – Weronikę i Maksymiliana, wydali mi się mało ciekawi, wręcz tacy trochę „bezbarwni”.

Przez całą książkę ciągnie się jakaś tajemnica dotycząca prywatnego życia policjantki, która podnosi niejako poziom zaciekawienia, ale na koniec wydaje się niezbyt konkretnie wyjaśniona, wiele pozostawiając w domysłach.

Trochę mnie to rozczarowało, może był to zabieg celowy i powstanie kontynuacja, która wyjaśni wszystko do końca?

Teoretycznie w całym prowadzonym przez policjantów śledztwie jest mało poszlak wskazujących konkrety, ale za to nie brakuje domysłów.

Język jakim została napisana książka jest prosty, ale dzięki temu czyta się dość płynnie i szybko.

(…) Spoglądał na nich i Weronika widziała w jego oczach strach. Skojarzył się jej ze złapanym w sidła zwierzęciem, lisem czy wilkiem. W głębinie przerażenia i lęku przeplatanej bólem czaiły się mrok, przestroga, że gdy podejdzie zbyt blisko, nie zawaha się zaatakować. (…)

Moim zdaniem autorka ciekawie poprowadziła wątek kryminalny, ale w pewnym momencie brakowało mi takiego napięcia, jakie zwykle odczuwam podczas czytania kryminałów. Nie twierdzę, że lektura mnie nudziła, bo tak nie było, ale brakowało mi tego „czegoś”, takiej iskry przełomu.

Wielkość i pojemność książki kojarzą mi się z wydawanymi dawno temu kryminałami z jamnikiem, czy z kluczykiem (czy ktoś pamięta jeszcze te serie?), historiami krótkimi, na jeden – dwa, wieczory.

Książka idealna do spędzenia czasu w podróży, lekka, mała i poręczna a z pewnością umili czas komuś, kto na przykład wybiera się w podróż pociągiem.

I chociaż nie zrobiła na mnie wrażenia wielkiego WOW! To przeczytałam ją błyskawicznie. Śmiało mogę ją zaliczyć do tych typu: lekka, łatwa i przyjemna, chociaż fabuła dość tragiczna.

Dziękuję Wydawnictwu Purple Book za propozycję poznania ich nowej serii, myślę, że sięgnę po niejedną książkę tej serii, bo pamiętam jak kiedyś zaczytywałam się w kryminałach z jamnikiem i kluczykiem. Do dzisiaj mam kilkanaście takich książek, które są już tak sfatygowane, że szok.

ZIMNA SPRAWA – Katarzyna Bonda

Żeby ocenić to, co jest prawdopodobne, musisz najpierw wiedzieć, co jest prawdą. Innej drogi nie ma. Stawiasz hipotezę, sprawdzasz przesłanki i wykluczasz. Eliminujesz. Wyrzucasz. To co zostanie, zwykle okazuje się prawdą.

Katarzyna Bonda gościła na moim blogu już wiele razy i chociaż wiem, że ma wielu fanów, to wiem również, że za jej książkami nie wszyscy przepadają. W mojej biblioteczce mam 15 jej książek, a to świadczy chyba tylko o tym, że lubię czytać jej powieści. Jest znaną pisarką kryminałów, o której kilkukrotnie już pisałam na swoim blogu. Ale tak dla przypomnienia. Urodziła się w 1977 roku w Hajnówce. Przez 12 lat pracowała jako dziennikarka w różnych redakcjach, między innymi w Super Ekspresie, Newseeku, Wprost, TVP, Miesięczniku Zdrowie, Naj, Ekspres Wieczorny. Wykłada w szkole kreatywnego pisania w Warszawie, utworzyła własną szkołę i portal o pisaniu. Jako pisarka powieści kryminalnej zadebiutowała w roku 2007 książką „Sprawa Niny Frank”, która została nominowaną do Nagrody Wielkiego Kalibru, a przez wydawnictwo Media Express została wyróżniona nagrodą Debiut Roku. Do polskiej powieści kryminalnej wprowadziła nowy typ detektywa, którym jest psycholog policyjny Hubert Meyer występujący w kilku innych jej kryminałach, a jedną z jej bohaterek jest również profilerka Sasza Załuska, dzięki której powstał serial „Żywioły Saszy”.

Zimna sprawa to kolejny kryminał policyjny, którego głównym bohaterem jest Hubert Meyer.

PREMIERA KSIĄŻKI 18 MAJA 2022

Wydawnictwo MUZA
stron 351

W podziemiach zabytkowej willi na poznańskim Sołaczu zostają odkryte zwłoki kobiety i trójki dzieci. Osobliwy sposób pochówku wskazuje na mord rytualny. Od lat mieszkańcy tego domu uznani byli za zaginionych, pewnego dnia po prostu ślad po nich zaginął i ani rodzina ani sąsiedzi nie wiedzieli co się z nimi stało. Policja podejrzewa, że sprawcą zbrodni jest ojciec zamordowanej rodziny, który jak się później okazuje był członkiem sekty. Do śledztwa zostaje dołączony profiler, Huber Meyer, który po osobistej tragedii próbuje zagłuszyć sumienie intensywną pracą. Wśród jego współpracowników jest również aspirant, zaangażowany dość osobiście w sprawę zaginięcia rodziny Grabarczyków, ponieważ znał ojca rodziny i nie wierzy w jego winę. Siostra poszukiwanego pewnego dnia otrzymuje tajemniczą przesyłkę z odciętymi dłońmi. Do kogo należą te dłonie? Czy Grzegorz Grabarczyk żyje i jest sprawcą makabrycznej zbrodni? Kim są pochowane w ogrodzie i podziemiach osoby i co wspólnego z mordem mają koty rasy Sfinks?

Kiedy zobaczyłam, że zostanie wydana kolejna część z Hubertem Meyerem nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania. Sam Hubert, nie jest typowym bożyszczem kobiet, pali jak smok, bywa arogancki, nie należy do super przystojniaków, ale jest w nim coś co przyciąga. Z całą pewnością należy do odważnych mężczyzn i bardzo wnikliwych osób i nie odpuszcza, dopóki nie zakończy sprawy.

Moim zdaniem autorka po raz kolejny stworzyła mistrzowską intrygę, od której nie mogłam się oderwać, ponieważ fabuła jest bardzo wciągająca, chociaż mocno skomplikowana. Jeżeli chodzi o mnie to chciałam jak najszybciej dowiedzieć się kto i dlaczego…

W tej części jest wyjątkowo mrocznie, tajemniczo i niepokojąco co powoduje, że podczas czytania towarzyszy nam spora ilość różnych emocji. Być może jedną z przyczyn wywołujących ogrom emocji jest poruszony w książce temat sekt, praktyk zgromadzeń religijnych i związanych z tym manipulacji człowiekiem, w dużej mierze manipulacji kobietami. A to wiadomo, z całą pewnością musi mieć poważne skutki w przyszłości.

(…) Nie jestem w stanie opowiedzieć, ile zła przez te lata uczyniono w dobrej wierze. Krzywdy seksualne, zawłaszczenia, regularne kradzieże. Byłam tylko małą istotną dziewczynką i miałam nieszczęście trafić do rodziny, która od początku była zdegenerowana. (…)

Fabuła jest wielowątkowa, chociaż dotyczy konkretnego śledztwa, ale myślę, że jest również bardzo dobrze przemyślana. Moim zdaniem nie ma w niej niedociągnięć i wprowadzenia nieprzemyślanych faktów, które nie byłyby spójne z całością. I chociaż od początku nic nie jest jednoznaczne i oczywiste i w myślach czytelnika ma prawo rodzić się sporo pytań, to jednak nie powoduje to nudy, a książkę naprawdę ciężko jest odłożyć na bok.

Po raz kolejny autorka funduje swoim czytelnikom zagadkę kryminalną na (moim zdaniem) wysokim poziomie, chociażby przez wprowadzenie w fabułę wątku odnoszącego się do tajemniczego, rytualnego mordu, który jest zarówno zagadką jak i czymś co wywołuje przerażenie, głównie dlatego, że jednymi z ofiar są dzieci.

(…) Kliknął w kolejny folder. Na fotografiach pojawiły się detale: koraliki na szyjach martwych kotów, odświętne ubranie zmarłych dzieci. Kokon czarnej folii przed rozpakowaniem. (…)

Poza wątkami dotyczącymi makabrycznej zbrodni, tajemniczych zniknięć, niewyjaśnionych śmierci (na przykład teoretycznego samobójstwa niepełnosprawnego księdza) poznajemy nowy system pracy profilerów policyjnych, który wprawdzie dopiero jest „w powijakach”, ale może być przyszłością dla policyjnych psychologów. WERA to wbrew pozorom nie imię kobiety, chociaż może nazwa ta została nadana, aby upamiętnić jakąś kobietę (kto czytał wcześniejsze książki z serii z Meyerem, może się domyślać) ale to program, który ma pomóc profilerom w rozpoznawaniu osobowości sprawcy.

(…) Był ciekaw, kto poza nim nie może spać po nocach i ślęczy nad aktami, by wprowadzić dane do autorskiego systemu śladów behawioralnych Meyera, który roboczo nazwano WERA. Weryfikacja, Eliminacja, Rozkład, Analiza. (…)

Myślę jednak, że powieść jest tak napisana, że każdy kto nie zna poprzednich tomów, śmiało może po nią sięgnąć.

Mnogość tropów i wątków może być nieco skomplikowana, ale wielobarwność osobowości bohaterów z pewnością zrekompensują wszelkie niedogodności podczas wciągania się w fabułę.

Mnie powrót Meyera bardzo ucieszył, chociaż facet ma dość trudny charakter i nieco skomplikowaną przeszłość, ale jest świetny w tym co robi zawodowo, czyli w mocnej, konkretnej analizie ludzkich umysłów.

Myślę, że zakończenie książki zaskoczy wielu, jest bowiem dość nieprzewidywalne. Spodziewałabym się wszystkiego, ale nie tego.

POLECAM tę książkę, nie tylko czytelnikom powieści Katarzyny Bondy, bo tym raczej polecać nie muszę, ale polecam miłośnikom dobrych kryminałów i tym, którzy lubią rozwiązywać skomplikowane zagadki.

Dziękuję Autorce i Wydawnictwu MUZA.SA za kolejną świetną powieść, i mam nadzieję, że Hubert Meyer jeszcze powróci.

NAGA PRAWDA – Ryszard Ćwirlej

Skomplikowane śledztwo, po mistrzowsku budowane napięcie i Aneta Nowak, młoda i ambitna pani podkomisarz, która doskonale odnajduje się w zdominowanej przez mężczyzn policyjnej rzeczywistości.

Ryszard Ćwirlej urodził się w 1964 roku. Jest pisarzem, dziennikarzem telewizyjnym, wykładowcą na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2015 roku jego powieść „Błyskawiczna wypłata” otrzymała Nagrodę Kryminalnej Piły dla najlepszej powieści kryminalnej 2015. Rok później autor otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Piły „Syriusz 2016” w kategorii Kultura. W roku 2017 jego powieść „Śliski interes” otrzymała nagrodę czytelników Wielkiego Kalibru, a w 2018 roku Nagrodę Wielkiego Kalibru otrzymała powieść „Tylko umarli wiedzą.

Naga prawda to kryminał policyjny.

PREMIERA KSIĄŻKI 06 KWIETNIA 2022

Wydawnictwo MUZA. SA
stron 447

Po mocno zakraplanej alkoholem imprezie mężczyzna zatrudniony na wysokim stanowisku w urzędzie budzi się w swoim łóżku obok nieznanej mu dziewczyny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dziewczyna leży w kałuży krwi z podciętym gardłem. Po chwili z obcego numeru dzwoni do niego ktoś z propozycją posprzątania „tego bałaganu” przy okazji podsyłając urzędnikowi zdjęcia, rzekomo wysłane z jego własnego telefonu przedstawiające zakrwawione ciało zamordowanej. Urzędnik nie zawiadamia policji, ale prosi o pomoc zaprzyjaźnionego z nim adwokata. W innej miejscowości dwaj wędkarze podczas wiosennego połowu odkrywają zatopiony w jeziorze samochód, a w nim zwłoki dwójki dorosłych i dziecka. Śledztwo przejmują policjanci z pobliskich Szamotuł, w tym podkomisarz Aneta Nowak, której intuicja podpowiada, że w samochodzie niekoniecznie znajdowały się ciała właścicieli auta. W tym samym czasie w Poznaniu znika bez śladu kelnerka z pijalni Świat Wódek, a wraz z nią duża kwota pieniędzy przechowywana w specjalnej kasetce. Właścicielka lokalu prosi o pomoc męża policjanta, oficera śledczego, który rozpoczyna prywatne śledztwo. Wszystkie tropy aspiranta prowadzą do Szamotuł. Czy coś łączy te trzy pozornie niezwiązane ze sobą sprawy? Jak daleko jest w stanie posunąć się podkomisarz Aneta, aby udowodnić, że jej kobieca intuicja to najlepszy sojusznik w prowadzonym śledztwie? Co wspólnego z prowadzonymi sprawami mają tatuaże znajdujące się na ciałach ofiar?

Wielowątkowo prowadzone śledztwa zawsze powodują, że podczas czytania książki mam niezły mętlik w głowie, ale gdy fabuła jest ciekawa, to wiadomo, że ten mętlik nie jest przeszkodą w czytaniu.

Po przeczytaniu kilku książek tego autora zauważyłam, że traktuje on policjantów z różnym podejściem zarówno do nich jako ludzi jak i do nich jako przedstawicieli władzy. W tej powieści również policja przedstawiona jest z dwóch stron. Jedna to ta dobra, solidna i godna zaufania, a druga pokazana w dość prześmiewczy sposób jak typowi policjanci z kawałów.

Autor funduje czytelnikom niezłą literacko-kryminalną podróż, zabierając do różnych miejscowości i tak między innymi możemy przenieść się do Poznania, Dusznik, Rokietnicy czy Szamotuł.

Jeśli jednak mam być szczera, to myślę, że zbyt dużo jest w tej powieści mało znaczących dla fabuły kryminalnej wątków obyczajowych nie tyle odbiegających od tematu, co nie wnoszących niczego istotnego. Domyślam się, że autor miał w tym swój cel, ale czasami takie fragmenty powieści, nic nie wnoszące do głównego kierunku kryminalnego powodują, że czytelnik zbyt mocno odbiega od prowadzonego śledztwa. W przypadku tej lektury to nawet kilku śledztw. Jeśli chodzi o mnie to się nie nudziłam, ale myślę, że ktoś inny może odczuć znużenie.

Skupiając się na stronie kryminalnej, muszę przyznać, że zaintrygowało mnie wprowadzenie do fabuły kilku wątków sensacyjnych. I chociaż czytelnik ma prawo domyślić się, że w jakiś sposób mogą być one powiązane, to trudno jest tak jednoznacznie określić ich ważność, ponieważ każdy incydent wydarzył się w innej miejscowości i zajmują się nimi różni śledczy.

(…) Drżącymi rękoma rozerwał opakowanie. Ze środka wysypał się pokaźny plik banknotów dwustuzłotowych. Nie zwrócił jednak na nie większej uwagi. Najważniejsze było zdjęcie. Chwycił je i zaczął drzeć na małe kawałki. (…)

Przyznam jednak, że napięcie budowane jest wprost po mistrzowsku, nie pozwalając czytelnikowi się nudzić, oczywiście tu mam na myśli głównie stronę stricte kryminalną powieści.

Ciekawym wątkiem poruszonym w tej lekturze jest sprawa odnosząca się do pseudo sekty, zajmującej się negowaniem w sieci informacji odnoszących się nie tylko do pandemii, ale również innych dziedzin życia na ziemi, włącznie z toksycznym promieniowaniem, której „wyznawcy” tatuowani są na znak jedności i przynależności. Czytając o tym pomyślałam sobie, że naiwność ludzka jednak nie ma granic. Zaślepieni i omamieni potrafią poprowadzić się jak zwierzęta na rzeź. Sekta, w której wszyscy mają biblijne imiona, ale jej założyciele rządzą żelazną ręką całą ich społecznością.

(…) Co tu do licha, się wyrabia? zastanawiał się Przemek rozkładając na stole w pokoju przesłuchań stertę kolorowych gazet i folderów, a obok nieporadne rysunki Marianny. Krzyż na tle promieni i łaciński napis sprawiły, że natychmiast poczuł dreszcz emocji. Przecież to nie mógł być przypadek. Taki sam tatuaż miała zamordowana dziewczyna, porozrywana na strzępy przez kruszarkę do betonu. Był przerażony. (…)

Niestety muszę dodać, że onomatopeje typu: hi, hi, he, he, ha, ha, mocno mnie irytowały. Te infantylnie brzmiące słowa w połączeniu z ciekawą i poważną kryminalną intrygą chyba nie pasują.  

Polecam jednak książkę zarówno miłośnikom kryminałów jak i wszystkim, którzy lubią sensację. Świetnie wykreowane postacie zarówno policjantów, jak i pozostałych osób to z pewnością atut tej powieści. A za podkomisarz Anetę Nowak, to wprost bardzo dziękuję autorowi, bo to chyba najlepsza policjantka, z której przykład powinni brać mężczyźni pracujący w policji. Myślę, że nie tylko panie polubią tę pełną uroku i odwagi kobietę, dla której nie ma spraw, których nie można rozwiązać.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA. SA za propozycję przeczytania kolejnej książki tego autora i cieszę się, że wreszcie poznałam podkomisarz Anetę Nowak. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się przeczytać inne książki z tą policjantką w roli głównej.

O WŁOS – Katarzyna Bonda

Czasami myślę, że zabijanie to wcale nie potrzeba władzy i kontroli. Lecz zwyczajnie tęsknota za śmiercią. Też chciałbym być wolny.

(Zdjęcie własne autorki bloga)

Katarzyna Bonda to chyba najbardziej popularna autorka powieści kryminalnych w Polsce. Zanim zaczęła pisać kryminały pracowała jako dziennikarka śledcza. Jej książki wydawane są w 16 krajach, a prawa do edycji zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie. Na podstawie „Lampionów” powstał serial „Żywioły Saszy”. Autorka bardzo chroni swoją prywatność. Wiemy jednak, że jest pochodzenia białoruskiego.

O włos to pierwsza książka z nowej serii kryminalnej, w której głównym bohaterem, a zarazem prowadzącym śledztwo jest Jakub Sobieski.

PREMIERA KSIĄŻKI 23 MARCA 2022

Wydawnictwo MUZA.SA.
stron 350

W lesie kabackim znaleziono zbezczeszczone zwłoki dwóch młodych dziewcząt. Policjanci dawno nie widzieli tak makabrycznej scenerii. Dziewczętom poderżnięto gardła, a pośmiertnie zadano również wiele szarpanych ran. Media ochrzciły sprawcę „Kosiarzem z Kabat”. Nieoficjalne śledztwo zaczyna prowadzić wykluczony z policji Jakub Sobieski, poproszony o pomoc przez ambitną aspirantkę Adę Kowalczyk, której siostra zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, a z którą Jakub dzień wcześniej się kontaktował. Śledztwo nie należy do łatwych, bo Sobieski wchodzi w sam środek tak zwanej branży towarzyskiej, gdzie dużą rolę odgrywają skorumpowani policjanci, piękne prostytutki i narkotyki. Tymczasem nieuchwytny morderca nie próżnuje, pozostawiając kolejne zwłoki.  Jakub domyśla się, że Kosiarz korzysta z usług prostytutek, ponieważ jego ofiarami są właśnie dziewczyny z tej branży. Dlaczego Kosiarz na miejscach zbrodni zostawia kosmyki ludzkich włosów? Czy policjantowi z niechlubną przeszłością uda się odnaleźć mordercę? Czy uda się Jakubowi przeniknąć do środowiska pośredniczącego w organizowaniu usług seksualnych?

Katarzyna Bonda ma w mojej biblioteczce „swoją” półkę, bo nie ukrywam, że lubię jej książki, chociaż nie wszystkie mnie zachwyciły. Jest ona jednak pisarką, po której powieści sięgam bardzo chętnie, a pierwszą jej książkę przeczytałam zanim jeszcze ktokolwiek znał jej nazwisko w tak szerokiej skali jak to jest dzisiaj.

Kolejna odsłona Katarzyny Bondy to z pewnością lektura bardziej zbliżona do tych, w których głównym bohaterem jest Hubert Meyer niż do „Czterech żywiołów Saszy Załuskiej”, gdzie fabuły są wielowątkowe.

Myślę jednak, że dla miłośników dobrych kryminałów, nowa seria z detektywem Jakubem Sobieskim to prawdziwa gratka.

Intryga kryminalna skonstruowana została tak, że o nudzie można zapomnieć. Sam fakt, że ja, osoba nie przepadająca za późnym udawaniem się spać, czytałam książkę do godz. 3 nad ranem, chyba o czymś świadczy.

Jest ostro, krwawo i dynamicznie, a dodatkowo pikanterii dodaje wpleciony w fabułę wątek półświatka, gdzie oczywiście główną rolę odgrywają prostytucja, narkotyki i skorumpowani policjanci działający na dwa fronty – jako stróże prawa i czynnie uczestniczący w branży towarzyskiej.

(…) Skąd sprawca miał klucz do mieszkania Beci? Po co wycina kosmyki włosów i dlaczego zostawia je jak zapowiedzi kolejnych zabójstw? Dlaczego okalecza ciała dziewczyn po śmierci? Jaki przyświeca mu motyw, skoro ich nie gwałci. Co chce w ten sposób powiedzieć światu? (…)

Moim zdaniem autorka bardzo obrazowo opisuje zarówno ludzi jak i wydarzenia, fabuła to dość dobrze przemyślane zbrodnie i prowadzone w związku z nimi śledztwo (nieformalne) a do tego dołączone tajemnice sprzed lat i mocny akcent psychologiczny.

Bohaterowie, tu mam na myśli nie tylko tych głównych, Jakuba Sobieskiego i współpracującą z nim Adę Kowalczyk czy byłego policjanta o ksywce Ozio, ale również tych drugoplanowych, to postacie dość wyraziste i osobowościowo ciekawe.

(…) Jeśli wejdziemy, zostawimy ślady, a ci, którzy przyjdą po nas, dowiedzą się o tym – wyjaśnił Niko. Wskazał muchę. – To plujka pospolita, najczęściej spotykany nekrofag na miejscach zbrodni. Bywa najważniejszym dowodem etymologicznym. Jeśli jest ich więcej, ciało leży kolejny dzień. (…)

Jakub trochę przypomina mi Huberta Meyera, ale może to tylko takie moje skojarzenia. Mam dość mieszane uczucia odnoście Sobieskiego, niby go polubiłam, ale z drugiej strony jestem na niego zła za to, że będąc po stronie prawa przeszedł na tę „ciemną” stronę, gdzie dilerka narkotykami wcale do mnie ni przemawia. Bez względu z jakich powodów ktoś zaczyna się nią zajmować. Do tego prawie szczeniackie zachowanie w stosunku do żony. Ona go zdradza, on z jej powodu ma problemy w pracy, a jednak, kiedy pojawia się w jego pobliżu on zachowuje się jak suka w rui. Tak się nie robi panie Kubusiu, taki fajny, mądry facet a wystarczy kawałek ponętnej pupy a z faceta robi się piesek na smyczy.

Wracając jednak do fabuły, uważam, że autorka z całą pewnością zabiera czytelnika w dość kontrowersyjny świat, do którego wstęp mają nieliczni. Oburza, szokuje, ale robi to na potrzeby fabuły bardzo realistycznie. Dobrze został poprowadzony wątek obyczajowo-psychologiczny i ciekawie wpleciony w kryminał.

(…) Odbyli pielgrzymkę po domach Giżyc i okolicznych wioskach, ale ludzie zostali ostrzeżeni: wcale nie otwierali im drzwi albo uchylali się od odpowiedzi. Niczego więcej się nie dowiedzieli. Nawet Łuchniak, do którego zajechali na sam koniec po dokumenty, okazał się niedostępny. (…)

Tej lektury nie da się czytać spokojnie, akcja od pierwszej strony trzyma w napięciu, nie ma czasu na nudę. Wiele się dzieje i chociaż momentami jest dość drastycznie to trudno jest się zdecydować, żeby książkę odłożyć.

Jestem pewna, że miłośnicy kryminałów znajdą w tej powieści wszystko co lubią. Trzymającą w napięciu fabułę, logiczne, dość szczegółowo poprowadzone śledztwo, ciekawie skonstruowane postacie i nietuzinkowy temat. Czy musze dodawać coś jeszcze?

POLECAM tę książkę nie tylko czytelnikom kryminałów, myślę, że nie zawiedzie ona również wielu innych.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za propozycję przeczytania tej książki, a Autorce dziękuję za te chwile mocnych wrażeń, które mi zafundowała, swoją nową powieścią.  

Napisz do mnie
wrzesień 2026
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
Książki które przeczytałam
Znajdziesz mnie również na
lubimyczytać.pl granice.pl booklikes.com nakanapie.pl sztukater.pl instagram.com/formelita_ewfor/ facebook.com/KsiazkiIdy/